Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Majqa, jestem Ci naprawdę bardzo, bardzo wdzięczna.
I bardzo ciekawa, jak wypadnie wizyta, w jakiej formie jest jamniś.

Pani z Katowic (emerytka) na jamnika się bardzo cieszy.... tylko jak go dostarczyć z Łodzi do Katowic. :]

  • Replies 171
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Majqa, proszę, zapytaj, czy wiadomo, jak jamol reaguje na jazdę samochodem. Miałabym dla niego transport do Krakowa, ale kierowca obawia się, że pies może mu zapaskudzić auto. Obawiam się, że skoro jamniś mieszkał ze starszą panią, to rzeczywiście może być różnie. Państwo pewnie mają auto, niech go wezmą na przejażdżkę, co. :)

Posted

Dopytam, czy go brali, a jeśli nie i mi zaufają to zostawię męża z kotem na zastaw a zabiorę panią z jamnikiem na jazdę. Co do wyjazdu w Twoim kierunku... Tu konieczne jest zorganizowanie wyściełanej klateczki dla niego, nie latałby wtedy jak worek kartofli po całym samochodzie (zależy jak kierowca będzie prowadził ale szkoda staruszka, gdyby ów ktoś uprawiał ostro - szarpany styl jazdy).

Posted

Zgłaszam się jako siła robocza. W sobotę i niedzielę jestem free i w piątek też raczej parę godzin.
Jak mi ten jamol nie zeżre mojego małoletniego pół jamola to go mogę przechować dwa trzy dni.
Niestety nie mam testowego kota, ale problem chyba załatwiony.
Co by tu jeszcze...

Posted

Jutro do południa zadzwonię do pani. Jeśli uda mi się dograć pt. popołudniem to postaram się sprężyć, jeśli nie to będę się starała ugrać sb. do południa. Laimo, mam taki pomysł... Zadzwoń również jutro do pani, podtrzymaj jej swoją ofertę ale i wspomnij o tych Katowicach, opisz pani, co to za dom. Ja z kolei, zgodnie z prawdą zresztą, powiem, że jestem z Tobą w kontakcie i wiem o katowickiej ofercie. Reszta ułoży się na bieżąco.
Laimo, czy jesteś w stanie rozeznać się w temacie tej znajomej osoby, która być może pomogłaby transportowo? Na kiedy to byłoby realne (zakładając, że pani się zgodzi)? Idźmy dalej, choć może zbyt optymistycznie... Czy miałabyś lub ten ktoś, skąd pożyczyć taką klatkę/ transporterek?

Posted

mmd napisał(a):
Zgłaszam się jako siła robocza. W sobotę i niedzielę jestem free i w piątek też raczej parę godzin. Jak mi ten jamol nie zeżre mojego małoletniego pół jamola to go mogę przechować dwa trzy dni. (...)

Superancko, odsiecz z Łodzi! :-)

Posted

Zostawiam telefon: 605-298-058 (nie odbieram=śpię)
jak się przydam to cała przyjemność po mojej stronie;)
a jak nie teraz to może kiedyś

PS. Gratuluję akcji paczkowej:)

Posted

Dzwoniłam na pierwszy z numerów aukcyjnych (podane są dwa ale chciałabym rozmawiać z tą samą osobą/ panią). Nikt nie odbierał. Za jakiś moment spróbuję powtórnie. Będę starała się, o ile to nie będzie kolidowało pani czasowo, dograć jednak dzień jutrzejszy, do południa. Dziś mąż wróci później, a chcemy podjechać razem. Nawet jeśli czekałabym z kotem zapakowanym, zwartym i gotowym, to i tak musielibyśmy zrobić pętlę przez całe miasto i bylibyśmy na miejscu po zmroku. Jeżeli spotkam się z panią w mieszkaniu, na co mam nadzieję i tak chciałabym wyjść z niuńkiem na zewnątrz, przejść z nim na smyczce, czyli obejrzeć go przy świetle dziennym.

Posted

Yesooo, dzień jak nie co dzień. :-( Nie wiem, w co włożyć łapy ale po kolei. U pani byłam później, bo ranek - nagłe krawienie u mojej suni więc... Mąż, spakowany kot, szelki dla kota, aparat + bidna moja niunia i rura poza Łódź, ścigać mojego doktora. Potem, z sunią, skład dalszy znany, wio do pani (w międzyczasie dzwonienie do pani z przeprosinami). Chciałam jeszcze zapoznać jamnisia z tą moją sunią ale niestety, mąż i sunia już nie wysiedli (skuteczne wymioty suni jako reakcja na jazdę autem; nic tylko sobie strzelić w...krok).

Państwo - mili, baaardzo sympatyczni, z młodą córką (tak około gimnazjum). Nie mam żadnego słowa zastrzeżeń wobec samych państwa (grzechem by to było). Na posesji sunia a la labek (i ona i jamniś zadbane). :-)

Jamniś - Maks - wygląd, ni pioruna nie 9 lat. Śliczny, przeeekochany (wycałowałam go), bardzo zgrabny (nie zatuczony), mega żywotny. Oczka - gites, nic im nie dolega, kwestia błysku aparata, czyli uff....
Jego była pani o niego baaardzo dbała, co widać, książeczka zdrowia zapisana wszerz i wzdłuż... Dopilnowane było wszystko. Braki obecne - odrobaczyć i pozaszczepiać, ostatnie są przedawnione. Była pani chodziła do b.dobrej lecznicy (widziałam litanię stempli). W książeczce zdrowia była masa wpisów z różnych innych spraw niż szczepienia ale tu dooopa, miałam problem z odczytaniem (wet weta na bank odczyta).

Pies w żadnym razie nie sprawia wrażenia chorego, w pełni domowy, podkołderny. Jak nic był rozbestwiany do bólu przez byłą panią. Tu, gdzie jest nie dzieje mu się krzywda. Pani ma do niego baaardzo ciepłe podejście, on sam nie odstępuje jej. Pani w trakcie ciągłej pracy nad mężem (by jamnik był non -stop w domu). ;-)

Maks nie ma noża na gardle z szukaniem domku więc - jeśli chodzi o naszą pomoc - szukanie mu domku należy ukierunkować na naj, naj... a nie byle tylko, bo buda itd... (Samej budy nie oglądałam, bo nie chciałam być aż tak wścibska; na dobrą sprawę to pani mnie robiła grzeczność, że w ogóle chciała bym jej zawracała głowę).

Maks - nie wiem, jak reagowałby na samca (tu zapomniałam dopytać, zrobię to, a Was przepraszam ale byłam kłębkiem nerwów przez nieprzewidziane okoliczności związane z moją sunią) ale do suczek spoko. Dzieci - również, zresztą, dziecko siedziało obok.

Koty - hm... wybrałam kotkę Frankę. Nie była w szelkach. Po wypuszczeniu z transporterka Maks najpierw jakby jej nie widział, a potem był zaciekawiony (ogon wciąż mu chodził). Jak dojrzał, że toto coś się rusza i jest kotem zaczął poszczekiwać (w moim odczuciu wciąż zabawowo). Franka dała w długą po mieszkaniu. Potem Maks zaczął jej już nieco intensywniej poszukiwać. Skończyliśmy w pani sypialni, wydłubując Frankę spod łóżka przy aktywnej pomocy Maksa. Potem, zobaczyłam to coś w jego oczkach, co kazało mi już uważać, bo Maks się rozkręcał. Wolałam zamknąć Franciszkę do transportera, czyli zabrałam Maksowi zabawkę. Nie był zadowolony. Na koniec zaczął trącać transporter i szczekać, był już poirytowany, że nie może się dostać do Frani, a w korytarzyku, kiedy zakładałam buty chciał już (cwana bestia) przewrócić transporter.

Jamnikowcy - oceniajcie ale... W moim odczuciu z kotami może być różnie. Moja Franka spsiała i się nie broni, nie prycha, nie daje w papę psu, ale gdyby coś takiego zaszło, kot miałby dość Maksa to.... No, sama nie wiem... Ponadto, jeśli nawet Maks nie zamemła kota to ciężko będzie ze szczekiem (struny głosowe 100% zdrowia). Zarżnie się i domowników (+sąsiadów) dziabotaniem.

Auto - nie musiałam wozić Maksa. Pani powiedziała, że nie wymiotuje i uwielbia jeździć.

Laimo, tak ostrożnie odradzałabym jednak, byś brała go do siebie. Jeśli już działać to obrać kierunek na Katowice i tą chętną panią. Rozmawiałam z obecną panią o Katowicach i o rozmowie z Tobą (pani sama zapytała o Ciebie). Powiedziałam pani, że według mnie ów domek chętny (bo brzmi bardzo ładnie) wymaga taktownego sprawdzenia go i jeśli sprawdzian wypadnie dobrze należy podać obu paniom (Łódź - Katowice) telefony do siebie, niech się zdzwonią i wstępnie dogadają sprawę, a wtedy nasza rola dopomóc w transporcie.

Jestem padnięta (samymi nerwami) więc jeśli coś pominęłam, pytajcie.

Za jakiś czas wrzucę zdjęcia i 2 filmiki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...