Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ale super fotki :)
obejrzeliśmy 126 zdjęć próbując odgadnąć który onek jest którym, ale nie zawsze wiedzieliśmy, bo stadko bardzo liczne jest.
Czy Fridusia zawsze tak trzyma się na uboczu? Troszkę smutno wygląda...

  • Replies 335
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Frida ma swoje humorki. Nie lubi hałasu, a dziś było bardzo gwarno, więc poszła sobie na słonko, ale kiedy dziewczyny pojechały szczekała na resztę, truchtała za młodymi i chyba ich uciszała. Myślę, że coś ją jednak troszkę boli. Nie wiem, czy to stawy - wetki były w piątek i ją obmacały. Nie ma żadnych niepokojących objawów, ale myślimy, że być może jakieś sprawy zwyrodnieniowe. Mam tu zastrzyki przeciwbólowe - Tramal i skonsultuję z wetkami, czy nie spróbować ich podać Fridzie. Jeżeli będzie poprawa, to uznamy to jako jakieś bóle, jeśli nie, to znaczy, że sunia odpoczywa sobie po ciężkim życiu. Apetyt ma ogromny, zjada wszystko ze smakiem i potrafi walczyć o gary jak lwica.

Posted

Lubi być głaskana, ale nie podchodzi do obcych. Tylko do mnie i Julki. Kiedy coś się dzieje idzie sobie gdzieś i obserwuje z dystansu, chociaż na jednej z fotek widać ją szczekającą na focącą APSĘ - prosto w obiektyw ;)

Posted

Dziś Frida była w bardzo pogodnym nastroju. Zadeklarowała udział w spacerku, przyszła się utulić i towarzyszyła chorej Daszce na łące. Być może ostatni spadek nastroju i formy wiązał się z jakimiś dolegliwościami. Miejmy nadzieję, że słoneczko wygrzeje stare kości i poprawi nastrój. Dziś bardzo pozytywnie ją oceniam - obmacałam całe ciałko i niegdzie nie było reakcji bólowej. Spirulinę już łyka. Zastrzyki przeciwbólowe okazują się na razie zbędne :)

Posted

bela51 napisał(a):
Zaglądam do starszej damy.
Negrito, moze pomyslimy o bazarku dla niej ?


Fajnie by było...przydały by się Fridzie fundusze na utrzymanie.
Mam jakieś fanty, trza fotki zrobić i wyślę do Ciebie z opisem,
tylko powiedz Belu kiedy? Jak wyznaczysz termin bazarku to się sprężę;)

Posted

Negrita8 napisał(a):
Fajnie by było...przydały by się Fridzie fundusze na utrzymanie.
Mam jakieś fanty, trza fotki zrobić i wyślę do Ciebie z opisem,
tylko powiedz Belu kiedy? Jak wyznaczysz termin bazarku to się sprężę;)

Spręż sie w czasie Świat, to zaraz wystawie bazarek.:lol:

Posted

życzenia :laola:

Wesołych Świąt
a przede wszytkim zdrowych i spokojnych (choć trochę miłoszalonych)

dla Czarodziejki, Julki i ich stadka z kocicą włącznie;)
oraz
dla WSZYSTKICH ludzi dobrej psiej doli :loveu:

Posted

Dziękujemy pięknie za życzenia i e-kartki. Zdrowie się przyda, bo ja jutro zostaję sama w łożu i na antybiotykach,a Julcia jedzie z ojcem do rodziny. Kocica też w potrzebie o dobrą energię, bo jest po operacji łapki, którą niemalże straciła. Nie ma już w każdym razie kości strzałkowej...:-?

Posted

:shake: no to nawet nie wypada dyngusa proponować...

Zdrowiej kochana :loveu: będziemy myśleć o Tobie cieplutko i dobrą energię przesyłać,
a Kwiatek niech szybko się zregeneruje i z większą ostrożnością do życia podchodzi - mam nadzieję, że w tym wypadku nie maczał łapy, ani zębów żaden pies :razz:

Posted

Otóż jeszcze dycham, ale stresy z Daszą totalnie mnie rozwaliły i przeleżałam plackiem całe święta. Bez jedzenia prawie i na prochach. W opiece nad psami pomogła mi rodzina, bo ja kilka dni nie wychodziłam z łóżka.
Frida ma się dobrze. Słyszałam jej szczekanie i obwarkiwanie, bo kiedy mnie nie było tytułem choroby psy zrobiły się bardzo nerwowe i jeden drugiego pouczał. Aron stracił w międzyczasie dwie swoje spruchniałe jedynki, Duke w gorący dzień leżał w bagnie, bo oczko wodne prawie wyschło. Teraz ma na boku suchy placek błota. Frida zmężniała i ustawia młodszych chłopców. Hera z Carmen obie biegają za Kajką, żeby uszy nosiła nisko 8) Bej się spasł niemiłosiernie, bo dostawał porcje dla owczarków, Ząbalek chodził jak cień za Julką i bez przerwy łapał ją za rękę - ma ślady po tej miłości. Szarik natomiast przyniósł mi wstyd, bo ugryzł w pupę Julki kolegę, który przyniósł kości dla psów w święta. Wszedł jak zawsze, a tu podeszło ciężko wielkie futro i bez dyskusji go uchlało. Nie wierzyłam, pośladek musiałam opatrzyć, bo było troszkę krwi i siniak....Mój Szaruś - sama słodycz. Jest taki sam jak Carmen - ten sam model. I ma takie niewinne oczyska i wiernie patrzy i chodząca łagodność. Kiedy go ochrzaniałam to czułam się, jakbym mu gwóźdź w serce wbijała, bo tak smutno stał i koślawy się zaraz zrobił. Na szczęście następne dni dzieci bawiły się bezpiecznie wśród psów i z psami, a naburmuszony Szarik leżał pod drzwiami i udawał, że świat nie istnieje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...