-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
[quote name='SaJo']Piesek byl super, ciagal moje spodnie przez 15 minut, z wielka zawzietoscia i pasja. Siostrzyczka tez probowala, ale braciszek szybko jej pokazal, ze to jego spodnie. Na pierwszy rzut oka widac bylo, ktore szczenie jest leprze. Mysle jednak, ze gdyby od malego byly uczone ciagania szmatki, gryzienia, lapania, obraz bylby o wiele mniej klarowny.[/quote] W sumie racja. No bo przecież rozwijanie popędów to nie jest prosta matematyka, że każdemu dokładamy tyle samo i dokładnie o to dołożone dany popęd się zwiększa. Jeśli łowczy jest silny "z natury", to zabawa szmatką go dodatkowo nie rozwinie, bo on już sam z siebie jest rozwinięty. Szmata rozwinie tylko pieski ze słabszymi popędami wrodzonymi... Dobrze teraz rozumuję? :hmmmm:
-
No ale przygotowne byłyby wszystkie, więc jednak róznicę chyba i tak byłoby widać?
-
Arrakis, gdyby to było takie proste... :shake: Ale juz się uspokoiłam trochę, Sabinka zjadła michę z apetytem, a teraz drzemie na posłanku od czasu do czasu poszczekując na sprzątająca na klatce dozorczynię. To mnie dołuje o wiele mniej, niż spacer, na którym wyraźnie widać, w jak złej Sabinka jest formie... Ją samą też spacer już nie cieszy za bardzo. Beata, mam nadzieję, że nasz weterynarz w razie czego przyjedzie... Będzie dziś wieczorem w lecznicy, więc zadzwonię i spytam. Ale ja nie wiem, gdzie on mieszka, równie dobrze może mieszkać po drugiej stronie Warszawy... W sumie mogę zadzwonić i spytać i teraz, ale... mam opory, bo to naprawdę straszne rozmawiać o tym...
-
[URL]http://i13.photobucket.com/albums/a264/Aganiok/luty_2006095.jpg?t=1197997366[/URL] Foczka :lol::lol::lol: Aganiok, to fantastyczne, że mimo takiego wieku Sara jest zdrowa i wciąż rozbrykana. Oby jak najdłużej :multi:
-
[quote name='nenemuscha']Tylko pracusie nic do 7 tygodnia nie robiły bo do testów musiały być zielone..bo inaczej po co testować???[/quote]Naprawdę takie zabawy mogą zafałszować wyniki testów?
-
[B]sylwiasong[/B], mojej Sabince, która nigdy wcześniej nie miała problemów z nerkami po operacji w lutym nagle podskoczyły i mocznik i kreatynina, w badaniu moczu wyszło, że jest za mała jego gęstość. Ponieważ od stycznia Sabina dostawała dośc obziążające leki, no a w lutym pełną narkozę weterynarz uznał, że to przejściowa niedyspozycja spowodowana lekami i dał jej tylko Lespewet. W maju powtórzyłam badania, kreatynina była w normie, mocznik przekroczony minimalnie, na granicy błędu laboratoryjnego. No, ale Sabinka nerki miała zdrowe. Wiadomo, że przy chorym psiaku ryzyko trwałego pogorszenia jest większe, ale na Twoim miejscu nie panikowałabym ;) Nie wiem, może wartoby sunię przepłukać kroplówką? To tylko taka wolna myśl, nie jestem lekarzem, a na chrobach nerek nie znam się praktycznie wcale (choć to jedno moją Sabinkę ominęło...), ale myślę, że nie zaszkodzi napomknąć o tym weterynarzowi.
-
Co prawda nie jestem właścicielem belga, ale odpowiem: można uprawiać obie dyscypliny. Więcej napisze na pewno SaJo, bo ze swoim malinois trenuje i to i to ;)
-
To nie do koca tak, że kasza jest niedobra dla psów. Po prostu nie każdy pies dobrze ją toleruje. Ale jeśli nie ma po kaszy problemów żołądkowych, to bez problemu można ją psu podawać.
-
Muminko, bardzo mi przykro :-( Z moją Sabinką też gorzej. Łudziłam się, że to ten duży guz po prawej stronie uciska na nerwy. Ale dziś Sabinka nie widzi już wcale, na lewe oko też. A skoro tak, to prawdopodobnie guz przerósł czaszkę i uciska bezpośrednio na mózg. Na dodatek chodzi coraz chwiejniej. Lekarka rozwiała moje złudzenia, że to z powodu utraty wzroku. To znaczy może po części tak, ale... możliwe, że to też z powodu ucisku guza na mózg. Pogorszenie może iść piorunem, może być gorzej z godziny na godzinę. Zaalarmowałam już Mamę. W razie czego przyjedzie. Ale wolałabym, żeby Sabinka usnęła w domu. Znacie może jakiegoś weterynarza, który przyjedzie w nocy do domu? Boże, jak strasznie o tym pisać. Ja nie wiem, co zrobię, nie wiem, jak dam sobie radę bez mojej niuni.
-
Charakter wilczaka... tu mam wątpliwości...
asher replied to zPeronowki's topic in Czechosłowacki wilczak
Jakby mi ktoś pod groźbą kary smierci kazał porównywać, to umieściłabym wilczaki gdzieś między owczarkiem, a... szpicem. Intuicyjnie oczywiście, bo ani wilczaków, ani szpiców nie znam za dobrze. I [U]mocno[/U] uogólniając, bo same szpice są przecież różne ;) -
Niziołek uznał, ze tradycyjna będzie lepsza, bo do wziewnej potrzeby by był dobrze znający się na rzeczy anestezjolog. A niewielu jest takich wsród weterynarzy. Ale nie wiem, czy wziewna wiązałaby się to z zagrożeniem dla psicy, czy tylko byłaby np. trudniejsza w podaniu? Może na przykład trzebaby podac większą dawkę, bo medykamenty jakoś źle by się "wchłaniały"? Gdybam teraz, bo nie dopytywałam o szczegóły techniczne szczerze mówiąc :oops:
-
[quote]jakistam onek to tez niefajne okreslenie-bo onki jak kazdarasa maja swoja specyfike i wymagania.:eviltong:[/quote] No co ty? :eviltong: Wiem, że to o wilczakach, to był żart. Tak samo, jak "jakiśtamonek" ;)
-
Najprawdopodobniej 9 i pół. Pewności nie mam, bo to znajda, a tatuaż już prawie niewidoczny, nie wiem, czy dobrze odczytałam. I niestety nacieczenia, to nasz najmniejszy problem :shake: Słonina dostaje: Theospirex 300 mg (to jest chyba to samo, co Theovent, który bierze Atos, czyli teofilina) - 3 razy dziennie po pół tabletki. Ale dawka jest zmienna, w zależności od tego, jak się sucz czuje. Na początku dostawała tylko rano i wieczorem po pół, a latem brała w sumie aż 2 tabletki dziennie: rano całą i po połowce po południu i wieczorem. Polfilin 100 mg - rano i po południu po jednej tabletce Bellapan (to akurat na przyspieszenie akcji serca, bo działa, jak atropina) - 3 razy dziennie po tabletce.Co do oddechu Atoska, to pamiętaj, że on niestety ma jeszcze tego guza w tchawicy :-( To też pewnie nie pozostaje bez wpływu na układ oddechowy...
-
[B]Ayshe[/B], w co ja cię wkręcam? :-o Sama piszesz, że jesteś emocjonalna i w taki sposób piszesz. Nie sądzisz, że przy takim podejściu czasem przydaje sie opinia kogoś z boku? Na mnie, jako osobie z boku post nenemushy nie zrobił wrażenia złośliwego, a twój zrobił. Dopuszczam jednak możliwośc pomyłki, bo to tylko internet, trudno tu bez pudła odczytywać intencje piszących. Wyluzuj troszkę, ja też cię nie atakuję, tak gwoli ścisłości ;) [quote name='ayshe']asher-nie zrozumialas mnie niestety.nie bardzo kumasz sytuacje na plycie w ipo.wolalabym zeby nie bylo presji na to zeby ludzie chcacy sie BAWIC w sport ipo zainwestowali w uzytki i darowali sobie strate czasu z eksterierami;-).pije tutaj do tego zeby dbac o popedy eksterierow.mamy tak samo rozne zdania jak przy donach ;-) i tez tutaj przy swoich zostaniemy.[/quote] Ano pewnie zostaniemy. [quote name='ayshe']jak ludize nie chca poswiecac onowi czasu to neich sobie odpuszcza ta rase i kupia...wilczaka?;-)[/quote] Radziłabym nie wychylać się z tą opinią w towarzystwie wilczakowców ;) Zresztą, z tego co czytałam, z rozmów, które odbyłam z Gagą wywnioskowałam, że wilczak to jednak dużo bardziej wymagająca rasa, niż "jakiśtamonek" ;) Dlatego chyba jednak sobie wilczaka ne kupię. Na razie... :cool1:
-
Oleńko, przybyłam tu na apel Eruane. Cieszę się, że Atos znalazł tak wspaniałą opiekunkę :) Moja Sabinka ma nacieczenia okołooskrzelowe i początki rozedmy, czyli to, co Atos, choć chyba we wcześniejszym stadium. Przez problemy z płucami jej serce pracowało wolniej i było powiększone - z powodu niedotlenienia. Po podanku leków (teofilina, tak, jak Atosek, do tego polfilina i jeszcze bellapan), które usprawniają układ oddechowy - serce wróciło do normy. Na tyle, że Sabina z powodzeniem zniosła operacje w pełnej narkozie i pomniejsze głupie jasie, których liczby już po prostu nie pamiętam, tyle tego było. W zasadzie BeataSabra napisała już chyba wszystko. mam tylko jedną uwagę. [quote name='BeataSabra']Tu wchodzi w grę jedynie narkoza wziewna która i tak niesie ryzyko...... Moja Sabinka jest pacjentką dr Niziołka (świetny kardiolog) i on wykluczył w jej przypadku wziewną narkozę - właśnie ze względu na problemy z płucami. Za każdym razem Sabinka miała tradycyjną iniekcyjną narkozę. Acha, przy sporej rozedmie plucie flegmą, odkrztuszanie to niestety normalka. No i tego nie da się niestety wyleczyć. Można tylko psu doraźnie ulżyć i ewentualnie przyhamować nieco postęp choroby. No i nie musi to być spowodowane zaniedbaniami i zapaleniem płuc, choć oczywiście nie jest to wykluczone. Ale nacieczenia okołooskrzelowe zdarzają się również psom bardzo zadbanym, to choroba cywilizacyjna, na jej powstawanie ma wpływ zanieczyszczone miejskie powietrze... Życzę Atosowi zdrowia :)
-
[B]Daga[/B], jeszcze raz to napiszę, gratuluję podejścia do hodowli! :klacz: Chacha, a ja jeszcze pamiętam, jak pojawiłas się na DGM, jako świeżo upieczona właścicielka małego leośka... :cool1: :cool3: ;) Potem niespodziewanie (dla nas :cool1:) pojawiła się Gala, potem zapowiadana wcześniej Kaja... A teraz to ja już nie wiem, ile ty właściwie masz futer :evil_lol: ;)
-
[quote name='mch']pytasz asher po co robic z srednim psem wyzsze stopnie wyszkolenia ? a bo to owczarek , proste , bo to owczarek niemiecki. dzis widzialam suke b,.fajną ,taka nie wojowniczka ,ale aporterka radosna . wlasnie ma wygryzione pol ogona od siedzenia w kojcu , a zostala wybrana, rozwazana , wlasciciele byli tak bardzo przygotowani teoretycznie :roll:,nikt jej nie kupil pochopnie na targu ,ale odwiedzili kilka hodowli, rozwazali, naczytali sie wczesniej ksiązek[/quote] [B]Mch[/B], po pierwsze nie popadajmy w skrajności ;) To, że ktoś nie robi ze swoim ONkiem IPO nie oznacza automatycznie, że pies albo całe dnie spędza w kojcu, albo na kanapie. A po drugie i ważniejsze, gdzie ja napisałam, że z eksterierami nie powinno się pracować? :-o Ja napisałam tylko, ze moim zdaniem IPO1 jest w przypadku [U]hodowlanych[/U] eksterierów wystarczającym sprawdzianem popędów. I jeszcze raz podkreslam, mówię o aspekcie hodowlanym. Dla mnie - póki co - sprawa jest prosta. Użytek ma miec predyspozycje do pracy. Wygląd to sprawa drugorzędna, choć oczywiscie ma nadal wyglądać tak, żeby patrząc na psa nie trzeba się było zastanawiać co to za rasa. Eksterier ma mieć super wygląd, popędy to sprawa drugorzędna. Właśnie dlatego, że gros eksterierów trafia do przeciętnych ludzi, którzy z bardziej temperamentym psem nie poradzą sobie. Według mnie w przypadku eksterierów wystaczy, żeby nie miały reakcji na strzał i dało się z nimi wypracować IPO1 na przyzwoitym poziomie. Jeśli natomiast ktoś chce robić z eksterierem więcej, to kto mu broni? :-o Jeśli ma czas i pasję, to tylko przyklasnąć :) Podziwiam Dorplant, ale nie zamierzam ganić nenemushy - to moje poglądy "w pigułce". [SIZE=1]Sorry, że "wywlakem" forumowe nicki, ale zawsze to lepiej podeprzeć się praktycznymi przykładami ;)[/SIZE] I w związku z tym kompletnie nie rozumiem tej wypowiedzi: [quote name='ayshe']a eksterier na ktorego po prostu nikt nei zwraca uwagi bo to przeca tylko shit eksterier moze potrzebowac tylko niewielkiego impulsu do tego zeby pracowac przyzwoicie.na poziomie zwyklego czlowieka- nie sportowca zawodnika.cyzby tacy ludzien ie mieli prawa pokazywac sie an plycie bo osmielaja sie miec eksteriery?:cool3:.przeciez to porabane.a nie moga po prostu sobie wystartowac na zaliczenie?bo pracuja ze swoim eksterierem,ucza sie na nim,to ich pasja.tak tez nie mozna.a niechze sobie startuja tak jak ja z kiepskim uzytkiem po przejsciach.znam swoje miejsce w szeregu:diabloti:.wiem co mam i co sama soba prezentuje.czego i innym zycze:razz:.[/quote] Nie mam pojęcia ayshe o co ci teraz chodzi? :niewiem: Kto i gdzie cię zrugał, że startujesz z ekterierem? Domyślam się, że nawiązujesz m. in. do tematu z PS o wyborze psa do IPO? Ale tam przecież nikt nie napisał, że jestes do kitu, bo startujesz z eksterierem. Napisano tam tylko to, że jeśli ktoś chce uprawiać sport na wyskoim poziomie, to niech szuka psa w liniach użytkowych. Co w tym tak oburzającego, że wywołuje aż tak emocjonalną reakcję? :niewiem: [quote name='ayshe']nenemuscha-to ze mamy rozbiezne zdania to raczej normalne prawda?no ze ludzie sie nieco roznia.dlaczego natomiast silisz sie na cos tam w stosunku do mnei to niestety nie mam pojecia i niech juz to pozostanie dla mnie zagadka.:evil_lol:.nie mam ochoty poznawac jej rozwiazania bo jakos tak swoiskie mi sie wydaje;) ja nigdy cie nie atakowalam a to ze akurat gdizes tam zgadzam sie z askad to chyba mi wolno nie?[/quote] I tego fragmentu tez nie rozumiem. Nie zauwazyłam, żeby nenemusha cię zaatakowała :-o Napisała tylko, że o ile umiejętności szkoleniowe Jackdaw, czy Dorplant można zweryfikować oglądając choćby ich strony internetowe, tak twoich nie. Po prostu stwierdziła fakt. Uważasz, że nie musisz wstawiać filmow, np., ze swoimi startami. I ok. Ale skoro tak, to czemu sama się od niej tego domagasz? [quote name='ayshe']czekam niecierpliwie.ajakies filmiki z tej pracy zebym ja,teoretyk miernota,mogla popodziwiac nieco i uczyc sie?[/quote] Masz hodowlę, pracujesz ze szczeniakami. Zamiast więc się wyzłośliwiać (bo ja odebrałam twój post do nenemushy, jako złośliwość), sama wstaw takie filmy. Myślę, że wszyscy je z chęcią obejrzymy.
-
Agilitowo-Frizbowo Domowa Galeria Szikry,Victora i Deliego :-D ZAPRASZAMY!
asher replied to Mudik's topic in Foto Blogi
Ja pracowałam w takim jednym badziewnym sklepie zoo ;) Nazwy publicznie pisać nie będę, bo jeszcze mnie były pracodawca do sądu pozwie (choć w sumie nie wiem, czy bym się tym zmartwiła :evil_lol:). -
Niunia się trzyma mimo wszystko, właśnie drze japę pod drzwiami, bo ktoś śmie kręcić się po JEJ klatce schodowej :mad: ;) A mnie dodatkowo strasznie dołuje, że ona już praktycznie nie ma żadnych rozrywek. Za patykiem nie pobiega, bo gubi go z oczu (piłeczka wykluczona, bo za duża, a ze względu na guza musimu ograniczac szerokie otwieranie paszczy). Niczym się nie poprzeciągamy, bo się boję urazić guza. Z psami się nie pobawi - bo moga ją w guza uderzyć. Do niedawna mogła choć dołki pokopać, co może nie jest zajęciem "na poziomie", ale skoro sprawia jej frajdę? Niestety - ziemia zamarznięta i z kopania nici... W sumie jedyne co nam pozostaje, to szukanie smakołyków (bo do tropienia na dłuższych odcinkach też juz się niunia nie nadaje)... Dobre i to :)
-
[quote name='ayshe']ruda-a ile wlascicieli plastikow wie ze trzeba pracowac znimi od szczneiaka,nakrecac i naprawde bedzie lepiej wtedy?[/quote] [quote name='ayshe']kto z miotami eksterierow pracuje jak z uzytkami?no kto?:mad:[/quote] [B]Ayshe[/B] i tu się nie zgadzamy[B].[/B] Bo po co ludzie i hodowcy mają to robić? Po to, żeby w schroniskach jeszcze więcej onków było, bo Kowalscy nie będą sobie dawać z nimi rady? Ja uważam, że podział na "kanapowe" eskteriery i "pracujące" użytki jest ok. Że nie da się inaczej, nie przy takim poziomie popularności rasy. Eksterier dla Kowalskiego, który kubi sobie z psem na kanapie poleżeć, a użytek dla sportowca, który lubi sobie z psem popracować. Co w tym złego? [quote name='ayshe']asher-jest roznica.po prostu dostrzezesz ja jak zrobisz psa do ipo1 a potem z nim dojdziesz do trojki:p.[/quote] Ok, przyjmuję na wiarę.Ale nie do końca, nadal mam wątpliwości, czy dobry szkoleniowiec i złego psa do tej trójki nie dociągnie... ps Czemu niby masz rezygnować z hodowli? Przerzuć się na użytki. Skoro rasa jest jedna, to w czym problem? ;)
-
[quote name='ayshe']ruda,asher-wybor bedzie zawsze.nawet jekby stal sie cud boski i podizal przestal by istniec to wybor biedze zawsze.bo w miotach uzytkow nei wsyzstkie psy sa super do pracy;).[/quote] No, ale jak ma już nie być taki super do pracy, to niech chociaż śliczny będzie :loveu: ;) [quote name='ayshe']chodiz o to zeby nie potegowac podizalu mieduy liniami.poprawiac wyglad uzytkow i charakter eksterierow.bo rasa jest jedna:cool3:.nie wzmagac podzial tylko poprawiac.nie olac temat i juz. nie hodowac na ringi wylacznei ale myslec tez o tym ze te psy ringowe maja miec zachowane cechy uzytkowe ona.[/quote] Nie nam to mów, tylko SV :eviltong: ;) Ja cały czas mam wątpliwości, czy faktycznie warto jest dążyć do podniesienia wymogów wyszkolenia. Po prostu zastanawiam się, jaki jest sens robienia Schh3, czy IPO3 z psem, który de facto nie ma ku temu predyspozycji. Żeby pokazać, że z każdym psem da się to w pocie czoła wypracować? Przecież to wiadomo i tak. A pies będzie taki sam, czy to z IPO1, czy z IPO3...
-
AM, pisałyśmy razem ;) Cieszę się bardzo, że Gwen spełniła oczekiwania! A, że w gorącej wodzie kąpana? Toż to doberman :diabloti: ;) Naprawdę świetna suka. Ale myślę, że wcale nie byłaby taka świetna, gdyby nie ogrom pracy wkładany w nią. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję zobaczyć Waszą trójkę na żywo i pokadzić ci osobiście ;)
-
Help! :modla: Bugajski zaczął podgryzac aport :mad: Do tej pory tego nie robił, ale mieliśmy inny problem. Pluł aportem na najmniejszy ruch mojej ręki, a czasem nawet od razu po przyniesieniu go, nie czekając na komendę "oddaj". Poradziłam sobie z tym wydłużając czas pomiędzy siadem z aportem przede mną, a wyciągnięciem po niego rąk i wprowadzając dodatkową komendę podtrzymującą "trzymaaaaj". Najpierw wyglądało to tak, że pies siada przede mną, ja mówię przeciągle "trzyyymaaaj" po czym wyciągam ręce, szybko mówię "oddaj", zabieram aport i nagradzam. Jak już zaczął spokojnie siedzieć z aportem przede mną, mowiłam "trzyyymaaaj" i lekko ruszałam rękami, zatrzymywałam na chwilkę ruch rąk, po czym szybko sięgałam po aport i mówiłam oddaj. W międzyczasie robiłam tak, że kiedy siadał przede mną, ja odczekiwalam chwilę i nie wymagałam oddawania aportu, sięgałam rękami jedynie po to, żeby złapać aport i się nim z psem poprzeciągać (nie mówiłam "oddaj" i nie wyciągałam mu wtedy aportu z pyska). W końcu udało mi sie wypracowac to, że teraz mogę Bugajskiemu machać rękami obok pyska (już bez "trzyyymaaaj"), a on aportu nie wypluwa. Ale podczas tego siedzenia przede mną z aportem - zaczął podgryzać. Nie podgryza od razu, chwilę wysiaduje w spokoju, więc problemu nie ma, jesli odbiorę mu aport dostatecznie szybko. Ale boję się, że jesli znów wrócę do szybkiego odbierania aportu, to wróci problem wypluwania go, dlatego czasem burka jednego chcę z aportem w pysku trochę przetrzymać :mad: Macie jakiś pomysł jak mu wutłumaczyć, żeby aportu nie podgryzał i zarazem nie wrócić do problemu ze zbyt szybkim wypluwaniem koziołka?
-
Sabinka chyba oślepła :-( Domyślałam się, że wzrok się jej pogarsza. Kiedyś widząc kota po drugiej stronie ulicy bez namysłu wyrwałaby w jego stronę, a od jakiegos czasu przystawała tylko i bacznie się przyglądała, jakby nie była pewna, czy tego kota naprawdę widzi, czy nie... Ale słabo, bo słabo - jednak widziała... W ubiegłym tygodniu, tak, jak pisałam, guz po prawej stronie znów gwałtownie urósł. I chyba zaczął uciskac jakieś nerwy, bo na prawe oko Sabinka nie widzi już chyba wcale. Przedwczoraj, kiedy rzucałam jej patyczki nie umiała zaobserwować gdzie upadają, mimo, że rzucałam blisko niej. Zaniepokoiłam się, ale połozyłam to na karb rozkojarzenia, zmęczenia, oszołomienia niedawnym ostrym bólem. Wczoraj na spacerze skręciłam w drogę, którą rzadko chodzimy. Sabinka została z tyłu, oddalona o nie więcej, niż 5 metrów, wąchała coś. Zatrzymałam się, żeby na nią poczekać, Bugajski, który był w przodzie też się zatrzymał. I niunia nas nie widziała, mimo, że stałam na otwartej przestrzeni - na prawo od niej. Stała i rozglądała się, zaniepokojona, zerkała nawet w moim kierunku, ale mnie nie dostrzegła. Zareagowała dopiero, kiedy ją zawołałam. I tu już zaniepokoiłam się bardziej. Pewność zyskałam w nocy. Sabinka idąc weszła prosto na słup, bolesnie uderzając się w głowę. Zrobiłam potem test, stojąc przed nią machałam jej ręką po prawej stronie pyska, potem trzymanym w ręku przedmiotem - zero reakcji... :-( Na dodatek zaczyna chyba miec problemy z równowagą, zdarza się, że się mocno chwieje i jakby znosi ją na prawą stronę. Może to przez utratę wzroku, błędnik szaleje... Obawiam się, że wzrok w lewym oku też się pogarsza... W końcu po lewej stronie też jest guz...
-
[quote name='nenemuscha']Tak jest z promowaniem podziału na psy do pracy (a co za tym idzie o wybitnych popędach i pochodzace z odpowiedniej linni)i psy wystawowe(super jak maja dobre popędy,ale to sa dla mnie tylko takie właśnie psy "dla ludzi").[/quote] No właśnie! Podpisuję się pod tym. I myślę, że SV ma właśnie takie dążenia. Inaczej na najbardziej prestiżowej wystawie ON nie przyznawano by tytułu VA "plastikom" ;) Sama ayshe nie raz pisałaś, że VA to elita rasy, to pokazanie hodowcom do jakich psów powinni dążyć. No więc? Nie rozumiem kompletnie, czemu zarazem twierdzisz, że SV tak strasznie stara się zachować użytkowośc eksterierów? Przecież jedno przeczy drugiemu. Ja uważam, że Nenemusha ma rację, że to ona słusznie odczytuje dążenia SV. Bo za jej stanowiskiem przemawiają fakty, a nie pobożne życzenia ;) Eksterier to ma być pies, którego z chęcią kupią sobie pan Kowalski, czy pani Schmidt, mający psu do zaoferowania podstawowe szkolenie, a poza tym bieganie za patyczkiem kilka razy w tygodniu i wypad za miasto co drugi weekend. Eksterier to ma być pies rodzinny: inteligentny, śliczny, ale... niezbyt wymagający. I jeszcze raz powtórzę (cha, cha, chyba stanie się to moją mantrą :lol:): chwała SV za to, że, mimo, iż to eksteriery są siłą napędową tej organizacji - nie zapomina o użytkach :klacz: Nie wiem, czy promuje je równie mocno, jak eksteriery. Ale nawet jeśli nie, to chyba przynajmniej nie rzuca hodowcom uzytków kłód pod nogi. BTW, na Polskich wystawach użytki są oceniane poza stawką, co w praktyce umożliwia im zrobienie hodowlanki. Rozwiązanie oczywiście nie jest idealne, ale jak widać i w Polsce ktoś o użytkach jednak pamięta, inaczej dostawałyby pewnie jakieś "dostateczne", albo "nie do oceny" - i z hodowli nici. Oczywicie, to nie jest idealne rozwiązanie, to naginanie przepisów, sytuacja z deczko nienormalna. Ale cieszy mnie choćby i to, że przy całkowitym oficjalnym zlekceważeniu użytków, jednak nie zamyka się im całkowicie "drogi kariery". I pozostaje ufac, że ktoś w końcu oficjalnie te użytki zauważy. A jak to wygląda w Niemczech? Czy użytki w ogóle pojawiaja się na wystawach? Czy tam wystawy też są wymagane do hodowlanki, czy wystarcza tylko korung? [quote name='14ruda']Ja sie ciesze,że jest taki podział.[/quote] Ja również! :) Ja też jestem takim sobie zwykłym ludziem. Nie wiem, czy teraz zdecydowałabym się na użytka. Boję się, że użytek przerósłby mnie, że nie byłabym w stanie sprostać wymaganiom takiego psa. Dlatego cieszę się, że mam wybór.