Kolejne bardzo dobre wieści od Kasi. Wrzucam ja, bo Aladkan nafal nie ma dostępu:
Kinderek na razie się ogarnia. Spacerki coraz lepiej, ale na razie osobno, bo potrafi nagle wywalić się kołami do góry i "głasiaj, ja nigdzie nie idę". Boi się też jeszcze wychodzenia i wchodzenia do domu. Ale ładnie się załatwia na spacerach.
Do ludzi super łagodny, na koty nie zwraca uwagi. Poza tym warczeniem pierwszego dnia nic się takiego więcej nie wydarzyło. Z Brego na razie stopniowo go zapoznaję, nie zostawiam samych. Póki co jest ok.