U nas wszystko w normie. Dużo gości mieliśmy przez lato. Reksio miał rozrywkę, może mało wymyślną, ale bardzo się jej poświęcał przy gościach. Łapanie za nogawki spodni, bądź rąbki spódniczek jest super, zwłaszcza, że zaczynają podskakiwać ci ludzie bezrozumni. Kasia - dama, łaskawie się dawała głaskać i oddalała się na zasłużony wypoczynek na wersalce. Zdrowotnie bez zmian. Kasia nawet czasem podbiegnie. Czasem wpuszczam pieska sąsiadów (Reksio wtedy kibluje w domu), żeby Kasia mogła się chwilę pobawić bez smyczy, na podwórku. Będę w Krakowie w październiku, to pewnie znowu porobimy jakieś badania. Reksiowi musimy znowu zrobić ząbki, bo ma strasznie słabe i znowu widzę czerwone dziąsło. Kasi, oprócz krwi, zrobimy USG. Pojawiły się guzki na łapce i boku. Ona miała mastocytomę II stopnia. Nie interesuje się nimi, nie liże, nie gryzie. Nie wiem czy zdecyduję się na narkozę w tym wieku. Porozmawiam z wetem. Ale jak w środku nic nie ma, to raczej nie będę jej operować zmian na skórze. Jest już stara mocno i każdy miesiąc jest darem dla mnie.