desktop19 Posted May 13, 2011 Author Posted May 13, 2011 Wstrzymajcie się jeszcze do wieczora z ogłoszeniami, może się uda Quote
desktop19 Posted May 13, 2011 Author Posted May 13, 2011 Pani z domu na którym nam najbardziej zależało zdecydowała się adoptować innego labradora z forum... Drugi dom zainteresowany adopcją sprawdziła Prima i niby wszystko ok ale jakoś tak bez przekonania to wszystko... Myślę że musimy zaczynać od początku i robić ogłoszenia bo więcej chętnych z forum nie ma Quote
Romka Posted May 14, 2011 Posted May 14, 2011 No to robimy ogłoszenia...Desktop możesz się tym zająć?A Mamanabank pewnie zrobi nam allegro...;).Szkoda ,już się cieszyłam,że Jogi będzie w domu...żeby tylko jakiś nieodpowiedzialny ktoś nie wziął go ze schroniska...tego boję się najbardziej... Quote
mamanabank Posted May 14, 2011 Posted May 14, 2011 Desktop, daj znać co z ogłoszeniami, w razie czego jest dzisiaj ostatni dzień bazarku ogłoszeniowego (w moim podpisie) A jeśli nikt z labów nie zrobił jeszcze allegro i jest potrzeba to oczywiście zrobię. Quote
desktop19 Posted May 15, 2011 Author Posted May 15, 2011 Sory ale jestem zarobiony, alegro nie ma - trzeba zrobić, ogłoszenia wczoraj zrobiła mu Ania z labradorów. W ogłoszeniach jest mój i Romki numer, wczoraj dzwoniły telefony do mnie ale nie mogłem odebrać - mamy kocioł w robocie; więc pewnie do Romki też ktoś dzwonił, Romeczko bylo coś konkretnego? Quote
Romka Posted May 15, 2011 Posted May 15, 2011 desktop19 napisał(a):Sory ale jestem zarobiony, alegro nie ma - trzeba zrobić, ogłoszenia wczoraj zrobiła mu Ania z labradorów. W ogłoszeniach jest mój i Romki numer, wczoraj dzwoniły telefony do mnie ale nie mogłem odebrać - mamy kocioł w robocie; więc pewnie do Romki też ktoś dzwonił, Romeczko bylo coś konkretnego? Był telefon z Bełchatowa...pan chciał Jogiego do kojca,nie ma prawa wejść do domu,bo u niego tak jest...teraz pies śpi na ganku i najciekawsze w domu jest suka labradora,na moja informację,że Jogi będzie wykastrowany pan odpowiedział:"Aha..",zapytał czy będzie umowa adopcyjna "bo z umową to są tylko kłopoty..." i nie wytrzymał,jak powiedziałam ,że chcemy przeprowadzić wizytę przedadopcyjną oraz wizyty poadopcyjne..."on zna się na zwierzętach...i jak inni się wymądrzają to jest to denerwujące..."PODZIĘKOWAŁAM UPRZEJMIE...chyba Was to nie dziwi? Quote
desktop19 Posted May 15, 2011 Author Posted May 15, 2011 Romka napisał(a):PODZIĘKOWAŁAM UPRZEJMIE...chyba Was to nie dziwi? Romka :thumbs: Quote
Romka Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 Jogiego nie było dziś w schronisku,pojechał na kastrację... Quote
desktop19 Posted May 17, 2011 Author Posted May 17, 2011 Miałem całkiem konkretne zapytanie o Yogiego ale jak poprosiłem o adres do przeprowadzenia wizyty to czekam do dziś i nic... Quote
desktop19 Posted May 17, 2011 Author Posted May 17, 2011 Romka napisał(a):Jogiego nie było dziś w schronisku,pojechał na kastrację... Jak nasz chłopak po zabiegu? Wie ktoś coś? Mamy zrobione allegro? bo coś marnie z zainteresowaniem Yogurtem... Quote
mamanabank Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Przepraszam, allegro robię już, w tym momencie, zaraz wstawię link. Quote
mamanabank Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Już jest, Desktop zerknij proszę, czy nie przekręciłam numeru http://allegro.pl/show_item.php?item=1620188813 Quote
desktop19 Posted May 17, 2011 Author Posted May 17, 2011 Wszystko super, tylko w tytule zjadłaś jedno "e" - retriever. Mamusinabank bardzo dziękujemy :) Czekamy na telefony... Quote
mamanabank Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Poprawiłam :-) Nie zjadłam, po prostu nie miałam pojęcia, że to "e" powinno tam być, dzięki za oświecenie ;-) Quote
Romka Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 O rany,żeby jakiś sensowny dom szybko zdzwonił...żeby zdążyć przed rolnikami... Quote
Romka Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 SZUKAMY KOGOŚ DO SPRAWDZENIA DOMKU POD LUBLINEM!:lol::lol::lol:Czy znamy kogoś z tych okolic?:razz: Quote
mamanabank Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 A dokładniej, jaka miejscowość? Po której stronie Lublina? Quote
Romka Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 Teraz trochę o domku:domek jednorodzinny pod Lublinem,w domu był 10 letni labrador,który odszedł na babeszjozę.Pies był u Państwa od 2 roku życia,leczony na mocznicę,dysplazję a także po wypadnięciu dysku(częściowo sparaliżowany).W domu także mały kundelek,zadziora,władca podwórka...w rodzinie lekarze weterynarii,Państwo zgadzają się na wizytę przedadopcyjną,wiedzą o kastracji psa...reszta pewnie już po wizycie...ale jak na razie zapowiada się dobrze...no i pies mieszkałby w domu,kojca tam nie ma...w sprawie Jogiego dzwoniła do mnie córka Państwa,lekarz weterynarii...rodzice Pani to właśnie przyszli opiekunowie Jogiego...:lol: Quote
desktop19 Posted May 18, 2011 Author Posted May 18, 2011 Romka napisał(a):Teraz trochę o domku:domek jednorodzinny pod Lublinem,w domu był 10 letni labrador,który odszedł na babeszjozę.Pies był u Państwa od 2 roku życia,leczony na mocznicę,dysplazję a także po wypadnięciu dysku(częściowo sparaliżowany).W domu także mały kundelek,zadziora,władca podwórka...w rodzinie lekarze weterynarii,Państwo zgadzają się na wizytę przedadopcyjną,wiedzą o kastracji psa...reszta pewnie już po wizycie...ale jak na razie zapowiada się dobrze...no i pies mieszkałby w domu,kojca tam nie ma...w sprawie Jogiego dzwoniła do mnie córka Państwa,lekarz weterynarii...rodzice Pani to właśnie przyszli opiekunowie Jogiego...:lol: A mi sie nie podoba to: weterynarze a nie widzieli że z psem coś się dzieje, na babeszjoze nie umiera się z dnia na dzień... Nie można nie zauważyć że coś sie z psem dzieje złego, chociażby sikanie na czerwono, tym bardziej będąc weterynarzem... Miałem dziś całkiem fajny telefon od małżeństwa z 2.5 rocznym dzieckiem z Warszawy. Pani brzmiała konkretnie dość, w domu ciągle ktoś jest, mieszkają w kamienicy, mówią że przemyśleli sprawę psa i niemowlaka. Powiedziałem im co może ich czekać i kazałem się dobrze zastanowić, jutro mam otrzymać odpowiedź czy na pewno chcą psa. Quote
Romka Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 desktop19 napisał(a):A mi sie nie podoba to: weterynarze a nie widzieli że z psem coś się dzieje, na babeszjoze nie umiera się z dnia na dzień... Nie można nie zauważyć że coś sie z psem dzieje złego, chociażby sikanie na czerwono, tym bardziej będąc weterynarzem... Miałem dziś całkiem fajny telefon od małżeństwa z 2.5 rocznym dzieckiem z Warszawy. Pani brzmiała konkretnie dość, w domu ciągle ktoś jest, mieszkają w kamienicy, mówią że przemyśleli sprawę psa i niemowlaka. Powiedziałem im co może ich czekać i kazałem się dobrze zastanowić, jutro mam otrzymać odpowiedź czy na pewno chcą psa.Państwo śledzą wątek i natychmiast do mnie zadzwonili a zatem wyjaśniam: Państwo nie mieszkają z córką,która mieszka w Ostrowcu Świetokrzyskim...pies był sparaliżowany i nie zauważyli pierwszych objawów babeszjozy,po prostu myśleli,że gorzej się porusza bo często miał takie stany przy swoim paraliżu...to było w sobotę,w nocy zrobił siusiu i dopiero wtedy Państwo zorientowali się,że jest coś nie tak,ale to była niedziela...w poniedziałek pojechali do Lublina do lecznicy Wydziału Weterynarii i po zrobieniu testów okazało się,że to babeszjoza...do środy leżał pod kroplówkami ale stary,osłabiony organizm nie wytrzymał choroby...i pies odszedł...Desktop czy to wyjaśnienie Ci wystarczy? Quote
desktop19 Posted May 18, 2011 Author Posted May 18, 2011 Romka napisał(a):Państwo śledzą wątek Chwali się. Romka napisał(a):Desktop czy to wyjaśnienie Ci wystarczy? To wiele wyjaśnia. A Państwa zapraszamy do rejestracji i trzymamy kciuki za pozytywne przejście wizyty. Quote
Romka Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 desktop19 napisał(a):Chwali się. To wiele wyjaśnia. A Państwa zapraszamy do rejestracji i trzymamy kciuki za pozytywne przejście wizyty. Też zachęcałam...pewnie po wizycie jak wszystko dobrze pójdzie,tak będzie...:lol: Quote
gosiakk2 Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 czy już udało się ustalić termin wizyty ? czekam z niecierpliwością-wiem,że lepszego domu nie znajdzie!! przeczytałam na forum,że Yogi lubi wodę...niedzielne spacery nad Zalewem Zemborzyckim znowu nabiorą sensu... oto historia naszego ś.p.Kaprysia Kiedy nasz Kapryś był jeszcze zdrowy uwielbiał tam pływać,później kiedy był po operacji kręgosłupa (wspomniana dyskopatia) był tam rehabilitowany (traf chciał ,że zdarzenie miało miejsce w czerwcu więc mógł tam pływać i uczyć się chodzić od nowa) Trafił do nas jako dwulatek ,który-co tu dużo ukrywać-po prostu przeszkadzał swoim ówczesnym właścicielom..jako czterolatek doznał wspomnianej dyskopatii (podczas zabawy z piłką niefortunnie wbiegł pod górkę i raptownie skręcił-pamiętam jak tata przyniósł go ze spaceru na rękach...kończyłam wtedy pierwszy rok studiów na wydz.weterynarii i właśnie szykowałam się na egzamin) .Nigdy już nie odzyskał dawnej sprawności ale dla nas to nie miało znaczenia,dalej był naszym Kaprysiem. w zeszłym roku kolejna walka...tym razem naszym przeciwnikiem była mocznica (efekt niedowładu i stosowanych leków)...długi miesiąc walki.Kroplówki i spacery pomiędzy zabiegami na miesiąc wplotły się w stały plan dnia...rodzice doszli do takiej wprawy,że tylko telefonicznie instruowałam jak co podłączyć i wszelkie zabiegi odbywały się w domu.Walkę wygraliśmy! Kiedy zaczął gorzej chodzić byliśmy przekonani,że to wina zmiany pogody,ciśnienia.Gdy pojawiły się wymioty nad ranem w sobotę mama pojechała do znajomego lekarza.Badania krwi (bez zmian),krótkie pytanie:może kleszcz?-nie,zawsze pilnujemy.Niemożliwe!! w niedzielę w nocy pojawił się ciemny mocz.Rano w poniedziałek badanie krwi w kierunku babeszjozy-wynik pozytywny.Zaaplikowano lek i czekamy...nerki stoją.po dwóch dobach ruszyły!!nadzieja,że będzie dobrze.Ale Kapryś już nie reaguje-tylko jakby śpi.Wtedy był juz w śpiączce. we wtorek jeszcze w nocy jadę do Lublina do rodziców.Wenflon jest niedrożny więc trzeba założyć nowy.pełni nadzieii żegnamy się i czekamy na lepsze jutro....właściwie dzisiaj bo jest po północy 11 maja...ale nie nadchodzi...Kapryś odchodzi po południu.... mimo,że jestem weterynarzem nie jestem cudotwórcą...nie sprawię,że moje zwierzaki będą żyć wiecznie!!! Quote
gosiakk2 Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 zapomniałam dodać,że jestem właśnie tą córką...i wyjaśniam,że rodzice nie są weterynarzami.Tylko ja z mężem (ale mieszkamy 120 km od siebie) Quote
Romka Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 Ale super,że już jesteście na forum:crazyeye:...działamy...Desktop nam pomaga;)...wizyta niedługo...:lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.