-
Posts
78455 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malawaszka
-
nie no pewnie, że pies w tym wieku to już nie na taką diagnostykę inwazyjną, tylko ma sobie dożyć w spokoju i komforcie - oby jak najdłużej! Sztama, Buka i Orionek super - dziś dostałam od Buki info, że jest Boska :) Orionek to ma się w ogóle jak pączek w maśle - pielesze, łóżeczko z Pańcią i te sprawy, Sztama też super
-
Zespół Przedsionkowy to nie tylko od ucha - wiele czynników może wywołać - serce, tarczyca, zap ucha środkowego, i pewnie coś jeszcze ale juz nie pamiętam, u Luny było od serca albo tarczycy bo z obydwoma miała problem
-
moja Luncia też takie akcje miała dwa albo trzy razy, tylko u niej to był zespół przedsionkowy - też przechodziło tak szybko po sterydzie
-
No w tym wieku to już ma prawo być mniej wydolny, oby nic więcej nie wyszło. Ja w tej chwili to na jakieś dłuższe spacery mam tylko Huga (no i Rudego ale to nie mój pies :p ) - Piździa nie pójdzie, Koka też teraz już słabiutka wydolnościowo, Drops coraz częściej odpuszcza i jak ja chcę iść gdzieś na łąki to zatrzymuje się i nie ma ochoty... No Tinka i Kropka to wiadomo :/
-
o kurcze AnkaG współczuję u nas ulga - Piździa wyniki ma piękne, nie ma cech zastojowych czy jakichś tam, znaczy, że ta żółć mimo wszystko prze[pływa i nie musimy robić nic pochopnie, więc nie robimy, może sobie spokojnie dożyje, a wszystkie weekendowe problemy były spowodowane uwaga, uwagaaa - zjedzeniem kawałeczka tacki grillowej! moja Mama zostawiła na wierzchu, Bella mojej siorki pogryzła to i lizała, a Piździa podbiegła i szybko połknęła zanim zdążyłam dobiec żeby jej to zabrać - było to w czwartek, w sobotę to wys*ała, ale widocznie podrażniło żołądek i jelita, że taka była obolała i jeść nie chciała - uf uf ufffff - taka pierdoła, a ja znowu lżejsza o kilka stówek... masakra! Piździa mi ostatnio dostarcza rozrywek kosztownych - pisałam, że pojechałam z nią w kwietniu do ortopedy bo przestała stawać na łapkę, którą miała operowaną na samym początku jak do mnie przyjechała? Nooo zabrałam ją jak jechałam z Tinką do Bielska, bo "na pewno operowane kolano się popsuło" - no ani się nie opierała, tylko kuśtykała na trzech. W lecznicy wetki pooglądały najpierw iiii znalazły kleszcza między paluszkami! tak w samym kątku i obrzęk spory już był, a że ona była wtedy jeszcze nieobcięta to nic nie widziałam bo kłaki, a że to Piździowata Piździa to nawet nie pomyślałam o macaniu jej po obolałej łapce :p Kleszcz usunięty, ale stwierdziłam, że jak już ją przytargałam to porobiliśmy rtg łapek, klatki, brzuszka, bo ona stara, ciągle te krztuszenia ma - no i na tym RTG najpierw wyszło, ze ten woreczek zapchany i trzeba monitorować. Zawsze się śmiałam, że zazdroszczę ludziom, którzy do weta tylko z kleszczem do usunięcia przyjeżdżają - to se też pojechałam ,a co! Kto bogatemu zabroni? :v Ile było smiechu w lecznicy przez to uhuhuuu
-
o jejku :( trzymam kciuki za Inkę z całej siły! U nas też jest non stop jazda bez trzymanki, co ledwo odetchnęłam z Koką i udało się ją przywrócić do zywych 0 było źle bardzo, nie kontaktowała nic, stawała w kącie, wchodziła bez sensu na przedmioty, ale udało się i jest teraz dobrze tfu tfu, to teraz znowu Piździoszka :( raz że ta trzustka, a dwa ma zapchany woreczek żółciowy i nie wiem czy nie będzie potrzebna operacja usuwania tego woreczka, a to jest powazna operacja i strasznie się boję :( miałam weekend w stresie, wczoraj kolejne badania, dziś jedziemy po wyniki - teraz z Tinką na rehabiltację do bielska i akupunkturę do oświęcimia, a popołudniu z Piździą do Gliwic :( koszmar jakiś...
-
hahaha przygoda straszna i współczuję, ale tak opisałaś, że się uśmiałam z tych krzaków :v a stolik takkk - to moje marzenie i w końcu się szarpnę - mój kręgosłup po ogoleniu czterech psów teraz niedawno wołał o pomstę do nieba :/ pytanie tylko czy na stoliku groomerskim byłoby inaczej niż na kuchennym? musiałabym od razu z grubej rury z regulacją wysokości :/ a to już gruby hajs
-
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
malawaszka replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
A robiłaś badania na boreliozę prywatnie? Ciekawa jestem ile to kosztuje, bo ostatnio chodzi mi po głowie, że powinnam się może przebadać -
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
malawaszka replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
hahah WATACHA musi Cięteściowa bardzo kochać :v hahah ale pamiętam, że kiedyś mówiłaś chyba, ze jest spoko co? Zerduszko - zdrowia kurcze! -
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
malawaszka replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
ooo dżizes - ja musiałam dziewczynkom siostry wytłumaczyć, że to że ja oddaję pieski i mam co chwilę nowe, to nie znaczy że każdy tak powinien oddawać swoje psy, no generalnie przez chwilę też im się wydawało, że to tak jest wporzo brać i oddawać bo widzą to na codzień, ale chyba zakminiły już, że to nie tak Szkoda Jagody, ale to prawda, że leki wyniszczają też :( a czemu mówisz, że trzeba było całkiem inaczej? jak? -
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
malawaszka replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
ojej :( co się stało Jagodzie? :( współczuję :( dzieci są okropne :p -
No Hugo rewelacja, teraz znowu jest na dużym wybiegu i ćwiczymy dużo, żeby nie zaczął znowu cudować i uciekać, dla spokojnosci ma linkę przypiętą - pói co jak wchodzę do niego to siada w jednym kącie i pozwala mi podejść
-
Tak - zdecydowanie lepiej, jest też bardziej obecna, bo na początku było tylko ciałko, a główka gdzieś poza :/ teraz rozpoznaje mnie, rozpoznaje mój zapach, popiskuje jak nie podejdę i się nie przywitam z nią, a jak wezmę na ręce to cała zadowolona, uszka kładzie po sobie
-
Aniu nic jeszcze nie wiem, przestałam o tym rozmyślać nieustannie bo wykańczało mnie psychicznie to ciągłe rozważanie za i przeciw. Teraz dostaje leki odwadniające i walczmy z infekcją bo nadal smarka i kaszle. Obserwuję jak na tych lekach - marzę, że to wystarczy :/ zobaczymy, bardzo się boję takiej poważnej operacji, ale jak nie będzie wyjścia to nie będzie wyjścia :/
-
Funieczko walcz malutka!
-
Dzięki Mysza za link - już wstawiam Funię na sznaucery z nowymi zdjęciami i opisem. Funia jest w Katowicach? i jeszcze pytanie o sterylizację bo nie znalazłam info
-
Kropka ma wodogłowie... we czwartek ma konsultację i badanie u neurolog z Wrocławia, w klinice mówią, że jest możliwość przeprowadzenia operacji wstawienia zastawki i odprowadzania tego płynu, że jak jest szansa to należy walczyć, nie da się jednak dać gwarancji, że to się powiedzie, rokowanie zawsze jest niepewne w takich przypadkach... rozsądek mówi - należałoby uśpić takiego pieska, ale serce mi się rozrywa, nosiłam ją, całowałam, głaskałam, jak teraz jej powiedzieć, że nie dostanie szansy, bo to za drogie... nie wiem co robić, jestem zdruzgotana bo wszystko mi się na głowę wali na raz. Sama operacja to ok 5 tys. zł, oprócz tego pobyt w szpitalu konieczny, bo to poważna operacja, trzeba monitorować ciśnienie, podawać leki itd... teraz malutka została w klinice i już ma podawane leki odwadniające.. nie wiem, nie wiem, nie wiem co robić...
-
o matko Sybil i u Was żałoba :( współczuję ogromnie :( wczoraj opłakiwałam Kredkę, potem wieczorem dowiedziałam się i Figusi - Ania, Danka bardzo Wam współczuję :( głowa pęka od tego wszystkiego... na wtorek jestem umówiona z Kropeczką na rezonans, moja Koka ma bardzo złe wyniki - myśleliśmy, że Cushing bo poprzednie badania dawały silne podejrzenie, a tu dziś się okazuje, że chyba wątroba przestaje pracować - Koka ma zespolenie wrotno-oboczne, ale wewnątrzwątrobowe, nieoperacyjne, jakieś niewielkie, ale jednak gdzieś tam jest i truje mi to słoneczko moje ukochane :( na to kompletnie nie byłam przygotowana i jestem strasznie rozbita tymi wiadomościami, jeszcze czekam na resztę wyników badań, nie wiem co dalej bo nie ma przeszczepów watroby u psów :(
-
Kate to musi wet zadecydować co dać - zbadać serce bo to wcale nie musi być serce, może być objaw bólu takie sapanie. dziś umarła moja kochana Kredeczka, serce po raz kolejny mi sięrozpadło na kawałeczki, nie wiem jak długo jeszcse wytrzymam to wszystko... mam też nową podopieczną od dwóch tygodni, chorą malutką Kropeczkę - nie wiemy jeszcze co jej jest, bardzo słaby kontakt - nie widzi, słabo słyszy, nie podąża za człowiekiem tylko stoi w miejscu, załatwia się w domu, przyjechała z glutem, ale z tym już walczymy po wymazie i jest lepiej, sporo chorób już wykluczone - odkleszczowe, zespolenie wrotno-oboczne, pozostaje zrobienie rezonansu, jeszcze jutro jedziemy się badać, jest bardzo chuda, je dużo, kupy ładne, a nic prawie nie przybiera, byłam już z nią u okulisty i oczka są zdrowe, powinny widzieć, a nie widzą - to i inne objawy neurologiczne sugerują zrobienie rezonansu
-
Sznaucerek Mondy i reszta naszej kochanej bandy
malawaszka replied to Kate1205's topic in Już w nowym domu
biedaczysko = dobrze, że już po wszystkim :) -
tak mega poprawa :) ale dziewczyny z rehabilitacji mój entuzjazm troszkę studzą, że to nie tak lada chwila to chodzenie, ale "do laaaata, do laaata, do laaata, piechotą będzie szła, aaaaa aaa" ;) takie mamy nastawienie i tak ma być! Furia mi dużo wymiotowała taka śliną kiedyś właśnie :/ ech mam nadzieję, że to nie wróci...
-
tu jest fajnie opisane o trzustce - http://laboklin.pl/wp-content/uploads/2014/09/2014_02-Aktualnosci-LABOKLIN.pdf moja Piździa miała bardzo silne zapalenia trzustki, z wysoką gorączką, bólami takimi, że przelewała się przez ręce - wtedy też nie kazali dawać enzymów weci; ale potem po zapaleniu byly często biegunki, wymioty i to się uspokoiło dopiero jak zaczęłam podawać enzymy, widocznie u niej zrobiła się niewydolność po przewlekłym zapaleniu, bo normalnie tak jak mówisz - przy samym zapaleniu nie podaje się enzymów, tylko wtedy ścisła dieta, a nawet kilka dni bez jedzenia, leki i kroplówki