Moja pierwsza świnka była z laboratorium z naszej uczelni, SGGW, na zajęciach zakażaliśmy świnki, by wywołać zapalnie otrzewnej, :-(, a która przeżyła, mogła iść do adopcji.... Nasza była strasznie biedna, ale wyzdrowiała i była z nami 7 lat. Nazywała się Józefa, tam kiedyś mówiłam na wszystkich, co byli "marnej urody", nie wiedzieć czemu :diabloti: