-
Posts
44579 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Ale życie toczy się dalej... Szczeniaczki rosną jak na drożdżach. Jest już szarpanie kocyka, podgryzanie siostry, powarkiwanie na rodzeństwo, gonitwa i atak Czasem zajrzą do miseczki z wodą, wiedzą, że można się napić po zjedzeniu obiadu. Państwo z dziećmi są prawie codziennie, szczeniaki maja super socjalizację Niedługo zrobimy sesję zdjęciową do ogłoszeń.
-
Niestety, Binki już nie ma dusiła się, nasilała się niewydolność serca - nawet nie chciała się położyć, łatwiej się oddychało na stojąco, dreptała lub stała z zadartą głową przez całe godziny Była u nas od 22 października, z fundacji Kudłaty Kumpel, oczywiscie wypatrzona na fb. Stara, po przejściach, po operacji nowotwotrowej, ale cudna, spokojna, posłuszna, idealna!...
-
Suńka bez zmian Podchodzi coraz śmielej do miski, nawet wzięła smaczek z ręki. Aale jak się chciała wepchnąć do jedzenia szczeniaków (stawiam jej miskę w kącie kojca i jednocześnie karmię szczeniaki), a one jeszcze jadły, a ja stałam na warcie, to warczała na mnie... Zamówiłam RC starter, 4 kg, ze zniżką zapłaciłam 118,56 zł. Jak dojdzie, to porównam skład RC i tej tańszej, co przyszła wczoraj.
-
Dziś jeszcze sprzątałam w kojcu kupkowe robaczki, bleee, obrzydliwość, ale maluszki mają już spokój. Po dwóch tyg. powtórka, a potem szczepienie. Co do karmy - już nieaktywny ten kupon od Kejciu, ale nie ma sprawy - karma dla juniorów plus Megawit dla matki i dzieci plus odrobina wapnia = pokrycie zapotrzebowania na składniki mineralno-witaminowe.
-
Sunia jest bardzo wycofana, nie ma odrobiny radości z widoku człowiek. Miska i jedzenie przede wszystkim. Nawet ogonek nie drgnie, nie ucieszy się nawet przez kraty Nikt się suczki nie zrzekał, bo nikt się nie przyznaje do niej. Ale Czy uda się ją "udomowić"? Nie wiem... Maluszki opanowały jedzenie, dostają dwa razy dziennie niewielkie porcje. Kupki ładne. Jeden maluch zabierał się za picie wody z matczynej miski. Jutro odrobaczamy maluszki. Dziś niestety smutna wiadomość po dokładnym badaniu owczarki Binki... zmiany w płucach i na wątrobie
-
He, he, Pokerku - rodzina, która zgłosiła te psiaki przyjeżdża do nas codziennie, by pobawić się ze szczeniakami i "pomiziać" je. Jest trójka dzieci, dwie dziewczynki 6 i 10 lat oraz chłopiec 12 lat. Dziewczynki już zdążyły nadać imiona suczkom i była próba zawiązywania kokardek. Spadły po chwili... Pani Ola, matka dzieci, mówi, że one od rana czekają, kiedy będą mogły do nas przyjechać i potem całą rodziną siedzą w kojcu, przytulają szczeniaki, noszą na rękach i ciągle "mamo, weźmy jednego!..." Dziś przyjadą około 13.00 i damy jeść maluszkom. Już się gotuje mięso i warzywa, zasypię płatkami ryżowymi i zmiksuję. Damy na dwóch płaskich talerzykach, bo z doświadczenia wiem, że będzie włażenie łapkami, deptanie itp. Drugie karmienia już będzie lepsze.
-
Myślę, ze Judyta ma urwanie głowy z psiakami i raczej niechętnie biorą cale rodzinki Oczywiście. I ona i dzieci będą odrobaczone i zabezpieczone od pcheł też na koszt gminy. Szkoda, ze sunia jeszcze taka niedotykalska, bo się drapie i na bank ma pchły. Ale dziś już prawie podeszła do miski, lewo ją postawiłam na ziemi
-
Szukam fundacji, która by się zajęła rodzinką - poprosiłam o pomoc moją młodą wolontariuszkę Karolinę. Tymczasem staram się oswoić sunię, by móc ją wyprowadzać na spacer. Dziś już ufniej podeszła do miski, ale dotknąć się nie da. Maluszki są urocze, ale ciarki mnie przechodzą na myśl, że niedługo będą chodzić, rozrabiać, drapać po nogach, zacznie się dokarmianie (7 pyszczków!). Rodzina od tych psiaków ma pieska od Sary z poprzedniego roku, nazywa się Zetor, bo sunia oszczeniła się pod traktorem.
-
W nocy była ulewa za ulewą i o 1.30 poszłam sprawdzić, co w kojcu. Sunia leżała pod dachem kojca, na betonie, w suchym miejscu, dzieci na kocyku. Dziś rano micha jedzenia pochłonięta, ale oczy nadal nieufne, bez radości. Nasze suczki przestały się interesować kojcem - jak zawsze matka z dziećmi budzi respekt i szacunek.