mru Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 dobra, no to zawsze 150 zł jest :) teraz jakis hotel... mi nic nie przychodzi do głowy :( jeszcze fajnie by było gdyby to był hotel, gdzie on miałby kontakt z człowiekiem... Quote
mru Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 w lecznicy dowiedziałam sie ze jesli istnieje podejrzenie porzucenia psa to oni proszą fundację o kontakt także nie wiem kto, ale skontaktujcie się z nimi telefonicznie - oni pójdą nam wtedy na rękę. Quote
jayo Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 idusiek napisał(a):Rozmawiałam z Milady. Moze zabrać psa w kazdej chwili- tylko gdzie? Z powou zmiany sytuacji zyciowej nie jest w stanie opłacić całego jego pobytu, ale wstepnie deklaruje max 150 zł. Tyle moze dać od siebie. jayo, mru - podaję jej Wasze nr telefonów. Decydujcie co z nim dalej... Podaj mi prosze tel do Milady. Quote
mshume Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 A jak skojarzyliście,że to ta osoba? mru napisał(a):zobaczcie to: http://www.forumowisko.pl/topic/119147-moj-pies-to-morderca-co-mam-zrobic/ oraz to: http://www.forumowisko.pl/topic/117407-jak-kochaja-wasze-zwierzeta/page__view__findpost__p__2079407 sierpień 2009 Sed faktycznie jest agresywny do psów, ale siedzi w boksie z sunią Diną i nie wykazuje żadnej agresji wobec niej... Quote
mshume Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Mój pies Max (za TM), znajdek, też był bardzo agresywny do innych psów, raz jednego mało nie zagryzł, ale kochaliśmy go nad życie. Myślicie,że go porzuciła?Może zwiał (mój też uciekał). Quote
t_kasiek Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 napisałam na wątku Seda - http://www.dogomania.pl/threads/34556-Sed-OstrA-w-czekaA-na-dom-3-lata-i-doczekaA-siAE/page190 Była jej właścicielka odpisała mi na maila - Sed został zaprowadzony do schroniska przez jej narzeczonego :( Jestem wściekła a z drugiej strony mi smutno.....powiem krótko - zmieniła się sytuacja życiowa tej dziewczyny no ale kurde mogła napisać, że potrzebuje pomocy, innego domu dla Seda a nie od razu oddawać go do schronu !!!!!!!!!!! Nie wiem czy mogę skopiować tego całego maila..... Quote
wtatara Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 a nie pisała kiedy go oddali, chce mi się płakać a zaraz szlak nie będe tu przeklinac co mysle o takich ludziach Quote
mshume Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Życzę jej,żeby ją tak zostawił.Co za bezwolna baba, narzeczony oddał psa, którego ona tak kochała (podobno). Fajne życie jej się szykuje:angryy: Quote
t_kasiek Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 no i co dalej.....co mozemy zrobic zeby mu pomoc ???????????? Quote
idusiek Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 ja sie nie boję iwstydu nie czuję - pewnie Tobie napisała to co i mi... [FONT=Times New Roman]Ziutek nigdy nei był na Okęciu. To mój narzeczony zawiózł go do schroniska i tak powiedzial, że znalazł go tam. Nie była to moja decyzja i jest to bardzo bolesne. Ja wiem jak mnie ocenicie i że zaraz będzie zbiorowy lincz na mojej osobie ale naprawdę nie miałam na to wpływu. Jestem w zagrożonej ciąży, nie mogę wstawać od kilku miesięcy. Pytalam się doslownie wszystkich czy mi pomogą, błagałam rodzicow, znajomych żeby go wzieli. Niestety ziutek był bardzo agresywny dla innych psów i kiedyś zagryzł psa moich rodzicow i atakował kota mojej koleżaki. Dodatkowo jak tylko zostawał sam robil straszne zinszczenia w domu. Nie zrozumcie mnie źle, ja bardzo go kochałam, nadal za nim tęsknie ael rodzina wywarła na mnie tak ogromny nacisk że pogubiłam się. Teraz już nie ma odwrotu. Blagalam ich tylko żeby znaleźli najlepsze schronisko i żęby trafil w dobre ręce. Nie mówiłam na forum bo było mi po prostu straszine wstyd. Nadal jest. Do końca życia będę miała poczucie winy. Proszę nie piszcie już do mnie. Wybaczcie że tak namieszałam, ja naprawdę chciałam zapewnić mu dom jednak warunki mojego życia dośc mocno się pogorszyly kiedy straciłam pracę, przez ciążę. Mieszkaliśmy w kawalerce w centrum warszawy. Nie było nawet dywanu więc pies się ślizgał na podłodze, bardzo męczył, zaczał z tego stresu zalatwiać się w domu. Nie mieliśmy innego wyjścia. Mam nadzieję że on będzie szczęsliwy. Pozdrawiam[/FONT] Quote
mru Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 fizycznie może i narzeczony oddał, ale mówienie że to on oddał jest jeszcze żałośniejsze niż to, że ona na to pozwoliła to argument typu "a to psze pani nie ja a jasio zrobił!" .... chyba, że narzeczony ją przywiązał do kaloryfera i zagroził, że zabije jej rodzinę jak się ruszy ;) Quote
mru Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 hmmm... ciekawe tylko dlaczego on się teraz panicznie boi facetów...... ja bym nie chciała mieć takiego narzeczonego fajnego... aha i to nie jest dobre schronisko! pst stamtąd trafiaja na łańcuchy! do bud! sa rozdawane na giełdzie samochodowej w Słomczynie!!! Quote
mru Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 wszystko zależy od umowy - jak brzmiała, pewnie był zapis o tym, że trzeba zawiadomić oddającego o zamiarze oddania psa i ten ktoś ma pierwszeństwo w przejęciu psa można wnieść pozew z powództwa cywilnego o niedotrzymanie zobowiązań przewidzianych umową Quote
Fela Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Pozew z powództwa cywilnego? Będzie się sprawa ciągnęła latami, odszkodowania żadnego, bo precedensu prawnego brak. Co to komu da? Kobiety (i mężczyźni, jeśli są tu tacy), odrobinę litości czy czego tam. Jak macie niespożyte chęci, by karać, to skupcie się na tropieniu ludzi, którzy przetapiają psy na smalec albo trzymają jamniki w budzie na krowim łańcuchu. Zostawcie dziewczynę, która sama ze sobą nie może sobie poradzić, a co dopiero z trudnym psem. Tak się składa, że ja Seda poznałam jeszcze w schronisku i do łatwych nie należał. Faktycznie rzucał się na inne psy. Już jutro możemy zabrać go do hotelu, w którym spędził dwa lata swojeo życia. Był tam szczęśliwy. Ale: bardzo proszę o poważne deklaracje, kto ile jest w stanie przeznaczyć na jego hotel. Rozumiem, że Milady deklaruje 150 zł miesięcznie na czas nieokreślony. To bardzo dużo. Stowarzyszenie Niczyje dołoży coś? I jeszcze jedno ważne: Kto kto przejmie prawną opiekę nad psem? Sed został adoptowany ze schroniska przez prywatną osobę - Milady. Ona też opłacała jeo utzrymanie w hotelach do czasu adopcji, sprawdziła dom i zapewne podpisała umowę. Ale w tej chwili i tak nie ma to większego znaczenia, bo organizacja typu stowarzyszenie może odebrać psa z tego pseudo schroniska, w którym się znajduje teraz (a propos, co to za lecznica, która sprzedaje psy na giełdzie???) Quote
t_kasiek Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 jesli chodzi o deklaracje - napewno coś dorzucę, ale ile to będzie zależało od jutrzejszej rozmowy z moim szefem....więc trzymajcie kciuki !!!!! Quote
mru Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 ja znam Seda i jedyne z czym on sonie nie może poradzić to on sam Fela jasne, najlepiej olać i zbierać kasę - siedzieć na dogo i żebrać po ludziac h o pieniądze i dać spokój. tylko tak to można latami... poprawiać coś po kimś. i takim biednym dziewczynom w to graj. idusiek zapytała, więc mówię co MOŻNA zrobić - wiem przecież że nikt tego nie zrobi... a Ty już się oburzasz... to dość dziwne... dać spokój... to zabierz tego psa. i dziesiątki innych tak porzuconych. Quote
mru Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 Fela - co to za lecznica? przepełniona po brzegi, bo takich narzeczonych jak ten claire jest cała masa! taka lecznica : http://www.dogomania.pl/threads/175602-psiaki-z-lecznicy-pod-WarszawAE-potrzebujemy-POMOCY-W-OGA-ASZANIU każdy może odebrać stamtąd psa, oni się bardzo ucieszą, bo nie mają miejsc nie trzeba byc stowarzyszeniem do tego... Quote
Fela Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Ha, jakbyś zgadła. Pewnie zabiorę. Podobnie właśnie jak dziesiątki innych tak porzuconych, które trafiły do schroniska w OM. Zabieram je tak włąśnie od pięciu lat. To już nie dziesiątki, to setki. Oczywiście, że najlepiej siedzieć na dogo i żebrać po ludziach o pieniądze, Mru. Ja niestety, nie mam na to czasu, bo albo p;racuję, albo jeżdżę z tak porzuconymi kundlami po lecznicach, hotelach itp, albo zapierdalam w gównach, robiąc zdjęcia i nie tylko w schronsiku. Cóż, zanim jednak wezmę sobie na łeb trzydziestego trzeciego psa w tym roku, i to psa, który zapewne w hotelu zostanie dożywotnio, chcę wiedzieć, czy ktoś mi pomoże w jego finansowaniu. Przynajmniej na razie, przez pierwsze miesiące albo raczej tygodnie. Bo potem - jakoś się nie łudzę. Ciotki z dogomanii pójdą opluwać jakieś inne dziewczyny, które chciały dobrze, ale im nie bardzo wyszło. Stowarzyszenia się rozpadną. A Sed zostanie, na złość... Sorry, ale zdziwiło mnie, że lecznica pełni funkcję schroniska. Tak być chyba nie powinno. Quote
mru Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 nie ma w tej gminie innej opcji, bo nie ma schroniska :/ miało być, ale.... jedyne co im zaoferowano to Celestynów lub Korabiewice. przy czym do Korabiewic gmina chętnie wywiezie psy jak będzie ich za dużo (już raz grożono nam Grodeckim... na szczęście wydaliśmy jakimś cudem trzy psy i sprawa ucichła...) dlatego gmina podpisała umowę z lecznicą-przytuliskiem to jakieś kilkanaście miejsc. warunki słabe, podejście też, ale zwierzaki są leczone, kastrowane itp. no i właściciel całkiem idzie nam na rękę (jest nas tylko dwoje tam wolontariuszy ale tez sporo osób na dogo, które nam pomagają) jeśli chodzi o pomoc w adopcjach w wątku jest więcej info o giełdzie itp. jasne, że trzeba żebrać! trzeba zacząć, bo lecznica potrzyma chwilę Seda ale on juz i tak tam za długo jest :( jest w okropnym stanie.... ja obiecuję pomoc w żebraniu :) Quote
Fela Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Nie będziemy czekać na koniec użebrania, bo nigddy w życiu Seda nie zabierzemy. Chciałam tylko wiedzieć, czy można liczyć na jakąś pomoc. Myślę, że jeszcze w tym tyg., najdalej w weekend pojedzie do hotelu, gdzie był bardzo dlugo (2 lata) i bardzo dobrze się czuł (jedyny problem tam - przekarmianie). Proszę tylko o pomoc finansową, bo my mamy w tej chwili ponad 30 psów na utrzymaniu (głównie chorych i problematycznych) i co najmniej 3x tyle bardzo pilnie potrzebujących zabrania ze schroniska, a wszystkich 350 (http://www.dogomania.pl/threads/17010-OstrA-w-mazowiecka-350-psA-w-przepeA-nienie-prosimyo-pomoc-w-adopcjach-str-1344/page1405) Koszt hotelu dla Seda 300 zł miesięcznie. Milady zadeklarowała już - dużo jak na osobę prywatną. Ponawiam pytanie: czy Stowarzyszenie Niczyje dorzuci coś (by wypadało, kochane...) Quote
mru Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 czekac nie mam zamiaru, z reszta nie ma tyle czasu! Quote
mru Posted February 25, 2010 Author Posted February 25, 2010 ale on nie jest aż tak agresywny?! i to jest do wypracowania wszystko! czy Ty w ogóle wiesz jak on się zachowuje? on siedzi w boksie z suka i ta suka zyja i ma się świetnie.... jest sens! zastanów się ile on już w życiu przeszedł! spójrz w jego oczy! i co teraz mogłabyś go zabrać z boksu 2na2 i zaprowadzić do uspnienia? to proszę... zrób to... nikogo nie stać, żeby do końca zycia Sed siedział - ale nie taki jest zamysł przecież! z resztą nigdy nie wiadomo ile który pies posiedzi! nie można Seda skreslać tylko dlatego, że jego była pani go porzuciła, bo był agresywny i sobie nie dawała rady - nie każdy ma dwie lewe ręce w tych sprawach wiele psów jest agresywnych do psów i nie zabijamy ich... w lecznicy jest Pit po walkach... my ostatnio zabraliśmy Kąska, który jest tak przerażony, że nie dawał do siebie podejść nikomu z lecznicy przez ponad tydzień... wybieranie do ratowania tylko młodych i pieknych ułozonych to trochę, mówiąc bardzo delikatnie, niesprawiedliwość... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.