Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

:-(:-(:-(:placz::placz::placz:....na zawsze w sercu pozostaniesz , cudny cudny Sambuniu:modla::modla::modla:dzieki cioci Iwonce , miales piekne zycie , choc troche zycia pieknego czulego

Posted

fiorsteinbock napisał(a):
Zajrzałam dzisiaj bo jakos nie dociera do mnei, ze Samuś jest po drugiej stronie TM :(
Iwonko, jak sie trzymasz? nie wiem czy wogole mozna zadawac takie banalne pytanie :(

Też zaglądam jak codziennie przez prawie rok już.
Ja myślę że można a nawet trzeba Edytko.

Posted

Sambuś już na miejscu wiecznego odpoczynku...
Śpij spokojnie maluszku :-(







...tylko miseczki i posłania...dalej tkwią na swoim miejscu...
a wokół.. pustka. :-(

Posted

[quote name='fiorsteinbock']Zajrzałam dzisiaj bo jakos nie dociera do mnei, ze Samuś jest po drugiej stronie TM :(
Iwonko, jak sie trzymasz? nie wiem czy wogole mozna zadawac takie banalne pytanie :(


[quote name='Mysza2']Też zaglądam jak codziennie przez prawie rok już.
Ja myślę że można a nawet trzeba Edytko.


Można, można Edytko i Ela ma rację, że nawet trzeba..
Pewnie jeszcze trochę żalu pozostawię.. tu na Samborkowym wątku.
Jest mi ciężko, choć jeszcze rzeczywistość nie bardzo dotarła do mnie.
Sambo był wyjątkowym psem, on żył w swoim świecie ciszy i ciemności...
ale za każdy smaczek, każde głaski i buziaki, każde przytulenie
potrafił odwdziędzyć się takim merdaniem ogona, że aż dziw,
że to tyle radości było w tym schorowanym, wiekowym i odtrąconym psie.
Mimo to, że nie nastawiałam się na długą wspólną drogę z Sambulińskim,
to pozostanie żal i jakiś niedosyt, że to tylko 7 miesięcy.
Natomiast dla Samba, prawie rok lepszego życia, to pewnie szmat czasu.
O to właśnie chodziło i z tego trzeba się cieszyć.

To kilka z moich ulubionych fotek
i takim go zapamiętam...















Co będzie dalej? Nie wiem.
Serce by dyktowało, żeby zapełnić tą pustkę.
Rozum mówi inaczej.
W ciągu 2 lat odchodzi trzeci pies. I nieważne, że wszystkie wiekowe.
Żal jest zawsze taki sam. Zawsze towarzyszą temu wielkie emocje.
Tak bardziej obrazowo, to od poniedziałku jest mnie trzy kilo mniej,
a to jeszcze nie koniec stresu.
Z drugiej strony, pies był zawsze, a od 22 lat tylko ze mną.
Jak teraz znieść jakąkolwiek zmianę?
Biję się więc dodatkowo i z tymi myślami.
Dziękuję więc za wsparcie i ciepłe myśli...bo teraz
pewnie tego najbardziej mi potrzeba.

Posted

iwstar58 napisał(a):

W ciągu 2 lat odchodzi trzeci pies. I nieważne, że wszystkie wiekowe.
Żal jest zawsze taki sam. Zawsze towarzyszą temu wielkie emocje.

Oj tak, i dobrze że czas płynie bo inaczej nie dałoby się żyć, pewnie prawie wszystkie mamy za sobą takie doświadczenia więc naprawdę rozumiemy co czujesz.
Najgorsze, że nikt nie potrafi pomóc, wszystko człowiek musi sam przerobić w sobie, wszystko musi wyboleć.
Niech Cię pociesza cały czas to że dzięki Tobie odszedł godnie i nie cierpiał. Tylu tym biedom niestety nie jest to dane.

Posted

Iwonko, na pewno potrzebujesz czasu aby ochłonąc, poukladować sobie wszystko w głowie i przede wszystkim odzyskać rownowagę emocjonalna. Czytam, że odprowadziłas trzeciego psa do bram TM :(

Dla mnie najwiekszym wstrzasem bylo odejscie ukochanego Filipka. Kocham wszystkie zwierzaki, ale on byl wyjatkowo wpisany w moje serce i zawsze bedzie dla mnie najwieksza miłoscia. Uczucie, ktore zywilam do Flapa w czesci przelalam na kota Cezara, nawet sobie wkrecalam, ze tym razem Filip jest kotem :) Znajomi odradzali nam branie kolejnego zwierzaka, bo znow przezyjemy dramat po stracie, bo bedziemy patrzec na chorobe i cierpienie i staniemy kolejny raz przed emocjonalna góra, która bedziemy musieli przejsc.
I to sie zgadza, tak bedzie.
Ale uzmyslowilam sobie, że moj płacz, dołek, (ktory pewnie zalicze)pustka w sercu jest niczym w porównaniu z bezdomnością zwierząt.
Poinformowałam rodzine o przemysleniach - przy drugim kocie i tymczasowiczu Kaju już nic nie mowili.

Kazdy zwierzak jest indywidualnoscia, ktora pokochamy w mig i mysle sobie, ze jeszcze wiele razy w zyciu bedziemy plakac bo one pozwalaja nam byc ze soba tak krótką chwile :(

Posted

Pięknie to napisałaś Edytko.
Ja też sobie kilka razy już mówiłam "już nigdy więcej", nie chcę tego przeżywać jeszcze raz, ale potem stawała na drodze kolejna niechciana bieda. I tak się to toczy.
Ale z perspektywy czasu patrzy się już spokojniej, nigdy się nie zapomina ale z czasem da się z tym żyć, ale tego czasu trzeba dużo.
Iwonko trzymasz się jakoś? Martwimy się

Posted



Pamiętam Sambuś.. :-(
Dziś minął tydzień odkąd nie ma Samborka..
Niby tylko tydzień, a mnie wydaje się całą wiecznością..
I tylko dalej ta pustka.

Kochane, dziękuję za ciepłe słowa, wsparcie i zrozumienie


fiorsteinbock napisał(a):


Znajomi odradzali nam branie kolejnego zwierzaka, bo znow przezyjemy dramat po stracie, bo bedziemy patrzec na chorobe i cierpienie i staniemy kolejny raz przed emocjonalna góra, która bedziemy musieli przejsc.
I to sie zgadza, tak bedzie.
Ale uzmyslowilam sobie, że moj płacz, dołek, (ktory pewnie zalicze)pustka w sercu jest niczym w porównaniu z bezdomnością zwierząt.
Poinformowałam rodzine o przemysleniach - przy drugim kocie i tymczasowiczu Kaju już nic nie mowili.

Kazdy zwierzak jest indywidualnoscia, ktora pokochamy w mig i mysle sobie, ze jeszcze wiele razy w zyciu bedziemy plakac bo one pozwalaja nam byc ze soba tak krótką chwile :(



Dokładnie Edytko, dołek, ból i płacz,i pustka w sercu..
są niczym w porównaniu z bezdomnością zwierzaków.
Warto zebrać siły i znów zrobić dla nich coś dobrego.
Tylko trochę czasu potrzeba.. choć trochę


Mysza2 napisał(a):
Pięknie to napisałaś Edytko.
Ja też sobie kilka razy już mówiłam "już nigdy więcej", nie chcę tego przeżywać jeszcze raz, ale potem stawała na drodze kolejna niechciana bieda. I tak się to toczy.
Ale z perspektywy czasu patrzy się już spokojniej, nigdy się nie zapomina ale z czasem da się z tym żyć, ale tego czasu trzeba dużo.
Iwonko trzymasz się jakoś? Martwimy się


Elu, a ja nigdy nie mówiłam, że "nigdy więcej" i nigdy nie
miałam takiego dylematu...bo tak się składało,
że jak odchodził jeden pies.. to zostawał drugi.
I praktycznie zawsze jakiś psiak był.
Teraz jest inaczej, a ja mam dylemat ale innej natury.
Bardziej dotyczący zapewnienia ewentualnej opieki nad psem
w razie np. choćby choroby, szpitala itp.
Awaryjnie opiekę na kilka dni miałabym, ostatecznie
są jeszcze hoteliki i PDT.
Nie wszystko jest takie proste, gdy pies ma jednego opiekuna,
muszę to wszystko poukładać, ocenić swoje możliwści
i przespać się z tym. Potem dopiero zadecydować.
Teraz to mogę tylko powiedzieć, że tak po prostu...
tęsknię za psem, a posłania i miseczki jeszcze
nie poznikały


Kamila Proc napisał(a):
tak, to jest wielki dylemat. przyjmowac zwierzaki do serca a pozniej ciepriec, gdy odchodza. ale z drugiej strony pozbawiac sie wszystkiego dobrego, co wynika z obecnosci w naszym zyciu takich przyjaciol


Kamilko, właśnie i o drugą stronę też chodzi, bo psiaki kocham nade wszystko.
I tak pewnie zostanie...

Posted

Iwonko, dobrze, że jesteś, martwiłam się.
Iwonko, to moje pisanie to takie ogólne dywagacje na temat własnych przeżyć, a nie żadne sugestie i rady dla Ciebie.
Nie ośmieliłabym się nikomu radzić , a tym bardziej w takim okresie w jakim się znajdujesz.
Każdy z nas żyje w różnych uwarunkowaniach i musi dokonywać wyborów rozsądnych w jego sytuacji.
Przytulam Cię bardzo bardzo mocno w myślach.

Posted

Nie, nie odebrałam Elu tych słów jako skierowanych do mnie.
Rozumiem, że piszesz ogólnie o odczuciach wielu osób.
Sama spotkałam się wiele razy z tym "nigdy więcej"
Ale przeważnie prawdziwy psiarz przełamuje się po
jakimś czasie. Fakt jedni potrzebują mniej czasu,
inni potrzebują go więcej.
No i istnieją jeszcze tacy niereformowalni jak ja, którzy
zupełnie nie potrafią żyć bez psa...
Dzięki Elu, nie martw się kochana, myślę że jeszcze parę dni
wyciszenia, przemyślenia a pozaglądam częściej na dogo

Posted

iwstar58 napisał(a):
Nie, nie odebrałam Elu tych słów jako skierowanych do mnie.
Rozumiem, że piszesz ogólnie o odczuciach wielu osób.
Sama spotkałam się wiele razy z tym "nigdy więcej"
Ale przeważnie prawdziwy psiarz przełamuje się po
jakimś czasie. Fakt jedni potrzebują mniej czasu,
inni potrzebują go więcej.
No i istnieją jeszcze tacy niereformowalni jak ja, którzy
zupełnie nie potrafią żyć bez psa...
Dzięki Elu, nie martw się kochana, myślę że jeszcze parę dni
wyciszenia, przemyślenia a pozaglądam częściej na dogo


Dobrze ze jestes z nami
dobrze ze serce mniej boli
ale pamiec dalej przedstawia nam obrazy ukochanych.
Jezeli kochamy to zawsze jest wielki zal i smutek
bo tylko ludzie z sercem cierpia kiedy odchodzi pies
i nie jest wazne jak dlugo byl z czlowiekiem
najwazniejsze ze zył godnie
i umarł godnie
a pod powiekami zostal jemu Twoj Iwonko obraz juz na wieki
Amen

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...