Takie częste narkozy to na pewno ogromne obciążenie dla jego organizmu.
Grzyby są wszędzie, w każdym organizmie, i w nas i w zwierzętach. Dopóki ich ilość utrzymuje się w normie - w ogóle nie dają złych objawów i nie uprzykrzają życia. Na straży ich ilości stoi nasz układ odpornościowy. Dopiero kiedy "strażnik" jest słaby grzyby szaleją. Dieselek był w kiepskim stanie w schronisku to i grzyby zaczęły szaleć. Teraz Dieselek jest w dobrym miejscu, pod dobrą opieką - inny pies. Ja bym, szczerze mówiąc, odpuściła mu na jakiś czas, i dopiero jeśli rzeczywiście grzyby się odnowią - wróciła do płukanek. Na to zawsze przyjdzie czas. A dodatkowy stres dla psa przy każdej wizycie u weta też mu dobrze nie robi :/ Wet nie powie przecież, żeby zaprzestać terapii - dla niego to przecież biznes.
Ale to tylko moje zdanie. Ja bym tak zrobiła z moim psem.
A co Wy myślicie?