Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. [quote name='Wojtek']Na drugi raz nie lej suki po pysku [/quote]A jak już - to nie po obu stronach. ;) Trzymaj się, Kresiu!
  2. [quote name='LAZY']Flair proszę napisz cos o szwach.[/quote]Ano właśnie... Poniższe informacje od mojego weta. Mam nadzieję, że nic nie pokręciłam... :roll: A więc, nici niciom nie równe. W każdej z dwóch kategorii (rozpuszczalne i nierozpuszczalne) jest wiele gatunków od wielu producentów. Generalnie mój wet woli rozpuszczalne, chociaż oczywiście są droższe... (Należy też pamiętać, że nawet jeśli zewnętrzna warstwa szwów jest z nici nierozpuszczalnych, to przy sterylizacji, pod spodem jest druga warstwa, z nici rozpuszczalnych). Jeśli chodzi o alergie, to jest większa szansa, że pies będzie miał alergie na nici rozpuszczalne niż na nierozpuszczalne, bo takie alergie najczęściej zdarzają się w momencie, gdy nici zaczynają się rozpuszczać i są wchłaniane. Wygląda to tak, że ranka, która w tym momencie (czyli po ok. 2 tygodniach) była już niemal całkowicie zagojona, nagle zaczyna się znów brzydko paprać. Najdroższe są rozpuszczalne nici hypoalregiczne. Z tego co rozumiem, tych jest też wiele gatunków - oczywiście im droższe, tym mniejsza szansa na alergię :cool3: . Dodatkowym utrudnieniem jest inna konstrukcja tych hypoalergicznych nici. Jeśli dobrze zrozumiałam, standardowe nici rozpuszczalne są skonstruowane z dwóch zwiniętych włókien. Taka konstruckja ułatwia szycie tymi nićmi. Natomiast te najbardziej hypoalergiczne nici to nici monofilamentowe, trudniejsze w użyciu, więc nie wszyscy chirurdzy lubią je używać... Mój wet preferuje nici rozpuszczalne, ale również woli nawet te, w miarę możliwości, usuwać. Natomiast jeśli jakiś uparty kawałek nie chce się łatwo usunąć, to w przypadku nici rozpuszczalnych można go po prostu zostawić. Moja Misia ma alergię na nici rozpuszczalne (te standardowe, zwinięte). Na szczęście odkryliśmy to podczas bardzo małej i prostej operacji, więc podczas kolejnych operacji (w tym sterylki) była już szyta monofilamentowymi nićmi "z najwyższej półki" i z tymi nie było żadnych problemów. Myślę, że gdybyśmy tę alergię odkryli dopiero podczas sterylizacji, gdzie te nici, na które Misia jest uczulona byłyby użyte w tym wewnętrznym szwie, to mogłoby to być dosyć paskudne i prawdopodobnie wymagałoby kolejnej operacji... :-(
  3. Kardusia, śliczne zdjęcia! Ty i ja jesteśmy z tego samego rocznika... :-) Tylko moim pierwszym "własnym" psem był walijczyk. Ale zdjęć żadnych nie mam... :-( Może moja Mama coś ma. Dzisiaj musiałam zawieźć rodziców do Łodzi. Wszystko trwało dużo dłużej niż planowaliśmy i w końcu nie było nas ponad 10 godzin (wróciliśmy dopiero co) - a psy same w domu! O Misię się nie martwiłam, ale byłam mocno niespokojna, co ten mój niewyżyty szczeniak zmaluje przez tyle godzin samotności. Odpowiedź: NIC!!! Moje grzeczne, kochane suńki nasłodsze!!! :loveu:
  4. [quote name='Vectra']jedynym przeciw wysterylizowanie suczki przed pierwszą cieczką jest to że jest większe prawdopodobieństwo że nie będzie trzymać moczu.[/quote]O tym pisałam już chyba z million razy - to po prostu nieprawda. Według większości badań nie ma żadnej różnicy w prawdopodobieństwie nietrzymania moczu przy sterylce zrobionej w wieku 5-6 miesięcy, a sterylce zrobionej później (a jedno badanie nawet wskazuje odwrotnie... :roll: ale ja w to nie wierzę, bo nikt inny tego nie zauważył). Zwiększone prawdopodobieństwo nietrzymania moczu owszem, występuje, ale tylko przy sterylizacjach zrobionych przed 12 tygodniem życia, a takich nikt w Polsce i tak nie robi. [quote name='Vectra']no i jeszcze usłyszałam że suczka wycięta przed okresem dojrzewania może być większa[/quote]To akurat prawda... [quote name='Vectra']-bardziej samczą budowe mieć [/quote]A to - nieprawda! :-) Sterylizując przed pierwszą cieczką nieznacznie zwiększa się okres wzrostu kości długich. W rezultacie, suczki rosną ok. 2% wyższe. Tak więc np. suczka, która docelowo miałaby mieć 50 cm w kłębie, może mieć 51 cm. Ale nie będzie bardziej samcza, tylko właśnie wyższa, więc efekt będzie co najwyżej ciutkę bardziej szczypiorowaty. Ale tylko ciutkę, bo różnica między 50 cm a 51 cm nie jest bardzo duża... Dla mnie jest ciekawe, że tyle jest "opinii" - przecież to sa wszystko fakty... :roll: Ale wiem, że kiedyś w szkołach weterynaryjnych uczono właśnie, że suczki wysterylizowane przed pierwszą cieczką będą mniejsze. Nie było to oparte na żadnej konkretnej wiedzy, tylko ot, tak, wydawało się, że tak powinno być, na rozum. Ale jak tylko ktoś przeprowadził odpowiednie badania i sprawdził, to okazało się, że jest wręcz odwrotnie... Niemniej ci weci, którzy uczyli się weterynarii dawniej, przed tymi badaniami, i nie starają się utrzymywać swojej wiedzy "na bieżąco", wciąż twierdzą, że suczki wysterylizowane wcześniej będą mniejsze, bo to przecież "oczywiste", a poza tym, tak ich uczyli...
  5. INA, nie tak dawno czytałam wyniki badań dotyczących skrętu żołądka. Najważniejszym wpływem na tę przypadłość jest genetyka. Jeśli wśród powinowatych Twojego psa nie ma przypadków, to jest większa szansa, że Twój pies skrętu nie dostanie. Dalej, na skręt żołądka zapadają psy, które jedzą bardzo szybko i jedzą na raz duże posiłki. To chyba nie Twój... ;-) Aby zapobiec skrętowi, należy podawać jedzenie na podłodze, nie na podwyższeniu - to wbrew wcześniejszym zalecenim, ale wydaje się być stosunkowo ważne. Kiedyś uważało się, że pies nie powinien mocno biegać ok. godziny przed i po posiłku. Badania tego nie potwierdziły, ale jeśli chcesz dmuchać na zmine, to powinnaś dać mu odpocząć. To wszystko, co pamiętam - mogę jeszcze poszukać tych zaleceń. Ale ja bym się bardzo dziwiła, gdyby Twój pies był zagrożony akurat tą przypadłością... Dlaczego o to pytasz?
  6. [quote name='LAZY']Podam Wam kilka linków do tematów na owczarku gdzie wypowiadają sie przeciwnicy wczesej sterylki. [/quote] Ja na szczęście nie jestem tam zalogowana, bo tylko bym się zdenerwowała... Na każdy temat, żeby był nie wiem jak oczywisty, zawsze będą osoby, które uważają inaczej - tylko czy trzeba właśnie tych osób słuchać? :roll: Ja w kwestii sterylizacji (i w ogóle zdrowia) staram się postępować zgodnie z najnowszą wiedzą - nie z jakimiś eksperymentami, tylko z z tym, co obecnie uważa się wśród najlepszych światowych specjalistów - bo uważam, że moje psy na to zasługują. Ale np. wczoraj w innym topiku było o pewnej osobie, która, zdecydowana na sterylizację swojej suki, ale jeszcze pełna obaw, pogadała ze "specjalistą kynologiem". No i ta Pani Kynolog, działaczka ZKwP, powiedziała jej, że sterylizacja to w ogóle okropny pomysł, bo "ingerencja w naturę" - jakby sama hodowla psów rasowych nie była o wiele poważniejszą taką ingerencją. :roll: No i właścicielka suni jej posłuchała i skasowała zabieg. W tej, jak i w każdej innej kwestii, łatwo jest znaleźć osoby, które poprą dany pogląd, żeby nie wiem jak skrajny był. Tylko po co takich szukać? :niewiem:
  7. [quote name='Anisha']Do tego właśnie potrzebna jest odporność psychiczna, inaczej widzimy to co chcemy widzieć, a nie fakty.[/quote]Eh, nie można ludzi uszczęśliwiać na siłę. Przynajmniej ta kobieta [B]stara się[/B] robić jak najlepiej dla psa...
  8. [quote name='Anisha'][B]Flaire[/B], ja to wszystko wiem i też się dziwię, a najbardziej dziwi mnie z czyich ust takie teorie padły! [/quote]A mnie to akurat nie dziwi... [quote name='Anisha']właścicielce się aż tak nie dziwię, bo kocha psicę całym sercem, a wtedy decyzja o poważnym zabiegu naprawdę wymaga dużej odporności psychicznej jeśli nie jest to zabieg dla ratowania życia/zdrowia tu i teraz.[/quote]Albo trzeźwego myślenia... Uwierz mi, że trudno kochać psa mocniej, niż ja kocham Misię. Ale to właśnie dlatego, że tak bardzo ją kocham, że trudno mi myśleć, że kiedyś jej może nie być - wysterylizowałam ją przy pierwszej możliwej okazji. Bo jestem absolutnie przekonana, że - według obecnej wiedzy weterynaryjnej - to jest dla niej najlepsze, najzdrowsze rozwiązanie.
  9. Powiedz jej jeszcze, że wysterylizowane suki żyją przeciętnie dwa lata dłużej niż te niewysterylizowane.
  10. [quote name='Anisha'][B]Flaire[/B], dzięki za odpowiedź! Klęska totalna - przyjaciółka rozmawiała z [B]przewodniczącą Związku Kynologicznego w Poznaniu [/B]i dowiedziała się co następuje: Wszyscy [B]kynolodzy są przeciwko[/B] sterylce[/quote]Możesz jej przynajmniej powiedzieć, że nie wszyscy - a jeśli ta część informacji była błędna, to może reszta również? ;-) [quote name='Anisha']ponieważ jest to ingerencja w naturę[/quote] Tak samo jak zapobieganie ciąży... Tak samo, jak hodowla psów rasowych - wszystko to są przykłady ingerencji w naturę. A jak już zaczniesz ingerować, to raczej ingeruj dalej przynajmniej na tyle, żeby jak najbardziej zatrzeć skutki tej ingerencji... [quote name='Anisha']grozi zapaleniem otrzewnej[/quote]:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Pierwsze słyszę, a staram się czytać na tem temat wszystko co jest do przeczytania... [quote name='Anisha']suka jest potem ospała, tyje[/quote]To bzdura totalna. Nikt nie tyje, jeśli nie jest przekarmiany, a suka Mokki, która właśnie wygrała zawody agility z fantastycznie szybkim przebiegiem w jumpingu jest wysterylizowana. [quote name='Anisha']a ropomacicze jest częstsze u suk, które rodziły, niż tych, które nigdy potomstwa nie miały [/quote]Nie wiem, czy to prawda, ale wiem, że prawie wszystkie przypadki ropomacicza, o których ja wiem były u suk, które nigdy nie rodziły (w tym jedna moja własna w młodym wieku i jedna moich bliskich przyjaciół w podeszłym wieku, którą prawie stracili). [quote name='Anisha']ogólnie [B]wszystko na nie[/B], a spanikowanej właścicielce akurat takiej opinii było trzeba :mad: ... no i zrezygnowała z zabiegu! :angryy: Nie kumam... :shake:[/quote]Wygląda na to, że ona nie szukała opinii, tylko potwierdzenia swoich obaw. A coś takiego, jak poszukasz - to zawsze znajdziesz. :-(
  11. [quote name='Anisha']Kochani dogomaniacy, mam pytanie w imieniu przyjaciółki, która na jutro ma zamówiony zabieg sterylki dla swojej 1,5 rocznej suni labradora - czy ktoś z Was słyszał (lub czytał, sprawdzał, itp.) żeby suka po takim zabiegu się nie wybudziła (jest zdrowa jak rydz :lol: ) albo miała jakieś inne poważne komplikacje?[/quote]Ja osobiście takiego przypadku nie znałam, natomiast jest absolutnie prawdą, że taki przypadek może się zdarzyć. Aby zmniejszyć to ryzyko, należy sunię przed zabiegiem dokładnie przebadać (w tym krew i EKG). [quote name='Anisha']Co i czy w ogóle coś może pójść aż tak źle, żeby zrezygnować z zabiegu? :niewiem: :help1:[/quote] Najpoważniejszym ryzykiem jest właśnie, że pies się nie wybudzi. Ale to ryzyko trzeba przeciwstawić np. ryzyku poważnych chorób jeśli zabiegu się nie przeprowadzi. Zważywszy, że zabieg jest po drugiej cieczce, ryzyko raka gruczołów mlekowych na skutek sterylizacji spada tylko nieznacznie - ale trochę spada, a bez tego zabiegu ryzyko jest wysokie. (I tu znam wiele suk, które takie złośliwe nowotwory miały, wśród nich Misia). Dodatkowo całkowicie eliminujesz ryzyko ropomaciacza - tu też znam wiele suk, które na ropomacicze cierpiały, jak również kilka, których nie dało się uratować. Tak więc o ile niewątpliwie sterylka wiąże się - jak każda operacja - z pewnym ryzykiem, to jednak ryzyko związane z nie przeprowadzeniem tego zabiegu jest statystycznie wyższe. I z tego powodu ja sterylizuję najwcześniej jak się da wszystkie suczki, których nie zamierzam używać w hodowli.
  12. [quote name='Gosia_i_Luka']Flaire - na wystawie i zawodach też można przecież fajną imprezkę zrobić,[/quote] No niewątpliwie tak i wcale Was nie próbuję namówić, żeby tego nie robić, jedynie przypominam, że np. zach pewnie nie bardzo będzie mogła w imprezach podczas wystawy brać udział, bo już pisała, że niewątpliwie będzie bardzo zaangażowana w organizację zawodów, a to niestety jest bardzo pracochłonne i zajmuje naprawdę calutki dzień - w moim przypadku w tym roku w niedzielę - calutki dzień bez przerwy.
  13. [quote name='Terriermania']A tak przy okazji kto jedzie do Kielc? Mynio nie musisz wpisywać sie na liste ;)[/quote] Ja jestem zgłoszona... Sucz w klasie młodzieży. ALe jeszcze nie wiem, czy pojadę. A Ty?
  14. [quote name='Jura']Czy mnie się zdaje, czy też termin mamy już ustalony? :lol: [/quote] No ja nie jestem do końca pewna... Chodzi o poniedziałek i wtorek po wystawie w Sopocie, czy coś innego?
  15. Ja dzisiaj dostałam potwierdzenie i numerek. :multi:
  16. [quote name='borsaf']Teriery w sobotę, BIS w niedzielę, ale to przeciez nie przez cały dzień.[/quote] borsaf, dochodzą jeszcze zawody PT i zawody obi, w które na pewno zach i pewnie ja też będziemy w taki czy inny sposób zaangażowane. Np. w tym roku, w dniu zawodów obi ja byłam na ringu jako tłumacz cały dzień, od 7 rano do 19 wieczorem...
  17. [quote name='Gosia_i_Luka']Zawsze może to być sobota, niedziela, poniedziałek, wtorek i środa. [/quote]W terminie, o którym mowa, sobota i niedziela to wystawa w Sopocie. Conajmniej zach i ja będziemy w ten weekend zajęte - zgaduję, że kilka innych osób również.
  18. [quote name='Szami']A co powiesz jak do prześwietlenia przyjdzie 120 kg bernardyn? albo 60 kg rottweiler? Takie psy też muszą być prześwietlone i chociażby nie wiem jak taki pies był socjalizowany to śmiem twierdzić ,że nie bardzo da sobie "przytrzymać " łapy do zdjecia![/quote]Ja nic nie powiem, bo ja nie jestem wetem i nie umiem prześwietlać bioder, ani pod narkozą, ani bez niej. ;-) Natomiast wet w USA, który prześwietlał Misię twierdzi, że on wszystkie psy robi bez narkozy - co najwyżej daje więcej na uspokojenie. :niewiem: Ogólnie rzecz biorąc, wielu wetów uważa, że aby zrobić dobre zdjęcie, mięśnie muszą być zwiotczałe - stąd wymagania narkozy. Natomiast niektórzy weci - w tym ten, który prześwietlał Misię w USA - twierdzą dokładnie odwrotnie - że zwiotczałe mięśnie dają fałszywe wyniki. :niewiem: Ja wiem tylko, że u mojego psa, pierwsze zdjęcie pod narkozą dało błędny wynik, a zdjęcie bez narkozy dało wynik potwierdzony nie tylko przez absolutny brak jakichkolwiek objawów w późniejszym wieku (pomimo bardzo aktywnego, sportowego trybu życia), ale rónież przez późniejsze zdjęcie, tym razem znów pod narkozą. :niewiem:
  19. [quote name='Nor(a)']Przytrzymasz 30kg młodego, silnego i zestresowanego psa na stole za łapy? [/quote]Może mojej się udało dlatego, że waży tylko 23 kg ;-). Na pewno jedno co możesz zrobić poprzez odpowidnią socjalizację i trening to zmniejszyć ten stres. Moje suki uważają wizyty u weta za świetną zabawę i są całkowicie zrelaksowane. Ale oczywiście można też psu podać lekki środek na uspokojenie. Tak właśnie robi ten wet w USA z psami, które się zbytnio stresują. Nie pamiętam, co on podaje, ale w każdym razie pies nie robi wrażenia otumanionego, chodzi i reaguje normalnie, tyle że spokojniej.
  20. [quote name='campanulla']czy jakas dobra dusza ma w swojej kolekcji filmiki z moimi przebiegami? :razz: najbardziej by mi zalezalo na zerowkowym jumpingu [/quote] campanulla, wcale się nie dziwię! To był R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-Y , piękny przebieg! Ogromne gratulacje! :-) [quote name='ŁukaszK'][FONT=Arial]aha... i zdjecia wstawiam mniej wiecej w kolejnosci w jakiej byly robione... dlatego na razie byly same openy... [/quote][/FONT] No nie do końca - moja Locia się jakoś w tych openach załapała! :-) ŁukaszK, wielkie dzięki za serdelki i za ustawienia aparatu! :-)
  21. [quote name='bo']Te białe plamki są zrobione przeze mnie korektorem dla odróznienia szczyli:)[/quote] Ale super! :lol: No to mi nie wpadło do głowy... Moje zawsze miały kolorowe tasiemki jako obróżki! :-)
  22. Łukasz, jestem pełna podziwu co do Twoich zdjęć! Napiszesz może, jakim sprzętem robione i z jakimi ustawieniami? Ja wiem, że to tylko część sukcesu - potrzebny jeszcze talent, a tego u mnie brak - ale taka informacja powinna troszkę pomóc. W każdym razie z niecierpliwością czekam na resztę! :-)
  23. [quote name='niedzwiedzica']Flaire-jakie niespokrewnione :cool3:;)jakbys w rodowodzie pogrzebała,to wspólni pradziadkowie albo dalej są na 100 % ..nie wypieraj się rodziny :mad:;) pzrecież one wszystkie sa gdzieś dalej powiązane więzami krwi :p[/quote] W przypadku Misi to nawet daleko nie trzeba grzebać, bo ona jest spowinowacona przez Stetsona. Ale z Locią to trzebaby baaaaaardzo głęboko grzebać... ;-)
  24. A w Warszawie pięknie i cieplutko! Ubrałam się ciepło po Waszych ostrzeżeniach o zminisku i przegrzałam się na spacerku z pieskami. :-) Zdjęcia szczyli cudne!!! :-) Nitencja, napisz coś więcej o tych białych plamkach? Ciekawi mnie to! :-) Czy walijczyki często się tak rodzą? AT często rodzą się z białymi łapkami, które zazwyczaj (ale nie zawsze :diabloti: ) wybarwiają się w miarę jak pies dorasta. Również często mają krawatki, które też z wiekiem często znikają, ale również często pozostają (białe krawatki są u AT wzorcowe; białe łapy - nie). Ale z białymi łatkami na plecach u AT się nie spotkałam, więc interesuje mnie ta sprawa u TW.
  25. [quote name='Kardusia']I ja też potwierdzam,że po kądzieli. Dolka identycznie jak Hesia - gdy nas dopadnie drzemka - to nie ma suki w domu. Choćby nawet jeże tupały pod oknem :evil_lol:.[/quote] My mamy tak samo - choć nie spokrewnione... Mój szczyl od początku taki był, nigdy w nocy nie budził, w czasie podróży z USA w wieku 8 tygodni nawet siusiu nie chciała zrobić przez te kilkanaście godzin - dopiero jak ją już w Warszawie na trawce postawiłam to się wysiusiała! :-)
×
×
  • Create New...