Dana i Muszkieterowie Posted August 6, 2010 Posted August 6, 2010 Oby wszystko się dobrze skończyło:thumbs:. Quote
Guest ambird Posted August 7, 2010 Posted August 7, 2010 Nasza AlleCiocia zrobiła chłopakowi allegro http://allegro.pl/show_item.php?item=1180584420 :) Quote
an-na4 Posted August 7, 2010 Posted August 7, 2010 Borys, bo tak go nazwałysmy jest już ze mną. Chłopak jest kontaktowy i zna podtsawowe komendy (siad, leżeć). Z moja Jaga na razie sie dogadują, ale zobaczymy co będzie dalej... Quote
Aimez_moi Posted August 7, 2010 Posted August 7, 2010 To super.....:) pierwsze wrazenie jest wazne......:) Quote
an-na4 Posted August 7, 2010 Posted August 7, 2010 Samochodem widać, że jeździł wcześniej, bo wsiadł chętnie, a potem podziwial widoki za oknem (cała szyba uśliniona...). Woli jednak fotel obok kierowcy, a nie tylna kanapę, więc moja Jaga musiała ustąpic mu miejsca... Jeden kot nadal się ukrywa, a drugi go okrzyczał, ale chyba dlatego że Borys próbował wyjeść karmę z kocich misek. Generalnie chłopak jest "żerty" - natychmiast opróżnił miskę i to z takim entuzjazme, że nie wiedziałam czy te odgłosy to odgłosy jedzenia (miska "strzelała"), czy też demoluje łazienkę. Próbowałam zająć go zabawką, ale nie bardzo wiedział co z nią robić. Po wejściu do mieskzania obwąchał je całe, a teraz leży na środku pokoju. Zobaczymy co będzie na spacerze. Zdam relację po powrocie. Quote
Guest ambird Posted August 7, 2010 Posted August 7, 2010 Aniu cudowne wieści :) Trzymam kciuki, aby wszystko było w porządku :) Quote
an-na4 Posted August 7, 2010 Posted August 7, 2010 Wróciliśmy ze spaceru. Bylismy dużą sforą, tzn. ja z Borysem i Jagą koleżanka z Dogomanii agasz z cocker spanielem Maksem i adaptowaną malutką sunią Zuzą. Spotkaliśmy tez znajomą goldenkę Emę i znajomego Atosa. Borys jest pozytywnie nastawiony do ludzi - wita ich radośnie, chce być głaskany, itp. Inne psy też wita radośnie, chce się bawić, nie przejawia wobec żadnego z nich agresji. Usiłował biegać za Zuzką, ale ta biegała, ale i go obszczekiwała a on nic na to. Atos jest starszym psem - nawarczał na niego a ten lekko mu się odszczeknął, ale nic więcej - żadnego warczenia, czy też innej agresji. Ema usiłowała go molestować seksualnie.... Na smyczy nieco ciagmie, ale bez przesady.... Ludzi wita radośnie i z entuzjazmem, tzn. usiluje na nich skakać, ale po zwróceniu uwagi latwo rezygnuje z takiego zachowania i wydaje się że to zachowanie łatwo będzie skorygować. W domu mnie nie odstępuje, chodzi za mną, liże mnie i dopomina się o pieszczoty.... No.... to na razie tyle..... Quote
an-na4 Posted August 8, 2010 Posted August 8, 2010 Noc minęła spokojnie. Borys spał na kafelkach, a potem na dywanie - na razie legowisko zlekceważył. Poranny i południowy spacer OK. Borys idzie grzecznie na smyczy, nie ciągnie, umie chodzić na luźnej smyczy. Boi się jedynie wchodzenia po schodach, windy, ale tu Jaqa daje mu przykład. Generalnie szuka kontaktu ze mną i z Jagą, chce byśmy się z nim bawili - patrzy się jakby mówił "no zróbmy coś, zróbmy...". Nie umie się bawić zabawkami, próbowałam kość sznurkową, piłeczkę. Zobaczymy co będzie dalej. Z przysmaków kość wapnowaną zlekceważył, suszone przełyki zjadł. Budzi zainteresowanie znajomych, są nawet tacy co chcieliby go adoptować... Quote
Dana i Muszkieterowie Posted August 8, 2010 Posted August 8, 2010 an-na4 napisał(a):...............Budzi zainteresowanie znajomych, są nawet tacy co chcieliby go adoptować... Coraz lepsze wiadomości :lol: Quote
an-na4 Posted August 8, 2010 Posted August 8, 2010 Jesteśmy po wieczornym spacerku - dodatkowo przyszła koleżanka z Bonitą shi - tzu. No cóż facet gustuje w małych kobitkach - tak go rozochociła :ups: że potem molestowal Jagę, która generalnie "kazała mu spadać" nieco zaskoczona jego karesami :D z Na parkowych alejkach co chwila słyszę "jaki śliczny pies", "ma sierść jak aksamit" - no po prostu robi furorę..... Quote
Aimez_moi Posted August 9, 2010 Posted August 9, 2010 No coz...... kawaler sie rozkreca......:) Labki sa fajne...... Quote
an-na4 Posted August 9, 2010 Posted August 9, 2010 Z pracy do domu wracałam z "duszą na ramieniu" - jednak ku mojemu zdziwueniu żadnych strat, ani w członkach stada (mimo iz jedna z kitek nadal się ukrywa), ani w mieniu (mieszknie całe). Troszkę posczekał, ale potem koleżanka podsłuchiwała pod drzwiami i była cisza. Na południowym spacerze OK, choć nadal molestuje Jagę. Idziemy do veta. Quote
an-na4 Posted August 9, 2010 Posted August 9, 2010 Wróciliśmy - Borys zostal obejrzany, został odrobaczony, dostał "wcierkę". Waży 37 kg. Za tydzień idziemy na szczepienia. Na kastrację jesteśmy umówieni 3 wrzesnia o godz. 10.30. Wszystko u doktora Łukasza Steinhoffa. Nadal zachowuje się jak napalony nastolatek. Generalnie to wulkan energii, ktory nie odstępuje mnie na krok (co bywa kłopotliwe na moich 36 m2). U veta byliśmy z agasz i jej Maksem - chlopaki niestety pokłóciły się o suchą karmę i doszło do ostrej pyskówki :ups: Quote
agasz Posted August 9, 2010 Posted August 9, 2010 an-na4 napisał(a):Wróciliśmy - Borys zostal obejrzany, został odrobaczony, dostał "wcierkę". Waży 37 kg. Za tydzień idziemy na szczepienia. Na kastrację jesteśmy umówieni 3 wrzesnia o godz. 10.30. Wszystko u doktora Łukasza Steinhoffa. Nadal zachowuje się jak napalony nastolatek. Generalnie to wulkan energii, ktory nie odstępuje mnie na krok (co bywa kłopotliwe na moich 36 m2). U veta byliśmy z agasz i jej Maksem - chlopaki niestety pokłóciły się o suchą karmę i doszło do ostrej pyskówki :ups: wszystko potwierdzam-pyskówka była i to ostra! borys ma silny i dominujący charakter. trzeba go ciachnąć jak nic! Quote
an-na4 Posted August 9, 2010 Posted August 9, 2010 To niestety jest bardzo kłopotliwe - sunia jest zmęczona ciągłymi atakami napalonego nastolatka :shake::angryy: Kicie też są tą sytuacją zestresowane, ponieważ nawet po powrocie ze spaceru jest naładowane energią :crazyeye::cool3: Quote
fridaoo Posted August 10, 2010 Posted August 10, 2010 Ania, trzymaj się:lol: To nowa sytuacja dla kazdego z Was ....no cóż, tak czasem bywa,że zanim wszyscy sie dostosują do sytuacji, musi niestety upłynąć troszkę czasu. Wielokrotnie w niektrórych dt były początkowo zgrzyty, bo wiadomo- pojawia sie nowy domownik, który chce być w centrum uwagi, no ale nie mniej jednak często jest to kłopotliwe i stresujące dla wszystkich i pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Będzie dobrze;) Quote
fridaoo Posted August 10, 2010 Posted August 10, 2010 an-na4 napisał(a): nawet po powrocie ze spaceru jest naładowane energią :crazyeye::cool3: tu jest ból,bo on się tak naprawdę nie może wyszaleć- bo nie jest spuszczany ze smyczy,nie jest po prostu wybiegany- jemu jest to potrzebne. ...Ania, a nie macie tam koło siebie jakiegoś ogrodzonego placu zabaw, bądź przedszkola- gdzie mogłabys go bez strachu chociaż tak na którko puścić, zeby sobie polatał i zobaczyłabyś czy przychodzi, czy się słucha....i wtedy juz na normalnych spacerach pomalutku go puszczać, brać piłkę do zabawy, nie wiem patyki mu rzucać- tylko czy on w dalszym ciągu nie wie co to zabawa/zabawki? Quote
Aimez_moi Posted August 10, 2010 Posted August 10, 2010 Rzucac patyki.......labradory uwielbiaja aportowac....moze to go troche uspokoi.....:) Quote
Basia i Barni Posted August 10, 2010 Posted August 10, 2010 Masz długą linkę?Taką na 20 metrów? Ja takich oszołomów zawsze zabieram na takiej lince , sceny niczym z westernu ,bo troche jest zwijania , ale trzymam końcówkę w ręce i rzucam piłkę ,az padnie . Czasami trwa to pół godziny , czasami godzina. Wiem ,ze pierwsze dni do tygodnia są strasznie absorbujace ,bo chce pies wszystkiego spróbowac na zapas . Quote
an-na4 Posted August 10, 2010 Posted August 10, 2010 Ja go właśnie na takiej długiej smyczy wyprowadzama (połączyłam dwie długie smycze). Puszczam go luzem w takim zakątku parku, gdzie nikt się nie kręci, by mógl sobie pobiegać, a ja mogę go dzięki jej dlugości złapać, ale mam wrażenie że on nie wie jak może się bawić czy to sam, czy to z innymi psami. Problem polega na tym, że on nie umie sie bawić, tzn. byc może jeszcze nie odkryłam co go kreci - rzucam mu patyki, puste plastikowe butelki, ale on za nimi nie chce biegac (nie aportuje). Podobnie jest z piłką (nawet taka piszczącą). Dawałam mu w domu kość sznurkową, innne zabwaki i i nic. Nawet nie umie się bawić w przeciąganie:crazyeye::shake: Nie interesują go żadne psie gryzaki (kości wapnowane, uszy, itp.). Na wieczornym spacerze usiłował zdominować/ zmolestować mlodą rotkę, ale ta dała mu radę i nie pozwoliła się zdominować - trochę się poprzepychały, ale i przy okazji pobiegały (bo oczywiście usilował i nie tak łatwo z tego rezygnuje:diabloti: Quote
an-na4 Posted August 10, 2010 Posted August 10, 2010 Rozwala mnie :nie: sytuacja, taka którą mogę zobrazować tak - wracamy ze spaceru, moja Jaga na klkatce schodowej idzie za mną, potem idzie jeszcze wolniej, potem "przyziemia" i cała jest jednym wilekim strachem. Sunia boi się wejść do domu, bo boi się, że on znowu będzie jej "dokuczał". Próbowała mu się odszczeknąć, ale on na to nie zwraca uwagi i probuje nadal, wykorzystuje każada chwilę mojej nieuwagi, a co sie dzieje podczas mojej nieobecności - wolę nie wiedzieć, ale po powrocie do domu znajduję sunie wciśnieta w kąt, tak by miał jak najmniejsze mozliwości jej dopadnięcia :cry: :cry: Quote
andzia69 Posted August 10, 2010 Author Posted August 10, 2010 trzeba szybko wymyśleć inny dt dla psa...młody jest pobudzony...biedna sunia:( niedługo będzie bała się do domu wchodzić... nawet szybka kastracja nic w tym wypadku nie da, bo zanim mu hormony opadną to trochę czasu minie... Quote
Kashdog Posted August 10, 2010 Posted August 10, 2010 I ja jestem tutaj. Kurcze, a tak dobrze się zapowiadało....Borys rzeczywiście lubi mniejsze suczki, bo mojej na krok nie odpuszczał, ale ona na szczęście zwinna jest i udawało jej się jakoś od niego odgonić. Jak był jeszcze u nas na osiedlu to widziałam go ganiającego za plastikową butelką. A nie możesz zostawiać Borysa w jakimś oddzielnym pomieszczeniu gdy wychodzisz z domu? Quote
an-na4 Posted August 10, 2010 Posted August 10, 2010 Nie mam takowego, a zamknięcie go w małej łazience wydaje mi się nie najlepszym rozwiązaniem. Zabawa z butelka trwa tylko chwilę - 2 rzuty i traci zainteresowanie. Rozumiem też, ze dla niego to ogromny stres - stracił dom, błąkał się, a ja jestem jego kolejnym domem. Widze też, ze mnie pilnuje, chyba boi się kolejnej straty. Wmi się, że najlepszym rozwiazaniem jest jak najszybciej znaleźć dla niego nową rodzinę. Miejsce i ludzi którzy będą "jego". Ludzi spędzających czas aktywnie, w czym mógłby towarzyszyc im Borys. To madry pies i ma potencjał. Potrzebuje tylko swoich "ludziów", ktorzy umiejętnie wskażą mu jego miejsce w nowym stadzie i nie pozwolą mu dominować... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.