• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

20 posts in this topic

Witam,

Czy ktoś posiada/ał pupila z mocznicą? Moja sunia właśnie walczy z tym koszmarem...

Błagam o pomoc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli jest to ostra niewydolonośc nerek,to dobry wet może doprowadzic do całkowitego wyleczenia.

Jeśli niewydolność jest stanem przewlekłym,to rokowania nie są dobre...

Jakiej pomocy oczekujesz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

WIęc opisze naszą historie... postaram się dość szczegolowo.

Suczka na dzień dzisiejszy 17-letnia, ale jest prowadzona bardzo dobrze. Wszyscy się dziwią, że ma tyle lat -wygląda na 8. Około 4-5 lat temu przeszła ropomacicze. Niestety ma bardzo silny organizm i nie dawała żadnych oznak, że coś się z nią dzieje. Pamiętam jak niosłam ją na zabieg i pyszczek bezwladnie zwisał z mojego ramienia, a ropa uchodziła dosłownie każdym otworem. Zaprzyjaźniony weterynarz nie wierzyl, że przezyje, ale przezyla! Radosc, szczescie malowalo się na jej pyszczku.Niestety wątroba i nerki dostały w kość. Wykonywałyśmy regularnie badania krwi, były lekko podwyższone, ale nic się takiego nie działo. Mam oprocz niej drugiego adoptowanego psa i tydzien temu biegała razem z nim.... beztrosko, radośnie. Czwartek. Nagle pies się popsuł - dosłownie.Zaczęła się rozjeżdżać, mięsnie lekko drżały, ale miała apetyt, piła. Moj narzeczony stwierdzil, ze ma swoje lata i jestem przewrazliwiona. Niestety w piatek bylo gorzej ledwo ustala na swoich lapkach, idac z nia na spacer plakalam poniewaz nie mogla dac kroku albo dawala dwa i milosiernie na mnie patrzyla. Pognalam do weta i otrzymalam silne tabletki na stawy po weekendzie mialam miec nowego psa - jednak stan sie lekko pogorszyl... w pon wizyta, weterynarz stwierdzil ze bardzo schudla (jej waga 10 kg a w pon wynosila 7,8) i byla mizerna, apatyczna, nieobecna. Cieszyla się tylko na moje przyjscie z pracy. Nie pobralismy krwi, bo nie byla na czczo. Spazmowalam, naprawde myslalam, ze moze miec guza... najczarniejsze mysli. We wtorek pobralismy z rana krew i diagnoza... mocznica. Mocznik grubo ponad 300, kreatynina 12. Z jednej strony się ucieszylam, bo pomyslalam, ze to nie jest wyrok. Jednak moja radosc nie trwala dlugo. Dzisiaj otrzymala pierwsze wlewy, leki, robilismy rowniez usg i nerki nie wyszly bardzo tragicznie. Został pobrany mocz, zamowilam puszki dla nerkowcow. Obecnie Tinka jest bardzo slaba, ale to pewnie od lekow. W poniedzialek mamy kolejne badanie krwi - zobaczymy czy sie obnizaja wartosci. Moje pytanie brzmi czy jest jakakolwiek szansa, że piesek jeszcze z tym pozyje jesli bedzie odpowiednio prowadzony? czy to nie jest walka z wiatrakami? Jestem załamana... Nikt nie jest mi tak bliski jak ona. Weterynarz twierdzi, że ona ma najsilniejszy organizm jaki spotkał. Pytanie czy wystarczajaco zeby pokonac tak paskudna chorobe...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czas pokaże........17 lat,to psi senior,musialas o nią bardzo dbać,szacunek.PNN rozwija sie zwykle bardzo podstępnie I postępuje nieubłaganie...

Powiem Ci tak -  PNN niszczy nerki,podstępnie,bezobjawowo (więc nic sobie nie zarzucaj!).Te parametry,ktore podajesz są wysokie,ale "nie zwalają z nóg".

Nie wiemy,jak sunia zareaguje na płukania I leki...Powiedz mi,czy ona ma apetyt?Je?Ten mocznik trzeba wypłukiwać,ograniczać wysiłek I pamietać,że sunia moze byc obolała,Mówiąc wprost - dopóki je,ma jaki taki apetyt - jakos to będzie...Ale musisz wiedzieć,że ta choroba to ...wyrok śmierci.Czasu nie da się określić.

Bardzo mi przykro...uwierz mi...bardzo.......chcialabym móc napisać cos innego.....

Odzywaj się,M.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze przedwczoraj jadla 2 michy dziennie. Po lekach slabiutko... kilka chrupek dla nerkowcow, zobaczymy co dzisiaj da dzien. Na zapas kupie strzykawke i jedynie ja nakarmie. Wczoraj probowalam dac jej kolacje i miala odruch jakby chciala, ale cos ja powstrzymywalo. Na dwor wychodze z nia co 2h, znosze delikatnie ze schodow, zazwyczaj robi swoje i wracamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, ze bidulka odejdzie na nerki, ale moze z ta choroba zyc kilka lat np. 2-3? Czy ta choroba zabija w kilka tyg, mies?

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jeszcze musze zapytac moze jestes zorientowana ten mocznik caly czas bedzie wchodzil w krwioobieg czy przy odpowiednich lekach, diecie zacznie go w calosci wydalac? Nie moge tego nigdzie doczytac

Share this post


Link to post
Share on other sites

Iness...

Zajrzyj jej do pysia,czy nie ma jakis zmian (ropień,zapalenie dziąseł,to częste przy zatruciu mocznikiem,mozna pomóc leczeniem objawowym.) Mocznik (nie mocz) - będzie w krwi,problem w tym ,zeby utrzymac go na najniższym poziomie,to samo z kreatyniną.Leki - jak napisałam wyzej - czas pokaże na ile będą skuteczne.Teraz trzeba ja intensywnie płukać (dożylnie,nie podskórnie),to na pewno poprawi jej samopoczucie,a wet powinien dać tez koniecznie m.inn lek osłonowy na żołądek,ona ma nudności,jest jej niedobrze.

Ta choroba zabija,Iness...nie mozna żyć z nią - w tej fazie- latami...Starsze zwierzęta odchodzą głownie z powodu zniszczenia nerek,lub z powodu chorob serca...

Czy do poniedziałku weterynarz będzie ja płukał (dozylnie)?To teraz podstawowoa sprawa,wypłukiwać mocznik.

 

https://www.vetopedia.pl/article318-1-Przewlekla_niewydolnosc_nerek_-_PNN_-u_psa.html

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, inesss91 napisał:

Wiem, ze bidulka odejdzie na nerki, ale moze z ta choroba zyc kilka lat np. 2-3? Czy ta choroba zabija w kilka tyg, mies?

Tak, może - jeżeli będzie bardzo konsekwentnie prowadzona, a mocznik stale wypłukiwany. Mocznik zatruwa jej organizm dlatego nie ma apetytu, jak się go zbije, to wróci. Moja psina od wykrycia pnn żyła jeszcze ok dwóch lat, nieustannie na kroplówkach i lekach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jezeli chodzi o plukanie to pluczemy ja. Podaje jej kroplowki w domu litr na dobe... W pon badanie krwi aby zobaczyc czy spada. Dostala oslonowe rowniez. Az mi jej szkoda, ale chyba wie, ze robie to w dobrej wierze. Jak zawsze walczyla teraz nic. Wlasnie jedziemy na wymiane wenflonu, bo sie zapchal.

Share this post


Link to post
Share on other sites

17 lat to wspaniały wiek ale musisz się liczyć z tym, że nikt nie żyje wiecznie a mocznica niestety zabija. Dopóki sunia walczy, chce jeść to oczywiście rób wszystko co się da ale jeśli zobaczysz, że się poddaje nie przedłużaj jej cierpień. Wiem, że mowię może okrutnie ale mam psy 50 lsat i niestety przeżyłam wiele chorób i odejść moich psów i też walczyłam dopóki pies walczył, mam doskonałego weta już ponad 30 lat ale kiedy widziałam, że pies cierpi, bo większość zabijał mi rak, pozwalałam im spokojnie odejść. Pamiętam wszystkie do dziś, tęsknię ale takie jest życie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli serce jest sprawne i nie ma niedokrwistości, dobrze by było nawadniać ją dożylnie. Jeśli do poniedziałku kreatynina spadnie chociaż do 8 to zawsze jest jakaś nadzieja. Żeby wspomóc wydalanie mocznika można by dodać suplement doustny np. Ipakitine albo ChitoFos. Osobiście mam psa chorego na przewlekłą niewydolność nerek jeśli chcesz możesz do mnie pisać :) Aha, nie wiem czy robiłaś badanie moczu ze stosunkiem białka do kreatyniny. Przy badaniu krwi warto oznaczyć poziom fosforu i potasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, inesss91 napisał:

Wlasnie jedziemy na wymiane wenflonu, bo sie zapchal.

 

2 godziny temu, vetches napisał:

dobrze by było nawadniać ją dożylnie

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bou nie bardzo wiem co oznacza ten ostatni post z cytatem mojej wypowiedzi, mam wrażenie się że na mnie bezpodstawnie uparłaś. Jestem ciekawa kim jesteś z zawodu, obstawiam pielęgniarkę, analityka medycznego, bioenergoterapeutę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro autorka pisze o zatkanym wenflonie,to nie jest oczywiste,że płyny podawane są dozylnie?

Nie,nie "uparłam sie na Ciebie".

I nie,nie trafiłaś:) Nie uprawiam żadnej z wymienionych przez Ciebie profesji,choc plasuję sie w tym diapazonie.

(wyłączając bioenergoterapeutę,,,borze szumiący - skąd taki pomysł...)

Ok,pozdrowienia,to nie nasz wątek,tylko Iness.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytam uważnie to co napisała Inesss i widziałam że jedzie na wymianę wenflonu, tylko nie rozumiem Twojego zachowania. Lepiej się czujesz jak złapiesz kogoś za słowo? Nie mam zamiaru dalej dyskutować. Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety z tinka z godziny na godzine jest coraz gorzej... Jestem  na skraju wyczerpania. Badanie moczu wykazalo ze nie zageszcza... Weterynarz karze walczyc...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przykro mi Inesss...Naprawdę ogromnie mi przykro...Bądź przy niej,mów do niej i...obserwuj.Nie okazuj (jesli potrafisz ) swojego zdenerwowania.

Nie wiem jak wet chce walczyć,oczywiście - niech próbuje,wiem natomiast,że Ty musisz robic wszystko,żeby sunia nie cierpiała.

Nie wiem jak Cie pocieszyć,nie lubie mówić tego,w co trudno mi wierzyć......

Trzymaj się,dużo siły Ci zyczę.

Pisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety dzisiaj przegralysmy... Odprowadzilam Cie za teczowy most w objeciach i caluskach. Juz nie musisz sie bac ani cierpiec. To najlepsze co moglam dla Ciebie zrobic. Jestes moim aniolkiem. Spij skarbie. Jeszcze kiedys sie spotkamy i mam nadzieje, ze zamerdasz do mnie ogonem na powitanie 

IMG_201711316_085057.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now