Jej, to ja jednak sie cieszę. Cieszę sie, ze znalazł sie taki dom, cieszę sie, ze p. Beata oddała Sonię w nalepsze z mozliwych ręce, ze wraca wiara w ludzi, którzy kochaja jamniki...
Ja tak przezywałam, gdy po 2 jamniczki z mojego tymczasu, matkę i córkę przyjechali państwo z Warszawy i z pełną swiadomoscią tego, ze jest to dom wymarzony, oddałam im te dwa skarby. A to była najtrudniejsza adopcja tymczasów.