-
Posts
44579 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
malagos replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Oby, bo u nas na wsi się psów nie szuka, bierze od sąsiada/kuzyna kolejnego psiaka. Jest tego towaru na pęczki!... -
Są kolejne wpłaty dla Gobi: Mari23 - 50 zł Figunia - 100 zł Dziękuję! Trochę nabroiłam - bo wg sugestii jakiejś pani z fb poprosiłam dwa dni temu o pomoc fundację hovowartów. Dziś przyszła od nich karma. A Gobi trafi jutro pod skrzydła Fundacji Warta Goldena, kierowca ma wyjechać o 2 w nocy i być u nas ok. 7.00, zabrać psa i przekazać do domu tymczasowego pod Opole. Ale te dwie fundacje konkurują, trochę się Hovowarty oburzyły, że psa oddaję nie im, a Goldenom (trochę to cyrk, wg mnie!...) i poprosiły o zwrot karmy. Ugodowo przelałam na ich konto 180 zł (tyle kosztuje te 7,5 kg karmy weterynaryjnej.... fundacje stać, mnie by było szkoda pieniędzy) i będę podawać ją Kamie - tej tymczasowiczce ONce, lat 14-15, co często ma zaparcia na przemian z biegunkami. Uff, reasumując: Zebrałyśmy 350 zł: 250 zł dokładam do transportu 100 zł + 80 zł (dokłada moja Siostra Anna) - za karmę Royal
-
A tego nie wiem, ale pani napisała naa fb, że już transport załatwiony i dziś pies będzie u niej.
-
już załatwione, pies jutro rano będzie u tej kobiety, da mu dt.
-
Na fb dziewczyna szuka na gwałt transportu dla duzego psa z łańcucha, chce go zabrać do siebie! Poszukiwany transport Krzczonów - Warszawa, ul. Krajobrazowa, ok. 200 km. Płaci za paliwo plus dniówkę! Dzień dobry. Potrzebuję transport dla tego dużego, śmierdzącego bo prosto z łańcucha psa. Trasa 23-110 Krzczonów - Warszawa ul. Krajobrazowa. Sprawa pilna, ludzie się chcą pozbyć psa bo się wyprowadzają. Sądząc po warunkach, w jakich znajduje się pies mogą się z nim, w razie niepowodzenia z zabraniem go stamtąd, stać różne rzeczy. Nie chcę nikogo z góry oceniać, takie widoki jak poniżej nie zawsze biorą się że złej woli, często to brak edukacji I zastane silne wzorce. Nie mniej jednak jest możliwość zmiany świata na lepszy dla tego smutnego psa I trzeba to zrobić. Zwracam koszty paliwa I płacę kierowcy solidną dniówkę.
-
już dopisałam, wiedziałam, że Cię znam, tylko nick mi umknął... Kurier dostarczył paczkę od Agat21 - 6 puszek Rocco junior i 6 mniejszych Bio Organik - dziękuję! Na fb odezwały się dziewczyny z Fundacji Warta Goldena - ma ktoś zadzwonić do mnie i porozmawiać. Najlepszym wyjściem byłoby -dla mnie - oddanie Gobi do innego domu tymczasowego. Jak nie, zostaje u mnie i opiekujemy się, jak każdym innym tymczasem (odkarmienie, nauka smyczy i czystości, sterylizacja i lądowanie w domu w kuchni na poslanku). Fajnie, jakby KTOŚ mnie w tym wyręczył Ale też napisały osoby z Fundacji Hovowartów - i zadzwoniła miła dziewczyna rano, mówiąc, zę wysyła 7,5 kg suchej karmy dla żołądkowców. Mówi, ze Gobi to idealny hovek, "nawet głowę ma hovowarda". Ależ mi się cudko trafiło, he, he!
-
Wieczorem i w nocy ją słyszałam - nie to, żeby głośno, ale sobie trochę piszczała i wyła. Rano poszłam ze smyczą, miską jedzenia i świeżą wodą w butelce, i zastanawiałam się, czy nie skopała kojczyka. Ale nie, już z daleka mnie widziała i szalała z radości, i jak otworzyłam furtkę kojca, to wystrzeliła jak z procy, że nie zdążyłam jej złapać za obrożę i przypiąć smycz. Ale sad ogrodzony, więc spokojnie sobie stałam, a Gobi biegała, węszyła, w słońcu aż złota!... jak podeszłam, to położyła się na plecach, więc przypięłam krótką smyczkę. I z nią wbiegła do kojca, bo tam postawiłam jedzenie. Idę do pracy i po południu znów się zajmiemy nauką
-
Przyplątała się Bóg wie skąd, od strony pół i lasu, i w kurniku na wsi w naszej gminie podkradał kurom jedzenie. Zgłoszona do gminy wylądowała w piątek 11 lutego w kojcu gminnym. Próbowaliśmy z Tomkiem ją wyprowadzić, ale bała się wyjść, na placu po prostu się kładła pokazując brzuszek, a obrożę zabrałam z domu za dużą i bałam się, ze ją zrzuci. Chuda tak, że nie da się jej pogłaskać, bo same kości sterczą Dziś pojechaliśmy po nią. Pan Krzysztof, który akurat dawał psiakom jeść, aż klął na ludzi, którzy doprowadzili sukę do takiego stanu. Mówi, że ją wypuszcza z kojca, i że sama wraca, bo tam dostaje jedzenie, które łyka w locie!... Ale zabraliśmy ją do naszego małego kojczyka w sadzie. Najpierw trafiła do gabinetu. Nie jest szczeniakiem, jak na pierwszy rzut oka się wydawało. Ma około roku, nie miała szczeniaków, za to dość duża przepuklina pępkowa. Waży dość dużo, bo Tomek ledwie ją niósł na rękach, bo iść nie chciała (ze 20 kg to ona waży...). Obcięliśmy pazurki, obsmyczyliśmy ogon, bo miał masę kołtunów z rzepami, obejrzane zostały uszy, ogon, doopka oraz podane tabletki od robali i krople na kark. Trzeba porządnie odkarmić, nauczyć chodzenia na smyczy i wysterylizować. Już uzupełniam wpłaty, za które BARDZO dziękuję! Aldrumka - 30 zł Czetka 50 zł Poker 50 zł Nesiowata 20 zł limonka80 - 50 zł Figunia 100 zł Mari23 50 zł Mamy 350 zł! + 80 zł moja Siostra Agat21 - 6 puszek Rocco junior i 6 mniejszych Bio Organik Wydatki: 250 zł - transport Gobi do Goldenów 180 zł za karmę Royal
-
Wysłałam protokół z interwencji do tej kobiety z nakazem poprawy warunków i możliwością zrzeczenia się suczki - absolutnie nie chce słyszeć o tym! Więc zabiorę tę rudzielkę.
-
Nie, choć to ona się złapała na naszą sprytną pułapkę z karmą i zamykanymi drzwiczkami szopki. Pokazałam ją na fb, juz dwie osoby się interesują. Muszę poczekać na rozwój sytuacji - czy będę musiała odebrać babie małą suczkę (wtedy muszę ją zabrać do siebie), czy nie, wtedy zabiorę tę chudzinkę
-
He, he, bo jakoś tak niespodziewania ten pan zadzwonił, kilka razy rozmawialiśmy, i tak wyszło Na razie nie dzwonił, więc jest ok W zamian w kojcu wylądowało wczoraj cudowne stworzenie! Młodziutkie, wiotkie, delikatne, chudziutkie aż piszczy!... Sunia z ogonem na brzuszku, czołgająca się, cichutka...
-
Tak, Tysiaku, zdejmij! Ode mnie też miała 3 różne, może podmienię na jakiegoś psiaka, bo szkoda wyróżnień. Nasz kojcowy Misiek ma dwa, to może na innego psa.
-
To chyba już zdradzę tajemnicę - Nika 2 dni temu pojechała do domu stałego! Pan z Ostrowi Maz. wypatrzył ją na olx, szukał suczki dla towarzystwa swojej rocznej terierki. Dom z dużym ogrodem, dużo miejsca do biegania. Ludzie sympatyczni, od zawsze psy, ostatnia wilczurka umarła na raka. Czekam jeszcze z zapartym tchem na telefon, czy wszystko gra. Wczoraj relacja - i grało.