Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Zatroskana

Niebezpieczna i dziwna sytuacja. Nie wiem co robić:/

Recommended Posts

Witam serdecznie od kilku dni zaglądałam na to forum, ale dopiero teraz zdecydowałam się założyć konto i podzielić nietypowym problemem. Na początku może krótko zobrazuje sytuację. Razem z mężem kupiłam dom. Może nie jest on pierwszej "świeżości", ale zadbany i gustownie urządzony. Gdy go kupowaliśmy nie sprawdziliśmy jednak jego historii. Okazało się, że dom ma kilka usterek, które nie są na tyle poważne by nie można było poczekać z naprawą kilka miesięcy. Mąż postanowił więc wyjechać jeszcze do Norwegii zarobić trochę pieniędzy ponieważ planujemy założyć rodzinę. Na razie jest nas trzech oczywiście my i nasz piesek. Maksiu to 4 letni kundelek spokojny i ułożony, ale w domu zachowuje się w sposób jakby czegoś się bał. Przyznam szczerze, że gdy oglądaliśmy ten dom nie wzbudził on we mnie jakichkolwiek podejrzeń prócz tego że było tam wyjątkowo zimno i to w lipcu. Sprzedający wyjątkowo szybko chcieli go sprzedać i to poniżej jego wartości. Na początku naiwni i młodzi myśleliśmy, że trafiła nam się mega okazja, myliliśmy się. Gdy odkryliśmy te usterki myślałam, że to przez to udało nam się wynegocjować taką cenę, teraz myślę że powód był zupełnie inny. Otóż zanim moja druga połówka wyjechała 4 tygodnie temu po drobnych zmianach wprowadziliśmy się tam na chwilę. Na początku wszystko było dobrze, planowaliśmy już nawet remonty. Na 2 dni przed wyjazdem męża Maksiu zaczął dziwnie się zachowywać ciągle szczekał na drzwi od piwnicy. Co więcej gdy była noc bał się nawet zejść po schodach tylko bacznie przyglądał się temu co działo się na dole. Tak się składało, że drzwi od piwnicy znajdują się właśnie koło schodów na piętro. Razem z mężem zignorowaliśmy to tłumacząc nowym otoczeniem. Gdy już wyjechał 4 dni po przeprowadzce (chwilowej) postanowiłam zostać jeszcze parę dni i posprzątać cały dom zanim wrócę do wynajmowanego mieszkania (do lutego 2018). Wtedy pierwszy raz weszłam do piwnicy. Gdy wchodziłam Maksiu tym razem tylko obserwował, ale z chwilą gdy otwarłam drzwi zaczął piszczeć i tak jak poprzednio zignorowałam to. Na początku nie działo się nic nadzwyczajnego od tak obejrzałam co tam jest i gdy miałam już wychodzić przeszyło mnie strasznie dziwne uczucie. Pierwszy raz coś takiego czułam. To było uczucie niepokoju a w pewnym momencie nawet zagrożenia. Stałam tak przez minutę jak wryta bojąc się odwrócić. W końcu wzięłam się w garść i powolutku weszłam na górę. Gdy zamykałam drzwi również się nie odwróciłam, ponieważ narastał we mnie irracjonalny lęk, że coś mogę zobaczyć. Gdy tylko opuściłam to miejsce zaraz zabrałam psa i poszliśmy na spacer. Próbowałam sobie to wszystko ułożyć w głowie i doszłam do wniosku że moje zachowanie jest irracjonalne. Razem z mężem nie wierzymy w żadne duchy i inne tego typu zjawiska. Wróciłam więc domu, ale na wszelki wypadek drzwi od piwnicy zamknęłam na klucz i więcej tam wchodzić na zamierzałam. Później nic nadzwyczajnego się nie działo aż do następnych dni. Maksiu tym razem trząsł się już w całym domu, już nie szczekał na drzwi, ale głównie na "coś" w salonie. Strasznie bał się wchodzić do kuchni nawet jego przysmaki nie działały, którejś nocy gdy siedziałam w salonie przy komputerze nagle przeraźliwe pisknął i przybiegł do mnie. Wcześniejsze incydenty ignorowałam ciągle sobie wmawiając, że to nic nie znaczące sploty wydarzeń aż do następnego dnia. Popołudniem gdy już się spakowałam i większość rzeczy wywiozłam (przyznam że z ulgą) postanowiłam jeszcze szybko ogarnąć część domu i wtedy nagle znowu przeszło mnie to dziwne uczucie stałam tak i nagle stary zegar, który podobno nie działał, a który mieliśmy przerobić zaczął bić. Wiem jak to niedorzecznie brzmi, ale on na prawdę bił. Maksiu tak się przestraszył, że biegiem wbiegł na piętro, a ja za nim. Przyznam się że tętno skoczyło mi chyba do maksymalnego poziomu, zabrałam ostatnią torbę, psa na ręce i gdy już miałam schodzić zobaczyłam rzecz, która przelała czarę goryczy. Otóż drzwi od piwnicy były uchylone. Te drzwi, które powinny być zamknięte na klucz. W panice uciekłam do pokoju i się zamknęłam. Czekałam tak 10 minut aż w końcu wyszłam z niego i wybiegłam po schodach prosto na zewnątrz z psem i torbą na rękach. Drzwi frontowe było otwarte bo na zewnątrz było ciepło. Podbiegłam więc jeszcze raz zamknęłam je i czym prędzej stamtąd odjechałam zostawiając wszystko tak jak było. Wcześniej w rozmowach z mężem o tym nie wspominałam by go nie martwić, ale wtedy już musiałam. Niestety rozczarował mnie bagatelizując całą sytuację i wmawiając mi że się nakręcam. Postanowiłam, wiec po kilku dniach przełamać się i zabrać swoją koleżankę, która również ma psa. Wcześniej nie rozmawiałam z nią na temat tych wydarzeń będąc ciekawa jak ona zareaguje i jej pies. Na początku wszystko było dobrze a ja z wymuszonym uśmiechem opowiadałam jej jaki dom jest super i jak pięknie będzie po remoncie. Gdy weszłyśmy reakcja mojego psa była do przewidzenia nie chciał wejść, ale ciekawsza była mojej koleżanki i jej psa. Otóż jej jak i mi na początku gdy oglądałam ten dom było przeraźliwe zimno pomimo upalnej temperaturze na zewnątrz natomiast jej pies spokojnie zaczął wodzić za czymś wzrokiem. Korzystając z okazji, że nie jestem sama sprawdziłam szybko piętro i parter czy wszystko jest wyłączone i pozamykane. Zamknęłam ponownie piwnice i gdy już miałyśmy wychodzić jej pies jak wryty stanął i zaczął szczekać na kuchnię po czym wybiegł. Spojrzałam z koleżanką na siebie i szybkim krokiem stamtąd wyszłyśmy. Gdy siedziałyśmy w samochodzie opowiedziałam jej o wszystkim i przeprosiłam, że zrobiłam to dopiero teraz, ale nie chciałam by się sugerowała tym co powiedziałam. Odpowiedziała mi, że pierwszy raz się tak dziwnie czuła. Gdy byłam na piętrze to jej uwagę zwrócił zegar nie wiedziała dlaczego tylko patrzyła na niego i przyglądała się podobno potężnej rysie na nim. Przyznam że ten zegar oglądałam tylko pobieżnie, ale strasznie mnie zmartwiły jej słowa. Co więcej po 2 tygodniach nieobecności w nim dowiedziałam się, że doszło tam 20 lat temu do zagadkowej śmierci. Dopytując się o co chodzi miła Pani poinformowała, że to były tylko dywagacje, ale Pan, który tam mieszkał popełnił samobójstwo. Plotki natomiast dotyczyły tego czy aby na pewno to było samobójstwo. Gdy próbowałam się dowiedzieć czegoś więcej to Pani jeszcze tylko wspomniała, że o zgrozo ciało znaleziono w mojej sypialni tej do której wtedy uciekłam. Wiem, że się rozpisałam i wiem że sytuacja brzmi nieprawdopodobnie, ale to wszystko jest autentyczne. Teraz z perspektywy czasu myślę czy aby na pewno nie wmówiłam sobie czegoś co nie istnieje, czy aby podświadomie nie zasugerowałam się zachowaniem psa. Powiem szczerze, że prócz tego zegara, tych drzwi, zachowania psa oraz tego dziwnego uczucia nie wydarzyło się nic specjalnego. Nie słyszałam dziwnych odgłosów, nie widziałam żadnych zjaw itp. więc jestem nieco skołowana. A dlaczego to piszę i to tutaj? A no dlatego że szukam racjonalnego wytłumaczenia dlaczego mój pies się tak zachowuje. Co spowodowało, że pies koleżanki w tak dziwny sposób zareagował. Może ja podświadomie odebrałam sygnały psa jako zagrożenie i stąd moje uczucie? Rozmawiałam już z mężem oraz koleżanką i postanowiliśmy, że jeżeli czuje się zagrożona to mam tam nie wracać dopóki on nie przejdzie z Norwegii. Tylko czy jest sens by tak dramatyzować? Prosiłabym o rady bo jestem już trochę tym zmęczona. Teraz piszę z mieszkania a umowa kończy się tak jak wspominałam w lutym. Przyznam się że bardzo boję się o Maksia bo te piski wyglądały jakby były spowodowane bólem fizycznym..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czego oczekujesz po miłośnikach psów?Piszesz b.ładnie,niewielkie poprawki I może uda Ci sie wydać opowiadanie o nawiedzonym domu? :)

Możesz też pomysleć o egzorcyście.

(kiedyś był tu identyczny temat.....)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

pies mógł się stresować nowym miejscem, nowymi zapachami. ściany, podłogi, wszystko w starym domu chłonie zapachy, a pies ze swoim wyczulonym węchem "widzi" o wiele więcej niż człowiek. do tego możecie mieć tam luki między ścianami (takie kiedyś systemy ocieplania były;)), między którymi zasuwają myszy, szczury, kuny czy jeszcze jakieś inne zwierzątka. do tego w starym domu wszystko "chodzi", samootwierające się drzwi czy to od piwnicy czy od jakiejś szafy to naprawdę nic nadzwyczajnego. tak samo jak zimno, to normalne że w lato będzie w starym domu chłodno. i jak już pies zaczął dziwnie reagować to i Ty zaczęłaś dziwnie reagować, co dodatkowo wzmogło dziwne reakcje psa.

chociaż w prawdziwość historii nie wierzę, bo skoro ten ktoś zmarł w Twojej sypialni to skąd ta schiza z piwnicą?;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja porada jest taka: niewyżytej pisarsko autorce wątku proponuję poszukać jakichś lokalnych gazetek lub konkursów literackich dla amatorów. Może tam docenią jej pasję i talent. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

hahahahahaha ktoś tu minął się z powołaniem.
Zapomniałaś dodać o mrowieniu na karku, wyciu kojotów w środku nocy i odciśniętych śladach dłoni na szybie :)
A tak na poważnie- zachowanie Twojego psa mogę wytłumaczyć tylko w jeden sposób... Masz psa baskerville'ów :)- no dobra, to nie było poważnie :)

Zwierzęta czasami mają tak, że reagują na coś czego człowiek nie odczuwa. Np. uciekają przed tornado czy sztormem zanim ten się zacznie. Jeśli historia jest prawdziwa to może po prostu dom stoi na ciekach wodnych przez co ma zaburzoną charakterystykę energetyczną. To trochę tak jakbyś mieszkała na dużym magnesie- kompas w środku zwariuje :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×