Marz Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 "Przyjechała baba z miasta i problem robi" - tak podsumował mnie pewien pan, gdy chodziłam po całej wsi i pytałam kto jest właścicielem Tego Psa. Ale zacznijmy od początku. Wracałam do rodziców na weekend (ach, te studia) i mniej więcej z przystanku mam 1,5 km do domu. Po drodze, która biegnie przez taki sobie lasek, przyplątał się do mnie Ten Pies. Z błagalnym wyrazem pyszczka i merdającym ogonem rozdawał mi całusy na prawo i lewo, przytulał się, skakał i... zjadł pełne cztery garści psiej karmy, którą zakupiłam "na sprawdzian" dla psa rodziców. Jak już zrozumiał, że mam jedzenie, to nie chciał mnie odstąpić na więcej niż kilka metrów. Podbiegał, po czym siadał i czekał, aż do niego dojdę. Niestety nie miałam szans zakwaterować go w domu rodziców (jak wspomniałam, mamy psa, a Norton z ledwością jest w stanie zaakceptować papugę, nie mówiąc o innym psie...), więc Ten Pies, nazywany we wsi "Wyścigówką" :roll: nie miał się gdzie podziać. Co prawda wymogłam na sąsiadach obietnicę dokarmiania go, ale pada śnieg, zawieja, a bidula nie ma się gdzie podziać... Historia psa była taka: kupiony na targu za butelkę wódki, bo taki śliczny, bo takie ładne ma białe skarpetki, po jakimś czasie po prostu się znudził. I teraz błąka się po całej wsi (a nawet po okolicznych wsiach, w tym po całkiem ruchliwych ulicach), bez budy, bez miski, bez swojego człowieka, do którego lgnie całym psim sercem. Nie wiem też jak z właścicielem, bowiem jeszcze z nim nie rozmawiałam. Jest zima, śnieg, mróz, wiatr... A on nie ma się gdzie podziać. Wiem, że liczę na zbyt wiele, ale jednego psa wydałam już kilka lat temu do schroniska w Nowym Targu i nie zamierzam tego powtarzać. Gdyby znalazła się jakaś zwykła buda, choć buda i pełna miska... Piesek obecnie przebywa w okolicach Suchej Beskidzkiej. I zdjęcia Tego Psa: Tak prosił o jedzenie. A tak uciekał, gdy szybko wyciągałam telefon z torebki. Potem jednak stwierdził, że fajnie się do ludzia przytulić. Quote
Marz Posted December 12, 2010 Author Posted December 12, 2010 Zdjęć ciąg dalszy: I się przytulał, chociaż przed aparatem raczej ucieka. Jak można takim oczętom odmówić? A potem poszedłem za ludziem, co miał jedzenie i nie chciałem go zgubić... Jakość zdjęć kiepska, bo z telefonu... Nie przypuszczałam, że przyda mi się aparat. I jeszcze: zdjęcia pochodzą z 24 listopada. Teraz jest tam śnieg, mróz i wiatr. Quote
Marz Posted December 18, 2010 Author Posted December 18, 2010 Wiem tylko tyle, że cały czas biega i próbuje się wciskać ludziom do domów, garażów, byleby tylko nie siedzieć na śniegu i mrozie. Dzisiaj było tam -18 i to o dziewiątej rano, co było w nocy? Śniegu miejscami jest po uda. Szukamy budy, kojca, czegokolwiek, byleby psiak miał się gdzie schować. Przynajmniej dokarmiająca go pani się spisuje, bo nie wystają mu kości, raczej wygląda na lekko obrośniętego tłuszczykiem :) Quote
wtatara Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 a nie może go ktoś wziąć na te mrozy, jaki on duzy Quote
Olga7 Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 A zajrzalam i ja w biegu,wpadlam na chwilkę na dogo.Sliczny ,fajny pies -pewnie łagodny do wszystkich.Jak reaguje na koty-może da się sprawdzić,zobaczyć przy okazji? Quote
Kenny Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 przydałoby się DT, raczej moim zdaniem jest konieczne. strasznie zimno...:( Quote
Marz Posted December 18, 2010 Author Posted December 18, 2010 Po kolei do wszystkich. Duży nie jest, mniej więcej pod kolano. Nikt go nie chce wziąć, w tym jest problem, w okolicy szukam mu domu już od 24 listopada, gdy pierwszy raz go zobaczyłam. Nie ma mowy, ani na chwilę. A jak myślę, że z psem problem "to za wiatrówkę złapać i się rozwiąże"... To jest taki typowy piesek, który sobie biega po drodze i nikomu krzywdy nie robi. Z tego co miałam okazję zaobserwować, to nie rusza go widok żadnego zwierza, kota, kury czy innego psa. Ale co by było w domu, w zamkniętym pomieszczeniu, nie wiem. Strasznie, strasznie zimno. Ale w okolicy DT nie znalazł, choć ludzie na moją prośbę pytali znajomych. Dla nich, jeżeli z psem jest problem, powinno się go zastrzelić, bo "za stary żeby utopić". Chcę go stamtąd jak najszybciej wyciągnąć, żeby na takiego pana po kilku głębszych nie trafił. Quote
Olga7 Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 Dziękujmy ci Marz za informacje.Czy te fotki na boku dasz radę jakoś obrocić? Wtatara ma pewną koncepcję i jest duża szansa pomyślnego zalatwienia sprawy dt może,jesli jednen pies pojdzie do domu stalego.do adopcji.Nie ma szansy na te kilka dni choć jakiś kąt ,schronienie zapewnić ? Quote
Marz Posted December 18, 2010 Author Posted December 18, 2010 Zdjęcia bez problemu da się obrócić, zrobię to za moment. W granicach Bożego Narodzenia pewnie będę u rodziców, mogłabym też zrobić nowe. Szansy na DT niestety w tym miejscu nie ma żadnej, przepytani i poproszeni są wszyscy. Nie zgadzają się nawet po mojej deklaracji, że zapłacę im za pilnowanie psa. To taka mała wioska. Psy mają budę, łańcuch... Ludzie patrzyli na mojego tatę jak na idiotę, kiedy psu budował kojec, jeszcze zadaszony "bo po co, pies ma być na łańcuchu", a my tu stawiamy drewniany, zadaszony, jeszcze z ocieplaną budą... Dlatego właśnie zgłosiłam jego sprawę na dogomanię, bo tam nikt nie przejmuje się tymi psami. A zapewne gdyby pójść dalej w wieś, to znalazłoby się jeszcze takich kilka. Quote
Olga7 Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 Marz-odebralaś wiadomość ode mnie ? Podaj proszę maila do siebie albo jakiś kontakt ,np. tel. ,czy gg. Czekam na kontakt .Czy mialabyś możliwość dowiezc psa do Katowic ,czy Zabrza np.? A jesli nie tam ,to gdzieś bliżej. Może uda się umieścić tego psa w hoteliku,cioteczka wtatara a ja też spróbujemy pomoc temu psu.Ten pies także pies powinien miec swoj dom u dobrych ludzi a nie poniewierać się wsród obojętnych ,czy wrogich mu ludzi tam na wsi.Dobrze,że Marz zalożylaś mu wątek,dzięki Ci za to i za dobre serce. Zeby jeszcze ta dokarmiająca go kobieta tam znalazla dla niego na te mrozy jakis kącik kolo domu ,by nie musial siedziec na mrozie dnie i noce.... Quote
Kenny Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 widzę, że coś się kroi, 3mam kciuki z całej siły! wytrzymaj kochany! Quote
Marz Posted December 19, 2010 Author Posted December 19, 2010 No wszyscy mamy nadzieję, że się w końcu wykroi :) A po dzisiejszej rozmowie telefonicznej z panią, która go dokarmia, jestem przekonana, że kącik koło domu się znajdzie. O ile nie w domu ;) Quote
wtatara Posted December 19, 2010 Posted December 19, 2010 no to super- nareszcie piesku może nie bedziesz cierpiał Quote
Olga7 Posted December 19, 2010 Posted December 19, 2010 [quote name='Marz']No wszyscy mamy nadzieję, że się w końcu wykroi :) A po dzisiejszej rozmowie telefonicznej z panią, która go dokarmia, jestem przekonana, że kącik koło domu się znajdzie. O ile nie w domu ;) Rozumiem,że chodzi o to,że ta kobieta dokarmiająca tego psa wpuści go by nie marzł,na swoje podwórko a czasem do domu może ,czy też chce go przygarnąc-dać mu dom na zawsze ? Po rozmowie tel. z Marz myślę,że chyba to pierwsze jednak? Jak już wiem.tam w styczniu będzie jezdzil hycel i lapał takie bezpańskie psy a wcześniej moze być odstrzelony przez jednego z mieszkanców,o czym już wspomniał w rozmowie z Marz!!! Ta kobieta nie chce ,czy nie może go przygarnąc na zawsze -a jedynie na prośbę Marz dokarmia go ,ale nie chce za bardzo dać mu schronienia.Może boi się,bo byly wlaścieciel mieszka tam ,ale nie chce slyszeć o swoim psie -wywalili go w środku zimy i lepiej nie nalegać ,bo mogą go wykończyć /albo zlecą komuś/...:shake::shake: Quote
Kenny Posted December 19, 2010 Posted December 19, 2010 jeeeeeny. a opcja zabrania go stamtąd? potrzebny jakiś transport z tego co zrozumiałam, tak? Quote
Olga7 Posted December 19, 2010 Posted December 19, 2010 No tak ,bo Marz mieszka teraz w Krakowie,studiuje i bedzie tam na wsi tylko na swięta a potem wraca .Gdyby pies mial jechać do Ulki12 ,to Marz by go dowiozla do Krakowa pociagienm,ale dalej chyba trzeba by go dowiezc. Przewoz pkp z Krakowa do Zarek-Myszkowa jest chyba mozliwy. A możesz jakoś pomoc z tym transportem psa ? Nalepiej by bylo zabrac psa z tej wsi bezposrednio i dostarczyć do Zarek-Myszkowa do Uli- jak najprędzej . Quote
Marz Posted December 19, 2010 Author Posted December 19, 2010 Życie jak zawsze kwitnie wieczorem :) Naprawdę dziękuję za kontrolę nad tematem, mnie chwilowo przytłoczyła nauka. Tak, na razie walczę o to, żeby chociaż na kilka dni tego najgorszego mrozu go przetrzymała. Może do środy, bo jak wspomniałam, jakoś pewnie bym sobie dała radę będąc w domu z tymi dwoma psami, ale na razie siedzę w Krakowie. No cóż, jeżeli domek tymczasowy się znajdzie, może nawet i transport się jakoś zorganizuje? P.S. Nie ma to jak prawie godzinna rozmowa telefoniczna, sprawia pani wrażenie lepiej zorientowanej ode mnie w losie psiaka ;) Quote
Kenny Posted December 19, 2010 Posted December 19, 2010 czyli po świętach trzeba by było go zawieźć z Krakowa do Zarek-Myszkowa,tak? ile to kilometrów? Quote
Olga7 Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Widze ,że chyba za bardzo rozpedzilam się w temacie tego psa i niepotrzebnie wyręczam chyba Marz,ale jesli pies ma wpaść w łapy hycla w styczniu lub być celem mysliwskim dla posiadacza dubeltowki w tej wsi ,to żal mi jednak kazdego takiego bezbronnego psa. Domyślam się ,że Marz ma i tak dużo nauki i spraw na glowie ,trochę chcialam Marz wyręczyć-dla ratowania psa. To wtatara podsunęla mysl,żeby pytac Ulę o miejsce po Vanilku,ktory ma dużą szansę na nowy dom już lada dzień. Mamy nadzieję ,że pozostale osoby z tamtego wątku podtrzymają swoje wpłaty i deklaracje. Ta rozmowa tel.miala na celu znalezienie predkiej pomocy temu psu i wybadanie ,jakie są zagrożenie jego życia/zdrowia i bezpieczeństwa.Wierz mi Marz,że nie kieruje mną zwykla ciekawość ,no i rozrzutność w nabijaniu kasy operatorom,a trochę takich rozmów nt.pomocy psom trzeba wykonać a potem płacić rach.,niestety.;) Quote
Olga7 Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 [QUOTE=Marz;15957649]Po kolei do wszystkich. Duży nie jest, mniej więcej pod kolano. Nikt go nie chce wziąć, w tym jest problem, w okolicy szukam mu domu już od 24 listopada, gdy pierwszy raz go zobaczyłam. Nie ma mowy, ani na chwilę. A jak myślę, że z psem problem "to za wiatrówkę złapać i się rozwiąże"... To jest taki typowy piesek, który sobie biega po drodze i nikomu krzywdy nie robi. Z tego co miałam okazję zaobserwować, to nie rusza go widok żadnego zwierza, kota, kury czy innego psa. Ale co by było w domu, w zamkniętym pomieszczeniu, nie wiem. Strasznie, strasznie zimno. Ale w okolicy DT nie znalazł, choć ludzie na moją prośbę pytali znajomych. Dla nich, jeżeli z psem jest problem, powinno się go zastrzelić, bo "za stary żeby utopić". Chcę go stamtąd jak najszybciej wyciągnąć, żeby na takiego pana po kilku głębszych nie trafił. Z posta Marz: Wiem tylko tyle, że cały czas biega i próbuje się wciskać ludziom do domów, garażów, byleby tylko nie siedzieć na śniegu i mrozie. Dzisiaj było tam -18 i to o dziewiątej rano, co było w nocy? Śniegu miejscami jest po uda. Szukamy budy, kojca, czegokolwiek, byleby psiak miał się gdzie schować. Przynajmniej dokarmiająca go pani się spisuje, bo nie wystają mu kości, raczej wygląda na lekko obrośniętego tłuszczykiem . post Marz:więc Ten Pies, nazywany we wsi "Wyścigówką" :roll: nie miał się gdzie podziać. Co prawda wymogłam na sąsiadach obietnicę dokarmiania go, ale pada śnieg, zawieja, a bidula nie ma się gdzie podziać... Historia psa była taka: kupiony na targu za butelkę wódki, bo taki śliczny, bo takie ładne ma białe skarpetki, po jakimś czasie po prostu się znudził. I teraz błąka się po całej wsi (a nawet po okolicznych wsiach, w tym po całkiem ruchliwych ulicach), bez budy, bez miski, bez swojego człowieka, do którego lgnie całym psim sercem. Nie wiem też jak z właścicielem, bowiem jeszcze z nim nie rozmawiałam. ----------------------------------------------------------------------------------- Ale jednak sporo inf. zawarte jest w poscie Marz także ,nie tylko to wynik tel.rozeznania.-wywiadu:razz:. Quote
Kenny Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 czyli jak? będzie potrzebny ten transport? jeśli będzie to piszcie do mnie, proszę. Quote
Marz Posted December 20, 2010 Author Posted December 20, 2010 Ależ nie, nie! Źle mnie zrozumiałaś - ja Ci tak bardzo, bardzo dziękuję, że kontrolujesz ten wątek. Ja już powoli czuję oddech sesji na plecach i jeżeli tylko jesteś w stanie trochę mi pomóc zwłaszcza na forum, to... to w wakacje do Częstochowy na kolanach za Ciebie pójdę, o! ;) A jeżeli chodzi o nabijanie rachunków telefonicznych... następnym razem na mój koszt, żeby było uczciwie. Zapomniałabym. Transport będzie potrzebny, jeżeli inny piesek pójdzie sobie do cudownego domku i wtedy powstała idea, żeby na jego miejsce wcisnąć tego. Ale termin nie jest mi bliżej znany :) Quote
Kenny Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 ok, to czekam na wieści jak z tym dt wyjdzie. w razie czego zaglądam. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.