magdalena maria Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 [FONT=Tahoma]Imię: Niczyj[/FONT] [FONT=Tahoma]Wiek: ok. 4 lat[/FONT] [FONT=Tahoma]płeć: pies[/FONT] [FONT=Tahoma]rasa: mieszaniec onk[/FONT] [FONT=Tahoma]Miasto: Łódź[/FONT] [FONT=Tahoma]sterylizacja: nie[/FONT] [FONT=Tahoma]szczepienia: nie wiadomo[/FONT] [FONT=Tahoma]Kontakt w sprawie adopcji[/FONT][FONT=Tahoma]: 0.607.409-235[/FONT] [FONT=Tahoma]Zobaczyłam go wczoraj pierwszy raz gdy jechałam zatankować. Piękny ONK-owaty, leżał smutny na trawniku przy pobliskim parku i przy bardzo ruchliwej przelotów ce Łódź-Wrocław. Sprawiał wrażenie całkowicie obojętnego na losy świata. Bez obroży. Czarny podpalany. Lewe oko trochę opuchnięte…. Smutny… załamany… [/FONT] [FONT=Tahoma]Naiwnie sądziłam, że pomoże schronisko łódzkie! Szczyt naiwności! „Jeśli kierowca będzie jechał w tę stronę a pies nie ucieknie… pla, pla, pla…”[/FONT] [FONT=Tahoma]Pojechałam tam dzisiaj znowu, biedak przeczłapał na stację benzynową i tam leżał na wyziębionym po nocy trawniku. Rusza się na szczęście ale widać, że lodowate noce dały mu się we znaki . Podałam mu karmę (troszkę pochrupał) i wodę do picia. [/FONT] [FONT=Tahoma]Nie muszę mówić, że nie mogę go wziąć. Mieszkam w blokach, mam czwórkę zwierząt (oczywiście wszystkie po przejściach). [/FONT] [FONT=Tahoma]Kochani Forumowicze! Pomóżcie mi jak pomóc jemu. Może ktoś coś wymyśli. Tak bardzo, bardzo nie chcę znowu interweniować w poniedziałek w schronisku. Nawet jeśli po niego przyjadą to jaką ma tam szansę na adopcję? Jedną na milion? [/FONT] [FONT=Tahoma]Niczyj znajduje się przy piekielnie ruchliwym skrzyżowaniu. Zabrać go stamtąd jest priorytetem. Nie wiem ile aut go minęło ale nikt się nie zatrzymał. Tylko moje małe skromne autko… W przypadku adopcji, tymczasu itp. pomoc finansowa przy ewentualnym leczeniu, szczepieniach, wydatkach na karmę jest zapewniona. [/FONT] [FONT=Tahoma]Pomóżcie. Jemu pęka serce. Nie wiem jak długo tam wytrzyma…[/FONT] Quote
magdalena maria Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 Pomocy!!! On bardzo cierpi, boli go kontuzjowane oko i jest okropnie przemarznięty, po prostu zesztywniały z zimna. Quote
malibo57 Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Kochana, poproś o pomoc Fundację Niechciane-Zapomniane - napisz do joli od jadzi. Może oni pomogą? Trzeba tu ściagnąc ludzi z Łodzi i okolic, zrobić banerek, poszukać miejsca i zbierać pieniądze. Innej drogi nie ma. Quote
magdalena maria Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 Rozmawiałam z Jolą już w piątek od razu jak go znalazłam. Mają pod opieką 60 psów. Mogą pomóc tylko finansowo. Quote
malibo57 Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 To już bardzo dużo. Zazwyczaj "zacinamy" się na finansach. Czy rozesłałaś wątek do ludzi z Łodzi i okolic? Do ludzi od ONków? Trzeba pytać o miejsce w okolicznych hotelikach, wstawić do tytułu, że DT pilnie poszukiwany. Quote
magdalena maria Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 Zacięcie finansowe i tak jest bo pomoc finansowa ze strony Fundacji dotyczy jedynie kosztów leczenia a nie płatnego tymczasu czy hoteliku. Quote
malibo57 Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 No, to trzeba zbierać deklaracje. Trzeba rozesłać wątek, zaprosić ludzi. Quote
jola od jadzi Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Sfinansujemy koszty ewentualnego leczenia czy kastracji, zakupimy karmę ale nie możemy przyjąć tego biedaka. W tej chwili mamy kilkadziesiąt psów... Quote
magdalena maria Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 Jadę teraz go nakarmić i napoić. Jeśli ktoś śledzi ten wątek, proszę trzymajcie kciuki, żeby on tam był. Quote
anett Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Zaraz zadzwonię do Czarodziejki, może awaryjnie dałaby radę przetrzymać chłopaka... Z tym okiem to trzeba by do weta w trybie pilnym. Magdalena czy masz możliwość przewieźć ONka jeżeli udałoby się załatwić mu miejsce? Jeżeli udałoby się do Czarodziejki to ok. 50km pod Łodzią Quote
Czarodziejka Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Jestem. Boże,jaka sierotka...:( Jestem zapchana nowymi psami, co wymaga odemnie pracy z ich skrzywioną psychiką, ale wezmę go. Oczko chyba nie jest jeszcze martwe? :( Mam tu zaprzyjaźniony gabinecik weterynaryjny. Powinien być obejrzany, bo może oko uda się uratować, a jeżeli trzeba usunąć, to trzeba działać szybko, żeby infekcja się nie dostała. Jaki sierot, jak cierpi, jaki dostojny w bólu... Quote
malibo57 Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Uff! To cudnie, że jeszcze i tego "upchniesz", Czarodziejko. Quote
Czarodziejka Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Tu nawet nie chodzi o upchnięcie, bo miejsca mam dużo - psy chodzą wolno, ale kwestia pracy nad ich psychiką. Simba onka, która miała być uśpiona za względu na swą agresję jest sunią płaczącą i przyklejoną do mnie. Drapie w drzwi, kiedy jestem w domu, więc nie chcąc jej zamykać w kojcu co 5 minut wychodzę i przemawiam :mad:;) Drapie mniej, więc trafia do łebka. I kota nie gania nawet :D Quote
Borówka16 Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Uff..jak dobrze Czarodziejko ,że go bierzesz :) Quote
majqa Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Magdaleno, zmień teraz tytuł, skoro jest miejsce, na może: ON. Jak boli chore oko na mrozie? Hotel i wet czeka! Kasa!!! Quote
anett Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Niestety psiaka dziś nie było:shake: Magdalena zostawiła mu karmę i wodę i podjedzie jutro; ma już namiar tel. do Czarodziejki więc jak tylko ONek się pojawi będzie dzwonić. Quote
Czarodziejka Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Może on jest czyjś? Może leży i czeka na jakiegoś właściciela? Quote
majqa Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 [quote name='Czarodziejka']Może on jest czyjś? Może leży i czeka na jakiegoś właściciela?[/QUOTE] Rejon niefajny, łatwo w, że tak się wyrażę, w trąbę zarobić. Psu na pewno nie jest tam lekko, a obok śmigają auta. Chciałabym wierzyć, że jest jak piszesz, ba... chciałabym, by był to pewnik. To jego oczko bardzo mnie niepokoi. :-( Quote
Czarodziejka Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Nie daj Boże poszedł szukać właściciela, albo ciepła, albo jedzenia...:( Quote
anett Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 [quote name='Czarodziejka']Może on jest czyjś? Może leży i czeka na jakiegoś właściciela?[/QUOTE] Obawiam się, że psiak został po prostu wyrzucony z samochodu... nie ma obroży. To oko i problemy z chodzeniem to może być efekt potrącenia. Mam nadzieję, że bezpiecznie wróci w to miejsce i Magdalenie uda się go zwinąć. Prosiłam żeby na stacji uczuliła pracowników na psiaka i zostawiła namiary do siebie jeżeli ONek wróci. Quote
majqa Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Bardzo się martwię, po prostu bardzo. Czarodziejko, jaka kwota ma być uzbierana? Warto to wrzucić w 1 post. Quote
magdalena maria Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 Około 14ej nie było go niestety. Obeszliśmy cały pobliski park bacznie się rozglądając. Jednak pojemnik z jedzeniem był pusty. Oczywiście nasypalam karmy i wypełniłam drugi pojemnik wodą (bo też byla wypita). Jutro podjadę tam znowu. Zapytam pracowników stacji benz. gdyby go nie było i zostawię nr tel do siebie. Odezwę się jutro na forum bez względu na wiadomości jakie będę mieć.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.