Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Ujawniają się jak najbardziej, tylko1. nie zawsze poprzez złe wyniki badań krwi 2. nie zawsze bezpośrednio poprzez wyniki badań krwi - tzn. (podkreślam raz jeszcze) nieprawidłowe wyniki jakiejś substancji we krwi nie znaczą, że trzeba zmienić zawartość akurat tej substancji w diecie (nie mówiąc już o koniecznych substancjach w diecie, np. witaminach, których we krwi nie mierzy się w ogóle). Podałam już przykład braku tej bezpośredniej zależności cholesterolu u ludzi. Teraz podam jeszcze dwa przykłady z wapniem. Po pierwsze, nadmiar wapnia we krwi może świadczyć nie o przedawkowaniu wapnia, tylko o przedawkowaniu witaminy D. Nie będę tu bardziej szczegółowo tłumaczyć dlaczego, ale tak jest. Po drugie, podawanie dodatkowego wapnia sukom w okresie ciąży zostało skorelowane z OBNIŻENIEM POZIOMU WAPNIA we krwi (tężyczką) pod koniec ciąży lub na początku karmienia szczeniąt!!! Czyli na odwrót, niż można by się było na rozum spodziewać - podawanie dodatkowego wapnia w diecie w tym okresie może spowodować niższy, nie wyższy, poziom wapnia we krwi! Przez wiele lat, weci zalecali podawanie dodatkowego wapnia w okresie ciąży (niektórzy ciągle jeszcze tak robią) właśnie żeby zapobiec tężyczce i co? I okazuje się, że podawanie dodatkowego wapnia sprzyja tężyczce! Badania krwi są niesłychanie ważnym narzędziem w rękach dobrego weta - ale są nim częściowo właśnie dlatego, że większość wyników zmienia się bardziej na skutek procesów chorobowych niż problemów z dietą.
  2. Więc ja właśnie twierdzę, że niekoniecznie. O to mi chodziło w poprzednich postach. Robisz badania, wychodzą w normie i co? Nic! Skutki tego, że nieodpowiedniego karmienia mogą się ukazać w badaniach krwi dopiero po kilku latach, albo i nigdy!Karmy renomowanych producentów są zbilansowane i wciąż ulepszane na podstawie najnowszych badań - dlatego ich producenci są renomowani. Karmienie normalnego psa taką karmą na pewno nie pokaże żadnych niepokojących wyników w badaniach krwi. Natomiast karmy domowe mogą być zbilansowane, albo nie - ale nawet jeśli nie są, to szansa na to, że badanie krwi Ci to pokaże są niewielkie, chyba że karma jest skrajnie niezbilansowana. W USA jakieś 20 lat temu była wielka draka, bo pewna organizacja konsumencka przeprowadziła badania karm dla kotów. Badania polegały na podawaniu kotom diet złożonych tylko i wyłącznie z karm danych producentó (tzn. każdy kot dostawał karmę tylko jednego producenta). Draka była dlatego, że sporo z tych kotów zdechło, udowodniając, że karmy nie były odpowiednio zbilansowane. Miłośnicy zwierząt protestowali, że aby to udowodnić nie było konieczne dopuszczenie do śmierci zwierząt. Organizacja konsumencka twierdziła, że był to jedyny sposób udowodnienia, że karmy były niewystarczające, i że poprzez swoją śmierć, te doświadczalne koty oszczędziły życie i zdrowie wielu innym. Rzeczywiście, na skutek tych badań wielu producentów zmieniło formuły karm i zdaje mi się, że nawet jakieś prawa na ten temat weszły w życie. Nie wypowiadam się na temat właściwości tych badań, czy jej braku, ale opowiadam o tym po to, żeby pokazać, że badania nad tym, czy karma jest zbilansowana, czy nie, to nie prosta sprawa... Renomowani producenci wydają na badania rozmaitych przepisów na karmy mnóstwo kasy; w Stanach są też niezależne laboratoria, które kontrolują ich pracę w sposoby mniej drastyczne niż ten opisany powyżej. Tak że ja radzę wybrać karmę renomowanego producenta i dalej się nad jej bilansem specjalnie nie zastanawiać - wszystkie karmy renomowanych producentów sa zbilansowane i to, że jedna bardziej lub mniej odpowiada konkretnemu zwierzęciu to już raczej kwestia indywidualnych różnic i upodobań.
  3. Tak, dlatego napisałam, że Ale ważne jest, żeby wiedzieć, że u innego psa, taka jak Twoja lub podobna kombinacja niekoniecznie spowodowałaby podniesiony poziom wapnia we krwi. A piszę o tym po to, żeby wszystkie te osoby, które karmią gotową karmą i dodają do tego preparaty witaminowo-mineralne (a z mojej lektury wynika, że na dogomanii jest ich sporo) nie poleciały teraz zrobić badań i na ich podstawie nie uspokoiły się, że wszystko jest w porządku. Poziom wapnia we krwi nie jest miarodajnym wskaźnikiem poziomu wapnia w diecie.
  4. Alind, na Twój problem polecam lekturę tego topiku. Tam znajdziesz odpowiedzi dokładnie na Twój problem (moja diagnoza: pies nie wie, że nie powinien załatwiać się w domu). Ponadto, stronka, którą polecam omci poniżej, opisuje metodę nauki czystość, która również Tobie się przyda. omcia, Tobie z kolei polecam lekturę tej stronki. Tam jest opisane, jak uczyć psa czystości. Ja używam wyłącznie tej metody i sprawdza się bardzo szybko, w przeciągu 2-3 tygodni, pod warunkiem, że używa się jej z żelazną konsekwencją (nie dopuszcza się nigdy do wpadki, czyli załatwienia się przez psa w domu). Warto również przejrzeć inne topiki na temat siusiania - jest ich mnóstwo i na pewno znajdziecie w nigh rozmaite porady, które mogą się przydać. (Np. stronka polecana przeze mnie powyżej była już kilkakrotnie polecana w tych innych topikach).
  5. Tylko że aby podwyższony poziom wapnia ukazał się we krwi, musisz je naprawdę w diecie bardzo przedawkować. Natomiast nawet mniejsze przedawkowanie nie jest wskazane, a nie będzie widoczne w badaniu krwi. Co więcej, podwyższony poziom wapnia niekoniecznie świadczy o przedawkowaniu go w diecie - może znaczyć np., że przedawkowujesz witaminę D (albo że pies ma problemy zdrowotne). Dlatego nie sugerowałam w tym topiku od razu, żeby ten poziom wapnia we krwi zmierzyć.Ja wiem, że "na rozum" wygląda, że mierzymy poziom wapnia we krwi i widać, czy pies dostaje dobrą dawkę, czy nie. Ale przemiana materii to skomplikowana sprawa i wapń w diecie nie koniecznie musi mieć cokolwiek wspólnego z poziomem wapnia we krwi, choć "na rozum" tak mogłoby to wyglądać. Może pokaże to na innym przykładzie. Kiedy po raz pierwszy odkryto, że wysoki poziom cholesterolu we krwi jest niebezpieczny, lekarze natychmiast - "na rozum", czyli bez żadnych badań - zaczeli zalecać obniżenie cholesterolu w diecie (niektórzy ciągle jeszcze tak zalecają). Ale potem zrobione zostały badania i co się okazało? Że ile tego cholesterolu zjemy ma bardzo mało wspólnego z jego poziomem we krwi! Natomiast inne czynniki dietetyczne, takie jak nasycone tłuszcze, mają wpływ na poziom cholesterolu we krwi, choć też nie u wszystkich osobników. Podsumowując, nie próbuje w żadnym wypadku sugerować, że badając krew, Twój wet zrobił coś nieodpowiedniego - przeciwnie, w Twoim wypadku, to badanie przyniosło pożądany skutek :D . Ale badanie poziomu wapnia we krwi, jeśli wyjdzie normalne, nie zapewni, że pies dostaje odpowiednią dawkę wapnia w diecie, a jeżeli wyjdzie nienormalne, nie zapewni samo w sobie, że dawka jest nieodpowiednia, choć może to znaczyć.
  6. No to życzę powodzenia w poszukiwaniach. :D Mnie też wpisują, ale przeczytanie takiego wpisu przez kolejnego weta to naprawdę nie to samo, co mamy, gdy wet zna pacjenta. i właśnie to jest problem polskich lekarzy, że są zbyt dumni i im to przeszkadza.Ja wybieram wyłącznie takich, którym to nie przeszkadza. Mój pierwszy wet w Polsce właśnie tym mi zaimponował: że nie bał się powiedzieć - Nie wiem, ale poczytam (lub skonsultuję się z kolegą) i jutro zadzwonię z odpowiedzią. Mam nadzieję, że Tobie też uda się takiego znaleźć. :D
  7. Zgadzam się z prawie wszystkim, co napisał jare1, z wyjątkiem tego: Dobremu wetowi nie powinno przeszkadzać, jeśli w przypadku poważnej choroby lub trudnej diagnozy zasięgniesz opinii innego weta. Natomiast latanie od weta do weta w trakcie rutynowej opieki nad psem naprawdę nie służy zdrowiu psa i właśnie dlatego weci tego nie lubią. Zamiast chodzić do różnych wetów, ja proponuję szukać weta, aż znajdzie się takiego, z którym potrafimy się dogadać i któremu potrafimy zaufać, a potem, jak już go znajdziemy, trzymać się go w rutynowych sprawach, a w sprawach skomplikowanych czy niebezpicznych, zasięgać opinii specjalistów (do których nasz zaufany wet powinien umieć nas skierować). Dlaczego uważam, że lepiej trzymać się jednego, zaufanego weta? Bo tak naprawdę, wet (jak i lekarz), który pacjenta zna, będzie potrafił go leczyć dużo lepiej, niż wet, który widział go raz czy dwa, a może jeszcze nigdy. Chodząc zawsze do tego samego weta znaczy, że zna on całą historię zdrowia psa i jest ona trzymana w jednym miejscu. Co więcej, leczenie u kilku wetów może być niebezpieczne jeżeli wiąże się z podawaniem leków przez jednego weta, który nie wie, że drugi wet podaje inne, być może niekompatybilne, leki. Moja ś.p. Ciocia tak się leczyła i doprowadzała mnie do szewskiej pasji - wołała do siebie jednego z kilku lekarzy, każdy jej przepisywał co innego, nie wiedząc, że ona również zażywa inne leki, a ona potem sobie wybierała i brała to, co jej danego dnia odpowiadało. Tym sposobem Ciocia raz nawet trafiła do szpitala z diagnozą zatrucia lekami. Podsumowując, jak już wielokrotnie pisałam, jest niesłychanie ważne, żeby znaleźć weta, z którym dobrze nam się współpracuje (bo leczenie zwierzęcia jest oparte właśnie na takiej współpracy), i któremu ufamy. Natomiast jak już takiego weta znajdziemy, to ja radzę trzymać się tego jednego, chyba że trafi się poważna choroba, która wymaga dodatkowej konsultacji. Dobry, zaufany wet albo sam skonsultuje się w takim przypadku z kolegą, albo powinien potrafić nam powiedzieć, że taka konsultacja byłaby przydatna. No i, jak jare1, polecam dużo pytać. Mój wet mówi, że jestem dla niego wyzwaniem, bo musi czasami sięgnąć po książkę, żeby móc odpowiedzieć na jakieś pytanie. Ale śmieje się, jak to mówi, więc chyba jest ok :wink: . I o to chodzi.
  8. A teraz właśnie odprowadziłam Api do tramwaju (jej właścicieli również) i tak jakoś pusto się w domciu zrobiło. Api była grzeczniutka w domciu i jak już się zadomowiła i nauczyła, gdzie tutaj się siusia, to od soboty do dziś ani razu nie trafiło jej się załatwić w mieszkaniu! Poza tym jest super genialnym psem i umie już wszelkie siad, waruj i stój. Lizuśna jest bardzo i pięknie daje buzi. Ale warczeć potrafi tak, że można się przestraszyć :o :wink:
  9. Agnes, chyba sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie w pierwszym poscie, gdy napisałaś Gdyby wybierała i na przykład jadła głównie gipsowe ściany, to byłabym gotowa uwierzyć, że ma niedobór wapnia. Natomiast jeśli je wszystko, to raczej wygląda to na behawior niż brak wapnia.
  10. Dając nam tym samym możliwość mocnego trzymania kciuków! :kciuki: :D
  11. No...A przy okazji, chcę wszystkim przypomnieć, że składki płacimy Mocce przed pierwszym każdego miesiąca. Dziś mamy 15 i z tego co wiem, większość ma składki za sierpień nieopłacone. A za teren musimy płacić tak czy siak, bez względu na urlopy, lenistwo, czy kontuzje. Jeśli płatność się nie poprawi, to będziemy musieli jakoś podnieść opłaty, żeby było z czego płacić za wynajem terenu. :(
  12. O ile pamiętam, to to jest wyżej, niż np. w mojej klinice (gdzie również na pewno nie liczą osobno za zdejmowanie szwów). Tam z grubsza tyle kosztuje duża suka.A w dniu tej akcji sterylizacji, cena była 169 zł, ale nie wiem, co to obejmowało. No i oczywiście sterylizowanie właśnie tego dnia ma cenę jako zaletę, ale również sporo wad.
  13. No właśnie. Jeżeli jesteś gotowa wybrać się poza Warszawę, to do razu robi się taniej, bo koszty utrzymania gabinetu w Środmieściu czy na Mokotowie są o dużo wyższe, niż np. w Raszynie. Ale jeśli miałyby być, broń Boże, jakieś komplikacje, to albo musisz jechać do Raszyna (po nocy? jakie godziny ma ta klinika?), albo musisz iść do innej kliniki - ani jedno, ani drugie nie jest optymalnym rozwiązaniem. Chyba że, oczywiście, mieszkasz w Raszynie. :wink:
  14. Czyli w sumie, jeśli dobrze rozumiem, 340 zł. Niektóre kliniki, gdy pytasz orientacyjnie o cenę, podają właśnie tę końcową sumę, więc jeśli tego typu różnice w cenie są ważne, to warto się zapytać, co jest w podaną cenę włączone.No i jakiej wielkości pies? Bo z tego co pamiętam, Twój jest niewielki, a cena często zależy trochę od rozmiaru. :wink: Mnie się naprawdę wydaje, że ceny w wyposażonych warszawskich klinikach będą bardzo do siebie zbliżone.
  15. :o :o Tutaj rodzaj narkozy nie ma znaczenia - ważne jest tylko, żeby pies był oddany wybudzony.W Elwecie używają i narkozy wziewnej, i injekcyjnej - która jest wybrana zależy od konkretnego przypadku i, jeśli spytasz, wytłumaczą Ci, dlaczego radzą tę, a nie inną. Wyżlica-znajda miała wziewną; znam inne psy, które miały tam injekcyjną. A byłaś na Paluchu? Widziałaś warunki? Lekarz na pewno ma dużo doświadczenia w sterylizacjach, ale to zdecydowanie nie jest miejsce dla psów, które mają "swoich ludzi". Ja osobiście nic bardzo złego nie słyszałam o SGGW, PATI była chyba zadowolona i na pewno przynajmniej warunki i sprzęt są dobre, bo z tego co wiem, to nowoczesna klinika. Zalety dobrej, prywatnej kliniki łatwo wymienić, ale za to się płaci.
  16. asher, w Warszawie taniej w dobrych warunkach można przeprowadzić sterylizację w lecznicy SGGW - napisz do PATIszona, ona tam sterylizowała dwie suki. W prywatnych lecznicach z pełnym sprzętem, specjalistami, itp. ceny będą zbliżone do tej, którą podajesz. Ja leczę Misię w Elwecie w Al. Niepodległości. Chirurgiem jest tam dr Mariusz Mikow, który kastrował już kilka dogomaniackich psów. Ja sterylizowałam tam sukę-znajdę, ale wtedy Mikow był na urlopie, więc robił to ich konsultujący chirurg, dr Marek Galanty. Suka miała 12 lat i miała w tym samym czasie usuwane kilka guzów sutków. Wszystko poszło super. Ogólnie rzecz biorąc, jeżeli jeszcze tego nie zrobiłaś, radzę przeczytać stronki vetserwisu na temat sterylizacji (link w naszej linkowni). Tam tłumaczą, między innymi, dlaczego lepiej udać się do chirurga, niż do normalnego weta, dlaczego przy zbiegu powinna być obecna dodatkowa osoba, itp.
  17. Masz jeszcze USA - Nowy Jork albo Chicago. LOT lata tam non-stop, a z obydwu miast są loty non-stop dp Vancouver. (Jeżeli planujesz lot zimą to polecałabym Nowy Jork raczej niż Chicago, bo zimą lotnisko w Chicago często jest zamykane z powodu pogody). Zakładając, że nie będzie opóźnienia... Pewne biuro podróży, na swoich stronkach internetowych, podawało niegdyś oficjalne dane - procent lotów danego rejsu, które przebiegają bez opóźnienia. Bardzo przydatne, jeśli planujesz podróż z psem. Niestety pozbyli się tego - pewnie dlatego, że te statystyki wyglądały okropnie!Do czasu podróży musisz jeszcze dodać ok. godziny z jednej strony (psa oddajesz do klatki na ok. godzinę przed odlotem) oraz z drugiej co najmniej pół (zanim dostaniesz bagaż). Dodatkowo, w USA nie pozwalają Ci wypuścić psa z klatki aż nie przejdziesz kontroli zwierząt DoA (w Kanadzie może są milsi), co daje jeszcze pół godziny, więc w efekcie masz dodatkowe dwie godziny Tak, to jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia, ale to samo z siebie jest stosunkowo rzadkim przypadkiem. Natomiast dużo częstym przypadkiem jest opóźnienie tak wielkie, że spóźniasz się na połączenie i w końcu kontynuujesz podróż lotem innym, niż planowany. W takim przypdaku, klatka nawet nie jest oznaczona lotem, na którym ma się znaleźć, więc o zgubienie bagażu łatwiej. No i oczywiście taki lot może być o wiele godzin później. Tego nie pamiętam, ale jeśli masz odpowiedniego rzemieślnika, to służę modelem. Misia ma klatkę (robioną na zamówienie, ale w USA) z płyt aluminiowych, której główne elementy powinno być łatwo skopiować. Mogę Ci również podać wymagania do atestu. W Warszawie na to nie zwracają uwagi, ale jeśli planujesz lot z powrotem, to tam - przynajmniej w USA - bardziej pilnują. Natomiast w Warszawie próbowali się kiedyś przyczepić, że klatka jest za mała. Moje argumenty, że Misia już kilkakrotnie w niej latała, na nic się nie zdały. Dopiero kiedy Misia, która w czasie całęj tej dyskusji stała obok klatki, znudziła się, wlazła do klatki, obróciła się i położyła, Pani z LOTu najpierw zaniemówiła, a potem zaniechała dalszej dyskusji :wink: To byłoby pewnie najprostsze.
  18. http://www.guidehorse.com. Znalazłam, sprawdzając adres zdjęcia. Wyjście zawsze jest - tylko sprowadza się do finansów. Z Kalifornii też nie ma do Polski bezpośrednich lotów. Ale ponieważ nie pozwolę, żeby moja suka była przekładana z samolotu na samolot, wykupiłam bilet nie jako bilet Kalifornia-Warszawa, tylko jako dwa bilety: Kalifornia-Nowy Jork i Nowy Jork-Warszawa. W Nowym Jorku zatrzymałam się na kilka dni. Z reguły takie dwa bilety wypadają drożej niż jeden, ale czasami ma się szczęście i może to nawet wypaść taniej! :roll: Oczywiście dochodzi koszt pobytu w miejscu przesiadki.Do Vancouver z przesiadką leciałabyś strasznie długo. Nawet zakładając, że nic nieprzewidzianego (typu opóźnienie pierwszego samolotu, uniwmożliwiając połączenie - co zdarza się całkiem często) się nie zdarzy, pies siedziałby w klatce dłużej, niż jest dla mnie dopuszczalne. Jeżeli po prostu nadasz psa, to z tego co wiem, nie ma żadnej możliwości kontroli w czasie przesiadki, chociaż jeśli jest przyjazny kapitan, to może zgodzić się dowiedzieć, czy pod pokładem drugiego samolotu znajduje się pies. Nawet jeśli uda Ci się uzyskać taką informację, to ja niekoniecznie uważałabym ją za wiarygodną, nie mówiąc już o tym, że nie będziesz miała pewności, że jest to Twój pies. jenn, tu gdzieś na dogomanii ktoś pisał, że odpowiednie klatki sprzedaje LOT. Twierdzono, że można się pojawić na lotnisku w dniu odlotu i kupić klatkę. Osobiście próbowałabym to jednak załatwić z góry...
  19. Jakbyś dodała do tego uruchomienie stronki Misi, to możnaby pogadać :wink: .
  20. Również widziałam gdzieś wyniki badań, które korelowały przedawkowanie wapnia u szczeniaków z występowaniem dysplazji stawów biodrowych.
  21. A moje dwie dziewczynki ślicznie się razem bawią :D . Misi metody wychowawcze są chyba podobne do metod mamy Byczka Fernando: "Jego mamusia, choć krowa, była wyrozumiała: -Niech mi się tylko uchowa. Już na nic nie będę zważała." :D
  22. Więc rozumiem, że możemy spodziewać się Marka dziś na treningu? :wink: A tak poważniej, potrzeba Ci czegoś? O ile pamiętam, to Ty mnie ratowałaś, jak mi wysiadł kręgosłup - może teraz moja kolejka?
  23. 1konsul, ja nie chciałam sugerować, że krostki były alergią, bo ich nawet nie widziałam. Raczej przyjmowałam diagnozę weta nr 2, że to gronkowiec. Natomiast gronkowiec rzadko występuje samoistnie - również częste kąpiele nie są wymieniane jako powód do wystąpienia gronkowca. Natomiast alergie - jak najbardziej. Teraz piszesz, że sunia miała wcześniej alergię na trawę - możliwe, że zakażenie gronkowcem wystąpiło wtórnie właśnie do tej albo jakiejś innej alergii. Robienie wymazu w takich przypadkach jest odrobine kontrowersyjne, bo w zasadzie ZAWSZE wskazuje na gronkowca, więc niektórzy weci uważają, że to wyrzucanie pieniędzy. (Ja się nie wypowiadam - osobiście prosiłabym o wymaz, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że taki wymaz prawdopodobnie nie wnosi do diagnozy niczego nowego. Ciekawe byłoby tylko, gdyby wymaz nie pokazał gronkowca ). Również, jak już pisałam, takie wtórne zakażenie gronkowcem najcześciej przechodzi samoistnie, więc nie wszyscy weci uważają, że warto je agresywnie leczyć, szczególnie że coraz więcej gronkowców jest uodpornionych na antybiotyki. I tu też warto wiedzieć, że te zabiegi są bardzo kontrowersyjne. Tzn. na pewno psu nie zaszkodzą, ale mówiąc delikatnie, nie jest udowodnione, że pomogą. Ale najważniejsze, że suczka czuje się lepiej! :D
  24. Elka prosiła, żeby Was powiadomić, żeby dziś na trening przyjść w dobrych butach i przygotowanym na dużo biegania.
  25. Hmmm. No comment. O tym pisałam gdzie indziej... :( Nuu, tak się przynajmniej staramy :D . W tej chwili gości u nas na weekend córeczka Misi, Api, a ponieważ traktuję ją jak własną, to znaczy, że muszę z nią wychodzić o 5 rano, bo ona na razie (wiek: 11 tygodni) wytrzymuje tylko 5 godzin, od północy do 5. :( . Więc łatwo nie ma :( . Api też nie chce :lol: . Ale ona nie ma wyboru, bo ma okrutną opiekunkę (czyli mnie), która uważa, że pies nie jest z cukru, więc na deszczu się nie rozpuści :wink: No cóż, pies dorasta, wyrobiła sobie zacięcie ekologiczne i chroni trawkę :lol: :lol: :lol: PALATINKO, a co z serduszkiem u Czaty, bo dawno o nim nie pisałaś? Inny temat, który mnie interesuje to Twoje studia - czy zaczynasz znów w październiku?
×
×
  • Create New...