Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Dziękuję, Nadziejko!
  2. Rózinka jest bardzo przyjazna, ma apetyt i wg mnie już lepiej wygląda. Już żeberka tak nie wystają. Nadal ma lęk przed wychodzeniem z kojca, tu się czuje bezpiecznie, ale pracujemy i nad tym. Poznanie na wspólnym spacerze z moimi suniami zostawiam, jak wróci Tomek, czyli jutro - co dwie pary rąk, to nie jedna :). Igusia i Mańka się zawsze wycofują, a Bezia to super terapeutka dla bezdomniaczków, ale zawsze 1 procent niepewności jest.
  3. Zdjęcia ze spacerków fajne, a jakie ma warunki w hoteliku? Prosimy o kilka zdjęć z domu
  4. Oj, przyda się!
  5. Ze smyczą jej na razie nie po drodze, ale trwają próby Boi się wyjść z kojca, ale za smaczkiem i zachętą już wyszła. Nie szarpie się, nie panikuje, po prostu kładzie się na trawie. I wraca pędem do kojca, bo tu MICHA, czyli na razie sens jej życia :). Zapoznam ją z naszymi suczkami (są trzy, bo nadal Mańka Michałowa u nas) i ciekawe, jak zareaguje na koty? Po sterylizacji i tak trafi do domu, na sławetne posłanie w kuchni, więc dobrze o niej wiedzieć więcej.
  6. U nas od 3 stycznia w dt Rudzik - młody, w typie teriera, spragniony kontaktu z człowiekiem Leśny parking przy szosie Ostrołęka - Krasnosielc. Tu często widuje się psy. Z tego miejsca w poniedziałek 23 października pracownicy gminy przywieźli do naszego b=gabinetu suczkę, zgłoszoną przez mieszkańców pobliskiego Ruziecka, aby Tomek ją zbadał. Suczka około roczna, chuda, zaniedbana, z kilkoma wielkimi opitymi kleszczami, z widocznym śladem na szyi po łańcuchu i wiszącą bezwładnie przednią łapką Kojce gminne pełne, kolejne 2 psy zgłoszone do odłowienia, nie było wyjścia. I tak mamy Rózię (właściwie, Ruzię - od Ruziecka ). Na razie Rózia jest w naszym dużym kojcu. Została odrobaczona, podany środek na pasożyty zewnętrzne. No i odkarmiamy i uczymy smyczy. Suczysko poczciwe, garnie się do ludzi, tuli do rąk, pokazuje brzuszek. Łapka nie boli, ma ślady starego urazu, mała blizna i wytworzony staw rzekomy na kości łokciowej, ale dokładniej będzie wiadomo po wykonaniu rtg przy okazji sterylizacji, czyli 10 listopada. Wpłaty: Nesiowata: 15 zł limonka80: 50 zł b-b 20 zł p. Marta Ch. 100 zł bazarek Nadziejki 27 zł Nesiowata 15 zł Aldrumka 30 zł Bazarek z transporterem, Besia11 56 zł RAZEM: 257 + 56 zł = 313 zł Wydatki: 100 zł wet 30 zł paliwo zielona obróżka 28 zł karma Pan Mięsko 9 kg 96 zł mokra karma, mięso, ryż, warzywa - ok. 50 zł RAZEM: 304 zł Od 15.11.2023: było: 10 zł wpłynęło z bazarku Nadziejki 33,75 zł bazarek Nadziejki 27.11 41 zł bazarek Nadziejki 04.12 48,40 zł limonka80 50 zł bazarek Nadziejki 5.12. 25 zł Wydatki: karma na bieżąco wyróżnienie ogłoszeń: 35,01+10,08x2+19,29+0,98x2+23,11+19,29 = 108,74 zł + 2x10,08 = 129,90 kolejne wyróżnienia 10.12.2023 : 6,29+1,40 karma sucha Pan mięsko 9 kg plus 12 puszek 400 g mokrej karmy: 8449950 2023-11-30 130,14 zł opłacone - dziś dostarczone To pokażę Rózię
  7. A jaki cwaniak, z każdym za pan brat, zero wrogości
  8. Mój Boże, ogromna strata
  9. Nie chodzi o pieniądze, Aldrumko. Nic nie wpłacaj, pomogłaś mi bardzo. Po prostu czuję się wypalona, zmęczona. Zajmę się wnukami, dziećmi, planujemy wyjazd z Tomkiem w leśną głuszę.
  10. To teraz podsumowanie: Nesiowata 30 zł limonka80 70 zł Aldrumka 30 zł Jo37 30 zł RAZEM: 160 zł WYDAŁAM: 200 + 100 zł na paliwo = 300 zł Pan Mięsko 110,44 zł RAZEM: 410,44 Resztę, czyli 190 zł dokładam ja i moja siostra Anna. Policzcie, proszę, ile by w hoteliku kosztowało utrzymanie suki i 7 szczeniąt przez ten czas, co były u nas, od 5 lipca. Zazdroszczę czasem tym hotelikom i domom tymczasowym "płatnym'... Zamykam wątek i postaram się już więcej nie ładować się w kłopoty z bezdomnymi psami.
  11. Sara pojechała do hoteliku z behawiorystą. Pani Klaudii zapłaciłam 100 zł za paliwo.
  12. To jest kolejna zmiana - po Sarę przyjedzie pani Klaudia w czwartek rano, zabierze do hoteliku. Tam sterylizacja, za którą moja gmina zgodziła się zapłacić. Dam worek karmy Pan Mięsko 9 kg za 110,44 zł Cielęcina z indykiem, właśnie przyniósł kurier. Potem zamówię jeszcze coś na adres hotelu.
  13. Jestem już, byłam na wycieczce z naszym Kołem Gospodyń Wiejskich, wróciliśmy w nocy. Już uzupełniam wiadomości i bardzo dziękuję za wpłaty! Nie wiem, na czym stoję. Wcześniej była rozmowa, że przyjadą we dwie po Sarę, zabiorą na sterylizację w Warszawie, zawiozą do hoteliku. Wczoraj smsem zapytałam o termin zabrania Sary (w grę wchodził ten, dzisiejszy wtorek lub czwartek), ale to już nieaktualne. Najlepiej, jakbyśmy to my wysterylizowali sunię i to szybko, bo potem jedna z pań ma urlop etc, etc. A terminy u dr Magdy są dość odległe. Dziś Tomek pojechał z sąsiadką i jej kotką na sterylkę, to wybada osobiście te terminy i znów jakoś będziemy dogrywać... Dam znać, co, kiedy i jak.
  14. Czy nieśmiało mogę poprosić o jakiś drobne wsparcie finansowe?... Sara jest u nas od 7 lipca, i wszystkie poprzednie wpłaty poszły na karmę dla niej i szczeniaków A teraz na początek hotelowania musimy zaopatrzyć Sarę w jedzonko
  15. Zapłaciłam paniom 200 zł. Jest szansa, by Sarę przejęła Fundacja Przyjaciele Palucha. Czekamy na decyzję hoteliku, kiedy moze przyjąć Sarę. My z Tomkiem mamy za zadanie zawieźć Sarę na sterylizację i Sara z Makowa pojedzie do hotelu.
  16. Były panie z Warszawy, Klaudia i Ida. Nie mogły zabrać psa do siebie (na co w głębi serucha liczyłam...), ale i tak zrobiły dużo. Szukają domu tymczasowego i fundacji, żeby ten dom i pracę z Sarą opłacić. W niedzielę ma dać odpowiedź jedna z nich. Tymczasem Sara zostaje u nas i mam z nią pracować. Panie pytały o, jak Sara reaguje na nasze suczki. Mówię, że odkąd nie ma szczeniąt, Sara nie szczeka na nie, wręcz piszczy jakby chciała z nimi być. Dziewczyny rozciągnęły siatkę koło kojca i zrobiły mały wybieg. Zabrałam z domu na ich prośbę Bezię, jako najbardziej przyjacielską, i z nią zostałam w tym ograniczonym miejscu. Otworzyłam kojec. Bezia wmeldowała się do środka i obie sunie zaczęły się bawić! Wyszły poza kojec i jak głaskałam Bezię, podbiegała też Sara. Machała do Bezi ogonem, kręciły kółeczka, no nie ten sam pies, co w kojcu. Po chwili Sara sama weszła do kojca. Mam za zadanie wchodzić do kojca z Bezią i karmić je na raz, głaskać itp. Potem nastąpiło szczepienie - bo do tej pory nie dało się tego zrobić. We czworo, z Tomkiem, powolutku zagoniliśmy Sarę do budy, podniosłam dach, dziewczyny zarzuciły kocyk na psia głowę i dostała zastrzyk na wirusówki. A że znieruchomiała, nie była wcale agresywna, to pobiegłam do domu po obrożę i kawałek smyczy, by coś dyndało. I też pani Ida powolutku otoczyła obrożą psią szyję i zapięła zatrzask. Na razie to duzy postęp. Czyli dom z psem i niewielkim ogrodem potrzebny, a wg pań w ciągu miesiąca Sara się ucywilizuje.
  17. Rozmawiałam a panią z Warszawy, ale nie zapamiętałam imienia To nie takie proste - prosiła, bym opowiedziała o Sarze. Nie jest to łatwy temat. Jednak i ją przerasta zajmowanie się dzikim psem w mieście, Sara nie zna obrozy, smyczy, ulic, ruchu ulicznego. Obiecała porozsyłać info wśród znajomych behawiorystów. Pani Klaudia obiecała przyjechać w czwartek około poludnia.
  18. Nadal nie mam wiadomości , kiedy i czy panie behawiorystki przyjadą. Czekam dalej. Nie mam planu B.
  19. Czekam na wiadomość od p. Klaudii, kiedy może przyjechać. Sara warczy na Tomka U sąsiadki Uli zakotwiczyły dwa koty, dokarmia je, rozmawia z nimi. Od tygodnia są jeszcze 4 małe - przyprowadziła kotka już takie ok. 5-tygodniowe. Trochę dzikuski. Najgorsze, że dziś rano siedziały na naszym terenie, na drewnie do kominka pod skosem dachu przy domu - a nasze psy uwielbiają gonić "nieswoje" koty
×
×
  • Create New...