Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ale się podziało...
Zdecydowanie "piona" dla córki :) Mnie też "pomarszczona ryba" rozwaliła :)
Czekam zatem cierpliwie na jutrzejsze wieści.
Na FB nic nie ruszam. Tam na razie zapadła cisza i nie ma co drążyć tematu, póki sprawa się nie wyjaśni.

  • Replies 545
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Marycha35 napisał(a):
Dziewczynki dajcie mi czas do jutra wieczorem:) Powinnam mieć już konkretne info! (...)

Damy, damy... ;-)
Dobranoc Wszystkim! :-)

Posted

Dziewczynki więc jest tak: nie chciałam gadać nim załatwię, ale udało mi się pozyskać pomoc Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Byłam dziś z przemiłą Panią Beatą około 16:00 w miejscu, gdzie mieszka Pan. Dzielnica jest kiepska, kamienica z tych pijackich raczej. Bida aż piszczy! Pana nie było lub nam nie otworzył. Myślę, że raczej nie było nikogo. Sunieczka ujadała jak wściekus. Mieszkanie jest na parterze, więc lookałam i pukałam w okno. Wyleciał na mnie pysio z zębiskami, ale jak pogadałam do suni spokojnym głosem to się wyciszyła, uszka położyła po sobie i było luzik. Jest bardzo ładna, chuda raczej, ale to są obserwacje przez okno i firankę, oczywiście od strony podwórka;)! Udało nam się zebrać lekki wywiad, ale z niego wynika, że pies nie jest bity. Wychodzi regularnie na spacery, około godziny. Na czas pracy Pana zostaje w domu, kot też jest, ja go nie widziałam. Nie było mowy o biciu, awanturach, nałogu. Oczywiście to tylko relacja z trzeciej ręki...Pani Beata powiedziała, że spokojnie pisze się na kolejną wizytę, ale tylko pod warunkiem zgrania tego i przygotowania. Pan musi być w domu. W momencie gdy okaże się, że zwierzęta są maltretowane, głodzone zostaną w asyście Policji zabrane.
Aniu jeśli masz jeszcze siłę i pieniądze na telefony to trzeba zadzwonić do baby i albo nakłonić Ją do przybycia do Łodzi albo załatwienia, by Jej syn otworzył nam drzwi lub powiedział kiedy jest Pan w domu i przybył, by być świadkiem.
Nie wiem szczerze mówiąc co dalej??? Podobna dziewczyna od DT się wycofała....:( Nie mamy nic. Jak do tej pory baba cudnie obarczyła nas problemem i kosztami! To jest nasz czas, pieniądze i zero odzewu od prawowitej właścicielki. LUDKOWIE SORKA ZA DOSADNOŚĆ, ALE KTOŚ NAM SIURA W OCZKO!!!!!!

Posted

Marycha35 napisał(a):
Dziewczynki więc jest tak: nie chciałam gadać nim załatwię, ale udało mi się pozyskać pomoc Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Byłam dziś z przemiłą Panią Beatą około 16:00 w miejscu, gdzie mieszka Pan. Dzielnica jest kiepska, kamienica z tych pijackich raczej. Bida aż piszczy! Pana nie było lub nam nie otworzył. Myślę, że raczej nie było nikogo. Sunieczka ujadała jak wściekus. Mieszkanie jest na parterze, więc lookałam i pukałam w okno. Wyleciał na mnie pysio z zębiskami, ale jak pogadałam do suni spokojnym głosem to się wyciszyła, uszka położyła po sobie i było luzik. Jest bardzo ładna, chuda raczej, ale to są obserwacje przez okno i firankę, oczywiście od strony podwórka;)! Udało nam się zebrać lekki wywiad, ale z niego wynika, że pies nie jest bity. Wychodzi regularnie na spacery, około godziny. Na czas pracy Pana zostaje w domu, kot też jest, ja go nie widziałam. Nie było mowy o biciu, awanturach, nałogu. Oczywiście to tylko relacja z trzeciej ręki...Pani Beata powiedziała, że spokojnie pisze się na kolejną wizytę, ale tylko pod warunkiem zgrania tego i przygotowania. Pan musi być w domu. W momencie gdy okaże się, że zwierzęta są maltretowane, głodzone zostaną w asyście Policji zabrane.
Aniu jeśli masz jeszcze siłę i pieniądze na telefony to trzeba zadzwonić do baby i albo nakłonić Ją do przybycia do Łodzi albo załatwienia, by Jej syn otworzył nam drzwi lub powiedział kiedy jest Pan w domu i przybył, by być świadkiem.
Nie wiem szczerze mówiąc co dalej??? Podobna dziewczyna od DT się wycofała....:( Nie mamy nic. Jak do tej pory baba cudnie obarczyła nas problemem i kosztami! To jest nasz czas, pieniądze i zero odzewu od prawowitej właścicielki. LUDKOWIE SORKA ZA DOSADNOŚĆ, ALE KTOŚ NAM SIURA W OCZKO!!!!!!



Już dzwoniłam do Pani, powiedziałam;
że albo dogada się z synkiem i da mi jego nr telefonu i sprawa będzie załatwiona polubownie (ciutke jednak pogroziłam, bo Pani nie chętna "tak mi się zdawało" do pomocy),
albo, że Pani z Toz-u nie odpuści i przez sąd sprawę załatwi.

Wiem, że nie ładnie kłamać, ale wzięła to na poważnie i będzie dzwonić do synka, a powiedziałam jej już wcześniej, że nikt tutaj już nie odpuści od tak ;)

Posted

Jest to bardzo możliwe. Oby Pani podziałała wreszcie......To czekamy Aniu:) Tylko musimy wiedzieć co dalej. Co jeśli okaże się, że trzeba zwierzaki zabrać. W TOZie może być hotelik zapełniony.....

Posted

Marycha35 napisał(a):
Jest to bardzo możliwe. Oby Pani podziałała wreszcie......To czekamy Aniu:) Tylko musimy wiedzieć co dalej. Co jeśli okaże się, że trzeba zwierzaki zabrać. W TOZie może być hotelik zapełniony.....

Ja trochę liczę na to, że Pan jednak kocha zwierzątka i onie dba i chce aby zostały..

Posted

dycha napisał(a):
....a i Pani twierdzi, że to duża przesada z tymi godzinnymi spacerami.

Podobnie jak i deklarowana miłość pani do tych zwierząt.

Posted

Aniu też nie wierzę w tę miłość. Miała już kobita wszystko dograne!!!! Sama wiesz ile to zachodu wymagało, telefonów, PW, rozmów, czatów, sratów, ale nam się udało, Dogomaniacy kochani pomogli. A kobita wzięła i nie wzięła zwierzaków, jasny szlag by to!!! Zawaliła całą robotę i jedną decyzją uwaliła los suni i kota. Miłość to to na bank nie jest!!!

Posted

Marycha35 napisał(a):
Oby było tak, że nakręciła sprawę, a zwierzakom jednak krzywda się nie dzieje. :)

I to by mimo wszystko była też dobra wiadomość.

Posted

santino napisał(a):
Hej,

Wiadomo coś więcej? Marycha - szacun za akcję!

Marycha podłączam się do szacunu za akcję ;).

Słuchajcie Pani nie jest chtna do pomocy, nawet do synka nie zadzwoniła.. :(

Posted

I na tym etapie...

Należy, o ile to wykonalne, namierzyć pana, u którego zwierzaki zostały, namierzyć w znaczeniu zastać w domu. Postarać się z nim porozmawiać, sprawdzić stan/ formę zwierzaków, ich stosunek do pana (samo to sporo władne jest powiedzieć) i... jeśli niedola zwierząt okaże się wyssana z palca to dać człowiekowi święty spokój. Sam fakt, że pan mieszka w rejonie meliniarskim jeszcze o niczym nie przesądza.
Jeśli z kolei okaże się, że sytuacja zwierząt nie jest różowa to:
- przeprowadzić interwencję, jeśli ku takowej z odbiorem włącznie trafią się zgodne z ustawą punkty zaczepienia
lub
- jeśli sytuacja zwierzaków daleka będzie do świetlanej niemniej nie będzie się kłaniać interwencji to chwycić za pupę nie pana a właśnie panią, jako właścicielkę, która porzuciła swoje zwierzęta, narażając je na... (dowolne, byle zgodne z prawdą wstawić), a wtedy... wydębić zrzeczenie się przez panią praw do zwierząt na rzecz (no właśnie, kogo?) i gdzieś te zwierzaki ulokować (tu też powstaje pytanie gdzie, bo hotelik z braku finansów na ten moment odpada).

Posted

Dziewczynki nie ma za co szacunować;) Nic pewnego niestety nadal nie wiemy. Izuś zgadzam się z Tobą i będę działać, ale muszę wiedzieć kiedy dziad jest w domu. Wtedy mam dzwonić do TOZu, oni pomogą. Ale wiadomo, że też muszą mieć momento na ustalenie terminu akcji. ANIU MASZ WIĘC ZADANIE BOJOWE: WYCIĄGNĄĆ TELE DO SYNA KOBITY!!! Wtedy można działać i namierzać:)

Posted

Wczoraj nie zdążyłam tu zajrzeć, ale Marycha szacun Ci się należy za taką akcję :modla:
Na razie nadal nic nie ruszam na FB, poczekamy na wyjaśnienie sprawy, a watek może się jeszcze przydać do ratowania zwierzaków.
Mam nadzieję, że szybko uda się namierzyć Pana w domu, za trzymam kciuki.

Posted

Noemi1 napisał(a):
Wczoraj nie zdążyłam tu zajrzeć, ale Marycha szacun Ci się należy za taką akcję :modla:
Na razie nadal nic nie ruszam na FB, poczekamy na wyjaśnienie sprawy, a watek może się jeszcze przydać do ratowania zwierzaków.
Mam nadzieję, że szybko uda się namierzyć Pana w domu, za trzymam kciuki.


Noemi, wydaje mi się, że jednak na fb należałoby opisać z grubsza całą sytuację. Niestety, ale ludzie mają prawo wiedzieć. Mówiąc szczerze, ja też często angażuję się w wydarzenia na fb, jak również robie wydarzenie równolegle do wątku na dogo i na bieżąco uaktualniam i tu i tu. Nie ma się czego wsytdzić, tylko trzeba napisać co i jak. Wbrew pozorom tam są ludzie nie tylko tacy co klikają "lubię to", ale też tacy co się angażują, więc moim zdaniem to trochę nie fair nic tam nie informować. Ale to tylko moja opinia.

Posted

Noemi jak tego nie zrobisz, to nie ma sprawy, ja ludziom wieczorkiem opisze co i jak.
Idę teraz na spacer i zadzwonię znowu do Pani, już mi się robi nie dobrze jak mam znowu dzwonić, ech...

Posted

Dziewczyny sytuacja się ciutkę polepszyła...
Pani postanowiła współpracować, syn jej nam nie pomoże, ale podała godz w jakich męża możemy zastać,
prosiła tylko aby jej nie ujawniać, że cokolwiek nam mówiła itd.

Na 99% w przyszłym tyg wyciągniemy suńkę i kicię, w związku z tym musimy zacząć zbiórkę.
Szukamy deklaracji, nawet po 5 zł.
Noemi byłoby dobrze zmienić tytuł na Facebooku, myślę że po 5 ludzie się zrzucą.
Konto - ktoś chętny użyczy :) ?
Jeśli macie jakieś propozycje na nowy, ujmujący tytuł wątku to słucham bardziej doświadczonych na dogo ;).
Ja wiem tylko tyle, że trzeba będzie porozsyłać dalej wątek, ale co jeszcze się robi...? (aby uzbierać pieniążki)

Posted

dycha napisał(a):
Dziewczyny sytuacja się ciutkę polepszyła...
Pani postanowiła współpracować, syn jej nam nie pomoże, ale podała godz w jakich męża możemy zastać,
prosiła tylko aby jej nie ujawniać, że cokolwiek nam mówiła itd.

Na 99% w przyszłym tyg wyciągniemy suńkę i kicię, w związku z tym musimy zacząć zbiórkę.
Szukamy deklaracji, nawet po 5 zł.
Noemi byłoby dobrze zmienić tytuł na Facebooku, myślę że po 5 ludzie się zrzucą.
Konto - ktoś chętny użyczy :) ?
Jeśli macie jakieś propozycje na nowy, ujmujący tytuł wątku to słucham bardziej doświadczonych na dogo ;).
Ja wiem tylko tyle, że trzeba będzie porozsyłać dalej wątek, ale co jeszcze się robi...? (aby uzbierać pieniążki)


Dobre wieści, bo wreszcie coś się ruszyło. Na FB jak zmieniłaś tytuł, to wszyscy zaproszeni dostaną o tym info, więc znowu zrobi się ruch.

dycha napisał(a):
zmieniłam tytuł na Facebooku, nie wiem czy dobry, ale jest :razz:


Moim zdaniem tytuł jest OK, tylko przeniosłabym te obecne informacje na początek wydarzenia, ale nie mam pewności, czy to słuszne myślenie.

dycha napisał(a):
mamy stałą deklarację na facebooku na 25zł :)


I do mnie na FB napisała Pani z prośbą o podanie konta. Jednak jedna uwaga, na FB nie można zamieszczać prywatnego konta. Trzeba je niestety wysyłać na pw. I w wielu bankach wymagają adresu, do przelewu. Jeżeli wyślesz mi dane, to jak ktos będzie pytał przeslę mu je. A z wydarzenia chyba trzeba ten nr konta usunąć.


dycha napisał(a):
Noemi jak tego nie zrobisz, to nie ma sprawy, ja ludziom wieczorkiem opisze co i jak.
Idę teraz na spacer i zadzwonię znowu do Pani, już mi się robi nie dobrze jak mam znowu dzwonić, ech...



Dycha, BARDZO DZIĘKUJĘ za zmianę na FB. Ja dziś nie mogę dogonić własnego ogona :(
Dlatego dopiero teraz dotarłam, tu na wątek, naprawdę to nie było z niechęci opisania sytuacji na FB.

Posted

Doruś Twój ogon mi mignął;):):)
Aniu brawo za robotę, trzeba faktycznie przygotować zaplecze do odbioru zwierzaków, jesli oczywiście do tego dojdzie. W przyszłym tygo myślę uda się to wyjaśnić wreszcie!!! Skontaktuję się z TOZem:) Kociak też trzeba ogłosić lub szukać mu DT!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...