Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W czwartek wzięliśmy psa ze schronu w Nowodworze (ma swój wątek na dogo, woj. lubelskie). Szukaliśmy całkiem innego, ale ten nas zauroczył ;) i postanowiliśmy spróbować - rekomendacje pracownika schroniska i szefa były bardzo pozytywne, że pies jest grzeczny, akurat do rodziny, etc.
Pisałam już o naszych problemach z kotami w temacie o integracji kocio-psiej. Generalnie, pies za każdym razem gdy widział/czuł koty, był tak podjarany, że się trząsł, a jak się nie trząsł, to się wyrywał i piszczał. Straszył tym koty, i jeszcze bardziej się wyrywał - bo koty uciekały.
Z początku wyglądało na to, że będzie fajnie - pies jest bardzo bystry, zna już "siad" i "leżeć", przychodzi, zawołany - ale tylko w domu. Wydawało się, że się bardzo szybko zaaklimatyzował. Chodziliśmy 3x dziennie na spacery, dwa pierwsze dni częściej, żeby nie było wpadki.
Widać, że pies był domowy. Nie przejmuje się domowymi odgłosami - szuflady, szuranie, trzaskanie drzwiami, szczęk garnków. Wpakował nam się do łóżka. ;) Gdy się bierze do ręki smycz, cieszy się, biega dookoła wyprowadzającego, ostatnio zaczął siadać do zapinania smyczy. Je domowe jedzenie, czyli ryż na kości, chrupek nie rusza (kupiliśmy Purina Dog Chow, z braku lepszej karmy w zoologu, lepszą miałam zamawiać przez Allegro).
Najwyraźniej ktoś cieszył się pieskiem, póki był mały, puchaty i kochany, kiedy zaczął rosnąć, pozbyto się problemu - lubi ludzi, ale nie wie zupełnie, jak się zachować wobec innych zwierząt (odnoszę wrażenie, że została zaniedbana socjalizacja), nie da się mu czegoś zabronić - i tu dochodzimy do sedna.
Pies za każdym razem, gdy się wchodzi/wychodzi z pokoju, do którego wyeksmitowaliśmy koty (jest przechodni, są w nim schody prowadzące na piętro, dziś szłam do łazienki zrobić pranie gdy miał miejsce ten "incydent") pcha się do drzwi, między nogami, i nie da się go inaczej zatrzymać, jak złapać za obrożę. Czasami trzeba go po prostu odprowadzić od drzwi, bo drapie, skamle etc. Dziś, rano, gdy TŻ to zrobił, pies go złapał zębami za rękę. Po południu miała miejsce podobna sytuacja, tylko, jak już wspomniałam wcześniej, wyszłam do łazienki, TŻ chciał złapać psa, a ten - znowu go za rękę. Po chwili, gdy TŻ powtórzył ruch - żeby nie pozwolić psu rzucić się ;) na drzwi, pies ponownie uderzył do niego z pyskiem, więc TŻ cofnął rękę.
No i teraz się zastanawiamy, co dalej robić.
Ja się już psa boję. Nie zachował się wobec mnie we wrogi sposób, ale widzę zmianę na spacerach, gdy nie pozwalam mu ciągnąć - zachowuje się inaczej, z dystansem. Może popadam w lekką paranoję ;) ale nie jest to miłe uczucie. I dochodzi kwestia kotów. Przestał się rzucać na drzwi - teraz się do nich skrada, z podniesionym, wyprostowanym ogonem, i czai się przy nich, za każdym razem gdy zobaczy koci cień lub usłyszy futrzaka. Nie wiem, jak to interpretować.
Proszę o rady. Jak postępować wobec takiego psa? Spodziewaliśmy się problemów, ale agresja należała do tych, których zdecydowanie nie chcieliśmy. Lęk separacyjny, ciągnięcie na spacerach, brudzenie w domu, etc. - tego się spodziewaliśmy. Ale nie łapania za rękę, gdy człowiek stara się umożliwić drugiemu wyjście/wejście z/do pomieszczenia...

  • Replies 56
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wzieliście psa w czwartek , jest wtorek . Nie oczekujcie od niego zbyt wiele, że w parę dni załapię wszystko czego od niego oczekujecie, że będzie idealny. Sprawa z kotami nie ureguluje się od razu.

[I]"Generalnie, pies za każdym razem gdy widział/czuł koty, był tak podjarany, że się trząsł, a jak się nie trząsł, to się wyrywał i piszczał. [B]Straszył tym koty[/B], i jeszcze bardziej się wyrywał - bo koty uciekały."[/I]

Naturalne , że jest podjarany, może nigdy nie widział.. tego nie wiecie. Poza tym pies nie straszy ich celowo. Wyrywa się , bo w psiej naturze jest zakorzenione to , że jak coś ucieka to trza za tym pogonić i tyle. Na onecie jest wiele ciekawych artkułów o tym jak zoobojętnić psa na koty. Poszperajcie a znajdzieice i zacznijcie z psem pracować i uczyć go co wolno robić a czego nie.

[I]''lubi ludzi, ale nie wie zupełnie, jak się zachować wobec innych zwierząt (odnoszę wrażenie, że została zaniedbana socjalizacja), nie da się mu czegoś zabronić "[/I]

Ale chodzi o koty czy o psy też ? i co to znaczy , że nie da mu się czegoś zabronić? I jak próbujecie to robić?

[I]"pcha się do drzwi, między nogami, i nie da się go inaczej zatrzymać, jak złapać za obrożę. Czasami trzeba go po prostu odprowadzić od drzwi, bo drapie, skamle etc. Dziś, rano, gdy TŻ to zrobił, pies go złapał zębami za rękę. Po południu miała miejsce podobna sytuacja, tylko, jak już wspomniałam wcześniej, wyszłam do łazienki, TŻ chciał złapać psa, a ten - znowu go za rękę. Po chwili, gdy TŻ powtórzył ruch - żeby nie pozwolić psu rzucić się [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] na drzwi, pies ponownie uderzył do niego z pyskiem, więc TŻ cofnął rękę.
No i teraz się zastanawiamy, co dalej robić."[/I]

Nie oczekujcie od psa, w sytuacji ,gdy zamknęliście gdzies koty, że przestanie się nimi interesować i to rozwiąże problem. Przecież on doskonale wie , że one tam są , a to że ich nie widzi moim zdaniem potęguje tylko jego ciekawość. Co to znaczy rzucił się ? Czy Tż próbował w jakiś inny sposób "odciągnąć " psa od drzwii, czy po prostu pociągnął go za obrożę? Zrozumcie , że dlatego psa jest wszystko nowe. Moim zdaniem to zła metoda takie szarpanie się z psem i targanie go za obroże co wcale nie jest dla niego przyjemne. Jedyne czego go w tej sytuacji nauczyliście to to , że jest w stanie wymusić coś na Was "uderzaniem pyska" i że to działa, skoro mąż cofnał rękę. Próbowaliście go odciągnąć zabawką , smakołykiem itd ?


[I]"Przestał się rzucać na drzwi - teraz się do nich skrada, z podniesionym, wyprostowanym ogonem, i czai się przy nich, za każdym razem gdy zobaczy koci cień lub usłyszy futrzaka. Nie wiem, jak to interpretować."[/I]

Jest zwyczajnie ciekawy, moja suka tez się skradała do naszej myszki z podniesionym ogonem a w życiu krzywdy jej nie zrobiła. Moim zdaniem trochę wyoplbrzymiacie tą jego agresję. Zacznijcie z psem pracować. Podsawowe komendy, posłuszeńtswo, zabawy. Postarajcie się zrobić tak żebyście byli dla niego ciekawsi od kotów. Tu na dogo jest dużo wątków na ten temat. No i dajcie mu czas skoro jest u Was zaledwie parę dni.

Posted

[I]Naturalne , że jest podjarany, może nigdy nie widział.. tego nie wiecie. Poza tym pies nie straszy ich celowo. Wyrywa się , bo w psiej naturze jest zakorzenione to , że jak coś ucieka to trza za tym pogonić i tyle. Na onecie jest wiele ciekawych artkułów o tym jak zoobojętnić psa na koty. Poszperajcie a znajdzieice i zacznijcie z psem pracować i uczyć go co wolno robić a czego nie.[/I]
Wiem, że nie straszy celowo - tylko opisałam mechanizm, jak sytuacja się nakręca. Nie ma jak jej przerwać, bo pies nie reaguje wtedy na nic. Zastanawiam się, czy najpierw nie ćwiczyć z nim komend, żeby w razie czego móc na sobie skupić jego uwagę - ale wątpię, czy aż taki bodziec, jakim jest kociak, go nie zaprzątnie zupełnie.
[I]
Ale chodzi o koty czy o psy też ? i co to znaczy , że nie da mu się czegoś zabronić? I jak próbujecie to robić?

[/I]Żadne komendy, generalnie "Fe", które praktykujemy gdy się zaczyna pakować na blat i tym podobne sytuacje, do niego nie docierają, gdy jest podjarany. Gdy w grę wchodzą koty i psy - żadne smakołyki, żadna zabawka (generalnie, zabawki go nie interesują... co go ucieszyło? opakowanie po szczoteczce do zębów i paczka chusteczek, ukradziona ;)).
Sytuacja z dzisiaj. Wychodzimy na spacer, sąsiad stoi przed swoim płotem, rozmawia z kimś, a obok nich biega jego mały, upierdliwy, jazgoczący piesek. Zobaczył Borysa, i już do niego biegnie z ujadaniem i warkotem. Borys się do niego wyrywa, staram się oderwać jego uwagę od psa, ale jedyne, co mi się udaje osiągnąć, to to, że przestał się wieszać na smyczy.
Zwracam się do sąsiada, by zabrał psa - taki offtop teraz - sąsiad z uśmiechem już chciał odpowiedzieć, że pewnie on nie gryzie, albo chce się bawić, albo gdzie takie maleństwo zrobi krzywdę takiemu psu - gdy ja dodałam, że nie wiem, jak się zachowa mój pies. Momentalnie zwinął swojego pupila na podwórko, Borys dopiero po dłuższej chwili zaczął na mnie zwracać uwagę - a miałam żółty ser w ręce, który go w tym momencie nie interesował zupełnie.

[I]Nie oczekujcie od psa, w sytuacji ,gdy zamknęliście gdzies koty, że przestanie się nimi interesować i to rozwiąże problem. Przecież on doskonale wie , że one tam są , a to że ich nie widzi moim zdaniem potęguje tylko jego ciekawość. Co to znaczy rzucił się ? Czy Tż próbował w jakiś inny sposób "odciągnąć " psa od drzwii, czy po prostu pociągnął go za obrożę? Zrozumcie , że dlatego psa jest wszystko nowe. Moim zdaniem to zła metoda takie szarpanie się z psem i targanie go za obroże co wcale nie jest dla niego przyjemne. Jedyne czego go w tej sytuacji nauczyliście to to , że jest w stanie wymusić coś na Was "uderzaniem pyska" i że to działa, skoro mąż cofnał rękę. Próbowaliście go odciągnąć zabawką , smakołykiem itd ?[/I]

Chodzi o [B]wszystkie [/B]drzwi, czyli te do łazienki na parterze też, i do pokoju na parterze (nie tego z kotami) też, i do wiatrołapu też. Gdzie drzwi, tam on pierwszy.
Inaczej się nie da go złapać, jak po prostu zawołać - mieć nadzieję, że przyjdzie ;) i przytrzymać za obrożę, albo właśnie podejść do niego, wziąć go za tę obrożę i odprowadzić. Nie ciągnąć ani szarpać, bo pies jest na to za duży. Na ogół sam odchodzi, gdy się go za tę obrożę trzyma.
Generalnie są dwa wyjścia, gdy pojawia się motyw drzwi. Albo ktoś przytrzyma psa, albo człowiek będzie się z psem w tych drzwiach przepychał. Nad wiatrołapem, pokojem i łazienką pracujemy - na spokojnie staram się go przekonać, żeby się nie pakował przede mnie, no bo niekoniecznie potrzebuję jego towarzystwa podczas chwil na tronie. :lol:
Hm, a jak pies się rzuca to... się rzuca. Podbiega do drzwi, zaczyna na nie skakać, drapać.
Żadna zabawka ani smakołyk go wtedy nie rusza.
Dziś rano usiłowałam go odciągnąć od drzwi smakołykiem - pokrojonym żołądkiem kurzym, bardzo lubi - jasne, odszedł na moment, a potem z powrotem do drzwi. Akurat nikt nie musiał wychodzić, chciałam z nim poćwiczyć siad i leżenie, no i nie wyszło. ;)

I co do tego łapania zębami... Zastanawiam się, czy to może mieć po trochu źródło w tym, że ja z psem "pracuję", o ile to można nazwać przy takim rozproszeniu psiej uwagi, że ja go chwalę za pożądane zachowania, daję mu smakołyki i pieszczoty, gdy się zachowa tak, jak chciałam. TŻ mniej się psem zajmuje, mimo, że to on wyszedł z pomysłem "weźmy psa" - może Borysowi kojarzy się mniej przyjemnie?

Zabawy? W tym problem, aport odpada, bo nie mamy linki - a nie spuścimy go ze smyczy, zabawki go nie interesują. Na spacerze nie zwraca na nas uwagi niemalże, tak go wszystko fascynuje, chociaż dzisiaj usiłowałam powstrzymać trochę jego zapędy do ciągnięcia i przekonać go, że jestem fajna - więc za każdym razem, gdy ciągnął, stawaliśmy w miejscu, gdy pies podchodził do mnie, dostawał żółty ser - który lubi. W sumie jednak zauważyłam, że nic mu nie pomoże, dopóki się nie wysika. :lol: Po tym robi się znacznie bardziej "plastyczny". ;)
Ćwiczymy trochę komend, już umie siad, leżeć (z oporami) i jak go zawołam "chodź tu" ;) to przychodzi. Także uważam, że to dość dużo - skoro od czwartku. Na imię nie reaguje, nad tym będziemy pracować.
Nie mam pojęcia, jak go uczyć wymiany zabawki na smakołyk, na przykład. W tym głównym problemem jest, że on na ogół nie ma czego wymieniać ;) ale z czasem pewnie dojdziemy, co lubi.

A jego zachowanie wobec kotów to po prostu duża zmiana w porównaniu do tego, co było wcześniej, i temu towarzyszą inne zmiany - odpowiada na zaczepki psów za ogrodzeniem, szczeka na rowerzystów i samochody - dlatego byłam zaniepokojona. Ale kot dopiero wsadził łapę pod drzwi i macał, czy uda mu się coś wymacać :lol: a pies go spokojnie wąchał.

Kurczę, to normalnie robota jak na czystym Windowsie, bez dostępu do neta i bez jakiegokolwiek napędu. :lol:

Posted

OOO ale się naczytałam :) słuchajcie będzie dobrze, bo macie dobre chęci. Tylko cierpliwości trzeba więcej. Moja sucz też na poczatku na spacerach nie zwracała na mnie uwagi, wszystko i wszyscy bylo fajniejsze ode mnie. Z tego co piszecie to Wasz pies nie wykazuje agresji tylko najzwyczajeniej w świecie ma motor w tyłku i tyle. Popracujcie z nim, skoro już umie siad i wraca to znaczy , że da się z nim pracować :)

Z tymi drzwiami to spróbujcie go na nie zoobojętnić , ale do tego potrezba dwóch osób, ktoś wchodzący wychodzący zza drzwi i osoba , która będzie odwracać uwagę od nich, jakakolwiek jego rekacja w kierunku osoby odracającej uwagę, powinna być maksymalnie nagradzana. Zrób z siebie nawet wariatkę, byle zwrócił na Ciebie uwagę. Wykorzystaj nawet te opakowania po czymś, skoro się nimi interesuje. Chodzi o to , żeby mu się te drzwii znudziłyi stało się dla niego normalne to , że są otwierane i zamykane. Starajcie się go na maksa skupić na sobie. Z tym rzucaniem się na drzwi spróbujcie podobnie. Jak się zaczyna rzucać, stań choćby na rzęsach byle zwrócił na Ciebie uwagę. I ćwiczcie z nim jakąś komendę siad, czy waruj , ale tak żeby był stanie ją wykonać w każdej sytuacji, niezależnie czy jest w domu czy nie.

Co do tych zabaw. Kupcie linkę :) Nie zwraca na Was uwagi, bo jesteście nudni, skoro ani się z nim nie bawicie ani nic ;) Poczekajcie aż załatwi swoje ważne sprawy na dworze i do dzieła. Nauka przywołania, uczenie aportu itd. Poczytajcie o tym tu na dogo i na tym onecie o którym pisałam , bo jest tego mnówstwo. Powiem Wam tyle , że moja Moga na poczatku patrzyła na mnie jak na idotkę gdy rzucałam jej patyki czy piłki, a teraz nie mogę się od niej opędzić jak mam którekowliek z nich w dłoni na spacerze. Gerelnie bądźcie systematyczni i przede wszytskim cierpliwi :) No i niech Tż też coś od niego zacznie wymagać , choćby najprostyszch komend , żeby autorytet w psich oczach nie spadł do zera :)

Dobrze sąsiadowi powiedziałaś :)

Posted

Borys właśnie daje pokaz swoich umiejętności. TŻ dziś pracuje, i siedzi w naszym pokoju na piętrze, przyszedł do nas po herbatę, posiedział moment, poczochrał psa, zrobili kilka razy siad i poszedł na górę, a Borys leży już od nastu czy kilkudziesięciu minut pod drzwiami i piszczy. Nic na niego nie działa, jak go zagaduję, to przychodzi, machnie ogonem, i wraca, tak samo z komendami czy przysmakami. No i leży.

[IMG]http://img249.imageshack.us/img249/7522/borys.jpg[/IMG]

A poprzedni post był długi, bo notuję wszystkie moje spostrzeżenia w zeszycie. ;) Nie chcę, by mi cokolwiek umknęło.

Na spacerach, gdy chcę by na mnie zwrócił uwagę, wydaję dziwne odgłosy ;) wyczytałam ten sposób na wesołej łapce, niestety, Borys szybko przestał na to reagować, a jest wyraźnie tym niemile zaskoczony.

Posted

[I]"Nic na niego nie działa, [B]jak go zagaduję[/B], to przychodzi, machnie ogonem, i wraca, tak samo z komendami czy przysmakami. No i leży."[/I]

Ty nie masz psa zagadywać tylko naprawdę, jak już zwróci tą minimalną uwagę, to skacz , zaproś go do zabawy, pochwal , powariuj z nim. No bo co z tego , że zawołasz jak potem nic się nie dzieje, to leży, z nódów. ;) Z tymi zabawkami czy aportem, to nagradzaj go za każdym razem gdy choćby zwróciu uwagę, trąci nosem , na chwilę weźmie w pysk zabawkę. Nagrodź go sowicie słowem i popraw smakołykiem. Niech wie , że mu się to opłaca. Poskacz po innych wątkach, bo to wymaga pracy , czasem wielu tygodni, ale zobaczysz ze się opłaci.

śliczny jest :) ma "tą" iskierkę w oku !

Posted

Fail. :D TŻ poszedł na górze do łazienki, pies zaczął się kręcić pod drzwiami, więc zaczęłam go wołać, jak na mnie spojrzał, zaczęłam skakać, klepać się po udach, wydawać radosne odgłosy :lol: Borys przyszedł, pomachał ogonem, podstawił się do głaskania i tyle wszystkiego. Czochram, czochram, już dawno się uspokoiło na górze, przestałam, a pies z powrotem pod drzwi. Kolejne próby przyniosły to samo, a gdy skakałam wtedy gdy był ze mną w kuchni, to wywalił brzuch. :D
Skończyła mi się inwencja twórcza. :D

Posted

Poznaje Borysa ;)
Co do piszczenia pod drzwiami, zajrzyjcie do galerii Samby, tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/threads/180816[/url] To bokserka z Nowodworu również, z którą był właśnie podobny problem - popytajcie o rady, na pewno pomogą. Co do ciągnięcia na spacerach, tam również Bartek i Justyna walczyli z tym problemem i go rozwiązali - warto najpierw ćwiczyć skupianie uwagi w domu - i to skupianie bezwzględne, bo jeśli pies w domu, w towarzystwie i otoczeniu, które zna, nie wykonuje tego, czego od niego chcecie, to tym bardziej nie będzie wykonywał na dworze, gdzie jest wiele nowych, interesujących go rzeczy, zapachów itd. Pies nie zwraca uwagi, ciągnie? To stańcie w miejscu, wydajcie mu komendę i idźcie dalej. Uczcie go chodzenia przy nodze w miejscu, które zna - i sowicie nagradzajcie.

Co do łapania za rękę, jest dokładnie tak, jak yuki mówi - pies zauważył, że to powoduje zaprzestanie czynności ze strony człowieka, więc wykorzystuje ten sposób. Dobrze byłoby, gdybyście oboje pracowali z psem - wtedy stworzy silną więź również w mężem, nie tylko z Tobą. Wątpię, żeby chciał ugryźć - nie jest nauczony tego, że tak nie wolno robić, a Wy zabraniacie mu dojścia do kotów, stąd taka reakcja. Gdy już wyuczycie odpowiednie posłuszeństwo u Borysa, niech jedna osoba w mieszkaniu weźmie go na smycz, a druga weźmie na ręce kota i siądzie w tym samym pokoju - wydajcie mu komendę, np. siad i nagradzajcie za to, że ją trzyma pomimo obecności kota.Zobaczy, że bardziej opłaci mu się współpraca z człowiekiem niż podchodzenie do kota.

No i kupcie linkę, inaczej się zamęczycie - pies musi się wybierać, stąd też może brać się ciągnięcie na smyczy.

Posted

Cześć :)

Wydaje mi się, że to nie jest żadna agresja - to po prostu przemożna ciekawość, która zostaje nagle zablokowana - może nigdy w życiu nie widział kotów? ;) Cwaniak zakumał, że jak Was trąca pyskiem to się cofacie i to wykorzystuje ;) Moja "nowodworzanka" Zu na przykład gdy chce zwrócić na siebie uwagę to zaczyna jazgotać, warczeć i szczypać za nogawki, ale pracujemy nad tym - chyba powoli zaczyna rozumieć, że to nie ona ustala, kiedy jest odpowiedni moment na zabawę ;) Pracujcie z Borysem, zaglądnijcie na wątek Samby podany przez ladySwallow i piszcie, jak Wam idzie :)

Posted

Witam! Mnie też się nie wydaje, by psina miała zapędy na agresora - macie poprostu niewyżytego młodziaka, któremu nie dane było obejrzeć świata, a bardzo był jego ciekaw. Pies poprostu tryska energią i trzeba zrobić wszystko by ją sposiłkować. Intensywne spacery pewnie rozwiążą większość waszych problemów, bo pies poprostu będzie po nich odpoczywał. Do tego celu napewno potrzebna będzie wam jednak długa linka, ale, co ważne, również świetną zabawką jest "coś" na sznurku, lince - piesy uwielbiają przeciąganie, a jak rozkręcisz go w ten właśnie sposób na tę właśnie zabawkę, to potem i z chęcią będzie ją aportował. Z kolei jeśli będziecie używali jej tylko na spacerach, to stanie się ona wkrótce kartą przetargową ... jednym słowem, psiur będzie gotowy zrobić dla was wszystko właśnie za tę zabawkę (czytaj: posłuszeństwo)

Posted

Dziękuję ślicznie za odpowiedzi.


To, co się dzisiaj działo, przechodzi wszelkie pojęcie. :shake:
Rano TŻ był na spacerze z Borysem, mówił, że było ok. W południe ja. Pies z dnia na dzień coraz bardziej agresywnie - tak, to już agresja, to słychać w jego szczekaniu - zachowuje wobec psów, które go zaczepiają zza ogrodzenia. Kilka razy wyglądało to tak, jakby chciał mnie ugryźć w nogę, ale sądzę, że po prostu nie zdążył zmienić "wyrazu pyska", tańcząc na smyczy.

Powrót do domu, pies się uspokoił. Pomyśleliśmy o 17 - możemy spróbować kocio-psiej integracji - zarzuciliśmy to kilka dni temu, i zwierzaki miały się tylko wąchać przez drzwi. Borys był już spokojny podczas takiego niuchania, to liczyliśmy, że będzie trochę spokojniejszy podczas "widzenia" - gdzie tam, jak pociągnął, to z TŻ-tem za sobą. :shake: Wściekał się okrutnie, nic do niego nie trafiało, piszczał, szczekał, daliśmy spokój z uspokajaniem go, próbowaniem wydawania komend etc., schowałam koty, które się tylko tym stresowały, i chciałam złapać psa za obrożę i na smycz - dwa razy mnie złapał zębami za rękę, ale nie puściłam.
Chwilę ochłonęliśmy, pies na smycz i idziemy na spacer. TŻ chciał zobaczyć, jak pies mi szaleje na smyczy.
Szaleje, i to bardzo. Idzie mały piesek, widać, że szczeniak, przybłęda jakaś chyba - no i Borys się wścieka. Pies z naprzeciwka, który powinien być za ogrodzeniem a chwilę przed naszym spacerem biegał po ulicy, podobnie wywołał w nim złość, lęk? Idziemy dalej, kolejne ogrodzenie, kolejne psy, znowu pies się szarpie i szczeka. Przejeżdża granatowy samochód - pies spięty, ale nic. Przejeżdża srebrny, i nagle jest pełen agresji. Po chwili się uspokoił, ale ciągnie, więc zawracamy. Stoimy przy naszym ogrodzeniu, czekamy aż pies się uspokoi, srebrny samochód wraca... I takiego Borysa jeszcze nie widziałam. Tego się nie da opisać. Nie reagował na nas, a TŻ go uderzył :placz: mimo, że kilka dni temu rozmawialiśmy, że nie będziemy stosować wobec niego przemocy. Przyznał później, że zbrakło mu sposobów na to, jak do psa dotrzeć, a Borys ze szczekania przeszedł w głośne skomlenie i od razu wywalił brzuch. Jak on musi być skrzywdzony. :placz: I jeszcze przez zachowanie TŻ straciliśmy tę odrobinę zaufania, jakim nas obdarzył. :angryy: Dalej na spacerze było tak samo kiepsko, ja nadawałam TŻ-towi czemu tak nie można, on się na mnie zdenerwował... Wracamy ze spaceru, i na samym początku ulicy najazd: dwójka ludzi, później pies (ta przybłęda), później szczeka na nas pies za ogrodzeniem który do nas już z zębami leciał, gdy biegał po ulicy, później rower, później kolejny człowiek, Borys wariował na smyczy, TŻ go pociągnął mocno, [B]za mocno[/B] według mnie. No i znowu się ścięliśmy.

Generalnie widzę, że TŻ do psa serca nie ma. Postanowiliśmy nad nim pracować, ale on by chciał mieć za dużo za szybko, i nie umiem mu wyperswadować, że z Borysem się tak nie da. :( Ale twierdzi, że już więcej go nie uderzy, bo widzi, jak został skrzywdzony. Zobaczymy...

Postanowiliśmy zrezygnować z trzech spacerów po ulicy jako że wszędzie są zaniedbane psy :angryy: i będziemy chodzić na działkę za domem, jest dość spora. Uszyję taśmę, zrobiłam researcha na dogo i znalazłam kilka tematów. Chociaż mi samej przydałoby się pobiegać. :cool3: Nie chcę jednak psa forsować, bo to dosłownie futro i kości (taaa, znalazłam sobie wymówkę).

[B]LadySwallow[/B], przeczytam wątek, dziękuję. A ciągnięcie na smyczy się kończy, gdy już podleje pierwsze odpowiednie do tego celu drzewo. Wtedy, jeśli nie ma w okolicy psów, kotów, rewelacyjnych zapachów - pies jest spokojny i ładnie idzie przy nodze.

[B]Evl[/B], miło widzieć, że jest więcej posiadaczek psów z Nowodworu. :)

Posted

Przede wszystkim, nie możecie wychodzić na spacer i się kłócić - pies wyczuwa napięcie. Widać, że Ty lepiej nad nim panujesz - tak jak pisałam, ćwicz przede wszystkim w domu, TŻ też niech ćwiczy, ale najpierw niech opanuje emocje - musi odzyskać zaufanie psa. Zapoznanie z kotami dopiero, kiedy pies opanuje podstawy posłuszeństwa, oswoi się z ich zapachem, a Ty już na 100% przestaniesz się go bać. Co do innych ludzi, psów - tutaj najpierw praca w domu, potem praca na dworze; wypracuj posłuszeństwo na tyle, aby pies był w Ciebie wpatrzony; gdy na spacerach mijacie innego psa, wydaj mu komendę siad i trzymaj smakołyk tak, aby go widział. Jak nie zareaguje na psa, pochwal, daj smakołyk. Nie ściągaj smyczy, bo pies czuje to jako zachętę do walki - coś się dzieje, pani się denerwuje, trzeba bronić.

Posted

[quote name='ladySwallow'] (..) ćwicz [B]przede wszystkim w domu[/B], TŻ też niech ćwiczy, ale najpierw niech opanuje emocje - [B]musi odzyskać zaufanie psa[/B]. Zapoznanie z kotami [B]dopiero, kiedy pies opanuje podstawy posłuszeństwa[/B], oswoi się z ich zapachem (..) QUOTE]

Bardzo istotne wskazówki!

Kolejna sprawa - napisałaś: "chciałam złapać psa za obrożę i na smycz - dwa razy mnie złapał zębami za rękę, ale nie puściłam"
Za poźno. Pies powinien być już wtedy na smyczy (!). Łapanie za obrożę ogranicza jego wolność, dlatego tak strasznie się buntuje i za wszelką cenę próbuje się uwolnić. Biedak musi najpierw wam zaufać..

Posted

Dajcie psiakowi czas, dla niego teraz wszystko jest nowe, nie zna Was, nie ufa Wam jeszcze, nie wie czego od niego oczekujecie. Trzeba mu wszystko na spokojnie pokazać i nauczyć odpowiedniego zachowania.

Nie odciągajcie psa za obrożę, po pierwsze to może właśnie spowodować taką reakcję, jak opisujesz (kłapnięcie zębami), bo jest dla psa nieprzyjemne (szczególnie w wydaniu obcej osoby, którą na początku dla psa byłaś Ty i Twój TZ), to jak złapanie za kark. I co najważniejsze, odciąganie za obrożę powoduje tylko jeszcze większą chęć ciągnięcia, pies nadal widzi punkt, do którego chciał dojść, a napór obroży wyzwala odruch "parcia do przodu". Odwróć całego psa skupiając jego uwagę na czymś innym, np. wabiąc smakołykiem.

Uczcie go dalej komend. On ich teraz nie zna, nie ma ich utrwalonych, więc nie używajcie tych słów w sytuacjach, kiedy jest podniecony, bo tylko zaprzepaścisz to, czego się uczycie. Zacznij od nauki komend w spokojnym miejscu bez rozproszeń i dopiero jak tam będzie wykonywał bezbłędnie, przejdźcie do sytuacji "newralgicznych".

Spróbuj podejść go "sposobem", rób nieoczekiwane zwroty akcji, żeby nie utrwalić psu złych nawyków. Na przykład: pcha się w drzwiach do łazienki? Wpuść go i zamknij drzwi (na chwilkę!). Zrobi mu się pewnie głupio, bo zostanie sam w łazience. Może następnym razem pomyśli zanim się wepchnie ;) Naucz go siadać przed drzwiami (jak już utrwalisz porządnie komendę siad), otwieraj i zamykaj drzwi nie przechodząc przez nie i nagródź sowicie jak "wysiedzi". Nie przepychaj się z nim w drzwiach, nie odciągaj, nie wydawaj komend, jeżeli wiesz, że może nie posłuchać. To tylko uczy go, że nie musi Ciebie słuchać i na dodatek daje mu przeświadczenie, że to dobry sposób na zwrócenie Twojej uwagi.

Nie izoluj go od kotów, to tylko pogłębia jego chęć dostania się do nich. Weź go na smycz i przechadzaj się po domu przy kotach nagradzając, gdy będzie wobec nich obojętny. Baw się z nim przy kotach, żeby mu się dobrze kojarzyły.

Tak samo na spacerach. Nagradzaj dobre zachowanie, odwracaj uwagę, spraw, żebyś była ciekawsza od wszystkiego dookoła. Jednocześnie pokazuj mu świat, daj poznać inne psy, ludzi, wskazując mu jak ma się wobec nich zachowywać. Daj mu czas, on musi trochę "ochłonąć" i nauczyć się, czego od niego wymagacie.

Ale się rozpisałam ;)

Posted

Ja z nim ćwiczę, dziś TŻ, no i chyba muszę wychodzić z kuchni na ten czas. :diabloti: Nie jestem zadowolona z tego, jak TŻ to robi, zamiast sposobem, to on chce na siłę, no a z psem się nie da.
Z waruj jest ciężko, bo gdy tylko się odsunę/on odsunie od psa na kilka kroków, to Borys się zrywa i biegnie za nami. Chociaż mi się udawało odejść na kilka - ale tylko dwa razy - po chwili, zanim zdążył wstać, chwaliłam go i dostawał smakołyk.
Zaczął zwracać uwagę na zabawkę, lubi gryźć butelki - robiłam wczoraj ciasto i mi gwizdnął butelkę z octem, na szczęście, zabrałam mu :D - a dziś mi ukradł margarynę do ciasta z lodówki. Bestyj jeden.

Generalnie, cholera, ciężko jest. :shake: To, co w domu, to sobie poradzimy. To, co na dworze - te wszystkie psy, których jedyną atrakcją jest szczekanie na psy poza ogrodzeniem - to masakra. Jeden dwukrotnie do nas biegł z zębami (dopiero ostatnio jest zamykany na podwórku, o dziwo!). :shake: Nie zrobiłby Borysowi krzywdy, bo Borys ma porządne futro, a on jest mały... No i pewnie zanim by złapał Borysa, to by poleciał na kopach, bo chodzę w glanach, a mojego zwierza ruszyć nie dam. Masakra. :shake:

[B]Delph [/B]- dziękuję za odpowiedź, niestety, rady dotyczące kotów są chybione. Nie da się bawić z kotami przy psie, bo, wydaje mi się, pies jest o nie zazdrosny, i jak napisałam, jak widzi kota, szaleje. Dzisiaj się wepchnął pod stół, dobrze, że zatrzymała go poprzeczna deska. :shake: Bo TŻ pociągnął za sobą (pies był na smyczy).
Z drzwiami już lepiej, zaczęłam chodzić do łazienki, wychodzę czasami na dwór (pranie i takie tam). Jak mi się pcha do drzwi, mówię "sio", czasem przechodzę spokojnie. Ale to z drzwiami do łazienki jest dobre! :D
Na spacerach WSZYSTKO jest ciekawsze ode mnie - dlatego przestałam zwracać na siebie uwagę - pracujemy nad tym w domu. Gdy usiłowałam z nim pracować na smakołykach, to je zjadał - pozornie patrząc na nie - a później z powrotem wpatrzony w jeden punkt.
I podobnie z kotami - jak waruje pod drzwiami, to żaden smakołyk, żadna zabawka, żadne zabawianie, ćwierkanie itd. nie działa.
Zastanawiam się... :D Czy jak siedzi pod tymi drzwiami czy mu wtedy nie mówić "waruj", skoro się spod nich nie rusza, i wtedy nagradzać to smaczkami? Czy to nie utrwali w nim siedzenia pod tymi konkretnymi drzwiami?

Posted

[quote name='warsawmoo']hihihi.. To nie z kotami masz sie bawić przy psie, ale z psem przy kotach ...[/QUOTE]

Tym bardziej awykonalne. :D Nie istnieję dla niego w obecności kotów. :D

Posted

Proponuję zapisanie się do szkoły dla psów. Warsawmoo,może coś polecisz? Czytałam na jednym z wątków,że masz doświadczenie w tych sprawach:evil_lol:

Posted

[quote name='illuvies']Tym bardziej awykonalne. :D Nie istnieję dla niego w obecności kotów. :D[/QUOTE]

Dasz radę! Powolutku .. Widzę, że bardzo zależy ci na psiaku. A chcieć to móc! Rozkręć go na zabawke, a będzie niedługo cały Twój :lol:

Posted

[quote name='MaDi']Proponuję zapisanie się do szkoły dla psów. Warsawmoo,może coś polecisz? Czytałam na jednym z wątków,że masz doświadczenie w tych sprawach:evil_lol:[/QUOTE]

phi! Doświadczenie to mało powiedziane, ja tu lepiej czytałam :mdrmed:

Posted

Szkółka, niestety, odpada. Szukałam w internecie, w mojej mieścinie (informacje na PW, taki schiz) nie ma żadnej, a nie mam samochodu, żeby podjechać do Lublina, nie mam też żadnego znajomego na chodzie z samochodem. :(
Myśleliśmy z TŻ o szkoleniowcu czy behawioryście, nie wiem, który by się do nas bardziej kwalifikował, czy to to ta sama osoba. :D Ale znowu, nie wiem, czy ktoś dobry jest w lubelskim. No i nie wiemy, jak się kształtuje cena jednej wizyty.

Posted

Mam wrażenie, że za dużo od niego od razu wymagasz :lol: Nie od razu zabawa przy kotach (z psem zabawa, jak zaczniesz się bawić z kotami, to tylko je znienawidzi, bo będzie zazdrosny), najpierw na smycz i wędrówki po domu. Najpierw z daleka od kota, jak będzie spokojny-smakołyk. Zmniejsz odległość od kotów, do takiej, żeby jeszcze nie zaczął się denerwować-smakołyk za spokój. I tak dalej, coraz bliżej. Jak już będzie spokojny, to zabawa przy kotach. Wszystko nie jednego dnia oczywiście, tylko stopniowo, jednemu psu to zajmie dzień, innemu miesiąc.

Tak samo z komendą waruj. Nie ćwicz od razu odchodzenia na kilka kroków, skoro się zrywa. To tylko utrwali właśnie takie zrywanie się. Najpierw "waruj" przy Tobie na chwilę, później na dłużej, później odejście na jeden krok i powrót, później wydłużanie dystansu. I to też w kilka dni, tygodni, a nie od razu :evil_lol:

Jeśli chodzi o spacery. Po pierwsze: bez nerwów. Pies wyczuwa Wasz stres i zachowuje się nerwowo. Nie unikajcie psów i innych wrażeń, bo będzie jeszcze gorzej. Jeżeli spodziewasz się, że może ugryźć załóż kaganiec. Ćwicz tak jak z kotami. Najpierw pies z daleka, nagroda jak nie zwraca uwagi. Pies bliżej i spokój - nagroda. I tak dalej. Jak się "miota" na coś, nie rób nic. Jeżeli stałaś, stój dalej, jeżeli szłaś, idź tam gdzie szłaś, a psa "zabierz ze sobą" to znaczy nie szarp, nie uspokajaj, nie mów do niego, nie bij, nie krzycz. Czas na reakcję masz PRZED atakiem, jeżeli już pies wybuchnie, to nic nie zrobisz, tylko pogorszysz sprawę. To znaczy, że musisz nauczyć się przewidywać reakcje psa, jeżeli widzisz z daleka, że zaczyna się interesować innym burkiem, od razu odwracaj uwagę, nagródź jak choć na moment się do Ciebie odwróci (w momencie odwracania, a nie jak znowu wbije wzrok w innego psa!). Zwróć się do dobrego szkoleniowca, on wszystko pokaże, wytłumaczy i oceni problem. Na pocieszenie napiszę, że przeważnie takie zachowania to nie agresja, tylko strach i braki w socjalizacji. Pies nie wie jak ma się zachować, czuje się niepewnie i "wrzeszczy" na wszystko dookoła, żeby te straszne rzeczy już sobie poszły (i to najczęściej działa, bo psy się oddalają, samochód odjeżdża, więc pies później zachowanie powtarza).

Popracuj też nad zaufaniem psa do Was, szkoleniem i porządnie go wybiegaj, żeby zeszła z niego para. Jak wzrośnie jego pewność siebie i będzie miał w Tobie stanowczego i konsekwentnego przewodnika sam będzie bardziej opanowany. I wytłumacz TZ'towi, że przemocą tego nie tylko się nie osiągnie, ale jeszcze pogorszy sprawę.

Posted

Właśnie po dzisiejszym dniu doszliśmy z TŻ do wniosku, że całe jego zachowanie wynika z lęku no i ten brak socjalizacji, o którym pisałam już w poprzednim poście.

I generalnie nie ma opcji, żeby pies, widząc coś/kogoś, zwrócił na mnie uwagę. Jest tym tak pochłonięty, że koniec. Dziś na spacerze stała trójka nastolatków z maleńką psinką, która wyglądała, jakby chciała poznać bliżej Borysa - taki przystojny kawaler ;) - a Borys... nawet gdyby się waliło i paliło, nie zorientowałby się. Stanął jak wryty i koniec. :D
Podobnie z kotami. :) Po prostu zaczekamy, aż zobojętnieje na drzwi i koty za nimi. Bo autentycznie, nic się nie da zrobić - albo ja nie umiem.

Nad zabawką pracujemy, dzisiaj już kilka razy wziął ją w paszczę, chwaliłam go etc., ale wciąż ja nie potrafię go nią zainteresować. Najlepiej, gdy mu się ją podrzuci gdzieś obok niego - w przeciwnym razie, wcale go nie kręci. Wąchnie i sobie pójdzie. ;)

I ja generalnie robię tak jak piszesz, Delpha, (Jak się "miota" na coś, nie rób nic. Jeżeli stałaś, stój dalej, jeżeli szłaś, idź tam gdzie szłaś, a psa "zabierz ze sobą" to znaczy nie szarp, nie uspokajaj, nie mów do niego, nie bij, nie krzycz.) tylko przy jednym ogrodzeniu staram się przejść jak najszybciej - nie wierzę w wytrzymałość bramy, na którą skacze trzy wilczury plus spaniel. :/ Wygląda dość nędznie, a jak sobie pomyślę, co by było, gdyby kiedyś puściła... :/

Ale jeśli chodzi o komendy, to jestem dobrej myśli, bo idzie nam naprawdę dobrze. Pies jest naprawdę bystry. :)

Posted

[quote name='illuvies']
I generalnie nie ma opcji, żeby pies, widząc coś/kogoś, zwrócił na mnie uwagę. [/QUOTE]

Jak już go pochłonie to wypatrywanie, to znaczy, że jest za późno. Musisz reagować wcześniej. Ćwicz z większej odległości, np. po drugiej stronie ulicy od posesji, na której jest pies. Ustal dystans, z którego jesteś w stanie zainteresować psa, bo już widzi, ale jeszcze się nie denerwuje. I pochwal jak patrzy na Ciebie. I tak stopniowo.
Znajdź smakołyki, za które Twój pies zrobi wszystko. Przetestuj kawałki parówki, mięso, "śmierdziuchy" ze sklepu zoologicznego. To musi być dla niego coś ważniejszego od szczekania na psa.
I poszukaj behawiorysty, czasami wystarczy kilka spotkań i jak już będziesz wiedziała jak postępować pójdzie z górki.

Posted

Powoli dojdziesz z nim do ładu. Dziewczyny napisały ci tutaj wiele cennych uwag, korzystaj (;
Zabawkę masz na sznureczku? Baw sie z nim, tak, jak to robisz z kotem - turlaj po ziemi, z jednej, i z drugiej strony, a potem do góry, i zaraz myyk - za plecy - "nie ma!". A potem, jak już wyjmiesz z ukrycia, daj mu ją złapać i poprzeciągaj się z nim, a jak puści, to od nowa. Jak sie nakręci będziesz w stanie odwrócić jego uwagę od kotów i psów, ale na to tez potrzebujesz CZASU. Czas, cierpliwość, konsekwencja i wyrwałość ... Trzymam mocno kciuki!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...