tatankas Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Moja staruszka była z nami na ostatnich swoich wakacjach,choć strasznie wychudzona,że wstyd było się z nią pokazać,bo raczysko ją zżerało,to nie wyobrażałam sobie,by ją gdzieś zostawić,albo uśpić.Podłość ludzka nie zna granic.Ja też bym nigdzie nie wyjechała,ale psa bym nie wyrzuciła.Trzymamy kciuki za staruszka. Quote
Jagoda1 Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Dzielę radość, ze został stamtąd wyrwany... Wielkie dzieki "emhokr":iloveyou: Ola Gucia tez w ub. roku uratowała. Quote
emhokr Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Tatankas, my mielismy bullterierkę, 13 lat, zmiany w kręgosłupie zablokowały jej oddawanie moczu... i może ją męczyliśmy, walcząc. Ale do końca mieliśmy nadzieję... nie udało się, niestety... a najłatwiej było się poddac... ale to inna mentalnośc... wcześniej była w domu 15-letnia spanielka... inne czasy, mało lecznic. Wet przyjeżdżał do domu kilkanaście razy...w końcu, po solidnym opieprzu ze strony doktora, z bólem serca, Tata zgodził się uśpic ślepą, głuchą, praktycznie nie chodzącą, wynoszoną na dwór sunię... ja wiem, że starośc zwierzęcia jest niejednokrotnie bardzo trudna... ale zwierzak jest żywym stworzeniem, czuje, kocha, przywiazuje sie! wywalic to można lampę albo stary mebel! bo już rośliny nie wypada, o zwierzęciu nie wspomnę!!! i krew mnie zalewa, gul skacze, a łapy się trzęsą jak w delirce na myśl o tym, co ludzie robią... co sie wtedy myśli? nie ma się wyrzutów sumienia? jak można spojrzec sobie w oczy, w oczy innym, jak można się zachwycac innymi zwierzętami i, nie daj Boże, brac nowego, bo uroczy, fajny i młodziutki? Quote
Kapsel Posted November 22, 2010 Author Posted November 22, 2010 I znów się zdenerwowałam jak przeczytałam wpis Emhokr, :wallbash::wallbash::wallbash: Quote
Iza i Avanti Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Straszny wysyp faflunów przed zimą.... :-( Quote
Jagoda1 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Iza i Avanti napisał(a):Straszny wysyp faflunów przed zimą.... :-( Tez to zauważyłam...:shake: Quote
Agnezia Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Nie przejmujcie się, to jeszcze nic. Jak zaczną się mrozy będzie gorzej:angryy: Quote
Germaine Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Wczoraj zauważyłam, ze Mike się cały liże po jadrach, okazało sie, że jądra ma całe czerwone i spuchnięte jak swego czasu miał Skinny. Wyczyściłam mu uszy, w których jest mega syf. Dziś pognalismy do lecznicy, Mike ma leukocytoze ze względu na stan zapalny jader, byc może dlatego utyka i chodzi zgięty, te jadra go bardzo bolą. Jutro o 17 niestety jest kastracja z odjęciem moszny Poza tym na 100% był bity, w lecznicy ewidentnie bał się mężczyzn, od razu chował się za mną i cały trząsł :-( W domu anioł, jakby go nie było, przeprasza, że żyje Quote
_Goldenek2 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Biedna psina. Ludzie potrafią zgotować psiakom straszny los... :( Quote
tatankas Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Zatłukłabym takiego gada,moja też właśnie strasznie się mężczyzn boi,też musiała mieć przykre doświadczenia.Trzymamy kciuki za kolejnego dziadzia. Quote
emhokr Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 wczoraj w drodze nie bał się chłopaków, ale miał kupę emocji, najpierw lecznica, potem podróż... był zrezygnowany :( większośc drogi mocno przespał. Miał cieplutko, sporo miejsca (do czasu, aż się nie wmeldowalam leżąc obok niego - ale nie był zbulwersowany:eviltong:) fotka z początku drogi Kapselku, przepraszam, nie chciałam nic złego powiedziec :( Quote
Polla Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 jak piszecie, że on taki zrezygnowany jest, że się boi, przeprasza, że żyje to mi się tak ryczeć chce :( oby tych gnoi też spotkał taki los na starość :angryy: Quote
emhokr Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Polla, ja się w Mike'a wczoraj wyryczałam równo... z bezsilności i ze złości :( Quote
marta0731 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Jaki biedny.......... :(:(:( Jak się bierze psa, trzeba się liczyć z całą odpowiedzialnością za niego. I z pewnymi ograniczeniami i wyrzeczeniami Ja decydując się dać mojemu Montkowi ds wiem, że nie polecę sobie na wakacje do ciepłych krajów, że po pracy MUSZĘ zasuwać do domu, żeby wyjść na spacer, nie mogę sobie chodzić gdzie chcę, kiedy chcę i na ile chcę, muszę zrobić zakupy, ugotować makaronik z mięsem i tak dzień leci Czasem mam nerwy:oops: jak muszę wstać wcześnie przed pracą i lecieć na spacer Ale to jak on się do mnie przytula:loveu: - jest warte tego wszystkiego Nie wyobrażam sobie NIGDY oddać SWOJEGO psa Tacy ludzie............ Niestety na dogo nie można przeklinać:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: Życzę im jak najgorzej! Nic na to nie poradzę Trzymam kciuki za słodkiego Mike`a. Dobrze że jest u Germaine Quote
Maruda666 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Biedna dziaduleńka :( Musi go nieźle boleć :( Quote
Alicja Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 Powiem szczerze ...dla Mnie oddanie do schroniska własnego psa to jest na równi z oddaniem własnego dziecka ......i nie ma dla mnie na to żadnego wytłumaczenia Quote
ageralion Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 Alicja napisał(a):Powiem szczerze ...dla Mnie oddanie do schroniska własnego psa to jest na równi z oddaniem własnego dziecka ......i nie ma dla mnie na to żadnego wytłumaczenia Podpisuje sie pod tym cala soba... Quote
Kapsel Posted November 23, 2010 Author Posted November 23, 2010 Alicja napisał(a):Powiem szczerze ...dla Mnie oddanie do schroniska własnego psa to jest na równi z oddaniem własnego dziecka ......i nie ma dla mnie na to żadnego wytłumaczenia OOOOOOOO ...o to mi chodzi!!!! Quote
Jagoda1 Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 Trzeba wierzyć, ze i "pana", rodzina odda ... Quote
marta0731 Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 Dziś kastracja...... Trzymamy kciuki mocno, żeby wszystko ok!!!:thumbs: Quote
emhokr Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 jeszcze ok godziny i 35 minut...OBY BYŁO DOBRZE, Mike, jesteśmy z Tobą! Quote
Ewka :) Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 I my też trzymamy mocno kciuki! Taki kochany dziadziuś, szkoda słów i nerwów na takich ludziopodobnych... Na pewno po kastracji jeszcze będzie brykał, z całego serca w to wierzę :) Quote
Kapsel Posted November 23, 2010 Author Posted November 23, 2010 Chyba nici z kastracji :shake: Mike ma okropne rozwolnienie :shake: nie będzie mógł mieć dziś zabiegu :-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.