-
Posts
19549 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AMIGA
-
Właśnie tak sobie pomyslałam, że już sobie sam resztę pościąga. Tylko sprawdzilam, ze już nie plami krwią. On mi zwiał do kąta w przedpokoju i daję mu narazie spokój. Bo następne tortury będą pewnie wieczorem z jedzeniem :shake: Bianko, ja wiem, Ty jesteś specjalistką od "przypadków ciężkich" i zawsze Cię za to podziwiam:loveu:
-
Kaganiec mam niejeden, ale ja mu kagańca nie umiem zakładac. Przez jakś czas trenowałam zakładanie kagańca ze smakołykiem w środku. I o ile mi się to w domu udawało, tak wszystko obracało się wniwecz u weta. Więc przestalam ćwiczyć. Teraz mam super etap - zewnętrzny plaster jest ściągnięty, drugi, który okręca bezpośrednio wenflon ponacinany fruwa w powietrzu, wenflon chyba już nie siedzi w żyle, bo było sporo śladów krwi na podłodze. Ale na jego futerku wszystko razem pięknie dynda. A ja mam pięknego siniora na palcu od jego kiełka:wallbash::wallbash:
-
:laola:Wreszcie gdzieś jakieś radosne zdarzenie Tak się cieszę :multi::multi::multi:
-
No i rozmawiałam z wetem. Koncepcja bólu zęba jest bardzo prawdopodobna. Jednak narazie wet proponuje dać Bonusiowi trochę odsapnąć, bo z tym zębem musialabym się umówić z wetem - specjalistą od zębów a badanie i ewentualne jakieś działanie nie odbyłoby się bez znieczulenia. A on jest narazie taki zestresowany, że znowu jak wyciągam w jego stronę nagle rękę to on się biedak cały kurczy. Za to znowu mnie trochę łobuz ucieszył, bo sam podszedł do miseczki i schrupał śladowe ilości Royalka suchego. Trzymajcie za mnie kciuki - WYCIĄGAM SAMODZIELNIE WENFLON !!!! Jak nagle zamilknę, to będzie znaczyło, że straciłam wszystkie palce.
-
Podtykam mu tu już takie rżne rzeczy - kupiłam specjalnie szprotki wedzione - Amiga chce szału dostać do nic. A ten - bleeeeeeeeee Biszkopty - bleeeeeeeeeeeeee. Zaczynam się już zastanawiać, czy on czasem też tak nie strajkuje z powodu bólu zęba? Bo on do mnie przyjechał ze złamanym ząbkiem, a teraz jak mu coś daję co on zechce zjeść, to on łapie to jakoś tak bokiem. Ale przecież jego bez narkozy nikt nie zbada , zwłaszcza w pycholu w obrębie tych kłapiących zębów :shake:
-
Niestety - dzisiaj rano pachnące miesko z tuńczyka i kurczaczka w pachnacej galaretce zostało kompletnie zignorowane. Ale nie było kałuzy po nocy, a i kroczki były jakby trochę pewniejsze na spacerku. Bonuś po prostu dba o to, żebym się za bardzo nie przyzwyczajała do dobrego:roll: Po godz. 14 ma być nasz wet.Będę dzwonić, bo muszę ustalić, czy mamy jeszcze jechać na kroplówkę, czy już zostawiamy Bonusia na zwykłym jedzonku.
-
Czekamy, czekamy z niecierpliwością na wieśći. Farciku - masz być miodzio jak Cię pani odwiedzi !
-
I moja euforia trochę nieco ostygla. Wprawdzie Bonuś zaczął trochę sam jeść po tabletce, ale bbardzo szybko zrezygnował. Troche go namówiłam i jeszcze parę kulek z ręki mi zjadł. Na koniec włożyłam resztę pasty to "narzedzia tortur", ale cwaniak wypluwał wszystko to, co mu wcisnęłam. Dopiero jak przypadkiem tak się jakoś ułożył, że leżał prawie na plecach to mi się udało trochę mu do pychola wcisnąć i widziałam, że połyka. Ale to wszystko to można powiedzieć, że były śladowe ilości:shake:
-
Byłam dzisiaj u Fabioso i o mało co a byłabym uduszona przez panią, która tam sprząta w boksach. A to jam niewinna tylko [B]jurmar[/B] winien ;). Jurmar dał Fabiusiowi sliczną poduszeczkę, która wypełniona była pianką. I dzisiaj ta poduszeczjka była przerobiona dokładnie jak po niszczarce. Cały boks był zasypany pianką w strzępeczkach. Miał przynajmniej chłopak zajęcie :evil_lol:
-
Była koopencja, była. I chyba dzisiaj była ostatnia kroplówka. Dostałam instrukcję jak mam ją sama usunąć :crazyeye::crazyeye: Chyba, ze dalej będzie strajkował z jedzeniem, ale na to już nie pozwolę. W drodze z lecznicy Bonuś wtrąbił ciasteczko LuGo (czy jak się to tam nazywa) Kupiłam znowu różne puszeczki wysokokaloryczne. Pozwoliłam sobie poszaleć, bo mnie zadziwiająco łagodnie podliczyli za leczenie. Zapłaciłam za pobyt w szpitalu 160 zł.:multi: Dzisiaj za kroplówkę i Vetoryl ponad 60. Ale spodziewałam się wiele większej kwoty do zapłacenia. No i co mnie troche przeraża - dzisiaj, albo jutro muszę go wykąpać :nerwy::nerwy::nerwy: bo capi po tym szpitalu siuśkami, że hej
-
Bonus słabiutki, chodzi pijaniutkim krokiem, ale przy drzewkach łapeczkę podnosi jak przystało na faceta. Dzisiaj rano dałam mu druga część wczorajszej papki i Bonuś się nad miseczką zatrzymał i coś tam skubnął. Wiem, że to co on teraz zjada to sa porcje głodowe, ale już i tak jest wielki postęp, że z obrzydzeniem nie odwraca się od jedzonka. Za to od wczoraj nie było koopencji. Znacie mnie - przecież ja się muszę o coś martwić :stupid:
-
Mam nadzieję, że może troche mu się rozrusza ten żołądek. Bo po tak długim niejedzeniu pewnie mu się biedakowi skurczył Nie wierzę własnym uszom - wróciliśmy po spacerku i Bonus podszedł do michy Amigi i jeszcze parę ziarenek BentoKronen zjadł !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (Uszom, bo micha jest w kuchni i słyszałam tylko chrupanie)
-
:multi::multi::multi:mam rewelacęęęęęęęęęęęęęęęęęęę Bonusiowi wlałam tabletkę strzykawką i nawet nie protestował, a potem mu dałam najpierw na miseczce zmiksowane jedzonko. Pomyślałam, że może zje samodzielnie No i ZJAAAAAAAAADŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁ Nie jakąś rewelacyjną ilość, ale przynajmniej nie pod przymusem i nie w stresie; Domiksowałam mu do tego tą pastę witaminową calo pet- przynajmniej coś w tym żoładku razem z tabletką jest Zjadł trochę mniej niż cwiartkę filecika z kurczaka z garstką makaronu i jarzynek:multi::multi::multi:
-
A teraz widze ślicznotę. On jest taki czyściutki, że az sie nie chce wierzyć, że już przez kilka miesięcy przebywa w schronisku