Search the Community
Showing results for tags 'mrozy'.
-
Witam, mojej znajomej urodziły się szczeniaki. Pieski mają teraz ok. 5 tygodni. (40 dni) Dziewczyna ich nie szepi, ani nie odrobaczy. Z niewiadomej mi przyczyny. Pieski leżą w sianie na tych mrozach, w drewnianej nieogrzewanej stajence. Psinka jest bardzo dobrą matką, pieski są grube i mają lśniące futerko. Ja mogę wziąć tylko jednego pieska. Czy to dobry pomysł żeby zabrać go od mamy? U mnie miałby ciepło, dostawałby mleko zastępcze i miałby towarzystwo innego pieska. Jeżeli zostawię go przy matce będzie spore ryzyko, że piesek zachoruje, albo zjedzą go robaki. Zaraz zaczną się mrozy, a szczeniaczki wyjdą z gniazda i zaczną chodzić po zimnie. We wtorek wezmę go do weta. Jeżeli uważacie, że to dobry pomysł to jak karmić takiego małego pieska? Posiadam mleko zastępcze, które planuję podawać strzykawką przez gąbkę. Wiem też, że ok. 4 tyg powinno wprowadzać się już pokarm stały. Jakim pokarmem wprowadzić pieska w stałą dietę?
-
Witam pewnie większość kojarzy mnie z wątku pies a szósty zmysł;) Jesli chodzi o tamtą sprawę wszystko w miarę czasu po wizycie księdza się unormowało, to tak dla zainteresowanych;) Ale nie o tym chciałam pisać, a o bezdomnych psach, których w naszym kraju jest na prawde sporo:/ Kończy się lato, a nadchodzi wiele mroźnych miesięcy. Do napisania tego wątku skłoniła mnie pewna sytyacja, a mianowicie, pędziłam do pracy (pieszo bo mam w sumie blisko no i trochę zaspałam) i zobaczyłam pieska średniej wielkości lekko zaniedbany i brudny wiadomo jak to bezdomniak, ale najbardziej co mnie uderzyło było to że ten biedak trząsł się z zimna (miał krótką sierść) i patrzył na mnie takim błagalnym wzrokiem, mimo że czas mnie gonił podeszłam do niego, wcale nie uciekał, głaskałam go widać że to typ pieszczocha, niestety musiałam go odgonić bo zaczął iść za mną, a ja już byłam spóźniona:/ Gdy wracałam do domu wypatrywałam go, ale niestety go już nie zobaczyłam. Zrobiło mi się naprawdę go żal, a to jego spojrzenie utkwi mi w pamięci na długo. Stwierdziłam, że takich psów i takich przypadków pewnie w tym kraju jest wiele, ale najbardziej mnie zastanawia co się z takimi psami dzieje. Wiadomo wszystkich się nie zgłosi, wszystkich schronisko nie wyłapie, wszystkich nikt nie przygarnie, co z tymi co będą musiały przetrwać te mrozy na ulicy, czy przeżyją i jak sobie radzą? Zastanawiało was to kiedyś, jakie sposoby mają bezdomne psy na tą pore roku żeby przeżyć? I jak pomóc jeśli w gre nie wchodzi, schronisko ani przygarnięcie.