Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Czarodziejka napisał(a):
U nas straszliwa duchota. Wczoraj umarł staruszek collie Kola :( Odleciał na tamten świat biegając radośnie po łące.


Bądż sześliwy Kolusiu
  • może spotkasz tam mojego Dinusia ???

    • Replies 2.4k
    • Created
    • Last Reply

    Top Posters In This Topic

    Posted

    Toro właśnie kolejny raz przyłożył mi zębem w rękę, bo kiedy widzi pełny gar, to razem z Retro zatracają się w rzucaniu nań. Toro nigdy do końca nie zjada, bo pakuję solidne porcje. Retro żre, aż się przewróci, a potem taki rozkraczony, zastawiony warczy na wszystko, co być może mogłoby się znaleźć przy nim, a że widzi na jedno oko... ;) W rzeczywistości stoją samotnie on i jego gar, bo reszta psów ma swoje sprawy i nikogo Rysiowy gar nie interesuje. I tak se warczy aż padnie i strawi conieco, żeby dojeść resztę. Qoopę też ostatnio zwalił stojąc u żłoba. W oko wciąż mu wciskam maść od Budryska.

    Posted

    Dziś podczas podawania zastrzyków rewitalizujących Toro zmiażdżył mi rękę. Straciłam z bólu przytomność. Wetki zawiozły mnie do ośrodka, gdzie zrobiono mi opatrunek i wysłano na pogotowie do szycia. Czekam teraz na samochód, bo sama nie mogę prowadzić.

    Posted

    przykro mi, ze tak sie stalo
    wielka szkoda , ze podczas tak bolacych i piekacych zastrzykow nie zabezpieczylas sie kagancem :(
    doskonale wiem jaki sprawiaja bol zwierzakom, nie raz bylam pogryziona ale przez koty podczas podawania tego leku

    Toro nie lubi byc dotykany w okolicy uszu a do tego jeszcze masakrycznie bolacy zastrzyk i wiekszosc psow zachowuje sie podobnie czyli klapie zebami

    napisz mi prosze jak wygladac bedzie obserwacja? wiem ze bedzie u Ciebie ale czy bedzie gdzies zamkniety? jak długo?

    na szczescie Toro ma wszystkie szczepienia aktualne

    mam nadzieje, ze reka szybko zagoi sie

    Posted

    oj ,to sie narobilo..ja nawet do obcinania pazurow musze zakladac brunciowi kaganiec..
    Myslalam, zeby zaczac pomalu oglaszac Tora i Retro, moge zrobic im chociaz allegro.Czasami takie staruszki znajduja dobre domy.trzeba ruszyc z ogloszeniami, czy sa teksty do ogloszen na watkach?

    Posted

    Kaganiec, rzecz oczywista. Zazwyczaj zakładam, ale zawsze jest ten pierwszy raz 8) Dziś Retro był pierwszy do kłucia i siedział słodziak bez piśnięcia, więc poyślałam naiwnie, że pocóż wlec się do szafki po kaganiec. Pierwszy zastrzyk Toro dał radę, drugi już nie. Chwycił mnie z bólu. Jestem już pozaszywana. Ból rwący okrótny, ale po tabletce nawet nie czuję. Rękę mam słabą, ale dojdzie do siebie.
    Na pogotowiu musiałam powiedzieć, skąd rana, a oni mają obowiązek zgłosić pogryzienie bez względu na to, czy pis był szczepiony i jakkolwiek łagodny by nie był. Zgłasza się do Sanepidu, ale ja mieszkam na wsi, więc na pewno zostanie zlecona wizyta weterynarzowi. Znam tu chyba wszystkich. Moje wetki są z innej gminy, więc mimo iż uczestniczyły, to się nie liczą. A był moment, że kiedy w ośrodku podczas opatrywania rany pielęgniarka skierowała mnie na szycie, poprosiłam moją wetkę, bo to przecież 2 szewki tylko 8) Niestety musiałam jechać do szpitala i tam się oddać w ręce chirurga. Nie bolało. Potem dopiero zaczęło. Toro będzie u mnie normalnie tak jak jest, tylko 2 - 3 razy wet przyjedzie i go poobserwuje. Taka procedura. Przygotowałam już jego książeczkę.
    Chirurg zapytał, co takiego chciałyśmy temu psu zrobić, że mnie tak złapał, a ja, że zrewitalizować, no to on na mnie jak na lekko stukniętą ;)
    Toro faktycznie, jak już wcześniej również napisałam, nie lubi być dotykany za uszami. Napisałam wszystko wyżej, więc tylko wspomnę, że mimo to dał sobie obejrzeć i dokładnie wyczyścić uszy. Nie ma tam stanu zapalnego.

    Posted

    No i płacimy za naszą nieostrożność...
    I ja już z większą nieufnością podchodzę do psiaków, którym chcę zafundować coś nowego, a szczególnie zabieg, którego zdecydowanie nie lubią lub mogący je boleć. Zwierzęta potrafią o ostrożności przypomnieć... i boli wtedy niestety.
    Na szczęście ból mija... tylko czasami ostrozność także ;)... oby nie!
    Jak długo ma trwać obserwacja Toro i w jakich warunkach?

    Oby rewitalizacja przyniosła dobre skutki.

    Posted

    Zuzlikowa - obserwacja będzie przebiegać w warunkach domowych. W sumie podobno nic się nie zmieni, tylko wet podjedzie zobaczyć psa i chyba jego książeczkę. Wg moich wetek są to 3-4 wizyty z zapyatniem, jak pies, a wg lekarza pogotowia 1-2 wizyty. Zobaczymy.

    Posted

    Kupić rivanol w tabl., zrobić wg. przepisu , najlepiej całą miseczkę, do lodowki i moczyć rękę co 2-3 godz. ręke w lodowatym rivanolu.
    A dodatkowo pod bandażem nosić przymoczkę- gazę namoczoną w rivanolu i przy okazji moczenia ręki nasączać ja ponownie.
    Baaaaardzo duża ulga ......( na szwy to nie szkodzi).
    No i 2 tabl. Ibuprofenu co 12 godz. też pomogą.

    Posted

    Dzięki Aniu. Przy moich 50 kg i unikaniu jakichkolwiek leków w ogóle zadziałała jedna mała tabletka Ibupromu wczoraj wieczorem ;)
    Dziś o jednej ręce przywlokłam mięsko dla psów - nosiłam dwa razy z samochodu. Toro pierwszy się migdalił i zaglądał w torby.

    Posted







    Nie mam fotek portretowych, bo Toro jest bardzo żywym psem.
    Za to tu Retro z Rafim. Zdjęcie, którym się zachwycam.



    Psy prawdopodobnie zostaną odemnie zabrane w przyszłym tygodniu.
    Toro dostał swój Combivit - w kagańcu. Podałam sama. Są odrobaczone, mają wyczyszczone i zakropione uszy, Retro wyleczone oko.
    Piszę to wszystko, bo prawdopodobnie nie będę już kontynuować tego tematu.
    Toro jest raczej w dobrej kondycji. Retro jest słaby i wyniszczony z zanikiem mięśni. Popuszcza kał i mocz.

    Posted

    bela51 napisał(a):
    Olga, to wątek Toro, a nie watek opiniotworczy nt dt u Czarodziejki. Nikt nie zmusza aby tam oddawał swoje psy. I nic nigdy nie bylo ukrywane nt panujących tam warunków.
    Watek jest zgłoszony do moderacji, mozecie sobie odpuscic juz te komentarze?

    Bela -to wątek psow w tym hoteliku i pisac może każdy ,kto ma swoje zdanie w tym temacie -a ja także mam i nikt nie zabroni mi ani innym pisac .
    A dlaczego wątek ma być moderowany ? .A warunki ,gdzie koczują stare psy w tym garażu -są widoczne na fot, -tego nie da się ubarwić slowami. Widać na fot.

    Posted

    Czyszczę tego pełnego nienawiści tasiemca, bo szkoda wątku. Nie czytałam, bo szkoda czasu, więc do nikogo nie mam ani żalu, ani nie dziękuję. Dwa dni nie było mnie na Dogo, a tu tyle żółci.
    Jako moderator tego forum ostrzegam jednocześnie przed powracaniem do niepotrzebnych dyskusji i wywoływaniem sporów.

    Skoro niektórzy uważają, że garaż z kocami udostępniony psom w lecie jest zbrodnią, to oczywiście mogą zamenić go na kojec z miseczką wody i ciszę.
    I to jest koniec tematu. Myślę, że nie służy on Toro.

    Toro i Retro jutro rano zostaną odemnie zabrani i mam nadzieję, że trafią w miejsce, które nie będzie budziło zastrzeżeń.
    Ja wywiązałam się z powierzonego mi zadania najlepiej jak mogłam. Na wątku jest dokumentacja. Niczego nie ukryłam. Macie wszystkie opisy, zdjęcia. Niczego sobie zarzucić nie mogę.
    Spodziewaliście się domowego domu tymczasowego - nieporozumienie. Mam tylko budy i miejsce w budynku gospodarczym. Latem jest to właśnie garaż.
    Czy psom było źle? Może było, skoro tak twierdzicie. Ja zaobserwowałam zupełnie co innego, ale przecież mogłam sobie to po prostu wyobrazić. Toro nie jest schorowanym stetryczałym staruszkiem, to bardzo żywotny, rozbrykany psiak i zdaniem wetów dłuuuugo sobie pożyje ;) W schronie faktycznie wyglądał rozpaczliwie. Dziś to całkiem energetyczny starszy pan. Mam nadzieję, że będzie mu jeszcze dane pobrykać po łące.
    Retro jest w końcówce życia i mając do niego szczególną słabość życzę mu po prostu łagodnej śmierci. Starowinka zasłużył nie na kojec, ale na uwagę człowieka.
    Ufam, że Budrysek nauczona zaistniałą sytuacją nie popełni już podobnego błędu i ulokuje tego psa w ostatecznym miejscu. O Toro się nie obawiam. Da radę nawet w piekle, bo ma swój charakterek i energię 8)

    Chciałabym tym postem zamkąć lawinę bezużytecznej pisaniny.
    Ja nie zamierzam kwestionować dalszych wyborów odnośnie losów obu psów, bo nie ja jestem ich prawnym opiekunem. Życzę wszystkim zaangażowanym w opiekę nad Toro i Retro zadowolenia z kolejnego tymczasowego opiekuna. Mam nadzieję, że tym razem zdjęcia i relacje będą ciekawsze i bardziej rzetelne od moich.

    Nie oczekuję żadnej odpowiedzi i drążenia tematu. Osoby, których psy są u mnie mogą mnie zawsze odwiedzić i w razie wątpliwości i niezadowolenia zabrać psy w lepsze warunki.
    Toro i Retro odemne odchodzą. Skupcie się więc na ich nowym miejscu przeznaczenia. Torusiowi wróżone jest długie życie, więc szanujmy przestrzeń wirtualną, bo jeżeli nie trafi mu się DS, to czekają was lata na tymże wątku.

    W trosce o przejrzystość wątku moderator będzie usuwał niepotrzebne posty.

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...