-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
[quote name='xxxx52']Co do obrozek o pieknej nazwie indukcyjna pojawily sie rowniez bardzo krytyczne opinie o obrozkach dzalajacych na zsadzie spryskiwania wada czy innym plynem pod wplywem przycisku.mam materialy w j.niemieckim moge przeslac.[/quote] O :-o To obróżka spryskująca wodą jest fe, ale już polewanie psa wodą cacy? :hmmmm: Taka obróżka jednak praktyczniejsza, niż wiaderko z wodą, zwłaszcza na spacerach poręczniej...
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
asher replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: ale skusiła się bo dawali torbę i pakiet office zupełnie za DARMO !!!! tylko nie przeczytała , że trzeba kupić windowsa :evilbat: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/quote] :roflt: :roflt: :roflt: A propos, mnie tatuś mój własny dał w prezencie oryginalny pakiet MS Office 2007. Worda jako tako już opanowałam, chociaż wszystkie nauki jakie ostatnio pobrałam w zakresie jego obsługi wzięły w łeb i muiałam uczyć się od nowa, na dodatek sama :roll: Ale ten nowy Power Point to ciągle czarna magia dla mnie :placz: No i nie mam tego programu do obróki zdjęć, który nie pamiętam, jak się nazywa, ale chociaż obsługiwać go umiałam. Wrrrrr :angryy: [quote name='Vectra']a co do książki , od zawsze j.polski stanowił dla mnie problem , nie umiem pisać ładnie , składnie , wypracowania zawsze mi pisałam mama :evil_lol:[/quote] [B]Vectra[/B], pisz! A ja ci będę redagować :p Będę sobie potem miała co w cv wpisać :p:evil_lol: [quote name='Greven']Vectra, masz 5 psów, 1 kota i 1 TZa... Zamierzasz jednak kogoś oszczędzić, czy dwie sztuki wyeliminujesz jednym nabojem? :megagrin:[/quote] [B]Greven[/B], grzebiesz mi w głowie :mad: Dokładnie to samo chciałam napisać, tylko jeszcze teściową zamierzałam dorzucić :evil_lol: -
Na odwrót :lol: Ja sobie zerknęłam dzis na allegro, szukałam co prawda dwójek i znalazłam comfort compact za 60 zł raptem :-o To trójka chyba nie będzie dużo droższa?
-
[URL]http://i129.photobucket.com/albums/p218/Katerinas15/Dora/dora306.jpg[/URL] Cudo!!!!!! :D A Dzidkowi zazdroszczę prezentów :placz: Ja tyle nie dostałam :shake: Wyeksploatował Mikołaja :mad: [quote name='Katerinas']Dzięki waszeczko :oops: :-) A tak sobie zaczęłam więcej tworzyć ;)[/quote] To może zacznij i więcej wrzucać? :modla: ps. [B]Sota[/B], to ci fajny prezent TZ zrobił :lol:
-
[quote name='aga1215']powiem............ [URL]http://img228.imageshack.us/img228/590/weki0230but0.jpg[/URL][/quote] Ale mu nagadał! :megagrin: [B]Aga[/B], strasznie ci zazdroszę własnego, prywatnego dzięcioła! I to jeszcze punktualnego! :-o Jak się miewa Felicjan? :???:
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
asher replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='AnkaG']Przed seksem nie zaczynaj gotować. Rób to po. :evil_lol:[/quote] [quote name='malawaszka']to akurat było już po :diabloti: i nam się przysnęło :evil_lol:[/quote] [quote name='malawaszka']qrna myślałam, że się palimy bo takeigo dymu jeszcze w domu nie miałam [U]a regularnie przypalam różne potrawy[/U] :p[/quote] No patrzcie, jak toto się chwali, że regularnie seks uprawia :shake: [quote name='malawaszka']JA mam jechać czymś co będzie pasowało do mojej osobowości - czyli czymś delikatnym, zwiewnym i lekkim jak mgiełka :diabloti:[/quote] Latającym dywanem? :megagrin:- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
[quote name='amikat']Moja suka p szkoleniu pozytywnym (kawła psury dobermanka 35 kg - wysportowana bestyjka) chodzi od dłuższego czasu w obrozy uzdowej. Sprawdza sie!!!![/quote] [B]Amikat[/B], a na co wyszkolonemu psu halter? :-o Ja dwa psy po ok. 35 kg każdy prowadzam na jednej smyczy z dwoma karabińczykami, na zwykłych parcianych, niezciskowych obrożach i jakoś mi halter niepotrzebny :niewiem: [quote name='PIKA']Czy moge się z Tobą nie do końca zgodzic? :loveu:[/quote] Możesz :loveu: Byle nie za bardzo :mad::diabloti: [quote name='PIKA'][B]Prawidlowo załozony[/B] łańcuszek, natychmiast puszcza zacisk, po dokonaniu korekty Jak jedziesz za dużym psem na butach (np za quniem) to i łańcuszek i kolczatka są równie zacisnięte na jego szyji Smysz do łańcuszka również można tak przypiąć,aby zacisk wyeliminowac ;) Mówie na podstawie własnych obserwacji :evil_lol:[/quote] [B]PIKA[/B], ale chodzi o to, że łańcuszek, jak się bardzo postarasz, możesz [U]podczas korekty[/U] zacisnąć na psiej szyi tak, że będzie miał jakiś centymetr średnicy - bo ma nieograniczony zacisk. Kolczatki tak nie zaciśniesz, bo kolczatka ma ograniczony zacisk - zmniejszysz jej średnicę tylko o długość dołączonego do niej i spinającego ją łańcuszka, bardziej się nie da. Z tą centymetrową średnicą zaciśniętego łańcuszka oczywiście przesadzam, chodzi mi tylko o to, żeby pokazac różnicę między sposobem zaciskania się dławika, a kolczatki. Wiadomo, że na codzień wypadki takie, jak u suki[B] amikata[/B] są pewnie rzadkością. A i przy użyciu kolczatki można psu zrobić krzywdę. Uzywając haltera zresztą też. Ale jakoś tak mi sie wydaje, że przy użyciu dławika łatwiej laikowi niechcący zmiażdżyć psią krtań, niż przy kolczatce...
-
[quote=Alicja;9210203[FONT=Arial][COLOR=red][B][URL]http://i26.photobucket.com/albums/c120/Maga300/album5/1-2-7.jpg[/URL][/B][/COLOR][/font] [B][FONT=Arial][COLOR=red]taka mało męska ta zabawka :razz::razz:Leon chyba styda ;)[/COLOR][/FONT][/B][/quote] I tam, mało męska! Dźwięki wydaje, jak rasowy macho :evil_lol: [url]http://i26.photobucket.com/albums/c120/Maga300/album5/1-2-4.jpg[/url] [B]Maga[/B], jaka spójna kolorystyka :loveu: Nawet obraz w tv się dostosował :loveu: A jeżyka też pod kolor kupowałaś? :cool3: :evil_lol:
-
[quote name='AM']Myślę, ze w przypadku psa, o którym pisze asher nieposłuszeństwo po szkoleniu może wynikać z braku więzi z właścicielem (nic razem nie robią - chodzi mi o ćwiczenie komend, zabawy).[/quote]Z tym, że ja nie wiem, czy pies jest po szkoleniu. Wątpię, żeby był. Wiem tylko tyle, ile widzę - pies chodzi na kilkunastomintowe spacerki na flexi i kolcach i to wsio. [U]Nigdy[/U] - a pies ma kilka lat - nie spotkałam ich chocby na pobliskich terenach spacerowych, widuje psa jedynie w czasie rundki dookola bloku :shake: Więc wcale się nie dziwię, że jest agresywny, też bym była :angryy: No i jemu akurat szkolenie do interchampionatu niepotrzebne, bo to bezpapierowiec ;) Widac po prostu, nawet przy powierzchwonej znajomości, że właściciele to ludzie, którzy o psach pojęcie mają nikłe i najlepiej, żeby pies wszystkiego nauczył się sam, a oni przecież uczyć się niczego nie muszą, no bo niby co może być w posiadaniu psa skomplikowanego :cool3: ;)
-
Jeszcze jedno, jeśli masz wystarczająco dużo kasy, to kupuj wersję "comfort" z trzymadłem powleczonym gumą i trochę inaczej wyprofilowanym, niż w wersji "classic". Takie niby nic, a naprawde komfort używania nieporównywalnie większy, zwłaszcza przy sporym psie, a więc i sporej wadze smyczy. Ja dla Sabiny (ok. 35 kg) rozważałam zakup "comfort compact" rozm. 2. No, ale sucz mam niewyrywną raczej ;) Jak pies potrafi naprawdę mocno i stosunkowo często pociągnąć, to wiadomo, że lepiej kupić smycz dla większej psiej wagi.
-
[quote name='mch']zaraz tu przyjdzie i posprząta i da nam lupnia za dywagacje :evil_lol:[/quote] I dobrze, mod też człowiek i trochę radochy mu się należy :evil_lol: No i pracy też powiniem trochę mieć, lenistwo jest niezdrowe :shake: :evil_lol:
-
Dziewczyny, ja to wszystko rozumiem. Sama też nie kupiłabym psa bez rodowodu. Tylko... ja się chyba starzeję ;) Bo coraz mniej rzeczy jest dla mnie czarno-białych. I dlatego nie umiem w czambuł potępić kogoś, kto robi coś dobrze, tylko dlatego, że nie robi tego pod szyldem jakiejś organizacji kynologicznej... BTW, nie piszę tu o Jamorze, bo go nie znam i nie wiem, czy to co robi robi dobrze, czy "po prostu robi". Piszę ogólnie. I tak, uważam, że nie trzeba być członkiem, żeby być dobrym, tj. znającym się na rzeczy hodowcą. Natomiast w drugą stronę też to automatycznie nie działa, bo przecież mnóswto hodowców "zrzeszonych tu, czy tam" to... dyletanci. [quote name='ayshe']uzytki nie sa drogie.nie jest tez ich zakup obarczony wiekszym ryzykiem niz kupno psow bez pochodzenia.[/quote] [B]Ayshe[/B], ale ty piszesz o szczeniakach. Wtedy oczywiście, ryzyko jest większe przy psie bez pochodzenia. Tylko, jak zapewne wiesz, do prawdziwej pracy najczęściej kupuje się psy już dorosłe, albo na tyle dojrzałe, ze można z dużą doza prawdopodobieństwa ocenić ich przydatność do danego rodzaju służby. Przynajmniej w Polsce tak jest. A zakup dobrego użytka za granicą to przecież nie tylko koszt samego psa, ale również podróży, żeby sprawdzic, czy danego psa naprawdę warto kupić, plus koszty transportu psa. [quote name='ayshe']rasa to nei tylko fenotyp psa i to ze go ktos znal i byl gdizes tam zarejestrowany[/quote] No właśnie sedno w tym, że w przypadku psów służbowych rasa się nie liczy. Nie liczy się ani fenotyp, ani genotyp. Liczą się tylko faktyczne predyspozycje fizyczne i psychiczne danego, konkretnego psa, który może być "onkiem", "maliniakiem", "maliniakoonkosznaucerem", albo i zwykłym burkiem ;) Oczywiście zupełnie odrębną kwestia jest na ile policyjni, czy inni "slużbowi" kynolodzy są w stanie rzetelnie danego psa ocenić, a potem rzetelnie go wyszkolić. Ale to już odrębny temat ;) ps. Nie sądzicie, że [B]SaJo[/B] powinna wyciąć tę naszą gadaninę i zrobic oddzielny wątek? :hmmmm:
-
[quote name='Mokka']Tyle że nie chciałabym przeciwstawiać takim poczynaniom tego, co się dzieje u nas. Bo nie chcesz chyba powiedzieć, że u nas masowo i celowo hoduje się psy z popędami :-o.[/quote] Nie chcę :lol: [quote name='Mokka']Ja widzę to tak, że u nas nie przykłada się żadnej wagi do cech charakteru. Są oczywiście (nieliczne) hodowle nastawione na linie pracujące, ale w USA również takie są.[/quote]Wiem, wiem. I ja myślę, że proporcje są ok, tzn. dobrze, że takie użytkowe hodowle sa nieliczne i amatorzy użytkowych psów są nieliczni. Strach myślec, co by się stało z użytkową hodowla, gdyby stała się bardzo popularna, a z drugiej strony co by się działo na ulicach, jakby każdy jeden Kowalski, czy Smith kupował sobie dobrego użytka :shake: To oczywiście nie zwalania hodowców eksterierów z dbałości o psychikę hodowanych psów. Niech sobie będa z miernymi popędami te eksteriery, ale niech będą zrównoważone. Co jest chyba dość trudne do uzyskania niestety, bo - to zdanie laika - wydaje mi się, że brak popędów na średnim chocby tylko pozomie skutkuje psami o bardzo słabej, nerwowej, nieodpornej na stres psychice...
-
[quote name='ayshe']akurat dony to nei jest dobry przyklad na jakies wymagania im staiwane do hodowli;).jakas klasa uzytkowa sie pojawila czy obowiazek szkolenia?[/quote] [quote name='mch']asher w przypadku dobków czytalam o wielu przypadkach oddawania na stacjonarki psów zwyklych smiertelnikow (nie do hodowlanki) ,tak jakos sie przyjmuje to za naturalne[/quote] Ja rozumiem, napisałam tylko, że znam sprawę od strony hodowli ras użytkowych właśnie. A czemu akurat "prywatne" dobki, czy donki są najczęściej oddawane na stacjonarne szkolenia i czy faktycznie te dwie rasy najczęściej - to nie wiem ;) Jeśli chodzi o stacjonarne szkolenia psów prywatnych, to chyba zazwyczaj trafiają tam psy właścicieli, którzy nic o szkoleniu nie wiedzą i nie mają ochoty się dowiedzieć. Czyli psy takiego zwykłego Kowalskiego, co to se kupił onka i chce, zeby był, jak Szarik :evil_lol: Sama znam (powierzchownie) tylko jedną osobę, która miała zamiar oddać swojego psa - boksera na szkolenie stacjonarne, do jakiegos emerytowanego policjanta :roll: Próbowałam to tej osobie wyperswadować, ale nie wiem, z jakim skutkiem. Wiem tylko, że pies jak był nieposłuszny, tak jest nadal, a oprócz tego stał się jeszcze agresywny. A to akurat może być zarówno efekt złego szkolenia, jak i braku jakiegokolwiek szkolenia ;)
-
Agnes, bo ja wiem, jaka długość :hmmmm: Ja miałam w ręku tylko te krótsze - taśmę przy dogu, linkę przy beagle'u. Stąd wiem tylko, że taśma lepiej się sprawuje, niż linka. Ale co do długości, to nie wiem :niewiem:
-
[quote name='Chandler']A z tym afganem, to trochę żartowałam. W większości przypadków - oczywiście nie mówię, że zawsze - szkoleniowcy pracują z psami ras użytkowych, a te mają z natury pewne predyspozycje i dlatego ciekawa jestem, jakie są wyniki ich pracy z rasami bardziej opornymi...[/quote] Jakieś tam są ;) Forumowa Gaga szkoli swojego wilczaka. Forumowa Zakla trenowała posłuszeństwo i agility ze swoim malamutem. Forumowa Shida trenuje IPO z... borderem. Na którychś niedawnych zawodach ob jedną z czołowych lokat zjęła... suczka stafordshire bulterrier :) O cairnie startującym w obi chyba wiesz. A to tylko kilka przykładów ;) [quote name='Mrzewinska']Chandler, z ras nietypowych najbardziej dumna bylam z prowadzonej przez mnie whippetki zaliczajacej prace wechowa na egzaminie PTT. Zofia[/quote] O własnie, mam kolejny przykład. Już nie pamiętam kto o tym pisał, chyba Margo, albo AM - że w Czechach widział whippeta trenującego... IPO :D Wiadomo, rasy "trudniejsze" nawet dobrze wyszkolone zawsze przegrają z równie dobrze wyszkoloną rasą mającą wrodzone predyzpozycje w danej dziedzinie. Ale jeśli się ograniczymy do posłuszeństwa i pominiemy takie trochę "nieuczciwe" porównania, to wychodzi na to, że nie ma rasy, której nie dałoby się wyszkolić na zadowalającym poziomie :) [quote name='Mokka']Ja mam psa z odzysku, który w ogóle nie znał smaku zabawek i nie wiedział, do czego służą, sprawdził jedynie, że się ich nie je (co nie przeszkodziło mu jednak skonsumować jakiejś i w efekcie musiał być operowany :evil_lol:). Trochę to trwało, ale udało mi się go zainteresować tymi bezużytecznymi przedmiotami i obecnie mam piłeczkowego wariata.[/quote] Ale - teoretyzując oczywiście - Leon tę pasję mógł mieć, tylko głęboko uśpioną. A są pewnie psy, które takiej pasji po prostu nie mają. Oczywiście, tak, jak napisałam - teoretyzuję ;) Nie wiem nawet, czy w praktyce dałoby się jakos jednoznacznie odróżnić jedną sytuację od drugiej...? [quote name='Mokka']Ale opinia, że w Stanach psy są pozbawione popędów bierze się jeszcze z czegoś. Otóż tam nie akceptuje się psów agresywnych. Takie psy raczej ludzi nie kręcą (są oczywiście, jak wszędzie, wyjątki, ale są w mniejszości), ludzie chcą mieć psy łagodne, domowe, z którymi można bezpiecznie żyć na co dzień. Stąd też tak dużo przypadków usypiania psów (np. w schroniskach), które nie przejdą pozytywnie "testów" (z naszego punktu widzenia często dość kontrowersyjnych). W naszych realiach pies agresywny, niedopilnowany, niewychowany itp to codzienny obrazek, tam niekoniecznie. Stąd powszechna opinia, że u nas psy mają większe popędy niż amerykańskie. Tiaaaa, zwłaszcza te ze schronisk czy pseudohodowli ;).[/quote] No cóż, ja też jestem podatna na stereotypy ;) Ale nie przeciwstawiałabym jednak psom nieagresywnym bo bez popędów - psów agresywnych, bo niewychowanych. Bo to dwie różne płaszczyzny. Pies może przecież być nieagresywny własnie dlatego, że tej agresywności w sobie nie ma, a może być nieagresywny, bo jest nauczony swoją wrodzoną agresje kontrolować. Mnie się jednak ciągle wydaje, że w USA w takiej celowej hodowli nieużytkowej, czy własnie w działaniach wobec psów z odzysku dąży się do uzysania psa bez wrodzonej agresji. Ale może faktycznie za dużo się naoglądałam Animal Planet :lol: [quote name='Abi']A ja wiem jak sie uzywa i po co, ale nadal twierdze ze sa "a fe, wstretne kolczatki i o zgrozo obroze elekyczne"[/quote] [B]Abi[/B], tak z ciekawości, jakie jeszcze postępowanie szkoleniowe, czy wychowawcze z psem jest dla ciebie wstrętne? Tylko kolczatka i obroża elektroniczna, czy może coś jeszcze? Chciałam też jeszcze na chwilę wrócić do tej "mojej historii" :cool1: ;) Otóż ja dopiero stosunkowo od niedawna umiem to tak "mądrze" opisać, z wyrażeniami, jak "elementy łańcucha łowczego", czy "zachowania socjalne". Wtedy, kiedy to wszystko się działo, nie byłam mocna w teorii. Po prostu miałam duże szczęście. I intuicję chyba ;) ps. [B]amikat[/B], bardzo ci współczuję :shake: Ja, szczerze mówiąc, bałabym się używac łańcuszka, własnie ze względu na to, że nie ma on żadnej blokady zacisku. Kolczatka, choc bolesna, jest jednak chyba bezpieczniejsza, bo zacisk jest ogranoczony, a często zacisku nie stosuje się wcale odpowiednio upinając smycz...
-
[quote name='Marta i Wika']A jeszcze co do kolczatki... naprawdę tyle już napisano i powiedziano o skutkach karania w rozwiązywaniu problemów behawioralnych, są już nawet książki po polsku, a ja ciągle i ciągle czytam o szarpaniu psa na kolczatce kiedy się rzuca...[/quote] Owszem, to "niepedagogiczne". Może nasilic problem, ale może i go rozwiązac - czasem niestety kosztem złamania psa. Powtórzę jednak "swoją historię" ;) Moja Sabina rzucała się na suki całkiem na serio, nie "w onkowym stylu": dużo dziamania, mało realnego zagrożenia zdrowia, czy życia ofiary. Ona nie była rozdziamgotana i rozhisteryzowana; była cicha i skoncentrowana na jedym celu - dopaść i (w domyśle) zagryźć. Sygnał uspokajające wysyłane przez atakowane suki nie uspokajały Sabiny, rozjuszały ją jeszcze bardziej, były traktowane, jak oznaka słabości przeciwnika, a więc można było sobie poczynac jeszcze dosadniej. Kilka miesięcy walczyłam z tym metodami "pozytywnymi". Odwracałam uwagę, barowałam, próbowałam wprowadzić zachowanie zastępcze - zabawę, próbowałam wprowadzić dyscyplinę w postaci zastępczego "siad" na widok obcej suki - oczywiście nagradzając za to Sabinę. I kicha. Owszem, Sabina stała się dzięki temu bardziej kontaktowa, bardziej we mnie wpatrzona, ale chętka do awantur wcale jej nie przeszła. A ja w obliczu tej chętki byłam bezradna. Jasne, mogłam do końca życia prowadzać Sabinę na smyczy. Ale uznałam, że to byłoby chowanie głowy w piasek... Postanowiłam, że dalej tak być nie może. I wprowadziłam awersję. Silną i brutalną. Po każdym zastosowaniu bodźca awersyjnego pozwalałam psicy odreagować, oferując jej całą gamę zachowań socjalnych, żeby pokazac, że już jest ok, że już nie jestem zła, że nadal jesteśmy jednym, zgranym teamem. Oczywiście nie ograniczyłam się do samej awwersji, nadal barowałam, nadal odwracałam uwagę, nadal prówbowałam wyuczyć zachowania zastępcze. Stosując tę metodę "kombinowaną" liczyłam się z tym, że Sabinę złamię. Ryzyko było duże, jako, że moja pscica, choć to owczarek niemiecki, akurat tych elementów łańcucha łowczego, kótre są przydatne w szkoleniu i ogólnie chęci do współpracy z człowiekiem nie ma zbyt silnie rozwiniętych. Ale uznałam, że wolę miec psa złamanego, niż psa niebezpiecznego. Pies złamany, to nieszczęście dla samego psa i dla mnie - jego właściciela. Pies niebezpieczny, to potencjalne nieszczęście dla wielu psów i wielu właścicieli. Jak dla mnie bilans był prosty i oczywisty. Pierwsze efekty dało się zobaczyć niemal natychmiast! Przypadkiem natknęłyśmy się na goldenkę, którą dzień wcześniej Sabina skotłowała, za co z kolei ja skotłowałam Sabinę. Suki spotkały się prawie nos w nos, obie bez smyczy (moja w kagańcu, bo od pewnego czasu zawsze chodziła w kagańcu). I co? I bez najmniejszego trudu udało mi się Sabinę powstrzymac przed atakiem i przywołać. Przyleciała do mnie nie zgaszona, przestraszona, ale radosna i chętna do współpracy :) Oczywiście, sukces nie był stuprocentowy, Sabina nadal nie straciła chęci do awantur, ale ja już nie byłam bezradna, bo suka stała się w miarę kontrolowalna. Na tyle, że mogłam bez obaw pozwalać jej na obwąchiwanie się z obcymi sukami, a nawet na zabawę z nimi, bo bez trudu odwoływałam ją kiedy "zabawa z suką" przeradzała się w "zabawę suką" - a więc w chwili, gdy Sabina była już dość mocno nakręcona. Oczywiście wystarczła chwila nieuwagi, żeby był dym - stąd kaganiec na pysku. Wystarczało też Sabinie trochę odpuścić, trochę złagodnieć w reakcjach na jej wyskoki - i problem wracał. Od dłuższego już czasu Sabina jest ciężko chora, nie miałam serca traktowac jej ostro. Na dodatek choroba uniemozliwiła zakładanie Sabinie kagańca. Efekt? Chwila nieuwagi poskutkowała odgryzionym koniuszkiem ucha suki, która wraz ze swoją młodszą i agresywniejszą koleżanką "grabiła" sobie u Sabiny od kilku ładnych lat. Obawiam się, że gdybym kilka lat temu nie zadziałala wobec Sabiny brutalnie, to ucho byłoby już dawno odgryzione, a suka tego odgryzania mogłaby nie przeżyć... Na szczęście Sabina była kontrolowalna na tyle, że nawet w sytuacji, gdy tamte suki wyrwały się opiekunce i z agrechą do nas doskoczyły, to moja, choć cała chodziła, jednak wytrzymała w siadzie i nawet zębów nie pokazała. Opisuję tę historię już po raz któryś z kolei. Ale po raz kolejny chciałam przypomniec, że teoria teorią, a życie życiem. I unaocznić, jak wysoce nieskuteczna jest naukowa metoda pozytywna, wobec zachowań samonagradzających się. Chciałam unaocznić również to, że nasze chwalebne ideologie szkoleniowe mogą się przyczynić do nieszczęścia obcych ludzi i psów i co nam wtedy po własnej szlachetności wobec własnego psa?
-
[quote name='mch']najgorszym wyjsciem jest nie zrobienie niczego kpl.[/quote] O właśnie ;) [quote name='mch']a juz poza tematem nie mialam pojecia ze tak wielu ludzi oddaje psy na szkolenie , w DONkach częste:-o , w dobkach tyż :crazyeye: .[/quote]Nie tylko w dobkach, czy DONkach, ale ogólnie w rasach, które do hodowlanki muszą mieć testy psychiczne i próby pracy. Zwłaszcza, jeśli to rasy popularne, bo wtedy więcej jest hodowli "masowych", liczących kilka, czy klikanaście psów. Hodowcy idą wtedy "na łatwiznę", bo samemu te kilkanascie psów trudno jest przygotować...
-
No i o to właśnie chodzi, żeby od czasu do czasu przepinac psa na zwykłą smycz, tak, żeby nie zapomniał, że się nie ciągnie ;) A smycze automatyczne są "błędem szkoleniowym" u psów, które dopiero uczą się chodzenia na smyczy, bo wtedy psujemy sobie całą robotę ;) Jak mi sie kiedyś jeszcze trafi taki pies, jak Sabina, który traci świat z oczu gdy zobaczy kota, albo innego zwierza, to na pewno kupię flexi - do chodzenia na wieczorne i leśne spacery. Tylko ja zdecydowanie wolę flexi taśmowe. Miałam okazję używać i taśmy i linki - linka jest leciutka i strasznie się plącze w krzakach, czy choćby wysokich trawach; taśma wtedy z racji na ciężar i tak ładnie się zwija. Minus taki, że smycz taśmowa jest ogólnie cięższa, więc ręka szybciej sie męczy. I odradzam smycze aut. Ferplastu. Ogółem firma jest ok, artykuły dla zwierząt ma dośc porządnej jakości, ale ich smycze to prawdziwy niewypał, mechanizmy strasznie się psują. Są sporo tańsze od Flexi, ale jakośc nieporównywalnie gorsza :shake:
-
[quote name='dunia77']Mnie chodziło o to, że co innego wymaga się od psa, który ma wygrywać zawody, a i co innego takiego, który ma być po prostu dobrze wychowany i ew. bawić się w jakiś sport na amatorskim poziomie. Kiedy ja każę psu usiąść, to ma po prostu postawić pupę na ziemi... a pogodaj z ludźmi, którzy profesjonalnie trenują obedience to zobaczysz jaką filozofią może być siad. :cool3:[/quote] A to fakt :lol: Wcześniej źle zrozumiałam twoją wypowiedź ;) [quote name='dunia77']Basia, wszystko dobrze, ale ile osób ma tak naprawdę poważne problemy z psem? A słyszymy tu, że kolczatkę polecają różni szkoleniowcy bez względu na to, jaki jest pies. Naprawdę, ciężko mi uwierzyć, że dławik i kolczatka to jedyne metody działające na rocznego labka (a taki przykład padł w tym wątku).[/quote] Jesli taki roczny labek np. ciągnie, jak parowóz, to to jest nie tylko niewygodne dla przewodnika, ale może być i niebezpieczne, bo taki labiszonowy klocek trochę siły ma ;) I dla dobra własnych członków jakoś trzeba go do tego ciągnięcia zniechęcić. Można to zrobić w miarę szybko, skazując psa na kilkanaście szarpnięć dławikiem/kolcami, a następnie natychmiastową pochwałę/nagrodę. Można też robic dłużej, skazując psa na łażenie na codzień w halterze, a w międzyczasie ćwiczyć nieciągnięcie "pozytywnie". Trzeba tylko pamiętać, że halter, choć zazwyczaj nie powoduje bólu, jak kolcztka - też przecież jest awersją. Czyli działa analogiczne do kolczatki/dławika - szarpnięcie się na halterze dla psa nieprzyjemne i pies przestaje ciągnąć, żeby nieprzyjemności uniknąć. Ja wybrałabym pierwszą opcję. Myślę, że moje psy też ;)
-
[quote name='dunia77']Najgorsze jest to, że w przypadku grzebania w śmieciach praktycznie nie zdarza mi się go przyłapać na gorącym uczynku... a tylko wtedy time-out jest w jego przypadku skuteczny...[/quote] Tak z ciekawości, jak zastosowałabyś time-out w przypadku psa przyłapanego na grzebaniu w śmieciach?
-
[quote name='Marta i Wika']Tak samo jak obrzydzenie psu czegoś za pomocą awersji może w końcu przegrać z instynktem. (...) Ale dlaczego uważasz, że uwarunkowanie zastępczego zachowania się nie uda, a "obrzydzenie" się uda?[/quote] Ja piszę o połączeniu "obrzydzenia" z uwarunkowaniem zachowania zastępczego. Myślę, że wtedy szanse na osiągnięcie sukcesu sa większe. Bo pies uczy się, że zachowanie, które podpowiada mu instynkt wiąże się nie z nagrodą, lecz z przykrością, a nagroda jest wtedy, kiedy robi to, czego od niego wymagamy, lub kiedy realizuje swój popęd tak, jak tego wymagamy. [B]duniu77[/B], ale przecież szkolić przy wykorzystaniu popędów można również zwykłe domowe pupilki! Ale biorę poprawkę na to, że jesteś ze Stanów, a tam - z tego, co mi sie wydaje, co wyczytałam, co obejrzałam - większośc psów hodowanych do roli "domowych pupilków" to psy o słabych popędach - bo takie są dla właścicieli mniej kłopotliwe i "łatwiejsze w obsłudze" ;) Może dlatego właśnie wysokie popędy kojarzysz tylko z wysokim sportem. I to chyba nie przypadek, że właśnie w Stanach tak popularny jest kliker.
-
[quote name='Nicka*']Pod koniec stycznia Sati idzie na szklolenie indywidualne stacjonarne.... :p[/quote] A co to dokładnie oznacza? Że oddajesz komuś psa i ten ktoś szkoli ci go bez twojego udziału?
-
[quote name='shida']hehe neidoczekanie bordera :eviltong: dla neij na pewno nie bedzie kubraka :diabloti: za to szukam pomyslu na kubrak dla mojego drugiego psiaka - emeryta... :roll:[/quote]A to radzę skonsultować się z Vectrą. Ona specjalizuje się w przerabianiu własnych ciuchów na psie łaszki :cool1: :lol:
-
[quote name='Marta i Wika']Albo zaproponować (uwarunkować) mu inne zachowanie, które będzie dla psa bardziej opłacalne.[/quote] [B]Marta[/B], ale takie uwarunkowane zachowanie, moim zdaniem, kiedyś w końcu przegra z tym niewyuczonym, instynktownym. Bo dla "popędliwego" psa realizowanie swojego popędu jest [U]największą nagrodą![/U] Gdyby było tak, jak piszesz, że u każdego psa wszystko da się uwarunkować, to nie byłoby konkretnych ras o konkretnych specjalizacjach - no bo każdego psa równie doskonale dałoby się wyszkolić w łowach na zwierza, w pasterstwie, stróżowaniu itd. A tak jednak nie jest. Oczywiście, rewelacją jest, kiedy po prostu nie pozwoli się na to, żeby w psie się rozwinęły i utrwaliły złe nawyki. Ale czasem trafia nam się pies mający już pewnien bagaż doświadczeń i pewnien mechanizm zachowań, które są dla nas mniej lub bardziej uciążliwe, a dla psa bywają mniej lub bardziej niebezpieczne. I uwierz, nie zawsze da się wypracowac jakieś zachowanie zastępcze bez "obrzydzenia" psu tego zachowania, które nam nie pasuje. Czy np. umiałabyś samca reproduktora tak uwarunkowac, uzywając tylko "poprawnych ideologicznie" metod, żeby w obliczu suki z cieczką napalał się ale na... piłeczkę? ;) [quote name='Mrzewinska']Zycie bez stresu byloby nic niewarte. Sa stresy dobre i stresy zle[/quote]Ano właśnie :)