-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
Hej, do mnie napisał właśnie berneńczyk (a właściwie to chyba jego Pan), więc mu odpisałam gdzie, i że albo o 8, albo o 12.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
:o Ale Misia nie ma loczków! Większość airedali nie ma loczków, chyba że mają miękką, wełniastą sierść, co jest uważane za powżną wadę. W Stanach jest "odmiana" airedali takich właśnie wielkich. Oczywiście wbrew wzorcowi i wszystkiemu, co terierowskie. W Polsce nie widziałam, ale kto wie. Może rottweiler :wink: ? Albo pies Baskervillów :wink: :wink: ? -
Więc mnie chwyciło się jakieś choróbsko i nie wiem, czy w ogóle będe na siłach -- należy więc zignorować moje preferencje.
-
ja mogę od 8 do 10. Ten późniejszy termin byłby trudniejszy dla mnie.
-
Ja byłam bez psa i może ponieważ nie było nikogo poza nami, to zbyt długo nie czekaliśmy :lol: .
-
Jak ja tam byłam rok temu, to towarzystwo było świetne, bo ja i mój kumpel byliśmy jedynymi klientami! Więc obsługa była super również :lol: .
-
Masza, ja wiem, że Ty żartowałaś. Ale nie masz pojęcia, jak często się spotykam z właścicielami psów, którzy z jednej strony mówią, że agresja u ich psa im się nie podoba, a z drugiej strony mówią, jakiego mają świetnego psa, bo w razie czego to ich obroni.
-
Tylko że jeżeli właściciel takiego psa uważa to za zaletę, to czarno widzę możliwość oduczenia psa warczenia na obcych...
-
Niestety, moim zdaniem obecne wymagania Związku co do szkoleniowców nie tylko nie mają sensu, ale również produkują szkoleniowców, którzy nie potrafią sprostać swoim zadaniom. Dlaczego? Bo na przykład szkolenie IPO nie pomaga nic a nic w szkoleniu elementów PT-2 czy też PTT. Związek nie wymaga od swoich szkoleniowców umiejętności szkolenia elementów z tych stopni, a w moim doświadczeniu, większość Związkowych szkoleniowców nie zna nawet regulaminu PT-2, nie mówiąc już o PTT. Czułam się dosyć dziwnie, gdy zapisując się na związkowy kurs PT-2 czy PTT miałam świadomość, że szkoleniowcy, którzy mieli mnie uczyć, jak przygotować psa do tych egzaminów wiedzieli na ich temat mniej niż ja. Również nie rozumiem dlaczego, żeby "oficjalnie" szkolić szczeniaki, muszę mieć w swoim życiorysie uczenie psa, jak gryźć. Ponieważ mnie osobiście obrona nie interesuje i nie mam zamiaru szkolić psa obrończego, to nie mogę zostać licencjonowanym szkoleniowcem w Polsce. Mam nadzieję, że to się zmieni, ale jakoś nie jestem przekonana...
-
Najpierw odpowiem na to pytanie, a potem opiszę, jak uczę idealnego chodzenia przy nodze.Ja uczę komendy "patrz tu" i uczę jej na smakołyk (ta metody zakłada, że Twój pies ma jakieś jedzonko, któremu nie potrafi się oprzeć; szkolenie niejadków jest trudniejsze). Pies siedzi przy lewej nodze, smakołyk trzymam w prawej ręce pomiędzy kciukiem a 4 i 5 palcem. Pokazuję smakołyk psu, mówię "patrz tu" i w tym samym momencie podnoszę rękę ze smakołykiem do twarzy, z palcami wskazującym i środkowym skierowanymi w stronę moich oczu. (To jest komenda optyczna na "patrz tu"). Pies w natrualny sposów wiedzie oczami za ręką ze smakołykiem, tym samym wykonując komendę. Jak tylko nasze oczy się spotkają, mówię "dobry pies", po czym wydaję komednę zwalniającą (czyli znaczącą, że nie musi już wykonywać poprzedniej, czyli patrzeć mi w oczy - w moim przypadku, "okej") i chwalę i nagradzam smakołykiem. Z czasem przedłużam okres patrzenia się na siebie (opóźniam komendę zwalniającą, pochwałę i nagrodę). Zawsze staram się zwolnić psa zanim przestanie się na mnie patrzeć - ale jeśli tak się stanie, to powtarzam komendę głosową, a jeżeli to nie poskutkuje, to również optyczną. I to wszystko! A teraz o chodzeniu przy nodze. Ja uczę chodzenia przy nodze na smakołyki. Pies siedzi przy mojej lewej nodze, pokazuję psu smakołyk, trzymam smakołyk (o ile to możliwe - ale z dalmatyńczykeim - na pewno) na wysokości nosa psa (ja trzymam w prawej ręce, ale znam innych, którzy trzymają w lewej), wydaję komendę "noga" (reszta Polski używa "równaj") i ruszam przed siebie. Na początku bardzo często zatrzymuję się i nagradzam. Później zaczynam wymagać dłuższych odcinków. Również, w miarę jak pies się uczy, zaczynam trzymać smakołyk coraz dalej od nosa, aż do momentu, gdy jest tak daleko, że staje się niepotrzebny. Jeśli chcę, żeby pies chodził przy nodzę wpatrzony we mnie (co ma swoje wady i zalety), to mogę to szkolenie po jakimś czasie połączyć w naturalny sposób z "patrz tu". Ale zaznaczam, że opisaną metodę używam do uczenia dobrego chodzenia przy nodze, a nie do chodzenia na luźnej smyczy (czyli nie ciągnięcia).
-
Jest, jest, nazywa się... Stajnia, mają tam pyszne grzane piwo. Ale ostatni raz byłam tam chyba z rok temu, więc nie wiem, jak jest teraz...
-
Tilia, przyjdź kiedyś jeszcze raz, to zobaczysz, jak Majka fruwa przez przeszkody i uwierzysz...
-
Prosisz o praktyczne porady z ominięciem teorii, ale to jest nie całkiem możliwe, bo jak zareagujesz bardzo zależy od tego, pod którą teorią się podpiszesz... Bez teorii nie bardzo wiadomo, jak Ci radzić -- każda rada będzie opierać się na JAKIEJŚ teorii. Ale powiem jedno: w pierwszej sytuacji, którą opisujesz, suka leżała na swoim wyrku. Ja uważam, że każdy pies powinien mieć jedno miejsce, gdzie może się czuć całkowicie bezpieczny i gdzie nikt mu nie będzie zawracać łba. Więc tutaj, moim zdaniem, błąd był Twojej znajomej -- psa leżącego na swoim bezpiecznym miejscu należy zostawić w spokoju. To oczywiście nie usprawiedliwia (w moim przekonaniu) warknięcia Twojej suni, ale podstawowy błąd nie był jej. Moim zdaniem, ona czuła się zagrożona - ale widzisz, już wprowadzam teorię... jak zareagujesz naprawdę zależy od diagnozy, co powoduje to warczenie.
-
A drobne kosteczki mogą niebezpiecznie stanąć w gardle :wink: .
-
Jest przerwa zimowa, zajęcia zaczynają się koniec marca/początek kwietnia, info w warszawskim oddziale Związku.
-
Aaa, bo jeszcze zapomniałam dodać: starsze szczepionki nie "przyjmowały się" u niektórych szczeniąt aż do wieku 15 tygodni, więc potrzebna była jeszcze jedna szczepionka właśnie wtedy. Nawet z nowymi szzczepionkami, niektórzy szczepią ostatni raz właśnie w wieku 15 tygodni, żeby było jeszcze bardziej pewne (bo to wszystko kwestia statystyk).I jeszcze jedno, dla wyjaśnienia: nie jest ważne koniecznie, ile razy szczepić, jest ważne, kiedy ostatni raz. Więc np. jeżeli odebrałaś od hodowcy 10 tygodniowego szczeniaka i hodowca jak dotąd zaszczepił go tylko raz w wieku 9 tygodni, to Ty zaszczepiłabyś jeszcze tylko jeden raz w wieku 12 tygodni, czyli w tym wypadku porzebne byłyby tylko dwa szczepienia (szczeniak mógłby być zagrożony u hodowcy przed tym opóźnionym pierwszym szczepieniem, ale może hodowca miał warunki, w których zagrożenie było minimalne). No i po tym szczepieniu w wieku 12 tygodni, potrzebny jeszcze tydzień kwarantanny.
-
Ja chcę spróbować wytłumaczyć, jak to jest z tymi szczepieniami, bo widzę, że trochę jest na ten temat nieporozumienia. To lepszy temat na weterynrię (i chyba tam to już raz tłumaczyłam), ale skoro zaczęłyście tutaj, to ... Więc tak. Szczeniak uzyska długotrwałą odporność ze szczepionki dopiero po tym, jak mu się skończy odporność, którą uzyskał od matki; wcześniej ta odporność od matki będzie zwalczać szczepionkę. Problem w tym, że różne szczenięta tracą tę odporność od matki w różnych terminach i nie sposób przewidzieć, które straci ją kiedy. (Dlaczego tak jest to osobny temat). Tak więc szczepimy szczeniaki kilkakrotnie po to, żeby każdy został zaszczepiony jak najszybciej po utraceniu matczynej odporności. Przy nowoczesnych szczepionkach, niemalże wszystkie szczeniaki są w stanie uzyskać odporność ze szczepionki w 12 tygodniu życia (tzn. do tego wiekuu, prawie wszystkie szczeniaki na tyle stracą odporność uzyskaną od matki, że szczepionka się "przyjmie"). Dlatego ostatnie szczepienie jest zalecane właśnie w 12 tygodniu życia i to ono jest najważniejsze. Więc po co te wcześniejsze szczepienia? Większość szczeniąt traci odporność uzyskaną od matki wcześniej, niż w 12 tygodniu; jeżeli nie zostaną zaszczepione jak tylko ta odporność zmaleje na tyle, że szczepionka zostanie przyjęta, to są narażone na zarażenie wirusem. Tak więc z reguły zalecane są 3 szczepienia ( w 6, 9 i 12 tygodniu życia) żeby "wyłapać" różne terminy zakończenia się tej matczynej odporności (które, przypominam, są różne u różnych szczeniąt nawet z tego samego miotu). Więc tak w wielkim przybliżeniu wygląda powód powtarzania szczepień. I mowa tutaj tylko o szczepieniach na choroby wirusowe (parwo itp.), nie na wściekliznę.
-
Aluzju poniał. Super. Misi nie poznasz.Tylko ona się pyta, czy ma być zdyscyplinowana i w sobotę, i w niedzielę, czy wystarczy tylko w niedzielę? :wink:
-
aaa, i chciałam jeszcze powiedzieć, że to "dwa" to tak naprawdę byłoby u nas "raz i pół", bo co drugi tydzień mamy posłuszeństwo i wtedy mogłybyśmy sobie agility darować.
-
exodziu, a na jakiej podstawie zdecydowałaś, że awansowałyśmy??? Bo naprawdę to my nadal w grupie matołków ćwiczymy, powiedziałabym nawet, że jesteśmy podstawą grupy matołków!A co do raz w tygodniu... Po pierwsze, należy szanować Elkę i nie dać jej zamarznąć. Ale po drugie.... :( :( Misia mówi, że dla niej nawet dwa razy w tygodniu jest za mało i pyta, czy może trenować codziennie... Więc czy można by zrobić tak, żeby Ci, co raz, to raz, a Ci, co dwa, to dwa...? Pliiiz? Bo widzę, że dla wielu osób wystarczy raz, ale my wolelibyśmy dwa...
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
mag, nie wiem, co Ci napisać, bo na rasach podobnych do airedali to ja się raczej znam, a o takim psie, jakiego Ty opisujesz to nigdy nawet nie słyszałam. Może jakiś szlachetny mieszaniec? Napisz coś więcej - jakiej wielkości, jaka sierść, jakie uszy, jaki ogon? Jedyne co mi przychodzi do głowy to Otterhound - jest to przodek airedala, ale naprwadę już nie bardzo do airedala podobny. Jest od airedala większy i masywniejszy, kudłaty, długie oklapłe uszy, ogon noszony niżej. Ale przynajmniej występuje w kolorze płowym... Najbardziej podobne do airedali tylko masywniejsze są sznaucery olbrzymy, ale one mogą być tylko albo czarne, albo pieprz i sól. -
INA, ja trzymam kciuki, a Misia pazury! Airedale bardzo kochają życie i walczą, jak tylko mogą, więc bądź dobrej myśli.
-
Jak tak, to być może będziemy mieli dwóch nowych członków CAVANO Dream Team: dwa fajne berneńczyki!
-
Misia, jak widać po jej zachowaniu :wink: , jest "czysta" - choć w tym wypadku chodzi o to, ze nie ma tatuaża ani czipa. (Więc tak właściwie, to czy ja jestem pewna, że Misia to Misia??? Może to wyjaśnie jej zachowanie! :o ) A co zrobiłam? NIC!!! Bo mi to nawet do głowy nie przyszło - nie wiedziałam, że w Polsce się tatuuje, a w reszcie świata - czipuje. ALE: ważne jest, żeby w AKC wyrobić rodowód - karta rejestracyjna nie wystarczy. Potem z takim rodowodem idzie się do Związku, płaci bodajże 36 zł i po kilku tygodniach dostaje się go spowrotem z różnymi stempelkami i tyle! Tak przynajmniej było dwa lata temu - Mami, możesz zadzwonić do nich i się upewnić, że ciągle tak jest, chociaż może lepiej nie wywoływać diabła z worka!
-
A swoją drogą, jak mamy to i owo podrzucać, to może powinnyśmy się przenieść na podrzutka, bo tu porządny topic na psy schodzi...