Florentynka Posted October 18, 2010 Posted October 18, 2010 Becia66 napisał(a):boję się, że przy trójce maluchów tyle uwagi i obowiązków, że może ich już zabraknąć dla Teddiego... Eee, jeszcze jedno dziecko dołączy do gromadki i tyle! Quote
Kaja80 Posted October 19, 2010 Posted October 19, 2010 To taki śliczny piesek i taki smutny sam :shake:. Quote
majuska Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 Tedulo pakuj zabawki bo ciocia Becia zaraz nadciąga :) ( nie wspomnę, że gar pysznoci wam wiezie :) ) Quote
Dzika_Figa Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 czyli Teddy dziś jedzie do domku! Super! Quote
Becia66 Posted October 20, 2010 Author Posted October 20, 2010 Teddy już w nowym domku ale sama nie wiem czy tak do końca jestem szczęśliwa.... Dzieciaki go obstąpiły momentalnie, każde głaskało z innej strony, te małe jeszcze tak niezdarnie, aż po 10 minutach Teddy się zdenerwował i warknął. Dzieciaki odskoczyły w panice. Teddy był przerażony, trząsł się jak galareta, a mi serce pękało. Potem poszedł z nami na ogród, zwiedzał delikatnie nie odstępując mnie na krok, w końcu wszedł na grządkę i wytarzał się w gnoju. Jedna mała grządeczka na dużym ogrodzie ale Teddy momentalnie ja wypatrzył i tyle smrodu, że kąpiel od razu murowana. Umawiałam się z państwem, że gdyby coś nie tak, że gdyby z dziećmi zgody nie było lub by widzieli że jest nieszczęsliwy czy nie pasuje do ich domu - niech od razu do mnie dzwonią i przyjeżdżam po Teddiego. Ja oczywiście będę w stałym kontakcie telefonicznym i podjadę tam za parę dni sprawdzić - jesli wcześniej nie zechcą go oddać. Mam mieszane uczucia z tą adopcją, Teddy spokojny psiak, czy taki gwar w domu i zaczepianie przez dzieci nie będa go irytować. Może on potrzebuje bardziej wyciszonego domu - przekonam się o tym niebawem. Robiłam zdjęcia Pani aparatem bo mój siadł w przytulisku i ma mi przesłac na maila. Pierwszy raz dawałam psa do tak małych dzieci i nie wiem co z tego wyniknie. Niepokój wciąż.... Quote
karolciasz28 Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 No nie wiem, teraz to mam bardzo mieszane uczucia:roll: ech a może jednak będzie dobrze i Tedi po jakimś czasie za kumpluje się z tymi dzieciakami tak na dobre i złe.. Quote
Dzika_Figa Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 Beciu.... spokojnie... może będzie dobre? To jest szansa dla dzieciaka. Zrozumiałe, że mógł być trochę przestraszony na początku ale to minie. Skoro kotek się przed dziećmi nie chowa, to widocznie nie są takie okropne... A jaka była reakcja na to, że się Teddy wytarzał? Trzymam kciuki! Quote
majuska Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 Beciu...spokój, spokój i jeszcze raz spokój ...wszystko się jakoś ułoży Quote
Dzika_Figa Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 A że dzieciaki musiały wymarzonego pieska wygłaskać i wytulić to oczywiste. Emocje opadną, to zrozumieją, że pieskowi trzeba dać czas i wszytsko się ułoży. Quote
Becia66 Posted October 20, 2010 Author Posted October 20, 2010 Dzika_Figa napisał(a): A jaka była reakcja na to, że się Teddy wytarzał? Trzymam kciuki! wsadzili go do wanny i wykąpali ale z tą grządką nic nie zrobią i tak może być codziennie. Dzwoniłam wieczorem, Teddy ucieka od dziewczynek i bardzo smutny siedzi wciśnięty w kąt. I jak ja mam spać w nocy spokojnie ? Jak tak dalej będzie to go zabieram i będziemy szukać coś innego. Nigdy więcej małych dzieci. Quote
Florentynka Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 Beciu, daj im parę dni na dotarcie... Przecież Teddy to wrażliwiec, jak mu siostrę odebrali to też rozpaczał, nie? Dla niego zmiana to stres, dlatego proponuję przeczekać chwilkę, aż psiaka odpuści i będzie miał szansę oswoić się z nową sytuacją. No chyba, że ludzi to przerośnie i stwierdzą, że nie dają rady - wtedy zabierać natychmiast! Ale tak ogólnie - ja bym chwilkę odczekała. Quote
Dzika_Figa Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 Beciu, uspokoiłyśmy Cię trochę? Jakie wieści po drugim telefonie? Quote
Becia66 Posted October 20, 2010 Author Posted October 20, 2010 Dzika_Figa napisał(a): Jakie wieści po drugim telefonie? takie same, chyba za szybko dzwoniłam...miał własnie wychodzić na zewnątrz na smyczy, bo bali się że go potem nie znajdą. Nie podchodzi do nich, ucieka. Quote
Florentynka Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 Beciu, Ty wiesz najlepiej - znasz psa i widziałaś ludzi, wiesz co myśleć. Ale tak ogólnie - zmiana dla psa to stres, każdy pies ma indywidualną odporność na stres i inaczej to przeżywa, jedne są gotowe pokochać od razu, inne potrzebują chwili, żeby się poczuć bezpiecznie w nowej sytuacji. Jeśli to się nie sprawdzi to trudno, ale może Teddy potrzebuje po prostu troszkę czasu? Quote
Dzika_Figa Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 ech.... on wrażliwy jakis strasznie... ale trzeba mu dać kilka dni, zobaczy że tam cieplej niż w budzie i fajne jedzonko dają i w sumie nie tak źle. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że Państwo są cierpliwi, wyrozumiali i pełni dobrej woli. Jak nie zadziała to trudno, ale szansę trzeba im wszystkim dać. I ja mocno trzymam kciuki Quote
Becia66 Posted October 21, 2010 Author Posted October 21, 2010 babka własnie dzwoniła, że Teddy sie zerwał ze smyczy w ogrodzie i nie może go znależć.... Qrwa,Qrwa !!!! Jade tam zaraz i ja go znajdę to zabieram od razu. !!! Żeby sie tylko gdzies nie wydostał.... Quote
majuska Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Oj....dużo nerwów:shake: Mam nadzieję że nie znalazł jakiejś dziury w ogrodzeniu:roll: Quote
karolciasz28 Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Wiecie coś????:shake::shake::shake: Quote
majuska Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Ja wiem, Teddy na szczęście nigdzie nie zwiał, na głos Beci wylazło psisko z krzaków i sie ucieszył strasznie....i w końcu wspólnie doszli do wniosku, że to nie jest odpowiedni dom dla niego, więc Becia go zabrała, podobno jak wrócili do przytuliska to szalał z radości....a resztę to już ciocia Becia napisze jak siądzie na kompa bo chyba ma co opisywać:cool3: Quote
Florentynka Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Ufff, dobrze, że się znalazł. To co, Becia go będzie musiała adoptować? Quote
Dzika_Figa Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 uff ... całe szczescie, że się dzieciak znalazł! Szkoda że tam kot jest bo by można rodzinie Terryego zaproponować w zamian... W końcu to nie ich wina chyba, że Teddy taki wrażliwy i tak się do Beci przywiązał... Quote
Becia66 Posted October 21, 2010 Author Posted October 21, 2010 Słuchajcie, jechałam po niego z kołkiem w gardle bo już mi stała Bunia przed oczami i wielka trauma którą przeszłam z jej zaginięciem. Pani twierdziła że nigdzie go nie ma , szukają , wołają, jakby zapadł się pod ziemię. Mąż jej do pracy pojechał, a ona musi z dzieciakami siedzieć w domu, a psa nie ma, może się jakoś wydostał. Ubrałam się w minutę, a za 20 następnych byłam na miejscu. Wpadłam na ogród i zaczęłam wołać Teddy, Teduniu kochany, a on wychyla głowę spod jałowca i pędzi do mnie jak szalony i po nogach mi skacze żeby na rączki go brać. Przytuliłam go mocno i do auta. Powiedziałam Pani, że nic z tej adopcji nie będzie, nawet nie protestowała, widziałam wręcz ulgę. Najstarsze dziecko grzecznie wręczyło mi ksiązeczkę zdrowia, młodsze coś malowały i pewnie nawet nie zauważyły że Teddy odjeżdża. Usnął zaraz bidulek w aucie, a w przytulisku tak się ucieszył na powrót, że mnie zatkało. Skakał z radości, biegał w kółko, witał się po kolei z psiakami, lizał ich - a one jego..... Wielka radość...to nie był dom dla Teddiego, czułam to pod skórą choć ludzie fajni, dom, ogród.....Tylko te rozwrzeszczane bachorki psa stresowały, a i uwaga Pani skoncentrowana głównie na nich. Nigdy więcej małych dzieci. Quote
Dzika_Figa Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Ech... najważneijsze, że nigdzie nie zniknął i że jest cały i zdrowy. Mam teraz poczucie winy, że tak rozwiewałam Twoje wątpliwości... Quote
majuska Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Dzika Figo nie ma co mieć wyrzutów...domków jak na lekarstwo, zima idzie...grzechem było nie dać Teddiemu szansy....ze względu na bliską odległość i w sumie normalna rodzinę, domek z ogródkiem itp. itd. mogliśmy sobie na to pozwolić...a ciocia Becia to juz nie od dziś adopcjami się zajmuje i jak ma przeczucia, to jednak coś w tym jest :) Przeczytałam gdzieś przed chwilą, że lada dzień śniegi mają być i w listopadzie juz wiekie 20 stopniowe mrozy....oby to były jakies bajki....:shake:..Dzięki Bogu Bono dziś ma jechać do domu, ale co z naszą biedna Emilką:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.