Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Rysiek siada, daje łapę, leży no i na spacerze też reaguje na komendę nie wolno, stój i idziemy :) nad przynoszeniem i podawaniem różnych rzeczy musimy popracować ;) hihi

Posted

Jeszcze tylko dodam z radością, ze wczoraj ważyłam Rysia u weta (przy okazji kupowania obroży na pchły i kleszcze) i waży 23,9 kg, jeszcze nie 24 kg...ale dużo nie brakuje ;) Troszkę przytył :)
ostatnio w Legnicy wieje dość mocno od paru dni i na spacerach troszkę mi Ryśka zwiewało, dobrze że nabrał więcej ciałka :) Ehh żeby tak do 25 kg przytył to byłoby super, wyglądał by w sam raz :)

Posted

To super, że przytył gratuluje. Widać, że mu u Was dobrze.
A co karmy, to tak sobie pomyślałam, że mogę pokupować kilka rodzajów na smaka dla Ryśka i sprawdzi się czy mu coś odpowiada czy nie.
Uzmysłowiłam sobie, że ja przecież kupuję po malutkich ilościach (200 gram) różności na wagę w celu nagród na szkoleniu. Przed świętami kupię więcej i popróbujemy. Oczywiście pamiętam, że tylko bez kurczaka :)

A co do Michasia to umie: łapa,other łapa (nauczył go przyjaciel naszej współlokatorki anglik), siad zwykłe, waruj, głos (robi "ap ap" tak cichy glos :)), hop (skacze na klatę człowieka), brzucho, patrzeć się w oczy celem dostania smaczka i kliknięcia,

Prawie mu wychodzi: siad na żądanie w dekoncentracji ale na krótko, chodzenie na luźnej smyczy na samej obroży zwykłej.

Pracujemy cały czas nad: puść, przynieś, przywołanie zwykłe i awaryjne, patrzenie w oczy za nagrodę i kliknięcie, nie, głupia suka :)

Zaczynamy naukę dostawiania się do nogi.

A jak mi odwala to ćwiczę z nim ciuchcię żeby na dwóch nogach wisząc na mnie kroczył, albo "atak" czyli ja klepię Łukasza a on przybiega jak bohater i ... pomaga pańci dopaść ofiarę :)
Ubaw na całego, Łukaszowi mniej do śmiechu :)

Ale Misiek to pies, który cieszy się, że ma 4 łapy chociaż nie wie co z nimi zrobić, ma zęby i tez jeszcze sprawdza do czego służą. Cały piękny świat jest taki ciekawy i oszałamiający i te duże psy na dwóch nogach co mają reklamówki, albo inne fajne rzeczy - wszystko warto sprawdzić, po wszystkim poskakać, ugryźć. Dlatego nauka idzie powoli i żmudnie :)
Ale jak widać efekty są.

Posted

No to przybieranie na wadze idzie mu z takim oporem... a w domu normalnie codziennie szaleństwo co by tu dobrego Rysiowi ugotować, żeby mu smakowało:) Nie przytył nawet 1 kg, z tego co kiedyś pisałam to miał chyba wtedy 23,3 kg czy jakoś tak... tak więc z każdego dekagramu się cieszę :) Z ta suchą karmą, to nie nastawiałabym się że któraś mu podpasuje, on coś się na Akanę uwziął - oprócz oczywiście tej rybnej kupionej niedawno, która wyjątkowo mu nie smakuje ;) i nic innego nie chce ruszyć.
A propo komend to Michaś jest zdolniejszy, Rysiu umie tyle o ile, ja nie za bardzo mam czas żeby z nim pracować, te komendy które się nauczył to przydają się na codziennych spacerach, cały czas są wiec ćwiczone :)
A tak wracając jeszcze do polowań Rysia, to muszę stwierdzić że on nam naprawdę kiedyś przyniesie jakiegoś ptaka lub zająca. Dziś mało kaczek nie upolował, wskoczył za nimi do wody...już pióra fruwały, dobrze że zareagował na komendę "nie wolno" bo jak nic jutro na obiad mielibyśmy kaczkę ;) A wieczorem wpada w trans na spacerze, ludzie go nie interesują..tylko małe pieski i kotki i nosek przy ziemi, non stop. :painting:

Posted

Wszędzie wypatruję piesków ;) po drugiej stronie rzeki chyba jest jakiś :)


cały czas czujny i gotowy do łowów


może tutaj coś wyniucham..chociaż myszkę, cokolwiek :)


Bawisz sie ze mną czy nie ?? :)


A to łóżko i poduszka na której śpi co noc, po wieczornym spacerku od razu maszeruje do swojego pokoju (tzn. pokoju brata), dopiero nad ranem rozpoczyna wędrówki po wszystkich łóżkach, ląduje w łóżku tego u kogo najwięcej miejsca z brzegu się znajdzie (żeby bez problemu i nie postrzeżenie zalogować się w pościeli )


I troszkę inna poza :)

Posted

Bo Rysiek chce się odwdzieczyć za obiadki i opiekę więc i dla Was chce coś dobrego zdobyc:) I nieźle mu idzie, skoro już pióra skubał w czasie akcji;)

Posted

Właśnie nie.
Jego zachowania plus to, ze ciężko mu przytyć wskazują na to, że on jest bardzo zestresowany. I to wcale nie żeby się zaraz obwiniać i zastanawiać, że jak to my to nieba uchylamy, Rysiek uśmiechnięty - przecież nie ma się czym stresować.
Nie wszystko zależy bezpośrednio od Was.
Na stres wpływa bardzo wiele czynników, od okresu prenatalnego, przez doświadczenia z dzieciństwa i w ogóle z życia, i wiele czynników w domu, ale też dieta, zdolność organizmu do przyswajania niektórych witamin, wytwarzania hormonów, praca pewnych gruczołów i kwestie genetyczne dotyczące ras.
Akurat jestem świeżo po wykładach i czytaniu relacji z warsztatów z takim jednym ekspertem, który akurat podjął temat czynników rozpraszających psa. Wiadomości dużo, nie będę tu Was zamęczać, ale naprawdę wiele się dowiedziałam i strasznie cieszy mnie to, że są ludzie, którzy serio zajmują się psami nie w celu uzyskania posłuszeństwa, ale w celu wyjaśnienia konkretnych zachowań aby pomóc osiągnąć tzw. dobrostan.

Misiek wcale nie jest zdolniejszy od Ryśka. My przecież pracujemy z nim codziennie.
Ja mam wrażenie, że Rysiek ma ogromny potencjał bo to się czuje jak się z nim przebywa, on kocha swoich ludzi - tak jak się mówi, jesteś jak ciasteczko uwielbiam Cie - to Rysiek tak za każdym razem całym sobą mówi każdemu kogo lubi. No i to jest idealna podstawa do ćwiczeń. To wcale nie musi być motywatorem smaczek, ale właśnie kontakt z człowiekiem.

My z Miśkiem właśnie w ogóle od tego zaczynaliśmy, żeby on nas zauważał, żeby mu zależało bo on się strasznie dekoncentruje, rozprasza.
Od kiedy to się udało osiągnąć jest o wiele wiele lepiej. Takie podaj łapę, waruj - z jednej strony można powiedzieć, że są to małpie sztuczki mało potrzebne. Ale ostatnio na wykładzie dowiedziałam się jednej błyskotliwej acz bardzo prostej rzeczy.
Aby pies nie skakał na nas po przyjściu do domu, można wyuczyć go aby zamiast tego robił "waruj" albo "siad" - a nagrodą będzie powitanie gdzie opiekun kuca przy piesku (czyli już eliminuje swoją postawą potrzebę skakania).

A wracając do stresu - to ćwiczenia umysłowe męczą psa pozytywnie, ale i uspakajają w jakimś sensie bo ćwiczą koncentrację. Trening "siłowy" czyli aporty, bieganie, gonienie nie powinien odbywać się częściej jak 1-2 w tygodniu. Po pierwsze dlatego, że pies jak i człowiek, który trenuje jak by uzależniał się od tego, jego organizm musi trenować bo czuje się źle jeśli tego nie robi. Spirala się nakręca gdyż i sam trening siłowy wcale nie jest taki dobry gdyż wyzwala wydzielanie adrenaliny i pochodnych (oszczędzę Wam nazw naukowych substancji chemicznych), z których część utrzymuje się na wysokim poziomie jeszcze pół godziny po wysiłku. Te substancje odpowiadają za odczucie stresu.

Tak u psa jak i u człowieka bycie w ciągłej gotowości wcale nie jest miłe ani fajne, to po prostu stres i nerwy i jakoś trzeba to rozładować (zwł. jak organizm jest nawykły do dostarczania mu adrenaliny i pochodnych, to mu tego brakuje i jeszcze bardziej jest zestresowany bo potrzeba nie jest zaspokojona).

Następnie się dowiedziałam o rodzajach reagowania na sytuacje, które chcemy wyeliminować. Jednym ze sposobów jest przebiegle nazwane "dodawanie" :) przebiegle ale dość precyzyjnie jak się zaraz okaże.
Otóż dodajemy coś - np. krzyk, kolczatkę (czyli ból), obroża elektryczna. No i pies niekoniecznie uczy się tego co chcemy. Chociaż efekt oczywiście jest taki jaki sobie życzymy. Pies przestaje robić tego czego nie chcemy aby robił.

Tak naprawdę w danej sytuacji nie widzimy dokładnie co pies robi (to są sekundy, ułamki sekund i nie wszystko jest takie oczywiste jak by się zdawało) i możemy psa ukarać za eksplorowanie, poznawanie, węszenie itd.
W sytuacji kiedy krzyknęłaś za złapanie kaczki - Rysiek zestresował się jeszcze bardziej (psy naprawdę czują emocje opiekuna).

Nie wiadomo czy nie zrozumiał tego tak, że dzieje Ci się jakaś krzywda i trzeba lecieć interweniować u Ciebie. W każdym razie z tego co piszesz polować ani myśli przestać.

Ja mam teraz z Miśkiem problem ze zjadaniem ludzkich kup. Wychodzi, węszy, szuka wszystkiego co do ryja można wsadzić, a najchętniej żeby to była "czekoladka" :)
Dlatego ćwiczymy w domu, a potem na spacerze żeby nie miał czasu robić tego czego nie chcę.
Wiadomo - nie jest prosto, nie zawsze Misiek chce ćwiczyć, wtedy kombinuję rożne zabawy - zwł. węchowe. Rozrzucam w niedalekiej odległości karmę i wskazuję mu gdzie ma szukać.
A może być to zabawka. Oczywiście wszystko na smyczy, albo dwóch dla większej swobody.

Michaś oczywiście uwielbia ganiać. Ale naprawdę odkąd ok. miesiąca temu ukróciliśmy mu bieganie samopas jest o wiele bardziej zrównoważony, spokojniejszy na spacerach i w domu.

Jak idę na spacerze z zabawką to chowam w kaptur albo za pazuchę tak żeby nie widział. Wyciągam jak chce go nagrodzić albo zabajerować żeby się nie gapił na innego psa tylko szedł za mną.

Jeszcze tak dodam apropos tego krzyku. Sama ostatnio się mocno zdziwiłam, że Misiek zareagował na imię i przybiegł. Ale to była dramatyczna sytuacja bo był przeciąg w kuchni, otworzyło się nagle okno i wszystkie szklane popielniczki spadły tłukąc się po całej kuchni.
Michaś oczywiście ciekawy, ja za nim. Poszliśmy patrzeć co się stało. Jak zobaczyłam, że on w to wchodzi to zamarłam. Oczywiście wydarłam się kilka razy żeby wrócił i po imieniu. na pewno głośno i na pewno desperacko. Potem go zamknęłam w pokoju żeby posprzątać.

No i czego go nauczyłam?

Ale czasem kiedy staje się przed wyborem - zdrowie i życie mojego przyjaciela, a działanie odruchowe - to automatycznie robi się to drugie.

P.S.
co do ćwiczeń naszych to nie przekraczają godziny dziennie :)

Posted

Jak to nie wiesz jaka rzeczka płynie przez Legnicę :razz: ?? Kaczawa..a zdjęcie w parku zrobione, ostatnio poznajemy nowe tereny te pod Legnicą i w samej Legnicy. W planach mam jeszcze wycieczkę nad jezioro w Kunicach, czekam tylko aż przestanie wiać i zrobi się ładna pogoda :) Sesję fotograficzną oczywiście zamieszczę z wyprawy :)

Posted

A wracając jeszcze do tego polowania Ryśka to nawet nie zdawałam sobie sprawy ze mogłam zestresować go, bałam się ze naprawdę złapie te biedne kaczki a nie chciałabym mieć jakiś stworzeń na sumieniu :(
Jak będziesz w Legnicy to musisz mi poopowiadać te wykłady, szkoda ze w Legnicy takich nie ma.

Posted

W takich sytuacjach krzyk to naturalna reakcja i raczej mało kto nad tym zapanuje. Niestety nasze postrzeganie świata trochę różni się od psiego postrzegania. On chciał dobrze ale obecnie człowiek ma nieco inne potrzeby:) Pewnie 200 lat temu sama byś go po tę kaczkę posłała i nakrzyczła na niego jakby jej nie znalazł. Ona ma zakodowane właśnie takie działania. Robi to instynktownie. To ludzie się zmienili:)

Posted

Też uważam, że w sytuacji kryzysowej człowiek robi (jak automat) co może żeby było ok. drze ryja czy unieruchamia psa. Nie wiem czy pisałam, że ostatni atak Michasia na jamnika (na szczęście to było dawno) sama sprowokowałam. Niechcący oczywiście. Ale jak mi to wyłożono na czynniki pierwsze to faktycznie zrozumiałam, że najpierw naruszyłam ego Michasia przed ukochaną Panią Basią (panią Dżamala od której jako szczeniak Misiek dostał kilka razy łososia, poza tym jest dla niego bardzo miła, to sprawia, że Misiek mało ze skóry nie wyleci jak ją widzi) i samym Dżamalem (to przecież przyjaciel i supervizor Michasia), potem leciałam za atakującym Miśkiem wołając - co on pewnie uznał za doping :)

Pokręcone to wszystko,ale fakt, ze psy rozumieją po psiemu :)

Posted

Ali9 napisał(a):
Jak to nie wiesz jaka rzeczka płynie przez Legnicę :razz: ?? Kaczawa..a zdjęcie w parku zrobione, ostatnio poznajemy nowe tereny te pod Legnicą i w samej Legnicy. W planach mam jeszcze wycieczkę nad jezioro w Kunicach, czekam tylko aż przestanie wiać i zrobi się ładna pogoda :) Sesję fotograficzną oczywiście zamieszczę z wyprawy :)


No gdzie ta sesja?:)
Rzeczki nie poznałam bo pamiętam ją większą niż na zdjęciu,ale wiem, ze w Parku są takie bezpieczne jej rejony, że rzeczywiście wygląda tak jak pokazałaś :)
W sobotę będę w Legnicy :)

Posted

[INDENT]Cioteczki zajrzyjcie. Jakaś dobra wróżka nam potrzebna....Albo nie wiem co. Jakiś mały cud...?

[URL="http://www.dogomania.pl/threads/206942-Dukat.-Właścicielka-zmarła-majątek-Tak-pies-NIE-do-schroniska-idzie-w-czerwcu"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/2069...dzie-w-czerwcu[/COLOR][/URL] [/INDENT]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...