mtf zalesie Posted November 4, 2010 Posted November 4, 2010 w miskach zostalo suche wiec tylko dosypalam ,zebralam porozrzucane suche wokol opakowania,furtke zamknelam.miski jedna pod dachem a druga pod stolem bo padalo niemilosiernie Quote
gabat Posted November 5, 2010 Author Posted November 5, 2010 Szczepienie przesunięte na sobotę. Będziemy ok. 12. Oj będzie się działo. Na wszelki wypadek wezmę apteczkę! Na ile mamy jeszcze żarcia? Quote
gabat Posted November 6, 2010 Author Posted November 6, 2010 No więc nie było łatwo! Najpierw chłopaki się spięli i trzeba było interweniować. Azor powalił Reksia na ziemię i drasnął go w kark. Potem podaliśmy Sedalin, który zadziałał na nich umiarkowanie - każdy pies reaguje inaczej. Udało się nam zajść Azora od tyłu i jest szczepiony. Reksio w ogóle zignorował lek i pomimo dwugodzinnych prób nic. A i owszem przysiadał, oczy mu się kleiły, ale gdy myśleliśmy, że to już i próbowaliśmy podejść podrywał się i chodu. Tak, że musimy poczekać, aż bardziej zżyje się z marzenuś lub izusią lub mtf zalesie i da zbliżyć się do siebie. Quote
Marzenuś Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 O matko, wyobrażam sobie ten sajgon. Musiało być uroczo :) Hmm a czemu Azor rzucił się na Reksia? Przy mnie nigdy się to nie stało jeszcze. Ostatnio zatruwałam im życie swoją osobą przez 2 godziny i nic. Reksio zbliża się gdy nie patrzę. Jak siadam i także nie patrze mimo to nie podchodzi. Quote
gabat Posted November 6, 2010 Author Posted November 6, 2010 Oj było, było. Zadyma była dlatego że rozdzielaliśmy kiełbasę przy furtce. Jak vet zobaczył, że chłopaki podbiegają do płotu to powstał plan, że ja karmię przy płocie (my na zewnątrz a psy w środku) i tak mam manewrować, że któryś z panów ustawił się bokiem żeby ukłuć. Nic z tego nie wyszło - nie nimi takie numery - ale z pewnością podgrzaliśmy atmosferę no i ze strony Azora padło: spadaj, ja jestem większy i ja tu rządzę, ale Reksio był przeciwnego zdania to odwarknął no i się zaczęło. Rozdzieliliśmy, ale od tego momentu było nerwowo. Była kiełbasa i lek - już w środku. Azor pierwszy się zachwiał i położył, więc cyk, a Reksio jak gdyby nigdy nic. Robiliśmy kilka podejść, ale lek przestawał działać, więc cóż nam pozostało? Odwrót! Quote
gabat Posted November 6, 2010 Author Posted November 6, 2010 Dzwoniła właścicielka i bardzo martwi się o psy, że są same itd. Uspokoiłem ją, że dziewczyny z Zalesia czuwają, drapią, rozmawiają, karmią i co tam jeszcze.... Przesłałem jej link do wątku i ma czytać, dlatego proszę o obszerne relacje. Quote
Marzenuś Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 No rozumiem. Cwane bestie z nich. Karmy jeszcze jest, nie trza się martwić. Bardziej zastanawia mnie, kto je "podkarmia". W środę przy furtce leżała rozsypana sucha karma i pojemniczek jak po śmietanie... Quote
izusia Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 Wczoraj byłam dość późno. Psiaki zgłodniały. ale Reksio mnie tykał noskiem po nogach. Jak próbowałam się do niego odwrócić uciekał, ale widzę, że da się coś z nim zrobić...Azor - wzorowo się mnie słucha. Połozyłam na chwilę puchę z żarciem na ziemi poszłam po widelec - Azor dobił do puszki, ale posłuchał się i nie ruszył- grzecznie wyszedł z pomieszczenia. Po rozdaniu żarełka nie zauważona wyszłam - były tak zaangażowane... Quote
izusia Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 A dziś jestem pod wrażeniem... te tabletki, które im daliście nadal działały o godz.17.... Psiaki takie przyćmione. Azor jak w transie, idzie wołam go, ale taki jakoś stoi, bez energii. Reksio zwykle szybko ucieka, uwija się to tu to tam a teraz idzie, odskakuje z opóźnieniem... ależ naćpaliście towarzystwo :-) :-) :-D Quote
mtf zalesie Posted November 7, 2010 Posted November 7, 2010 czy ja zle zrozumialam -ze puszki mialy byc na mrozy aby marzenus zmieszala z czym cieplym a przed mrozami suche dawac Quote
gabat Posted November 8, 2010 Author Posted November 8, 2010 Możesz dawać puszki. Na zimę załatwię mrożone mięso. Quote
gabat Posted November 9, 2010 Author Posted November 9, 2010 Czy znacie kogoś z okolic Kampinosu? Mam na myśli miejscowość Kampinos! Umieściłem tam Bajkę tu link do wątku: http://www.dogomania.pl/threads/190227-Porzucona-sunia-i-5-szczeniak Bajka ma tam bardzo fajne warunki, ale jest potrzebna pomoc w wybudowaniu kojca. Materiały i narzędzia są na miejscu tylko opiekunom brakuje czasu, więc poszukuję kogoś kto ma zdolności manualne i zgodziłby się pomóc poświęcając trochę czasu w któryś z weekendów. Proszę o info na pw bo nie chcę zaśmiecać tego wątku. Będę również wdzięczny za inne pomysły. Quote
Marzenuś Posted November 9, 2010 Posted November 9, 2010 Zwracam się z prośbą do Izusi, aby zamykała furtkę na klucz. Samo zatrzaśnięcie jej to za mało. Quote
marlenka Posted November 10, 2010 Posted November 10, 2010 Dzisiaj sunia traci dt , jesli do 17 nie znajdę jej jakiegos innego Dt wraca na ulice http://www.dogomania.pl/threads/1952...Czeka-ja-ulica POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
mtf zalesie Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 widze ze psy nie chca suchej karmy-prosze o info czy byly puste miski w piatek.furtke zamknelam Quote
izusia Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 w piątek Reksio miał prwie pełną miskę, a Azor pustą. Quote
Marzenuś Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 To dlatego, że ktoś je uparcie podkarmia. W środę było wiaderko plastikowe pełne suchej karmy zawieszone na sznurku i spuszczone na podwórko. To miłe, że ktoś myślący że psy pozostały bez opieki karmi je, ale skoro już pała takim uczuciem to szkoda, że nie pomyśli o tym, że przy suchej karmie potrzebna jest także woda. Tego akurat nie zauważyłam, żeby ten ktoś im nie zapewni. Kusi mnie, żeby wywiesić kartkę na furtce: "Proszę nie karmić psów. Przejedzenie jest równie niebezpieczne jak brak wody". Taka mała wredota się we mnie budzi. Quote
gabat Posted November 13, 2010 Author Posted November 13, 2010 To z pewnością robi osoba o dobrych intencjach. Wie, że zmarł właściciel i zapewne myśli, że psy zostały skazane na śmierć głodową, więc sypie karmę ile może, a że nie wszystko przewidział (np. braku wody).....i to, że gdyby psy nie były karmione już dawno by ich nie było....trudno. Liczą się intencje! Musimy jakoś przekazać (kartka jest dobrym pomysłem), że psy są regularnie dokarmiane i bardzo dziękujemy za pomoc. A może włączyć tę osobę w dyżury? To pozostawiam do Waszej decyzji. A tak na marginesie dobrze, że są na tym świecie ludzie, którzy myślą o innych. Zła wiadomość jest taka, że jak na razie nie było żadnego telefonu w sprawie adopcji panów. Quote
Marzenuś Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Bo wbrew pozorom, mimo że uważam ich za wspaniałych łobuziaków to trudne do adopcji psy. Jeden tchórz, drugi namolniak. Ale oba łączy jedno - brak człowieka. Żaden z nich nie potrafi chodzić na smyczy, nie jest niczego nauczony. Lubią uciekać... Heh. Będzie ciężko. Bez żadnej pracy nad nimi - szanse na dom są małe. Quote
mtf zalesie Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 ja jestem za wywieszeniem kartki ,moze to jest ktos czasowy i bedzie mogl troche przebywac z psami bo ja wpadam na krotko,duzy namolny do mnie nie jest,daje sie poglaskac Quote
1qaz Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Dziewczyny, potrzebna wizyta w Józefosławiu, wasze okolice, może któraś mogłaby? Quote
Marzenuś Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Chłopaki już rozpoznają nasz samochód i z niecierpliwością wyczekują :) Karmy został jeden pełny worek 10 kg i połowa tego mniejszego, nie wiem ile kg on tam ma. Plus puszki. Quote
gabat Posted November 18, 2010 Author Posted November 18, 2010 To już chyba trzeba organizować michę. Działam. A jak dużo zostało puszek? Inaczej na jak długo wystarczą? Że poznają samochód to fajnie, ale co z Reksiem są jakieś postępy? Napisz proszę kilka słów jak chłopaki zachowują się, gdy przyjeżdżasz i co robicie? Jakieś zabawy, czy tylko micha i mają Cię w nosie? Quote
izusia Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Jeśli chodzi o jedzenie, to nawiązując do pewnych wątpliwości co do wykorzystywania puszek (jedna z osób tutaj) to nie biorę juz ich. Przywożę psiakom mięsko i kości z domu - niech mają coś dobrego ;-) Quote
mtf zalesie Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 suche jedzenie w miskach bylo nie ruszone wiec nie dosypywalam,ktos spuscil karton na sznurku z jedzeniem bo wisial pusty na furtce.bialy podchodzi na 3 metry ,nawet parowki nie wezmie z reki tylko musze rzucac,ja jestem najwyzej pol godziny wiec socjalizowanie idzie wolno, Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.