Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cześć dziewczyny,
Od piątku byłam bez netu ,dopiero dziś go odzyskałam ,więc pisze.
Mniej-więcej od środy (tak mi mówią) błąka się u mnie na Retkini suka/pies w typie husky.
Jest niebieskooka , jasno-żółta.Wychudzona ,więc podejrzewam ,że jakiś czas się błąka.
Posiada jednak na sobie czarne szelki , na których na biało jest napisany numer telefonu do właściciela.Nie było by najmniejszego problemy ,gdyby pies dał się złapać ,a tu doopa...:-(
Pies koczuje pod jednym z bloków ,zawsze można go tam zastać rano i wieczorem , wykopał już sobie tam nawet dół.
W dzień lata po całym osiedlu.
Nie mam zielonego pojęcia jak go złapać , łapaliśmy go w 3 osoby - ja , znajoma i facet z ON'kiem ,który akurat przechodził - myśleliśmy ,że może do psa dojdzie ,doszedł ,ale jak tylko się bliżej podchodziło on w nogi :-(
Jedzenie też nie pomaga.
Myślałam o Sedolinie ,ale boje się ,że on złapie , da dyla i gdzieś mi uśnie nie wiadomo gdzie...:-(
Pliiissss...pomóżcie ! Ja nie wiem co robić :-(

Posted

Sedalin w tak ruchliwym miejscu odpada. Bywa, że się poda końską dawkę i dooopa, nie zadziała w ogóle albo z opóźnieniem. Sedalin jak najbardziej tak z kolei w ograniczonym terenie, gdzie idzie podać i czekać, obserwując psa aż ten padnie. Daj może ogłoszenie z fotką na stronie schronisk (Łódź, Pabianice, Zgierz) i przy pobliskich rejonowo lecznicach oraz na stronach fundacji - FNiZ oraz PRZwP. Pozostaje pytanie, co dalej.

Posted

majqa napisał(a):
Sedalin w tak ruchliwym miejscu odpada. Bywa, że się poda końską dawkę i dooopa, nie zadziała w ogóle albo z opóźnieniem. Sedalin jak najbardziej tak z kolei w ograniczonym terenie, gdzie idzie podać i czekać, obserwując psa aż ten padnie. Daj może ogłoszenie z fotką na stronie schronisk (Łódź, Pabianice, Zgierz) i przy pobliskich rejonowo lecznicach oraz na stronach fundacji - FNiZ oraz PRZwP. Pozostaje pytanie, co dalej.

Dzięki Majqa ,że jesteś :)
Na stronie schroniska łódzkiego już jest ,ale bez fotki - na razie nie udało mi się zrobić...
Ale dziś postaram się cyknąć i roześlę do innych fundacji/schronisk.
Tam jest ruch duży ludzi ,a zaraz dalej ulica ,więc byłby kłopot z Sedolinem :(
No właśnie , co dalej ?

Posted

Sprawa ciężka, spróbujmy przeanalizować.

Szanse na samodzielny odłów małe/ znikome, a jeśli już to się uda to pozostaje dobrać się do danych kontaktowych, zadzwonić (i tu też nie wiemy, co zastaniemy, czy kochającego właściciela, który pogna na skrzydłach po pupila, czy wręcz przeciwnie) i czekać ze śniętym psem na jego pana.
Powiadomić schronisko, być na miejscu, by mieć pewność, że ktoś ze schronu się pojawił, psa odłowił. Wiadomo, szału z tą opcją nie ma ale pies zostaje zabezpieczony i można starać się mu pomóc dalej.
Najbardziej ryzykowna sprawa to zostawić to tak jak jest, bo pies może źle skończyć.

Jeśli cokolwiek innego przychodzi Wam - czytającym do głowy, piszcie.

Posted

majqa napisał(a):
Sprawa ciężka, spróbujmy przeanalizować.

Szanse na samodzielny odłów małe/ znikome, a jeśli już to się uda to pozostaje dobrać się do danych kontaktowych, zadzwonić (i tu też nie wiemy, co zastaniemy, czy kochającego właściciela, który pogna na skrzydłach po pupila, czy wręcz przeciwnie) i czekać ze śniętym psem na jego pana.
Powiadomić schronisko, być na miejscu, by mieć pewność, że ktoś ze schronu się pojawił, psa odłowił. Wiadomo, szału z tą opcją nie ma ale pies zostaje zabezpieczony i można starać się mu pomóc dalej.
Najbardziej ryzykowna sprawa to zostawić to tak jak jest, bo pies może źle skończyć.

Jeśli cokolwiek innego przychodzi Wam - czytającym do głowy, piszcie.

Ciężka , tym bardziej ,że mam nowe info.
Poszłam do psa koło 18.
Wzięłam aparat , chciałam cyknąć fotki no i jeszcze jedno podejście do łapania.
Psa nie było tam gdzie zawsze ,ale wchodził jakiś facet do tej klatki to go zaczepiłam pytaniem o psa i się dowiedziałam...
Pies to nie husky ,tylko malamut , ma właścicieli w klatce obok i dlatego często czeka w okolicach tego bloku na wpuszczenie do domu.
No ok ,ale po 1 czemu pies jest dość chudy i na zadbanego nie wygląda ?
Po 2 dlaczego go puszczają samopas latającego po osiedlu ?
I te pytania zadałam też temu facetowi znającego " z widzenia" właścicieli.
On powiedział ,że nie wie ,ale husky to psy żywiołowe i może czasu nie mają ,żeby z nim łazić to go wypuszczają - zawsze jakieś rozwiązanie..
To baaardzo fajne rozwiązanie...,co nie ? :angryy::mad:
Postaram się dojść do tego kto jest właścicielem psa i pogadać z nim czemu pies wygląda jak wygląda i lata luzem po całej Retkinii.
Jutro nadal będę się starać obfocić psa , bo chce Wam pokazać jak wygląda.

Posted

Ooops... Wiesz, ja ten sam ból przeżywam na swoim osiedlu. I to mieszkają ludzie z podobnym podejściem. Dla własnej dooopokrytki puszczają psa samopas w kagańcu. Owszem, taki pies nie ugryzie ale zaatakowany również się nie obroni. Słowem, katastrofa.

Posted

majqa napisał(a):
Ooops... Wiesz, ja ten sam ból przeżywam na swoim osiedlu. I to mieszkają ludzie z podobnym podejściem. Dla własnej dooopokrytki puszczają psa samopas w kagańcu. Owszem, taki pies nie ugryzie ale zaatakowany również się nie obroni. Słowem, katastrofa.

To też za ciekawie nie masz :shake:
Ten jest chociaż bez kagańca puszczany ,więc w razie coś to się obroni :roll:
I raczej też z tą płochliwością nikogo nie zaatakuje ,ani w pseudohodowców ręce nie wpadnie...

Posted

... niemniej źle, że ludzie tak sobie pogrywają z psim losem. Spróbuj się bardzo delikatnie rozeznać w tych właścicielach. Może grzeczna/ delikatna podpowiedź..., tak, tak, łudzę się.

Posted

[quote name='majqa']... niemniej źle, że ludzie tak sobie pogrywają z psim losem. Spróbuj się bardzo delikatnie rozeznać w tych właścicielach. Może grzeczna/ delikatna podpowiedź..., tak, tak, łudzę się.
Ja też nie sądzę ,że mnie posłuchają...
Ale może , zawsze warto spróbować...
Albo podziękują i coś zmienią (marzenia...) ,albo powiedzą ,że się wpieprzam w nie swoje sprawy.

[quote name='piechcia15']sory za offa,ale myślę że to przydany off
i
nformuję iż w dniach 15-30.10. odbędą się DARMOWE BADANIA KRWI dla psów i kotów u nas w Pabianicach a tu więcej informacji

http://podajlape.com/ przekażcie dalej jeśli znacie kogoś z okolicy.


[quote name='majqa']Cenny off! :-)
Taki off to nie off nawet :)
Dzięki ;)

Posted

Ania i Kajber napisał(a):
Na szczęscie juz coraz mniej ludzi w miastach puszcza psy "samopas", ale na wsiach niepozamykane bramy, dziury w ogrodzeniu i biegajace luzem psy to norma...

Fakt , coraz mniej ,ale jeszcze niestety takie 'kwiatki' się zdarzają :(
O wsiach wolę nawet lepiej nie pisać..tamci ludzie to chyba smyczy na oczy nie widzieli ,a o sterylkach nigdy nie słyszeli.

Posted

majqa napisał(a):
I co na froncie działań Borówko? Mogę Ci jakoś bardziej niż stukaniem w klawiaturę pomóc?

Dziś psa nie było...szukałam ,łaziłam - wcieło , czyżby ten facet powiedział sąsiadom ?
Mam nadzieje ,że tak...no nic ,jutro i tak tam będę to poszukam.
Właściwie Majqa nie ma jak ,bo co ,mogłabyś przyjechać ,próbować złapać psa (sądzę ,że się nam nie uda :( ) ,dzwonić do właściciela z klatki obok , zwrócić uwagę...trochę to sensu nie ma, bo wiemy ,że pies jest właścicielski , gdzie mieszka ,że nocuje w domu , dostaje jeść ,tylko jest puszczany i niestety o nie za ciekawym wyglądzie , tzn.dość chudy (może na coś choruje ,nie wiem , to tylko mogę się od właściciela dowiedzieć) , sierść raczej niezadbana ( też oczywiście nie wiem z czego to wynika).
Ale ja jestem z natury człowiekiem upierdliwym i będę chodzić ,pytać ,aż właściciela znajdę.
Dzięki Majqa za chęci :loveu:

Posted

Borówka16 napisał(a):
(...) Ale ja jestem z natury człowiekiem upierdliwym i będę chodzić ,pytać ,aż właściciela znajdę. (...)

No to wielka ulga. Warto dopytać, by mieć jasność/ spokojniejsze (bo nie ważę się napisać spokojne) sumienie. Takie sytuacje zawsze człowieka gryzą. :-(

Posted

majqa napisał(a):
No to wielka ulga. Warto dopytać, by mieć jasność/ spokojniejsze (bo nie ważę się napisać spokojne) sumienie. Takie sytuacje zawsze człowieka gryzą. :-(

Spoko , dopilnuje właściciela ;)
Koło 12 szukała psa - nie ma...może ze względu na deszczową pogodę go od 2 dni nie puszczają.
Dzisiaj widzę się z karmicielką okolic tego haszczaka/malatuta w sprawie kotów to przy okazji dopytam czy nie wie nic o psie i właścicielach.

  • 4 weeks later...
Posted

Ja już nie wiem o co w tym wszystkim chodzi...
Wczoraj jak jechałam autobusem to widziałam przez okno jak ten owy pies latał sobie samopas , jak zawsze w szeklach - właściciela brak.
Normalnie ręce opadają...

Posted

[quote name='Journey']Jak wygląda sytuacja psa? Coś się wyjaśniło?[/QUOTE]
Niestety nic :-(
[quote name='masienka']jest szansa na jakies foty?[/QUOTE]
Szansa tak ,ale czy to realne to nie wiem..
Pies lata po całym osiedlu , w przeróżnych godzinach , a ja 24/h nie noszę aparatu...ale chyba normalnie zacznę...

Posted

A czy to pewne że właściciel nie żyje? Może jednak jest tak jak pisałaś na początku, że go wypuszczają i lata sobie? Masz szansę dowiedzieć się tego?

Posted

[quote name='Plicha']A czy to pewne że właściciel nie żyje? Może jednak jest tak jak pisałaś na początku, że go wypuszczają i lata sobie? Masz szansę dowiedzieć się tego?[/QUOTE]
Plichusiu , ale jak mam się dowiedzieć ? :(
Każdy mi mówi co innego :(

Posted

[quote name='masienka']jest szansa na jakies foty?[/QUOTE]

Ostatnio byłam u Borówki z aparatem, szukałyśmy psa, ale go nie było... Jeśli następnym razem go spotkamy to zdjęcia na pewno będą.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...