Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Ania chodzi do suni kilka razy dziennie, ja też się staram zajrzeć, usiąść na podeście przed budą, karmić z ręki. Czasem weźmie smaczek, czasem tylko jeden i odchodzi. Mam tez Mańkę, sunię syna (kolejna próba, czy na pewno Michał i mała Laurka mają uczulenie na psa... ) i Sewkę - kotkę drugiego syna, bo Paweł wyjeżdża z rodziną. To razem z Kenią Ani mamy niezłe stadko: Bezia, Igusia, Kenia, Mańka, Sara - psy oraz Szara kota, Czarusia, Łaciatka i Sewka. I 3 żółwie.
  2. Sara osuwa sie w kącik, jak ktoś wchodzi do kojca. I te dzieci z Warszawy, i ja, czy teraz Ania. Zero radości. Ale a propos tej rodziny z Warszawy - zapytali gospodarza-sąsiada, czy mogą wysterylizować jego sunię, taką z budy i łańcucha. Też ma szczeniaki co pół roku i wiadomo, co chłop z nimi robi. Facet się zgodził, i pani Ola z córką (10 lat) pożyczyły na wszelki wypadek od nas kaganiec i zawiozły w środę sunię na sterylizację do naszej dr Magdy. Połowę kosztów pokryła gmina, połowę pani Ola. Sunia w aucie super, łagodna i potulna. Była w połowie ciąży... Wróciła na łańcuch, niestety. Ale jest druga u tego chłopa...
  3. Oddzwoniła, rozmawiałyśmy. Pani Klaudia pamiętała Arię ma przyjechać do nas.
  4. wiesz, przyszło mi to samo do głowy. Zadzwonię do p. Klaudii
  5. Za ile?... Jest ktoś w tym hoteliku do pracy z psem?
  6. Asiu, wiem, i nawet się nie spodziewam pomocy ale może się zdarzy cud i ktoś się odezwie, i zechce popracować z Sarą.
  7. Ogłaszam na fb, i jak się spodziewałam - cisza. Może trochę zostać, ale jest to dla nas ogromnie uciążliwe, wyje, szczeka w nocy, po kilka razy wychodzę ją uciszyć, sąsiedzi się buntują. Nie mam po prostu siły, czas mija, a sunia jest niereformowalna. Tysiu, ogłoś proszę gdzie się da, jeszcze ostatnia szansa...
  8. Proszę o pomoc - fundacja, osoba, behawiorysta, aby zająć się sunią! Ona w schronisku sobie nie poradzi....
  9. Może ktoś zna fundację pracującą z takimi wycofańcami?
  10. Wpłynęło 10 zł od niezawodnej Nesiowatej - dziękuję! Teraz tylko dom tymczasowy dla Sary potrzebny!
  11. Szukamy kogoś z doświadczeniem - to naprawdę trudny przypadek
  12. Sara wymaga fachowej socjalizacji, pomóżcie mi proszę znaleźć dla niej taki tymczas
  13. Ostatnia sunieczka pojechała w objęciach pańci do domku. Kolejna wyprawka wydana, książeczka i umowa, zabawki, karma i kocyk z zapachem "gniazda". Sara matka niespokojna, pobudzona, szczeka, wyje. Oj, biedna, całe szczęście że dzieci odchodziły do domów stopniowo, a nie wszystkie na raz. Teraz pomysły mile widziane - komu taka dziczkę na socjalizację?
  14. Kolejna malizna pojechała do domku. Została ostatnia sunia i matka.
  15. Jeszcze z ogłoszeniami na słupie i w sklepach u nas na wsi poczekam do kolejnego weekendu, może jednak odezwie się ktoś rozsądny. Oby nie ta pani Jadwiga, co się zakochała w Big Lejdi, co prosiła o zdjęcia "na rączkach" i z profilu, i przesyłała serduszka, i miała przyjechać w miniony weekend, ale... w piątek sobie przypomniała, ze piesek jeszcze musi poczekać, bo ma zaplanowany remont mieszkania, a jeszcze ekipa nie umówiona... Jak bóg na niebie, zabieram się za doktorat o ludziach chcących adoptować psa!!....
  16. Zadzwoniła wieczorem pani z polecenia pani Oli - znalazczyni psiaczków. Dla niej też miał być zarezerwowany szczeniak, ale jakoś tak to wszystko było niejasne, "może", "chyba", że nawet o niej nie pomyślałam. Ale się ucieszyłam, bo nadal są dwie sunie do wzięcia. I fajna rozmowa, czym karmię szczeniaki, jakie zabiegi wet miały itp. I nagle "piesek ma być dla ojca, emeryta, na wieś, i tatuś już szykuje budę". Ale to co, pies nie będzie w domu? - pytam. No tak, na zimę tatuś weźmie, a tak ma duże podwórko i piesek będzie maił swobodę. A że nie do budy? Przecież u pani siedzą w budzie! I jeszcze dobija sms o 22.40: "zdjecie matki można?". Można - odpisałam. Ale sobie myślę, może szansa na dom, więc wysłałam dwa. "A matka jak wielkosciowo (wlacNie z glowa) bo ludzie podaja tylko wielkosc do tylka a ja bym chciala wiedziec dokladnie" - pisownia oryginalna. Dobrego dnia!
  17. To też prawda. Ale jakoś mi skrzydełka opadły
  18. Z Woli miało być. Od rana czkałam na telefon, miał być po 11.00. Nawet do łazienki szłam z telefonem. O 15.00 Sms. Tak jak myślałam, pani z Milanówka "musi odwołać rezerwację suczki", a pani z Woli nie odezwała się wcale. Wznawiam ogłoszenia.
  19. O, dzięki, że przypomniałaś, polecę lekturę Na razie czekają dwie, poczekamy na rozwój sytuacji. Milanówek ma dzwonić ok. 11.00 i potwierdzić (jak pani mówi, na 99 procent), druga pani z Woli szuka transportu. Ale jak znam ludzi, to wszystko pisane palcem na wodzie.
  20. Jedna zarezerwowana przez fajnych ludzi z Milanówka.
  21. Się dzieje. Wyróżnienia dają efekt - wczoraj dwa telefony z Warszawy. Oraz wreszcie decyzja państwa z Warszawy "znalazców" szczeniąt. Do domu pojechała Lejdusia - największa z suczek oraz malizna z charakterystyczną strzałką na pysiu. Utulone wkocykach, z zabawką na wynos, karmą, książeczką zdrowia i umową adopcyjną. W czwartek cała rodzina, która niedaleko nas kupiła dom, i już po remoncie stwierdzili, że brak psa. Zabrali dwie suczynki, w tym Jaśminkę z białymi plamkami na łapkach.
×
×
  • Create New...