Isadora7 Posted November 17, 2009 Posted November 17, 2009 Medar i Czarok ( EMIR Oddział Krosno O.) otrzymali w nocy zgłoszenie o psie, który leży nieruchomo w tym zimnie, na betonie. Wg informacji od sąsiadów właścicielki, to ona i jej mąż znęcali się przez długi czas nad psem, nie leczyli, głodzili i bili. Sąsiedzi zgłaszali na policje, ale bezskutecznie. Medar psa odebrał. Jamniś jest pod opieka lekarza - walczy o życie. Niedziela godzina 23:01, telefon od kobiety, która zgłasza, że na klatce schodowej leży pies sąsiada i się nie rusza ( prawdopodobnie jest znów pobity przez sąsiadów i ma widoczne uszkodzenie tylnej łapy). Zapisuję adres, personalia kobiety. Dzwonię do oficera dyżurnego policji. Wskakujemy z Czarok w mundury, samochód i jedziemy do Krosna, w drodze rozmawiam z policjantem z patrolu i proszę o nie wydawanie psa właścicielom do czasu aż dojadę ( jakieś 10 min)- zgadzają się, pomimo że gospodarz robi im awanturę o nocne najście bez nakazu. 5 min później kolejny telefon od oficera dyżurnego policji - zmuszony był odwołać patrol do pilniejszej interwencji , a psa zabrał właściciel (pouczony, aby jak najszybciej zabrał psa do lekarza). Oczywistym jest, że o północy właściciel nam nie otworzy, zmuszeni jesteśmy dalsze działania odłożyć do dnia następnego. Rano umawiam się z naszym wetem na wizytę z jamolem, jadę pod podany adres ( z młodszym inspektorem Sebastanem), odwiedzamy najbliższych sąsiadów i zbieramy informacje o właścicielach i ich psie, następnie wchodzimy do mieszkania gdzie przebywa pies i właściciel z synem. Żądam pokazania psa ( jamnik leży na betonowej posadzce w łazience, za posłanie służy cienka zasikana i mokra szmata, na pytanie dlaczego nie zawiózł psa (zgodnie z zaleceniem patrolu policji) do weta, mężczyzna twierdzi że nie miał czasu ( zastaliśmy go jak oglądał tv). Proszę o okazanie książeczki zdrowia psa oraz aktualnych szczepień - ta dziwnym trafem się zagubiła, krótka dyskusja, informuję ich że pies wymaga natychmiastowej pomocy lekarskiej, że nie zapewniają psu właściwych warunków itd, itd oraz , że psa zabieramy. Zawijamy psa w kocyk, zabieram go do samochodu, a Sebastan idzie do sąsiadów po oświadczenie stwierdzające, że pies był zaniedbywany, bity, głodzony i pozostawiany całe dnie i noce poza mieszkaniem. To oczywiście bardzo skrócona wersja..Doniś jest, niestety w złym stanie - nie chodzi, czasem tylko przekłada się na posłaniu z boku na bok. Wczorajsza wizyta u weta zaowocowała ogólnymi oględzinami - Pani Doktor zbadała Donisia i stwierdziła, że prawdopodobnie nic nie jest złamane, ale pies jest ogólnie bardzo poobijany i odwodniony, ma także rozciętą poduszkę lewej przedniej łapy. Doniś dostał leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, został nawodniony. Zaleciła umieszczenie Donisia w spokojnym, ciepłym miejscu i pokazanie się następnego dnia, jeśli pies przeżyje. Dziś rano dałam maluchowi troszkę jedzenia, które pochłonął z apetytem i popił wodą. Wyniosłam go na trawkę, niestety tak jak go postawiłam, tak stał cały czas bez ruchu. Nie siusiał i nie załatwił się. Po kilku godzinach Doniś niestety zwrócił całe zjedzone śniadanko . Pojechaliśmy do gabinetu lekarskiego. Doniś został zcewnikowany ( dużo zagęszczonego moczu), ponownie został nawodniony, dostał leki i chociaż jego stan ogólny Pani Doktor oceniła na nieco lepszy, to rokowania nadal są niepewne. Godzinę temu dałam mu do zjedzenia ryż na cieniutkim rosołku z odrobiną piersi z kurczaka...Niestety pół godziny później Doniś znowu wszystko zwrócił ....Psiaka trzeba zdiagnozować ( rtg, USG, badania laboratoryjne), ale u nas jest to niestety niemożliwe. Doniś zostanie przewieziony do kliniki Fundacji najprawdopodobniej w piątek ( do tego czasu będzie pod opieką naszych lekarzy, będzie odżywiany pozajelitowo i będziemy próbować go karmić malutkimi ilościami płynnego pokarmu). Doniś cierpi.... - diagnostyka i leczenie pochłoną duże środki finansowe, a przyczyną tego są jego właściciele - dlaczego niektórzy nie przyjmują do wiadomości, że nie ma obowiązku posiadania psa ???!!! [FONT=Arial][FONT=Impact]Bazarek dla jamniczka[/FONT] [SIZE=4](podziękowania dla danka1234):[/FONT] http://www.dogomania.pl/threads/174109-Bajki-na-DVD-na-leczenie-katowanego-jamnisia-Donisia-Kup-teraz-do-28-listopada?p=13547216#post13547216 zapraszamy Quote
Isadora7 Posted November 17, 2009 Author Posted November 17, 2009 Jamniczek bardzo potrzebuje wsparcia. Prosimy o każdą pomoc. Prosimy również o pomoc w ogłąszaniu jamniczka. Pomoc w bazarkach mile widziana. Konto Fundacji: Bank Śląski O/Grodzisk Maz. 88 1050 1924 1000 0022 6878 6056 Przelewy zagraniczne: ING Bank Śląski S.A. Kod SWIFT: ING Banku: INGBPLPW IBAN: PL 88 1050 1924 1000 0022 6878 6056 z dopiskiem: na skatowanego jamnisia+swój nick . Quote
Isadora7 Posted November 17, 2009 Author Posted November 17, 2009 .................................... Quote
Isadora7 Posted November 17, 2009 Author Posted November 17, 2009 Banerki dla skatowanego jamnisia, podlinkowane Quote
Isadora7 Posted November 18, 2009 Author Posted November 18, 2009 Wysłany: 2009-11-18, 10:42 Źle, bardzo źle ...W nocy miałam nadzieję, że już będzie lepiej, bo była kupa i zjadł troszkę rosołku z żółtkiem i odrobinkę pasztetu....Dziś rano wszystko zwrócił . Przed chwilką próbowałam mu strzykawką wcisnąć znowu żółtko, niestety, pluje nim... Wysłany: 2009-11-18, 14:56 zwraca w różnych odstępach czasu od zjedzenia ( od 30 min do 8 godzin), poza tym brzuch jest miękki, perystaltyka utrzymana ( na pewno nie ma niedrożności, chyba, że jakaś subniedrożność)...Przyznam, że nie bardzo mam pomysł...Zaraz jadę do pracy, a po 17 - tej znowu do wetki na cewnikowanie, nawadnianie, odżywianie... Wysłany: 2009-11-18, 20:30 Doniś nadal cieniutki...Wyniki: AlAT - 45j, AspAT - 30j, mocznik - 20 mg%, kreatynina - 0,8 mg%, glukoza - 87 mg% Wysłany: Wczoraj 0:18 Trzymajcie kciuki...Doniś od południa zjadł już 3 razy po troszkę jedzenia i na razie jest ok. Nawet jakby się troszkę ożywił i szuka bliskości z nami ( czytaj: wyraźnie dał do zrozumienia, że ma dość samotnego leżenia w koszu obok łóżka i zażądał przeniesienia na kołderkę, po czym wtulił się we mnie i zasnął)... Nadal kombinuję, skąd mu się wzięło to rzyganie po każdym jedzeniu w różnych odstępach czasowych....Wyniki laboratoryjne w normie...A może to zaburzenia błędnikowe po tęgim laniu gdzie popadnie?? ( przy zmianie pozycji leżenia potężne zawroty głowy i paw??) Wysłany: Wczoraj 13:58 uszy sprawdzałam kilkakrotnie - poza brudem w miernej ilości nic tam nie ma...Jedynie wyjęłam mu nieco nażartego kleszcza ( uprzedzam ewentualne podejrzenia - jak na razie na naszych terenach nie ma babeszjozy). Od wczoraj pawia nie było ( ale wczoraj dostał leki przeciwwymiotne). Nie sika, je chętnie, nie chodzi ( tylko czasem przewraca się z boku na bok na posłaniu). Wysłany: Wczoraj 20:42 Nasz jamolek już na miejscu...Po drodze do Zielonej zasiusiał legowisko. W lecznicy był cewnikowany i jeszcze dużo moczu zleciało. Te problemy z oddawaniem moczu są do diagnostyki. Obejrzałam zdjęcie rtg - stare złamania żeber, zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i śrucina w tylnej części ciała. Podejrzenie przerostu prostaty ( może stąd problemy z siusianiem?). Doniś dostał całą baterię leków w tym przeciwwymiotne, został nawodniony. Po powrocie zarzucił ryżyk z kurczaczkiem i teraz śpi. Quote
Isadora7 Posted November 20, 2009 Author Posted November 20, 2009 Pierwsza interwencja w byłym na szczęście już domu jamnika była: 17.07.2008: DONALD Zgłoszenie psa, który, prawdopodobnie pobity, leży na podwórku jednego z bloków w Krośnie. Po przybyciu na miejsce zobaczyliśmy jamnika leżącego pod płotem ogródka. Pies się nie ruszał, przy próbie pogłaskania pokazał zęby. Widać było, że pies cierpi, trzęsie się z zimna i ma problemy z poruszaniem się. Po rozmowie z właścicielką okazało się, że Donald kilka dni wcześniej uciekł i wrócił w takim stanie. Zobowiązaliśmy właścicielkę do zabrania psa do domu w ciepłe miejsce i wizyty u weterynarza. Następnego dnia skontrolowaliśmy ponownie dom. Donald był w dużo lepszym stanie ( u weterynarza dostał leki), okazało się, że jest tylko mocno poobijany ( na szczęście nie potwierdziło się podejrzenie złamania kości udowej). tak wtedy wyglądał: Quote
danka1234 Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 zaznaczam watek,ilez ta bidulka wycierpiała w swoim zyciu. chciałam go dać na jamniki na 1 strone ale funkcja edytuj mi nie działa. Quote
Isadora7 Posted November 20, 2009 Author Posted November 20, 2009 Domiś wita i prosi NIE ZOSTAWIAJCIE MNIE Quote
AMIŚKA Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 Zaznaczam... Biedny jamnis pewnie juz latem był skatowny!!!:placz::placz: Jak on cierpiał...:placz::placz: To cierpienie jest cały czas w jego oczach.. http://lh3.ggpht.com/_dUn30qtj3b8/SwMDIkyByZI/AAAAAAAAEk0/6ob-6Jt-iw8/s Quote
gonia66 Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 Jestem...ni wiem co napisać...serce mi pęka.....:(:(:( Quote
Kar0la Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 Te jego smutne oczy.... Ileż on już wycierpiał. Teraz musi być lepiej! Quote
Isadora7 Posted November 20, 2009 Author Posted November 20, 2009 Kar0la napisał(a):Te jego smutne oczy.... Ileż on już wycierpiał. Teraz musi być lepiej! Tak jego oczy są porażajaco smutne Quote
danka1234 Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 Isadora zrób Domisiowi banerek do watku,mój nie bedzie taki ladny jak Twoj. Quote
Isadora7 Posted November 20, 2009 Author Posted November 20, 2009 danka1234 napisał(a):Isadora zrób Domisiowi banerek do watku,mój nie bedzie taki ladny jak Twoj. Dzisiaj się biorę za banerki bo jako tako dogo chodzi. Tylko oddech złapię dopiero wróciłam z pracy. Quote
gonia66 Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 Kar0la napisał(a):Te jego smutne oczy.... Ileż on już wycierpiał. Teraz musi być lepiej! ............no własnie...te cudne oczęta jamnicze....musi być lepiej...musi być i już!!!I będzie lepiej!!!!!!..................... Quote
danka1234 Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 Dla Domisia poszło dzisiaj wsparcie finansowe na leczenie w kwocie 300zł od Jamniczej Skarpety. Trzymaj sie maleńki i zdrowiej nam szybciutko. Quote
teresz10 Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 szkoda że sąsiedzi wcześniej nie ulitowali się nad biedakiem .......biedna psina ... Quote
Isadora7 Posted November 20, 2009 Author Posted November 20, 2009 danka1234 napisał(a):Dla Domisia poszło dzisiaj wsparcie finansowe na leczenie w kwocie 300zł od Jamniczej Skarpety. Trzymaj sie maleńki i zdrowiej nam szybciutko. Domiś bardzo, bardzo dziękuje :) Quote
danka1234 Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 Isadora7 napisał(a):Domiś bardzo, bardzo dziękuje :) Potrzeba bedzie duzo wiecej by postawic go na nogi po tym co przeszedł o ile to bedzie wogule mozliwe. Jutro wystawie jeszcze dla Domisia bazarek bajkowy. Quote
Isadora7 Posted November 20, 2009 Author Posted November 20, 2009 oJ tak daleka droga przed Domisiem, biedny jamniś, nie mogę tego pojąć. Quote
danka1234 Posted November 21, 2009 Posted November 21, 2009 Zapraszam na bazarek dla Domisia z którego dochód przeznaczony bedzie na jego leczenie. Bajki na DVD na leczenie katowanego jamnisia Domisia. Quote
Isadora7 Posted November 21, 2009 Author Posted November 21, 2009 [quote name='danka1234']Zapraszam na bazarek dla Domisia z którego dochód przeznaczony bedzie na jego leczenie. Bajki na DVD na leczenie katowanego jamnisia Domisia. Bardzo serdecznie Domiś dziękuje. Proszę o trzymanie kciuków za Domisia Doniś wczoraj znowu musiał być cewnikowany i nawadniany. Nadal zwraca . Jedyna optymistyczna wiadomość - wczoraj późnym wieczorem po raz pierwszy od momentu przywiezienia z interwencji, Doniś sam siusiał... Doniś pojechał do kliniki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.