Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 50
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A możliwość dowozu do Warszawy bo jest ktoś z fb kto pyta o kota. Ma w domu także kota oraz psa :)
Może dałabym radę poszukac transportu :) JEŻELI kot by tam jechał :)

Posted

A te dwa koty to nie mają wątku na miau co nie? Bo się nie natknęłam.
O no i fajnie ja napisałam tamtej dziewczynie czy może zadzwonić po podany nr tel :) Zobaczymy co będzie :)

Posted

Ja nie zakładałam wątków na forum miał tylko tutaj. Jeżeli jest w domu psina należy uważać. U mnie pies nic mu nie robił (poza tym, że go łapał za łapki w celu zabawy, gorzej z moim kocurkiem), natomiast do pani gdzie miał trafić piesek dostawał wścieklizny na widok kota, mimo, że wcześnie kobietka też miała kociaka. Ale w tamtym przypadku najpierw był kot potem szczeniak. Teraz odwrotnie i tragedia co się działo.

Posted

Niestety musiałam kocinę zabrac z domu tymczasowego i jest u mnie. Znacznie się poprawił i jest czyściutki (wcześniej to była taka zabiedzona i brudna bieda). Ale także nabrał pewności siebie i niestety nie unika już moich zwierząt jak to miało miejsce wcześniej tylko odpłaca atakiem na atak. Zatem koty się piorą, gonią (trudno nazwac to zabawą), a pies biega za nimi i sam nie wie, którego ma karcic, ale jednak co obcy to obcy. Ja piszę, ale siedzę jak na posterunku, nadsłuchując czy coś się nie dzieje. Sobotę i niedzielę może jakoś przeżyję. Nie mam pojęcia co będzie od poniedziałku, bo o tym, aby pozostawic je same, nie ma mowy.
Wlaśnie teraz dopisuję - jest po godz. 1.00 i nareszcie wszystko się pospało, mam nadzieję, że do rana będzie spokój. Oczywiście cała trójca w moim pokoju, tylko podzieliły się fotelami i moją wersalką. Uff jaki spokój.

Posted

Wczoraj był spokój, odsypały "pracowitą noc), ale dzisiaj ponownie sie goniły i prały. Teraz znowu drzemka. Mały nie da sobie w kaszę dmuchac.

Posted

Dzisiaj wywiozłam mojego psa do rodziców, a mój kot pozostał z drugim w domu. W nocy szaleństwo. Do godziny 10 był w domu mój mąż, dzwoniłam do domu ten mały atakuje mojego wielkiego kocura, a mój Roki (pipa, jak to określił mój mąż) nie wie co się dzieje i biedak ucieka. Aż się boję wracać do domu. A tak ogólnie kocina jest wspaniała. Proszę dajcie jakiś link na to miał, czy tam też można zakładać wątki kociakom. Raczej do tej pory miałam więcej do czynienia z ogłoszeniami dla psiaków.

Posted

Dziękuję bardzo. Właśnie teraz do domu z pracy wróciła moja córka. To co zastała to podobno koszmar, dom zdemolowany. Szkoda, że nie miałam ukrytej kamery i nie widziałam całej akcji mojego Rokiego i drugiego (chyba Rambo).

Posted

[quote name='henikar']Pojawiła się maleńka, maleńka szansa, że Rambo znajdzie dom. Ale boję się nawet głośno mówić.[/QUOTE]
To ja cichutko trzymam kciuki ..........

Posted

Niestety odpowiedź odmowna. Muszę porobić więcej ogłoszeń, a tu jak na złość urwanie głowy i to na różnych frontach i brak czasu. A w dodatku muszę go wykastrować, bo zaczyna mi znaczyć teren, a z pieniążkami ostatnio cienko. Wszystko się wali nawet samochód.

Posted

[FONT=Times New Roman]No i cuda się zdarzają. Chociaż to przykre, że jest to szczęście w nieszczęściu. Nasi sąsiedzi siedem lat temu przygarnęli pogryzionego ze złamaną łapką młodego kociaka. Wyleczyli kociaka, dali mu wiele serca i miłości. Gustaw cały czas był pod stałą opieką weterynarza, bo po kastracji był problem z pęcherzem i kolejna operacja. Jednak ogólny stan zdrowia Gustawa był dobry i nic nie wskazywało na to, że wydarzy się nieszczęście. Niestety wczoraj Gustaw mimo błyskawicznej pomocy odszedł za TM. W pierwszej lecznicy weterynaryjnej nastąpiła zła diagnoza. W kolejnej lecznicy natychmiastowe rozpoznanie, ale niestety nic się już nie dało zrobic. Dzisiaj doszło do spotkania na klatce schodowej. Od wczoraj płacz!!!. Dopiero niedawno rozmawialiśmy. Ja wspomniałam o moim szkieleciku, Gustaw oczywiście wyszedł na klatkę schodową aby się przywitac. :-([/FONT]
[FONT=Times New Roman]Bardzo delikatna sprawa i bardzo delikatnie wspomniałam, że gdyby co to…. Początkowo płacz i że na razie nie, bo to wszystko świeże, że przez weekend to przemyślą. Ja to rozumiem i szanuje nic na siłę. Zaproponowałam tylko pokazanie małego. Lekkie wahanie…., ale tak.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Trzymałam małego i kiedy zobaczyłam wyciągające się ręce w stronę kociny i przytulenie go przez jedną, a potem drugą osobę już wiedziałam, że to będzie jego dom. [/FONT]
[FONT=Times New Roman]Mały szkielecik GUSTAW II ma dom i wiele szczęścia, bo trafił do wspaniałych ludzi. Ma do towarzystwa ich synka, który dorastał z poprzednim kociakiem. [/FONT]

Posted

Gustaw pierwszy dzień szalał w nowym domku niesamowicie. Stukł duży wazon, posikał pufę:oops:. Mimo to jest dla swoich opiekunów kochanym kociakiem:lol:. No cóż nowy stres i zwiedzanie nowego domku. Teraz jest już spokojnie. W tym tygodniu czeka go wizyta u weta. Jest OK.

Posted

Gustaw jutro będzie miał zabieg kastracji. To juz najwyższa pora, bo zaznacza wszędzie swój teren gdzie się tylko da, w tym na materacach :oops:. No ale, jak twierdzą sąsiedzi, jak się bierze zwierzaka należy się liczyc z konsekwencjami w postaci zlanych materacy, czy potłuczonego wazona. Mały masz szczęście.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...