-
Posts
30319 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
210
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Nie zrozumiałaś mojego wpisu. Mi nie chodziło o to, że ludzie nie chcą mieć drugiego psa, tylko odpowiadałam na żal Tyśki, że upatrzą sobie jakiegoś jednego z ogłoszeń i jak on już jest adoptowany, to nie chcą żadnego innego.
-
Trek w drodze do dexterki. Udało się tak zorganizować szczęśliwie transport, że raniutko o 6.00 zabrałam Treka z hotelu i o 7.00 przekazałam ludziom w Tomaszowie Mazowieckim jadącym z innym psiakiem w tamte okolice. Trek bardzo piszczał i szalał mi w samochodzie. Za wszelką cenę chciał się z samochodu wydostać i pewnie wrócić do hotelu, czyli w jego mniemaniu do domu :( On się bardzo szybko przywiązał do rodziny Agi. A tu znowu zmiana. I jeszcze kolejna podróż. Mam nadzieję, że szybko przyzwyczai się do nowego miejsca i zaprzyjaźni się z miejscowymi psiakami. Echh..
-
Koteczki wciąż nie ma :( Myślę, że dopóki Trek jest tam, to ona nie wróci. Może być bardzo przerażona, może być też ranna. Trek na pewno nie wie, że źle robi, dla człowieka jest bardzo przyjazny. Ale nie da się go upilnować jeśli nie chce przebywać w domu. Za każdym razem kiedy uda się go zaprosić do domu, on kładzie się pod drzwiami i czeka na wypuszczenie. Nawet smakołyki go nie przekonują :( Jutro rano zabieram go z hotelu. Bardzo żałuję, że tak się stało, ale rozumiem, że Aga i jej TZ nie chcą ryzykować życia swoich kotów, które są nauczone życia z psami i nie oczekują ataków z ich strony :(
-
Kociaczek przepiękny, oby pani jednak go wzìęła..
-
Niech chociaż ona znajdzie dom. Szkoda, że ludzie tak się fiksują na jednym psie. Chyba mają zupełnie inne pobudki adopcyjne niż większość z nas ;)
-
Dzięki, pomyślę. Nie bardzo chyba nas stać w tej chwili na taki transport, ale może dużo psiaków będzie jechać, to się jakoś rozłoży. Kilka godzin temu Trek znowu zaatakował kota. Bez warknięcia, bez ostrzeżenia, leżał przy Adze i jej TZ przy ogródku, bo tam coś robili, mieli go cały czas na oku. Nagle ruszył bez mruknięcia nawet. Kot zdążył uciec tym razem. Potem grzecznie usiadł i dał się odprowadzić do kojca. Od jakiegoś czasu chodzi mi coś po głowie - od momentu, jak zobaczyłam jak on się bawi zabawkami, nawet napisałam o tym do Agi. On się zachowuje jakby go szkolił myśliwy. Dopada do zabawki, po czym kładzie ją i czeka na człowieka, jakby to była zdobycz. Nie rusza jej, bez problemu pozwala ją sobie odebrać. I bardzo lubi mężczyzn, najchętniej siedzi przy TZ Agi.
-
No i było tak super, że musiało się spitolić :( Dzisiaj rano Trek zaatakował kota. Nie w żartach. Wytarmosił go jak szmacianą lalkę. Kot zdołał uciec, nie wiadomo co mu się stało, bo jeszcze nie wrócił. Trek trafił niestety do kojca. I niestety nie może zostać w tej sytuacji u Agi, bo w ogrodzie ciągle są koty, które są ufne w stosunku do psów i nie potrafią się obronić. Musiałby ciągle siedzieć w kojcu, a to dla niego jest trudne do przeżycia. Z powodu wycia w kojcu przecież został wypuszczony i drzwi do kojca były zawsze otwarte, żeby mógł sobie swobodnie chodzić. Do kotów przejawiał stosunek obojętny, niejednokrotnie miał z nimi kontakt, w ogóle ich nie zauważał. Co się stało dziś rano - nie wiadomo. Przez okno zauważyli co się dzieje, TZ Agi wybiegł przed dom, kota już nie było, a Trek po prostu bardzo się ucieszył na jego widok, bez problemu usiadł i dał się zaprowadzić do kojca. Jest miejsce u dexterki, można tam go przewieźć, tylko jak i kiedy? To kawał drogi. Echh... na razie nie chce mi się więcej pisać, bo jestem trochę podłamana.
-
Kupiłam dwie zabawki do napychania smakolami i kombinowania, bo Trekuś nam się ładnie zabawowo rozkręca, chyba przeżywa swoje szczenięctwo na nowo ;) Mam nadzieję, że niedługo zobaczymy zdjęcia Trekusia w trakcie intensywnej pracy umysłowej ;)) Dokupiłam mu też 6 puszek po 800 kg Lukullusa, żeby Aga dodawała mu do suchego. Na razie dawała jakieś puszki, które miała z darów dla kotów, a okazały się psie ;), ale to nie fair, bo wiem, że dokarmia też takiego wsiowego bidaka. A Trekuś ma nas przecież :)