Spacer z w towarzystwie innych psów za nami. Było bardzo miło i owocnie. No i solidna dawka ruchu - chodziliśmy około 1,5 h. Toffi przez pierwszą połowę spaceru szedł jako ostatni i jak to on - śpiewał i piszczał do kolegów z przodu. Ale po jakichś 20 min zaczął się przyzwyczajać i nabierać pewności siebie - zamiast wariować, zajął się węszeniem i od czasu do czasu my odwracaliśmy jego uwagę. Drugą połowę spaceru szedł w środku (jeden pies przed nami, jeden za nami) i nawet całkiem fajnie ogarnął tę sytuację. Oczywiście bez cudów - nadal ciągnie na smyczy, nadal mocno się ekscytuje, ale widać poprawę i co najważniejsze, w wielu momentach udaje się nad nim zapanować. Był też moment, że pies za nami go zaczepiał szczekając, a Tofik to zignorował. Była też zabawa w tropienie pojemniczka ze smaczkami schowanymi w lesie, po śladzie opiekuna. W kolejną środę znów idziemy na taki spacer. Cieszymy się bardzo, że trafiliśmy na szkołę dla psów w Stegnie - nie musimy nigdzie jeździć, a sama prowadząca - Pani Justyna - wydaje się naprawdę kompetentna i fajnie animuje czas :).