wieso Posted November 17, 2011 Posted November 17, 2011 :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( badz tam szczesliwy..... Quote
fiorsteinbock Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 Zajrzałam dzisiaj bo jakos nie dociera do mnei, ze Samuś jest po drugiej stronie TM :( Iwonko, jak sie trzymasz? nie wiem czy wogole mozna zadawac takie banalne pytanie :( Quote
Nadziejka Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 :-(:-(:-(:placz::placz::placz:....na zawsze w sercu pozostaniesz , cudny cudny Sambuniu:modla::modla::modla:dzieki cioci Iwonce , miales piekne zycie , choc troche zycia pieknego czulego Quote
Mysza2 Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 fiorsteinbock napisał(a):Zajrzałam dzisiaj bo jakos nie dociera do mnei, ze Samuś jest po drugiej stronie TM :( Iwonko, jak sie trzymasz? nie wiem czy wogole mozna zadawac takie banalne pytanie :( Też zaglądam jak codziennie przez prawie rok już. Ja myślę że można a nawet trzeba Edytko. Quote
giselle4 Posted November 18, 2011 Author Posted November 18, 2011 Iwonko musisz dac sobie rade takei jest zycie mimo ze bardzo cięzko:( Quote
iwstar58 Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 Sambuś już na miejscu wiecznego odpoczynku... Śpij spokojnie maluszku :-( ...tylko miseczki i posłania...dalej tkwią na swoim miejscu... a wokół.. pustka. :-( Quote
Mysza2 Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 Sambuś nie cierpi śpi sobie spokojnie, przeżył z Tobą pewnie najlepszy okres w swoim życiu. A ty przeżywasz teraz najtrudniejszy:glaszcze: Quote
Nadziejka Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 ....za szybko odchodza .... razem z naszymi sercami na wieki ......:-(:-(:-(zegnaj cudny Quote
iwstar58 Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 [quote name='fiorsteinbock']Zajrzałam dzisiaj bo jakos nie dociera do mnei, ze Samuś jest po drugiej stronie TM :( Iwonko, jak sie trzymasz? nie wiem czy wogole mozna zadawac takie banalne pytanie :( [quote name='Mysza2']Też zaglądam jak codziennie przez prawie rok już. Ja myślę że można a nawet trzeba Edytko. Można, można Edytko i Ela ma rację, że nawet trzeba.. Pewnie jeszcze trochę żalu pozostawię.. tu na Samborkowym wątku. Jest mi ciężko, choć jeszcze rzeczywistość nie bardzo dotarła do mnie. Sambo był wyjątkowym psem, on żył w swoim świecie ciszy i ciemności... ale za każdy smaczek, każde głaski i buziaki, każde przytulenie potrafił odwdziędzyć się takim merdaniem ogona, że aż dziw, że to tyle radości było w tym schorowanym, wiekowym i odtrąconym psie. Mimo to, że nie nastawiałam się na długą wspólną drogę z Sambulińskim, to pozostanie żal i jakiś niedosyt, że to tylko 7 miesięcy. Natomiast dla Samba, prawie rok lepszego życia, to pewnie szmat czasu. O to właśnie chodziło i z tego trzeba się cieszyć. To kilka z moich ulubionych fotek i takim go zapamiętam... Co będzie dalej? Nie wiem. Serce by dyktowało, żeby zapełnić tą pustkę. Rozum mówi inaczej. W ciągu 2 lat odchodzi trzeci pies. I nieważne, że wszystkie wiekowe. Żal jest zawsze taki sam. Zawsze towarzyszą temu wielkie emocje. Tak bardziej obrazowo, to od poniedziałku jest mnie trzy kilo mniej, a to jeszcze nie koniec stresu. Z drugiej strony, pies był zawsze, a od 22 lat tylko ze mną. Jak teraz znieść jakąkolwiek zmianę? Biję się więc dodatkowo i z tymi myślami. Dziękuję więc za wsparcie i ciepłe myśli...bo teraz pewnie tego najbardziej mi potrzeba. Quote
Mysza2 Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 iwstar58 napisał(a): W ciągu 2 lat odchodzi trzeci pies. I nieważne, że wszystkie wiekowe. Żal jest zawsze taki sam. Zawsze towarzyszą temu wielkie emocje. Oj tak, i dobrze że czas płynie bo inaczej nie dałoby się żyć, pewnie prawie wszystkie mamy za sobą takie doświadczenia więc naprawdę rozumiemy co czujesz. Najgorsze, że nikt nie potrafi pomóc, wszystko człowiek musi sam przerobić w sobie, wszystko musi wyboleć. Niech Cię pociesza cały czas to że dzięki Tobie odszedł godnie i nie cierpiał. Tylu tym biedom niestety nie jest to dane. Quote
Kamila Proc Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 ciagle nie moge sie otrzasnac. i to zdjecia Sambusia przechodzacego przez Teczowy Most.... Quote
Mysza2 Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 Mysza2 napisał(a):jesteśmy Iwonko z Tobą cały czas..... Quote
fiorsteinbock Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 Iwonko, na pewno potrzebujesz czasu aby ochłonąc, poukladować sobie wszystko w głowie i przede wszystkim odzyskać rownowagę emocjonalna. Czytam, że odprowadziłas trzeciego psa do bram TM :( Dla mnie najwiekszym wstrzasem bylo odejscie ukochanego Filipka. Kocham wszystkie zwierzaki, ale on byl wyjatkowo wpisany w moje serce i zawsze bedzie dla mnie najwieksza miłoscia. Uczucie, ktore zywilam do Flapa w czesci przelalam na kota Cezara, nawet sobie wkrecalam, ze tym razem Filip jest kotem :) Znajomi odradzali nam branie kolejnego zwierzaka, bo znow przezyjemy dramat po stracie, bo bedziemy patrzec na chorobe i cierpienie i staniemy kolejny raz przed emocjonalna góra, która bedziemy musieli przejsc. I to sie zgadza, tak bedzie. Ale uzmyslowilam sobie, że moj płacz, dołek, (ktory pewnie zalicze)pustka w sercu jest niczym w porównaniu z bezdomnością zwierząt. Poinformowałam rodzine o przemysleniach - przy drugim kocie i tymczasowiczu Kaju już nic nie mowili. Kazdy zwierzak jest indywidualnoscia, ktora pokochamy w mig i mysle sobie, ze jeszcze wiele razy w zyciu bedziemy plakac bo one pozwalaja nam byc ze soba tak krótką chwile :( Quote
Mysza2 Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 Pięknie to napisałaś Edytko. Ja też sobie kilka razy już mówiłam "już nigdy więcej", nie chcę tego przeżywać jeszcze raz, ale potem stawała na drodze kolejna niechciana bieda. I tak się to toczy. Ale z perspektywy czasu patrzy się już spokojniej, nigdy się nie zapomina ale z czasem da się z tym żyć, ale tego czasu trzeba dużo. Iwonko trzymasz się jakoś? Martwimy się Quote
Kamila Proc Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 tak, to jest wielki dylemat. przyjmowac zwierzaki do serca a pozniej ciepriec, gdy odchodza. ale z drugiej strony pozbawiac sie wszystkiego dobrego, co wynika z obecnosci w naszym zyciu takich przyjaciol Quote
iwstar58 Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 Pamiętam Sambuś.. :-( Dziś minął tydzień odkąd nie ma Samborka.. Niby tylko tydzień, a mnie wydaje się całą wiecznością.. I tylko dalej ta pustka. Kochane, dziękuję za ciepłe słowa, wsparcie i zrozumienie fiorsteinbock napisał(a): Znajomi odradzali nam branie kolejnego zwierzaka, bo znow przezyjemy dramat po stracie, bo bedziemy patrzec na chorobe i cierpienie i staniemy kolejny raz przed emocjonalna góra, która bedziemy musieli przejsc. I to sie zgadza, tak bedzie. Ale uzmyslowilam sobie, że moj płacz, dołek, (ktory pewnie zalicze)pustka w sercu jest niczym w porównaniu z bezdomnością zwierząt. Poinformowałam rodzine o przemysleniach - przy drugim kocie i tymczasowiczu Kaju już nic nie mowili. Kazdy zwierzak jest indywidualnoscia, ktora pokochamy w mig i mysle sobie, ze jeszcze wiele razy w zyciu bedziemy plakac bo one pozwalaja nam byc ze soba tak krótką chwile :( Dokładnie Edytko, dołek, ból i płacz,i pustka w sercu.. są niczym w porównaniu z bezdomnością zwierzaków. Warto zebrać siły i znów zrobić dla nich coś dobrego. Tylko trochę czasu potrzeba.. choć trochę Mysza2 napisał(a):Pięknie to napisałaś Edytko. Ja też sobie kilka razy już mówiłam "już nigdy więcej", nie chcę tego przeżywać jeszcze raz, ale potem stawała na drodze kolejna niechciana bieda. I tak się to toczy. Ale z perspektywy czasu patrzy się już spokojniej, nigdy się nie zapomina ale z czasem da się z tym żyć, ale tego czasu trzeba dużo. Iwonko trzymasz się jakoś? Martwimy się Elu, a ja nigdy nie mówiłam, że "nigdy więcej" i nigdy nie miałam takiego dylematu...bo tak się składało, że jak odchodził jeden pies.. to zostawał drugi. I praktycznie zawsze jakiś psiak był. Teraz jest inaczej, a ja mam dylemat ale innej natury. Bardziej dotyczący zapewnienia ewentualnej opieki nad psem w razie np. choćby choroby, szpitala itp. Awaryjnie opiekę na kilka dni miałabym, ostatecznie są jeszcze hoteliki i PDT. Nie wszystko jest takie proste, gdy pies ma jednego opiekuna, muszę to wszystko poukładać, ocenić swoje możliwści i przespać się z tym. Potem dopiero zadecydować. Teraz to mogę tylko powiedzieć, że tak po prostu... tęsknię za psem, a posłania i miseczki jeszcze nie poznikały Kamila Proc napisał(a):tak, to jest wielki dylemat. przyjmowac zwierzaki do serca a pozniej ciepriec, gdy odchodza. ale z drugiej strony pozbawiac sie wszystkiego dobrego, co wynika z obecnosci w naszym zyciu takich przyjaciol Kamilko, właśnie i o drugą stronę też chodzi, bo psiaki kocham nade wszystko. I tak pewnie zostanie... Quote
Mysza2 Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 Iwonko, dobrze, że jesteś, martwiłam się. Iwonko, to moje pisanie to takie ogólne dywagacje na temat własnych przeżyć, a nie żadne sugestie i rady dla Ciebie. Nie ośmieliłabym się nikomu radzić , a tym bardziej w takim okresie w jakim się znajdujesz. Każdy z nas żyje w różnych uwarunkowaniach i musi dokonywać wyborów rozsądnych w jego sytuacji. Przytulam Cię bardzo bardzo mocno w myślach. Quote
iwstar58 Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 Nie, nie odebrałam Elu tych słów jako skierowanych do mnie. Rozumiem, że piszesz ogólnie o odczuciach wielu osób. Sama spotkałam się wiele razy z tym "nigdy więcej" Ale przeważnie prawdziwy psiarz przełamuje się po jakimś czasie. Fakt jedni potrzebują mniej czasu, inni potrzebują go więcej. No i istnieją jeszcze tacy niereformowalni jak ja, którzy zupełnie nie potrafią żyć bez psa... Dzięki Elu, nie martw się kochana, myślę że jeszcze parę dni wyciszenia, przemyślenia a pozaglądam częściej na dogo Quote
giselle4 Posted November 26, 2011 Author Posted November 26, 2011 iwstar58 napisał(a):Nie, nie odebrałam Elu tych słów jako skierowanych do mnie. Rozumiem, że piszesz ogólnie o odczuciach wielu osób. Sama spotkałam się wiele razy z tym "nigdy więcej" Ale przeważnie prawdziwy psiarz przełamuje się po jakimś czasie. Fakt jedni potrzebują mniej czasu, inni potrzebują go więcej. No i istnieją jeszcze tacy niereformowalni jak ja, którzy zupełnie nie potrafią żyć bez psa... Dzięki Elu, nie martw się kochana, myślę że jeszcze parę dni wyciszenia, przemyślenia a pozaglądam częściej na dogo Dobrze ze jestes z nami dobrze ze serce mniej boli ale pamiec dalej przedstawia nam obrazy ukochanych. Jezeli kochamy to zawsze jest wielki zal i smutek bo tylko ludzie z sercem cierpia kiedy odchodzi pies i nie jest wazne jak dlugo byl z czlowiekiem najwazniejsze ze zył godnie i umarł godnie a pod powiekami zostal jemu Twoj Iwonko obraz juz na wieki Amen Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.