Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Bzdury z ziarenkiem prawdy - bo rzeczywiście strachu bynajmniej nie należy ignorować, natomiast dalej taki typowy pozytywistyczny bełkocik. Wystarczy zerknąć na listę polecanych lektur żeby sobie odpuścić dalsze eksplorowanie tej strony. :-)
  2. Szczeniak nie sika "z radości" . Okazuje w ten sposób uległość.
  3. ... ale cała ta dyskusja właśnie polega na tym, że wszyscy się zgadzają że to patologia i nie powinna mieć miejsca. Tylko że takie wypadki się zdarzają. I, żeby nie być idealną ilustracją przysłowia "mądry Polak po szkodzie", należy znacznie wzmóc środki ostrożności jeśli wchodzimy z psami do lasu. Bardzo wielu psiarzy naprawdę nic sobie nie robi z faktu że ich psy gonią zwierzynę. Naprawdę, na przykładzie choćby tej tragedii która się wydarzyła - bo to niewątpliwie tragedia, choćby dla właścicieli tych nieszczęsnych owczarków - warto uświadamiać ludzi że coś takiego może się przydarzyć także im, i że bajanie "mój pies goni ale przecież nic nie zrobi" albo "to takie naturalne" można sobie wsadzić w miejsce gdzie słońce nie dociera.
  4. To Dunbar taki najlepszy na świecie...? Hm. Hm. Hmmm.... Tja.
  5. Pani wyraźnie napisała "poszły za sarnami". Daruj, ale takie rzeczy dokładnie widzisz, tj. początek całej akcji. Mam klientów których psy "zwykły" gonić zwierzynę (na szczęście państwo się ogarnęli i zawalczyli przy pomocy o.e.), w każdym razie jest to bardzo jednoznaczne, takie wyrwanie za uciekającym stworzeniem, to wygląda inaczej niż przy zbyt gwałtownym pójściu za świeżym tropem.
  6. Obawiam się, że po pierwsze, trudno będzie namierzyć sprawcę, po drugie, opcja "myśliwy" sprawi że gość będzie w sumie bezkarny (i dlatego właśnie ryzykowanie życiem pupila w lesie jest takie nieOK - to bardzo silna, trzymająca się razem grupa społeczna), opcja "kłusownik" pewnie raczej nie do wykrycia. No chyba że się ktoś połaszczy na nagrodę, ale... jeśli ten mułek ma choć cztery szare, to się nikomu nie pochwalił swoim czynem. Chyba że było ich kilku (też możliwe) - w grupie zawsze znajdzie się "słabsze ogniwo" które może puścić parę. Klaki, nawet jeśli gościa znajdą, powie że psy rzuciły się na niego, był przerażony i strzelał / bił w obronie własnej. Chociażby. Psy były poza kontrolą, nikt nie widział co się tam w głębi lasu działo przecież.
  7. No ale ta sprawa nijak się ma do naszej tutaj dyskusji! Sędzia - szczególarz czepnął się że same zeznania poszkodowanego małżeństwa nie wystarczą (dla niego) do zawyrokowania że to ten konkretny pies porysował ludziom lakier na samochodzie. A ja poszukuję wygranej sprawy w której SM czy policja oskarżyła właściciela o to że nie zachował nad psem "zwyczajowej kontroli" czyli spuścił go, odmówił przyjęcia mandatu i w sądzie WYGRAŁ sprawę, czyli sąd orzekł że na spokojnie mógł zwierzaka w tym miejscu mieć luzem...
  8. Być może kobita nie czuła się pewnie w konfrontacji z osoba, która wpadła na pomysł wożenia psa wielkości labradora na siedzeniach. Może na początku czekała aż przyjdzie konduktor i zrobi z tym porządek...? A skoro się nie doczekała, wolała milczeć - nie każdy ma odpowiednią dawkę odwagi cywilnej. Zwłaszcza że, powiedzmy szczerze, przeważająca większość psiarzy na zwróconą im uwagę reaguje taką histerią, jak większość mamuś które uważają że poproszenie o lekkie przywołanie do porządku ich pociechy to zbrodnia obrazy majestatu. BTW aż mi się nie chce wierzyć że opisana historia nie jest owocem bujnej wyobraźni. DDD
  9. No nie, tego nie wiemy, czy notorycznie ganiały zwierzynę - pani tylko wspomina, że "kiedy im się zdarzyło, wracały po pięciu minutach". W każdym razie feralnego dnia znalazły się w złym miejscu o złej porze.
  10. Sądząc po przypadku pani Borowik, lepiej tego nie robić :-( Bo wszystko i tak zostanie uznane za przekroczenie granic obrony koniecznej.
  11. Umówmy się - zbrodnie typu zabójstwo, gwałt to ciężkie przestępstwa i ludzie którzy się ich dopuszczają łamią wszelkie normy. To raz. Jednak się zdarzają - i udawanie że takich zjawisk nie ma, to infantylizm. To dwa. Istnieje nauka zwana wiktymologią - nauka o ofiarach, o zachowaniu ofiar, pozwalająca zgłębić problem choćby taki, jakie zachowanie ofiary powoduje, że to ona, konkretna osoba, stała się celem sprawcy. To trzy. I o ile w potocznym znaczeniu gadanie "sam / a sobie winna" jest faktycznie strasznym uproszczeniem i bezczelnością, to jednak koniecznie trzeba brać pod uwagę, że często takie a nie inne zachowania ludzi zwiększają prawdopodobieństwo padnięcia ofiarą przestępstwa. Nastolatka wsiadająca po dyskotece do samochodu z czterema podpitymi mężczyznami ma prawo dojechać pod dom bez szwanku; ma prawo, ale czy dojedzie? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie dotrze tam bezpiecznie - podczas gdy np. gdyby zadzwoniła po kogoś z rodziny żeby po nią przyjechał to niebezpieczeństwo zostanie znacznie zmniejszone. W tym sensie w wielu przypadkach ofiary po prostu zwiększają prawdopodobieństwo doznania uszczerbku na zdrowiu czy życiu. Ot, tyle. Osobiście jestem za. Przy tak fatalnym stanie organów wymiaru sprawiedliwości, jaki mamy teraz w Polsce. :-)
  12. O.K. Teraz pytanie - co to za różnica? Jeśli psy były odwoływalne przy niej (a nie były - kilka wzmianek o tym, że ganiały zwierzęta, "ale niedługo wracały") a przy tacie nie, to jakim cudem zostały oddane pod opiekę ojca którego nie słuchały? Bez zabezpieczeń? Wygląda to, dalej, na jakąś straszliwą beztroskę.
  13. Żałuję że nie mam printscreenu pierwszej wypowiedzi tej pani - tuż po znalezieniu psów. Dobra, nieważne - za to istotne jest, że to nie była historia p.t. "nigdy tego nie robiły i NAGLE...!" - pani w kilku miejscach wspomina (półgębkiem) że psy po prostu goniły zwierzynę, tylko że ... zazwyczaj wracały po kilku - kilkunastu minutach. Sic. Przepraszam, ale po pierwszej takiej akcji należałoby jednak coś zrobić. Choćby zainwestować w Dogtrę albo TriTronicsy - choć to sprzęt dobry i stosunkowo drogi, i tak wypadłoby taniej niż teraz nagroda za wskazanie sprawcy.
  14. Beatrx, a możesz podrzucić takie przypadki w których ktoś wygrał w sądzie taką sprawę? Chodzi mi o konkret, a nie ogólnik "ludzie wygrywają". Kto, gdzie, kiedy? Ostatnio z takich batalii sądowych wygranych "psich" spraw (co prawda chwilowo - bo miasto chce walczyć dalej, w sądach wyższych instancji) rzuciła mi się w oczy ta, przywracająca możliwość wprowadzania psów do Parku Krasińskich w Warszawie. Natomiast nie mogę dotrzeć do tych przypadków gdy ot, ludzieniek który nie przyjął mandatu za biegającego psa wygrał z SM, a byłoby to dla mnie istotne, może masz jakiś dostęp do wiadomości o tym?
  15. Co nie zmienia sytuacji, że te psy były w grupie bardzo wysokiego ryzyka... Psów mi żal bardzo, to nie był ich czas żeby odchodzić, ale pani niezbyt, czemu? może i młoda, może i "nieuświadomiona", ale m.in. przez takich właścicieli dla których istnieją tylko oni i ich psy, potem długo, długo nic..., a potem dopiero jakiś tam nieważny wszechświat sytuacja u nas wygląda jak wygląda. Między innymi psy ganiające wszystko co żyje powodują, że panowie myśliweczkowie się na nie nakręcają, znajdując ślady ich działalności albo tylko widząc przepędzane sarenki. Potem życie traci jakiś niewinny kundys co się takiemu panu łowczemu pod lufę nawinie, no ale niemniej problem istnieje i na pewno "nasza" strona dostarcza panom z PZŁ argumentów na rzecz "zastrzelić, dobić, zakopać" - bo w praktyce tak to wygląda. P.S. Badmasi, masz wychodzącego kota, w to w ogóle jest wpisana taka sprawa, że któregoś dnia Twój kot nie wróci do domu; ja nie mam nic przeciwko temu, tzn. zawsze mnie śmieszyły panie z różnych fundacyj co to zmuszają ludzi, zwłaszcza tych od domów jednorodzinnych, do siatkowania okien, zamykania drzwi i tarasów i niemalże zakuwania tych kotów w kajdanki żeby tylko nie wyszły, moim zdaniem dla kota lepsze życie naturalne i pełne wrażeń, choć krótsze - ale że będzie ono krótsze, no to dużo większe prawdopodobieństwo istnieje, co tu kryć. Z psami jednak inaczej, zresztą się w tym punkcie w pełni zgadzamy.
  16. Cosik Ci się za wcześnie wysłało :-( P.S. A teraz już w porzo :smile: Zdajesz sobie sprawę, że nieuczciwie ustawiasz sobie rozmówcę? Ja oczywiście uważam, że nie - a zapobiegając przykrym wydarzeniom, ewentualnie można próbować jakoś kota przyozdabiać w coś hałasującego, coby zwierzaki szybciej były uprzedzone, że idzie :smile: . Natomiast jeśli kot złapał tego zajączka na Waszej łące, ale poza ogrodzeniem, to jakiś nadgorliwy szajbus mógł mu przywalić z dubeltówki i jeszcze się potem tym pochwalić na forum łowieckim - taki lajf. Kota wychodzącego nie utrzymasz w domu ani na małym terytorium, on sobie sam zakreśla granice, dlatego z nim jest trudniej, ale psa...?
  17. Czi-czi, wersje zdarzenia na facebooku właścicielki psów ewoluują - tak się składa, że śledzę sprawę od momentu umieszczenia ogłoszenia o zaginięciu psów (jeszcze nie było wiadomo o ich śmierci). Z początku było info że znaleziono samca - zastrzelonego. Potem, długo potem, znaleziono sukę, też zastrzeloną, i od momentu ogłoszenia tego zaczęły się opowieści o skatowaniu itd. Przedtem ich nie było. Nieważne w sumie, ja oczywiście uważam że nawet za gonienie zwierzyny pies - żaden pies - nie powinien mieć kary śmierci, a tak to często w Polsce de facto wygląda. Mnie chodzi o coś innego. To tak, jak rąbną komuś psa sprzed sklepu, nierozwaga i bezmyślność i niestety wina właściciela, ale reaguje on, po dziecinnemu, hasłami że "nie wolno odwiązywać psów spod sklepów" i tak dalej. Nie wolno, ale powszechnie wiadomo że tak się dzieje, nie wszyscy ludzie mijający nas na ulicy są uczciwi - więc naprawdę lepiej nie testować "czy ja i mój pies mamy dzisiaj szczęście?". Jasne, że gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by się położył... ale naprawdę czasem granice ludzkiej beztroski są zatrważające. Warto przeanalizować ostatnie wypadki postrzelenia czy zastrzelenia psów. A to psiak należący do "obrończyni zwierzątek" który wyszedł wieczorem, a ranny przyczołgał się rano - i nikt się nawet nie zorientował że psa cała noc nie było. A to foksik co to był miły i mało szczekał, zastrzelony gdy biegał sobie kompletnie poza posesją. I tak dalej. Świrów nie brakuje, niekoniecznie są to myśliwi ogarnięci manią odstrzału kłusujących psów i kotów (a niestety takich też trochę w łowieckiej braci jest). Wystarczy kretyn z wiatrówką. Wystawianie własnego psa na strzał nieOK. Skoro te psy zajmowały się pogoniami za zwierzyną, to, jeśli już koniecznie musiały biegać wolno, powinny mieć obroże elektryczne, a kobieta pilota. I tyle. Jest równoznaczny, oczywiście. Tylko niektórych psów nie stać, żeby zrealizować pełen łańcuch łowieckich zachowań. Niemniej nawet całkowita, z pozoru, ciapa i niemota może pewnego dnia nieźle zaskoczyć właściciela (i zajączka, niestety).
  18. Prawda jest taka, że ta pani nawet nie widziała nic złego w tym gonieniu zwierzyny (pisze że takie rzeczy się zdarzały, ale "psy wracały po kilku minutach" itd). Słowem: kochamy zwierzątka, ale ta miłość nie obejmuje sarenki czy zająca, tylko nasze psy. A że stało się, jak się stało...? Przykre bardzo, ale istnieje nauka zwana wiktymologią i niestety się w tym przypadku sprawdza.
  19. Bardzo przykra dla właścicielki historia, co nie zmienia faktu, że psy polowały na sarenkę... i w zapamiętaniu zniknęły pani z oczu - niestety, okazało się że również z życia. :-(
  20. P.S. Ale wygląda na to, że był poza Waszą kontrolą - "pod stołem" - słowem, stosujesz półśrodki. Szczerze radzę, wyjmijcie dwa dni z życiorysu i pracujcie tylko nad tym problemem...
  21. Paczpani, od trzydziestu lat mam psy nieustannie, w tym stado niekastrowane samce + suki nie cięte i tyż nie pamiętam... ba, nawet nie znam tego stanu :smile: Hum, hum. Jakim cudem te psy IPOwskie robią program mimo obecności cieczkujących suk? A agilitowe to już w ogóle nie wiem, jak sobie radzą z tymi wymyślnymi torturami bo u nich zdaje się nawet nie ma osobnych przebiegów dla cieczkujących suczek? A poważnie już - nie przesadzajmy. Piętnujemy ciemnogród i zabobon (czyli tych "nie tnących" - przynajmniej taki jest klimat u różnych pańć z fundacyj prozwierzęcych, brrr) a tu jakoś mi pobrzmiewa echo czegoś a'la "każda kobita co nie ma dzieci w końcu wariuje".
  22. "Czarny weekend" - tak się to nazywa bo najczęściej ludzie mają te dwa dni, sobota-niedziela, wolne i niestety wówczas cały czas nalezy poświęcić na naukę czystości. Likwidacja WSZYSTKICH psich kibelków, mat, folii. Pies stale przytroczony na krótkim sznurku do jednego z domowników i po prostu nie ma opcji, żeby załatwił się w mieszkaniu, tylko wypadacie co chwila - dobrze jeśli co najmniej dwie, trzy osoby biorą w akcji udział bo jeśli zajmuje się tym jedna, to po kilku godzinach ma mordercze zapędy w stosunku do szczeniaka, agresja się w nas budzi, taki lajf - w każdym razie pies albo w małej klatce, albo na sznurku, albo na trawie (Z CZŁOWIEKIEM - a nie sam wypuszczony do ogródka "bo przecież zrobi jak mu się zachce"). Innej opcji nie ma. Tylko tak - tak albo tak i nie ma sekundy czasu w której zwierze jest poza kontrolą. W kieszeni mięso - niestety, skoro je tak lubi, to będzie je miał i tyle - i trochę mniej napięcia, wkurzenia które jest dość wyraźnie wyczuwalne z Twoich postów. Dla większości ludzi najbardziej straszne wydaje się zlikwidowanie mat, gazet, kuwet i czego tam używali - a tymczasem ich obecność drastycznie przedłuża naukę czystości, utrzymując psa w stanie "siedzę okrakiem na płocie" czyli niby zachęcają do sikania na dworze ale przecież w mieszkaniu jest mata i tam wolno... :smile:
  23. Do ogrodu pies idzie zawsze z człowiekiem - podstawowy błąd właścicieli ogródków, sądzą że skoro drzwi są otwarte, to "przecież pies wyjdzie", niestety nie :-( Jedynym sposobem oduczenia psa jakiegoś nawyku jest nie pozwolić mu tego nawyku powtarzać, tutaj - tak działać, żeby pies nie był w stanie nasiusiać. To, że patrzy że się ubierasz i tak dalej, niczego dla niego nie oznacza. Spróbuj ekwilibrystyki typu "pies pod pachę / na meblu / zamknięty w klatce / na rękach u drugiego domownika" i wychodź z nim na rękach. No i chyba tzw. czarny weekend przed Wami, obawiam się. :-) A, no i dziwienie się że pies sikał gdy był w gościach świadczy o antropomorfizacji. Twój pies nie jest nauczony czystości, więc czemu miałby nagle zachowywać ją u Twojej mamy, skoro we własnym domu posikuje?
  24. Oj, to kol. nie rozumie, ze jak męczą zwierzątka Nasi Ulubieni Fundacyjni Opiekunowie, to nie jest męczenie, tylko przejściowe trudności albo taka odkrywcza metoda utrzymywania żyjących stworzeń? A jak w identycznych warunkach utrzymuje zwierzaki ktoś kto miał pecha i nie założył fundacji, co więcej, nie potrafi wklejać na Facebooku serduszek i aniołków to ohydny ciemnogród znęcający się nad zwierzętami? DDD
×
×
  • Create New...