Witajcie. Przepraszam, że tak długo czekaliście na wieści ale musiałam sytuacje ogarnąć. Oturz odkąd dowiedziałam się o tych maliznach nie dawało mi to spokoju, nie mogłam ich tak zostawić. Więc postawiłam w gotowości sąsiada i pojechaliśmy. Pan właściciel stwierdził, że pieski muszą pójść w dobre ręce, po czy stwierdził, że mogę zabrać ile chcę. Więc wziełam szczeniaki, zostały tylko 2 niestety, chude, wystraszone, wzięłam też czarnego psiaka, wygląd labladora ma ok 2lat. Szczeniaki wymiotowały w trasie tym co widać na zdjęciu. Sunia jest apatyczna, lękliwa. Weterynarz podał im surowicę a to najważniejsze, maluchy mają ok 3 miesięcy, musiały jeść dużo kości bo mają starte ząbki(mleczne), temperatura w normie. Po zrobieniu pierwszej kupki będą odrobaczone, po kąpieli odpchlone. Chłopiec bardzo garnie się do człowieka, a sunia wręcz ucieka w kąt. Trzeci psiak ten labradorowaty najprawdopodobniej w niedawnym czasie miał pęknięte żebro, postaram się jutro mu założyć wątek.