Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35698
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    92

Everything posted by Murka

  1. On lękliwy jest nadal, głośny dźwięk, gwałtowny ruch i Grzesio wpada w lekką panikę. Na ogrodzie chodzi nadal na smyczy i długo sobie pochodzi, bo do wyciągniętej ręki nie podejdzie (wprost przeciwnie, cofa się i napina smycz). Ale ogólnie jest śmielszy, chodzi na luźnej smyczy blisko mnie, często tuż przy nodze (jak nie próbuję go dotknąć) lub dla odmiany niemal biega, ogon w górze, uśmiech na pysku.
  2. U mnie cisza (jeśli tel. podany był do mnie). A u Apsika wszystko ok, żadnych wymiotów, posikiwania i rozwolnień. Apsikowi humor dopisuje i apetyt także. Ma manię na punkcie owoców; wcześniej musiałam uważać na czereśnie, żeby ich nie jadł, a teraz na gruszki (takie malutkie już zlatują).
  3. Dzisiaj dzwonili Państwo zdać relację po tygodniu pobytu Emmy. Sunia się już zaklimatyzowała:) Państwo są bardzo zadowoleni i wyraźnie pasuje im jej wesoły charakter. Pan parę razy z rozbawieniem opowiadał o jej niespożytej energii i ciekawości świata. W domu już się nieco uspokoiła, bo na początku biegała od domownika do domownika. Już teraz potrafi się wyciszyć, przytulić, noce przesypia całe. Ma swoje legowisko oraz ulubiony fotel:) Sunia nic nie niszczy i zachowuje czystość (Państwo wg moich sugestii wychodzą z nią na spacery minimum 4 razy dziennie). Tylko posikuje z radości jak wita syna Państwa, ale to mam nadzieję minie z czasem. Pan mówił, że mi jakieś zdjęcie wysłał, ale nic nie dostałam ani na maila, ani telefon. Jak będzie dzwonił następnym razem to się upomnę.
  4. Jak ja kupię, to muszę od razu zapłacić, wziąć fakturę na siebie i dopiero potem wystawić swoją na SMON. Najprościej by było, żeby ktoś ze SMON kupił i zapłacił. Niestety jeden worek już został sprzedany:( Próbowałam zadzwonić do DONki, ale coś jest nie tak, chyba nr mam nieaktualny.
  5. Myślałam, że Grześ będzie zawsze spięty i wypłoszony na spacerach. Tymczasem on już biega! Ogon już prawie cały czas w górze. Dzisiaj nawet podbryknął do Kiry w celu zabawy:) Dużo lepiej czuje się na ogrodzie jak są jakieś psy.
  6. Postaram się jakieś nowe fotki zrobić, może w domu na kanapie się uda:) Jeszcze się musimy z tym guzkiem uporać, może w przyszłym tygodniu się uda.
  7. A może SMON zakupi karmę z wysyłką do mnie? Tak byłoby chyba najprościej, ale nie wiem czy to realne. Ja znalazłam jeszcze dwie aukcje z uszkodzonymi opakowaniami, firma jest ok (nie raz u nich kupowałam), wystawia faktury. Dwa worki 12 kg wyszłyby za 228 zł: http://allegro.pl/brit-care-grain-free-giant-salmon-12kg-uszkodzony-i7379017908.html http://allegro.pl/brit-care-grain-free-giant-salmon-12kg-uszkodzony-i7378694549.html
  8. Na razie ludzie są zachwyceni sunią, wciąż powtarzają, że jest pocieszna, bardzo wesoła. Na początku pan dzwonił do mnie po 2 razy dziennie, martwili się, że sunia nie chce się wysiusiać mimo częstych spacerów. Ale w końcu stres ją puścił i w poniedziałek po południu zrobiła dłuugie sioo na trawce:) Mieszkanie jest w bloku, ale Państwo mają piękne tereny spacerowe blisko (jezioro, rzeka) oraz bliską rodzinę w pobliżu, która ma dom z ogrodem i tam sunia może się wybiegać bez smyczy.
  9. Myślę, że trzeba poczekać na ocenę p.Joli co do suni i ile uda się jej z nią wypracować. Jeśli stanie się psem z szansą na dom, to pod Krakowem na pewno ma o niebo większą szanse na adopcję niż np. u nas, bo to duża aglomeracja, poza tym zainteresowani mogą podjechać i poznać sunię, a p.Jola na pewno dobrze przygotuje ewentualny dom do adopcji. Jeśli nie znajdzie się dom, a p.Jola nie będzie mogła dłużej opiekować się sunią, to wtedy będzie wiadomo jakich warunków sunia potrzebuje i jakie są dalsze perspektywy dla niej. W razie co sunia może do nas wrócić.
  10. Dr Pomorska mówiła, że grzybek w uszkach to też z powodu alergii. Mam już wyniki krwi; tarczyca ok, ale wątroba coś podupadła. Wet powiedział, że trzeba będzie ją wspomóc.
  11. Dzisiaj był wet, pobrał krew, obejrzał głowę i uszka. Trzeba będzie powtórzyć zalecenia dr Pomorskiej z ostatniej wizyty, czyli antybiotyk + delikatny steryd. W uszkach znów mała malasezia i wet zalecił Surolan. Surolan akurat mam, ale inne leki będę musiała dokupić.
  12. No to OK:) Jeszcze jeden psiak się załapał na podróż, czyli koszty rozłożą się na trzy psy. Oby tylko Abi nie stroiła fochów i dała się zapakować.
  13. Dzięki, że pamiętasz o olbrzymku:) Policzki zagoiły się już całkowicie i już dawno pożegnaliśmy się z kołnierzem. Antybiotyk bierze cały czas (wraz z osłoną na żołądek i probiotykiem). Pojawił się niestety nowy malutki guzek na przedniej łapie, takie samo coś zapalne jak miał na pysku (tylko na razie malutkie). Wet radził nie ruszać tego na razie ze względu na wiek. Czarek ma już ok. 13 lat i już powoli widać po nim wiek:( Już mu się wstawać nie chce i wychodzić na ogród. Ożywia się na szczęście przy małej koleżance Kirze. Śmiesznie razem wyglądają:) Upały mu niestraszne, bo w domu mamy chłodno i przyjemnie. A na ogrodzie Czarek preferuje wylegiwanie się w trawie przy północnej ścianie domu:)
  14. Grześ już czasami zaszczyca mnie machaniem ogonka:) Ma już przebłyski normalnego psiego zachowania: podchodzi do mnie normalnie, ale wpół kroku przypomina sobie, że jednak jest przecież wycofanym psiakiem i się zatrzymuje:) Dziś był u nas wet, zaszczepił Grzesia. Nie wiem jaki wiek miał wpisany Grześ w książeczce, nasz wet ocenia go na minimum 8 lat, a nawet na ok. 10 lat:(
  15. Dzisiaj przyszła paczka z karmą dla Misia... od stałego darczyńcy. Nie mam zapisanego do niego tel., żeby dać mu znać, że Misio już w domku. Karma będzie dla Apsika, czyli kolejny miesiąc ze zniżką:)
  16. My już wczoraj umówiliśmy się z p.Jolą na sobotę na 8.00 rano (żeby nie jechać w upale). Rozumiem, że zostaje to bez zmian? Bo mam już umówioną na ten dzień opiekę dla córki ze złamaną nogą i ma jeszcze jedna sunia jechać do Krakowa (koszty się rozłożą na pół). Poza tym sunia od wczoraj dostaje Oxazepam, dawka ustalona z wetem. Dzisiaj wieczorem powinien być już jakiś efekt. Rozmawialiśmy jeszcze z p.Jolą o podaniu narkozy Abi u niej na miejscu, ale nie ma takiej możliwości. Dlatego zdecydowaliśmy ostatecznie o Oxazepamie, żeby chociaż troszkę sunię uspokoić. Odnośnie chorych uszek, to świerzba już nie powinno być (sunia dostała zastrzyk działający na to paskudztwo), uszka były wypłukane solidnie u weta. Tylko tyle można było zrobić.
  17. Wyprowadzać jej nie próbuję i odpuściłam podchody ze smyczą, ale staram się utrzymać to, co udało mi się wypracować: podkarmiam z ręki, dotykam pyska. Ona już się tak do tego przyzwyczaiła, że czeka na mnie. Staje na dwóch łapach przy kracie (przednie opiera na kracie) i wypatruje czy idę do niej. Jak tylko podchodzę do bramki to cofa się na swoją pozycję pod ścianę. Dotyku obroży zgrabnie unika niestety. Jak się przysiądzie w boksie np. pod ścianą to podchodzi i obwąchuje. Jedzenie nadal zjada chętnie z ręki. Niestety udało się jej odwalić zagrodę do budki, w której się chowała na początku i teraz znów to robi. Jak się próbuje do niej sięgnąć, to cofa łapy i warczy. Tyle dobrego, że dzięki temu, że tam się zaszywa można spokojnie boks wysprzątać:) Druga budka ma otwierany dach i Abi nie darzy go zaufaniem. Jak się wcześniej wkraczało z miotłą, a kryjówka była zastawiona to nie powiem, miałam stresa:) Miskom trochę odpuściła, ma metalowe antywywrotne, na karmę wysoką i głęboką. Najczęściej są tylko przesunięte, rzadko się zdarza, że są wywrócone.
  18. Problemy skórne uspokoiły się jakoś w momencie brania antybiotyku. Nie ma wygryzania i drapania też nie obserwuję. Stało się to wszystko przed wprowadzeniem karmy. Teraz pasowałoby podawać Maxowi taką karmę przez 2-3 miesiące i obserwować czy problemy skórne nie wracają.
  19. Emma dziś pojechała do domu do Białobrzegów:) Państwo w dojrzałym wieku na emeryturze (pan jeszcze pracuje przez 10 dni w miesiącu, pani cały czas jest w domu, mieszka też z nimi dorosły syn). 10 maja odeszła ich ukochana prawie jamniczka adoptowana 11 lat temu z Palucha, siadły jej nerki. Przywieźli jej zdjęcia oprawione w ramki, panu się łamał głos ilekroć mówił o tym tragicznym dniu... Byli na Paluchu i w Radomiu w schronisku, ale mimo nalegań żony pan nie dojrzał jeszcze do decyzji o adopcji nowego pieska. Dopiero kiedy zobaczył zdjęcia Emmy w internecie się przełamał - sunia bardzo przypomina im poprzedniczkę z wyglądu i zachowania. Pan powiedział, że ma takie same oczy, ten błysk:) Nie zraziła ich energia Emmy (byli u nas 1,5 godziny, zapoznawali się z sunią, byli pod wrażeniem, że sunia jest bardzo usłuchana, przybiega na każde zawołanie). Z poprzednią sunią jeździli wszędzie i wszędzie ją zabierali (pani się śmiała, że tylko do kościoła nie) i z Emmą planują tak samo. Pan już dzwonił jak dojechali do domu, że sunia super grzeczna była podczas jazdy (200 km), że zwiedziła cały dom, zjadła, napiła się wody, pobawiła, a teraz leży wyciągnięta na dywanie:)
×
×
  • Create New...