-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
konsul1, ja mam sporo doświadczenia z rozmaitymi gronkowcami, nie z moją obecną suczką, ale z kilkoma poprzednimi. Z tym gronkowcem to skomplikowana historia. Żyje on sobie normalnie na psie i zazwyczaj nie sprawia kłopotów. Ale czasami, na psach z predyspozycjami, a szczególnie jeśli zdarzy się coś, co stworzy korzystne warunki (np. alergia skórna na trawę :wink: ), gronkowiec może się nadmiernie rozmnożyć i zaczną się problemy. Taki atak gronkowca może skończyć się sam gdy skończy się przyczyna, która do niego doprowadziła, albo można go leczyć antybiotykami - wtedy zaleczymy atak gronkowca, ale jeżeli nie pozbędziemy się przyczyny (np. objawów tej alergii), to zakażenie najprawdopodobniej powróci. Z mojego doświadczenia wynika, że możesz się spodziewać, że to schorzenie będzie się powtarzało (szczególnie jeżeli pierwszy wet miał rację i jest ono spowodowane alergią na trawę - wtedy będzie się powtarzało o tej samej porze roku co roku, chyba że uda Ci się kontrolować objawy tej alergii - to chyba próbował zrobić ten pierwszy wet dając Ci ten szampon, choć nie piszesz, co to za szampon, więc trochę trudno zgadnąć :wink: ). Czyli jest całkiem możliwe, że obaj weci mieli rację, tylko inne podejście do sprawy (być może spowodowane tym, że zobaczyli pacjenta w innym stadium choroby): obecny leczy zakażenie gronkowcem, a poprzedni próbował pozbyć się przyczyny. To chyba wszystko... Jeśli czytasz po angielsku i interesuje Cię weterynaria, to tutaj znajdziesz artykuł (z amerykańskiej prasy weterynaryjnej, czyli pisany dla wetów) o tym schorzeniu.
-
Crazy@, a te inne osoby, które z nią wychodzą, spuszczają ją? :o
-
Ja cięłąm wyżlicę-znajdę w celu usunięcia guzów sutków i sterylizacji. Suka miała również wadę serca z nadciśnieniem. Była operowana pod narkozą wziewną. Jak się później okazało, miała ponad 12 lat. Wszystko poszło bez problemu - a kastracja psa to dużo prostszy zabieg, niż to, co ona miała robione. :D
-
Dzięki raz jeszcze za info. :D
-
Wczoraj, grupa najbardziej zdeterminowanych psów i właścicieli, czyli Mokka z Monią i Leonem, oraz ja z Misią i Api, no i oczywiście Elka, spotkaliśmy się, niby po to, żeby sprzątnąć garaż, bo całą drogę tam lał deszcz i to porządnie! Ale jak znaleźliśmy się na miejscu, to przestało padać i nawet słoneczko się pokazało! Więc mieliśmy wspaniały trening w malutkim składzie... Kończyliśmy już po ciemku! Z tego co wiem, dzisiaj trening odbywa się normalnie... Ale z pogodą nigdy nic nie wiadomo!
-
AM, adres stronki możesz spokojnie tutaj wstawić - nie tylko na priv. Nie ma regulaminowego zakazu podawania namiarów w odpowiedzi na czyjeś pytanie - problematyczne jest tylko zakładanie nowych topików w tym celu. Kiedyś zorganizuję tutaj linkownię i wtedy podaną przez Ciebie stronkę wstawię tam również. Możesz napisać coś więcej o obozie, na który jedziesz? Tylko IPO, czy inne sporty również? Może o tym jest też na tej stronce?
-
Oj da się, da... Normalnie oczywiście trwa dłużej, ale 5 minut może łatwo wystarczyć. Nie spuszczajcie suczek nawet na chwilkę!
-
mg/dl; norma u psów to 70-120. No oczywiście, glukoza to cukier, więc niski poziom glukozy nie tylko "świadczy" o niskim poziomie cukru, ale nawet nim jest :wink: . Tak, ale tylko leczonej cukrzycy. Objawem cukrzycy jest wysoki poziom glukozy; niski poziom otrzymuje się np. gdy poda się pacejentowi insulinę, a pacjent zapomni zjeść kolacji. Misia nie ma podawanej insuliny, więc u Misi niski poziom glukozy nie jest objawem cukrzycy. Jest być może objawem nadprodukcji insuliny - pytanie: dlaczego? Powodem może być np. nowotwór, ale z tym wiążą się zazwyczaj inne objawy. Po porodzie już prawie trzy miesiące, więc to raczej nie to. (Jeden z efektów porodu jest u mnie z wizytą na weekend i właśnie wspólnie z Misią roznoszą mi mieszkanie :lol: ).Dzięki za odpowiedź; jak pisałam, ja bardziej szukałam ludzi, którzy mają doświadczenie z niskim poziomem glukozy u swoich psów, bo z tego, co czytałam, jako jedyny objaw, jest to u psów raczej niezwykłe, a my chcemy dojść do powodu. Natomiast ogólną teorię na temat tego, jak poziom cukrzycy jest we krwi regulowany, to ja już nieźle znam :D .
-
Tak jest. Jak przyjechałyśmy do Polski, to Misia też tak robiła - no bo tak była nauczona - w końcu mocz niszczy trawę na trawnikach, a pierwszy deszcz spłucze ulicę. Ale potem jakiś starszy pan mnie zjechał, że przecież tu się "dzieci bawią" (na ulicy? :o :niewiem" A poza tym, mocz przecież jest sterylny... i na ulicy lepiej zauważalny, niż na trawniku...) W każdym razie potem już jej nie pozwalałam na ulicy i teraz siusia na trawie, jak normalny pies.A nauczona była, jak zresztą wszystkie moje psy, metodą absolutnego zapobiegania wypadków w domu i chwalenia na zewnątrz. Tym sposobem trwa to z reguły tylko kilka dni, tak że w wieku 3 miesięcy nikt już w domu nie sika.
-
Po co gdybać? Zadzwoń do dra Garncarza i się spytaj, bo on na pewno wie - jego telefon znajdziesz na jego stronie, a adres strony - w naszej linkowmi.
-
To jeszcze byłoby pół biedy (chociaż nasze definicje słowa "mało" się różnią - mało u mnie musi znaczyć, że mieszczą się naraz na ekranie). Ale żeby było jeszcze bardziej różnie, ta rozwijana galeria rozwija się na różne sposoby, czasami paskiem poziomym, czasami pionowym. Przynajmniej tak było, jak ostatni raz ją oglądałąm.Jedną z podstawowych zasad dziedziny UI design (nie wiem, jak po polsku, ale chodzi o projektowanie sposobu, w jaki użytkownik porozumiewa się z kompem) jest żeby użytkownika jak najmniej zaskakiwać, żeby wszystko było w miarę jednolite. Jeśli jest jakiś powód, żeby tę zasadę złamać (np. bo zrobienie czegoś w sposób niejednolity znaczy, że będzie się dużo szbciej ładować) - no to trudno, ale powinien to być naprawdę dobry powód.
-
Możesz zrobić USG ok. 28 dni od daty ewentualnego krycia, chociaż ja nie bardzo rozumiem jak krycie było możliwe bez Twojej wiedzy jeżeli rzeczywiście, tak jak piszesz, bardzo ją pilnowałaś. (Ja radzę przez cały okres cieczki nie spuszczać suczki ze smyczy - wtedy takie sytuacje, jak Twoja tu opisana się nie zdarzają...)
-
Podczas rutynowego (pierwszego w jej życiu) badania krwi, zauważyliśmy u Misi niski (44) poziom glukozy. Ponieważ badanie było "na głodnego", postanowliśmy powtórzyć badanie glukozy kilka tygodni później na dwie godziny po posiłku - poziom nadal o wiele za niski (656). Pozostałe wskaźniki są w normie. Czy ktoś spotkał się z podobną przypadłością?
-
"Niestety"??? Nie, niufa, to nie tak :wink: . Ja zdecydowanie wolałabym, żeby mój wet miał jakąś bardziej dla mnie użyteczną specjalizację - albo przynajmniej ciekawszą, bo moim zdaniem zęby są strasznie nudne. Ale on jest pasjonatem i każdemu psu, bez względu na dolegliwość, zagląda do paszczy :lol: :lol: .
-
Mnie nie chodziło o "wpadki", tylko o regularne siusianie w domu. U moich psów, "wpadka" znaczyłaby, że coś jest nie w porządku (np. biegunka i nikogo w domu, żeby psa wyprowadzić). W książce o wychowaniu szczeniaków, którą darzę szczególnym uznaniem, jest napisane, że szczeniaka można uznać za "nauczonego czystości" dopiero wtedy, kiedy nie było "wpadki" przez co najmniej dwa miesiące.
-
Informuję na bieżąco: mieliśmy krótką, silną wichurę, a teraz ciągle nieźle wieje, a do tego leje jak z cebra. Słyszał ktoś coś od Elki?
-
A tu raz pada, a raz nie. Jakbym miała łososia, to też bym została w domciu :wink: .
-
No i przestało padać i nawet słoneczko próbuje trochę wyjść zza chmur! Kto dziś będzie, poza mną?
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
No i w ten weekend jest u mnie na przechowaniu Api i razem z Misią roznoszą mi mieszkanie :lol: -
To zdecydowanie nieprawda. Poza wspomnianym powyżej beaglem, znam jeszcze kilka dorosłych psów, które sikają w domu; ten "najbliżej" mnie (emocjonalnie, nie fizycznie, bo mieszka w USA) to Bichon Frisee mojej bratowej. Ma w tej chwili chyba 5 lat.
-
Ja też tak myślałam i zresztą robiłam to sama. Ale teraz tak się złożyło, że mój wet jest psim stomatologiem (podobno tak naprawdę jednym z trzech w Polsce), więc miałam okazję z nim na ten temat pogadać i się czegoś nauczyć... Otóż według niego, to, co można zrobić bez narkozy - czyli zeskrobać kamień z widocznej części zęba - nie jest najważniejszą częścią usuwania kamienia. Najważniejsze jest, żeby dostać się dosyć głęboko pod dziąsła, gdzie są takie "kieszonki", które również trzeba oczyścić - oczyszczenie tych "kieszonek" jest najważniejsze, bo stąd zaczynają się choroby dziąseł. A tego bez narkozy prawie żaden pies nie da sobie zrobić (wet powiedział, że on miał w całej swojej praktyce tylko jeden przypadek, gdy udało się bez narkozy). Stan widocznych części zębów informuje o tym, co się dzieje tam pod spodem, więc skrobanie tych widocznych części usuwa tylko ślady tego, co tam się naprawdę dzieje.
-
No nie wiem. Mój pies znów miał wczoraj pobieraną krew (niski poziom glukozy - wie ktoś coś o tym? - napiszę może oddzielny topik, tych badań krwi czeka nas teraz sporo). Nie wierciła się wcale, właścicielka była na miejscu :D i przytrzymywała psa, technik weterynaryjny sam powiedział, że "obejdzie się bez golenia" (na szczęście), wkuł pięknie za pierwszym razem. Mnie się wydaje, że to kwestka wygody i wprawy.
-
Tylko że przerażeni właściciele nie zawsze rozumieją, co się dzieje, aż jest za późno... Mnie się wydaje, że to raczej wet powinien się zapytać, czy można ogolić łapkę zanim zacznie, bo on wie, że można tak albo nie, a nie wszyscy właściciele to wiedzą. Tak się z grubsza stało w przypadku Misi, ja nie pozwoliłam i wszystko było oki. Natomiast w przypadku jej córeczki, nikt właścicieli (jeszcze wtedy nie doświadczonych) nie pytał o zdanie, tylko goli-goli. Gdyby planowali szczeniaka wystawiać w Legionowie (gdzie podobno jest klasa baby :D - o czym właśnie przed tym goleniem miałam zamiar im powiedzieć) to byłby kłopot.Więc PALATINA, choć wiem, że Ty psów i kotów leczyć nie zamierzasz :wink: , to jednak jeśli Ci się zdarzy, to już będziesz wiedziała, jak postępować :wink: .
-
No to ja się jeszcze dopiszę... Po pierwsze, muszę powiedzieć, że tak naprawdę to ja nie wierzę w preparaty na porost włosa. Żartuję sobie, że gdyby coś takiego istniało, to nie byłoby łysych mężczyżn. :wink: Chociaż oczywiście rozumiem, że owłosienie człowieka a psa to dwie zupełnie różne sprawy :D . No ale pomimo mojego sceptycyzmu, sukę mam łysą po szczeniakach, a bardzo bym chciała móc ją zgłosić już za trzy miesiące do Poznania. Więc poprosiłam weta o polecenie jakiegoś dobrego placeba :wink: , żeby mogło mi się przynajmniej wydawać, że coś robię... Wet po pierwsze powiedział, że najlepsze co mogę zrobić to przyspieszyć jej przemianę materii poprzez zwiększenie dawki ruchu. To ma jakiś sens - szybsza przemiana materii to szybsza odbudowa regenerujących się komórek, łącznie z włosem. Dalej - zmiana diety, również w celu zwiększenia przemiany materii. No i, raczej niż jeden kompleksowy preparat typu Laweta czy Gamolen, mój wet zaproponował trzy preparaty, z których co najmniej dwa były już tutaj wspominane. Te trzy preparaty to: 1. Proszek SA-37 (odżywka witaminowo-mineralna z dodatkiem aminokwasów, nienasyconych kwasów tłuszczowych i kultur mikroorganizmów) (1-2 g na 10 kg wagi ciała dziennie) 2. Krople Kerabol (biotyna i cynk) (1 kropla na kg wagi ciała dziennie) 3. Krople Efa Olie - jedna pipetka dziennie Trudno mi powiedzieć, czy to wszystko daje jakiś efekt. Sierść rośnie, ale i tak by rosła. No ale przynajmniej "coś" robię :wink: .
-
warran, HMB to skrót nazwy środka (B-hydroksy-B-metylomaślan), używanego przez kulturystów w celu usprawnenia budowania mięśni. Wstaw HMB w google to się dowiesz. A na temat używania tego środka u starzejących się psów, coby mięśnie stawy im lepiej trzymały - nie potrafię nic powiedzieć, bo nigdy o tym nie słyszałam - co nie znaczy, że nie jest to stosowane, czy też że jest to zły pomysł - po prostu nie mam z tym doświadczenia.