-
Posts
30285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
209
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
POMOC: Na razie karma sucha i kilka puszek dla mamusi ode mnie i mojego kolegi Podkłady od Tysi Od Marty z Biłgoraja dzisiaj dotarło 30 szt. podkładów Fundacja Zea ma zamówić karmę Poker - wyśle szmatki, pościele, podszewki itp. PIĘKNE DZIĘKI! Ze zbiórki na Ratujemy Zwierzaki na konto ZEA przelano 1 508,7 zł. Z tego została opłacona karma -333,40 zł Na koncie fundacji zostaje 1175,30 zł - 29 X Zbiórka Fundacji ZEA na Ratujemy Zwierzaki Diana i 6 szczeniaków Do wykorzystania 1 508,7 zł 333,40 zł – karma 412,60 – karma 514 zł - sterylizacja, badanie 200,60 zł - karma Razem - 1460,60 zł Na koncie fundacji pozostało 48,10 zł
-
Zakładam wątek dzielnej sunieczce z gminnej przechowalni, która znosiła głód i chłód przez wiele dni i zajmowała się aż sześciorgiem szczeniąt. W tej chwili sunia nie ma nic. Jest u osoby, której wrażliwość i serce nie pozwoliły zostawić rodziny w miejscu, gdzie szczeniaczki zaraz mogłyby się pogubić w okolicznym lesie, zachorować na poważne choroby lub poumierać z głodu. A ich mama wisiałaby na łańcuchu. Właśnie zaczęły chodzić więc w ostatniej dosłownie chwili trafiły do dt. Tyśka szukała pomocy w wielu fundacjach, ja pytałam w dwóch hotelach, ale nic innego nie udało się na razie znaleźć. Dlatego wielkie ukłony dla Pani Marzeny! Jest cudowną osobą. Nie zostawiajmy jej samej z taką gromadą. Powklejam informacje o suni i jej dzieciach z innego wątku, gdzie Tysia o nich zaczęła pisać. Potrzebują osobnego wątku, gdzie będzie można się nimi zająć. Każdy, kto ma pomysł jak im pomóc, jak zebrać środki na ich utrzymanie, jak im szukać domów - będzie tu więcej niż mile widziany
-
Ha! ja sama nie wiem co to mebel ;D Noc Pongusiowi minęła na szczęście spokojnie. Sporo siusia po tych zastrzykach. Apetyt jest, tylko miseczkę trzeba trzymać mu pod pysiem, bo główka jeszcze lekko się chwieje. Rano wet przysłał anecik wyniki badań krwi. Wyszła niedoczynność tarczycy. Jak tylko dostanę wyniki - wstawię tutaj.
-
Pani Marzenka to cudowna osoba. Absolutnie cudowna.
-
Dzisiaj bardzo krótka relacja ze spotkania z Amberkiem, bo bardzo dużo się dzieje. Amberek ma się pysznie, jest już bardzo przywiązany do swoich ludzi, a oni do niego. Pan Hubert mówił, że bardzo ich pilnuje i nawet jak na krótko zostaje z kimś innym - nawet znajomym - na przykład pod sklepem, to cieszy się ogromnie jak zobaczy znowu swojego ludzia. :)) Zresztą Amberek wyglądał na bardzo zapatrzonego w pana Huberta psiaczka, chociaż przywitał się ze mną dość ładnie, to jednak oficjalnie i widać, że jestem - jak cała reszta - tylko małym dodatkiem do jego świata, który stanowi pan Hubert i jego dziewczyna. Super! :)))
-
Dzięki wielkie, że wyszłaś do tablicy :) Bardzo bardzo Ci dziękuję, najpiękniej. I Tobie i Mruczce za gotowość :) Wizyta im szybciej, tym lepiej. Pani Martyna chce być z Pongusiem jak najszybciej. :) Powiem Wam, że dawno nie czułam takiej dobrej energii od człowieka, który dzwonił w sprawie psa. Pani Martyna nosiła się z decyzją od miesiąca, bo w sierpniu pierwszy raz zobaczyła ogłoszenie o "najpiękniejszym dalmatyńczyku" i zakochała się w Pongusiu. Jej pies - też starszy - został z rodzicami, bo za bardzo stresowała go zmiana domu, więc p. Martyna postanowiła dać dom innemu staruszkowi i uczynić jego ostatnie lata życia jak najlepszymi. Dzisiaj po spotkaniu z Pongusiem rozmawiałyśmy znowu. Nic jej nie zaskoczyło in minus, Ponguś ukradł serce jeszcze mocniej, tulił się na zmianę do niej i do jej przyjaciółki. Już myślą do którego weta go zabrać i przebadać gruntownie. Anecik rano u weta zrobiła jeszcze badanie krwi tzw. geriatryczne, ale jakaś porządna diangnostyka mu się przyda. Panie były w drodze od samego rana, żeby poznać Pongusia, bo nie mają samochodu, ale to jeszcze bardziej dowodzi ich determinacji :) Teraz proszą o jak najszybszą wizytę PA. Jeśli wypadnie dobrze, a myślę, że wypadnie więcej niż bardzo dobrze, to mąż Anecik zawiezie Pongusia do Wrocławia. Trochę to będzie kosztować, ale ustaliłyśmy z p. Martyną, że pokryjemy koszty po połowie. Piszę chaotycznie, ale tak bardzo się cieszę, że nie umiem zebrać sensownie myśli do tak zwanej kupy. Od rana tyle rzeczy niedobrych się wydarzyło (atak u Pongusia, śmierć kota mojej przyjaciółki, awantura w parku ze starą dewotą, która nienawidzi ptaków i napadła na mnie kolejny raz za to, że karmiłam kaczki, łyski i gołębie oraz filmowała mnie cały czas, "żeby wrzucić to do internetu"), że nie mogę aż uwierzyć, że wreszcie coś tak cudownego mogło się wydarzyć i odmienić ten dzień. Ponguś miałby wreszcie własny dom! Poker, czy podać Ci na pw numer telefonu do p. Martyny u zadzwonisz do niej, żeby się umówić, czy wolisz jakoś inaczej?
-
Na 10.00 jest umówiona wizyta u weta. Znajoma anecik ich zawiezie, bo Arka nie ma. Dobrze, że się znalazła dobra kobieta w okolicy. Zobaczymy co wet powie. Chociaż mi to wygląda niestety jednoznacznie. Dałam znać dziewczynie, która ma przyjechać. Jedzie z Wrocławia, mam nadzieję, że jednak się zdecyduje Pongusia poznać mimo wszystko, ale może jednak nie.. Do tego dostałam rano wiadomość od zapłakanej i zdruzgotanej przyjaciółki, że jej ukochany kot odszedł. Co za okropny poranek! :(