"No dobra pożartowaliśmy sobie, pośmialiśmy - jak to mówią", a teraz proza życia guciowego. Został dziś wykąpany. Kąpiel trwała ponad godzinę i pewnie mogłaby trwać i drugie tyle. Psiak był żywcem jedzony przez pchły, wszy i kto tam wie co jeszcze. W sierści miał wielkie kołtuny, które były gniazdami pełnymi larw, odchodów i martwych pasożytów. Kogoś, kto zlał w schronie Gucia jakimś syfem odkażającym i to w wielkiej ilości, żeby to zabić, należałoby powiesić nie powiem za co. Podczas kąpieli całe te kołtuny odpadały mu od poparzonej skóry zostawiając rany