irenaka Posted December 7, 2009 Posted December 7, 2009 salibinka napisał(a):Bożenka też się zastanawia i twierdzi, że wydaje się, że jednak to nie jest calkowite ociemnienie. Chciałabym, żeby tak było, nie wiem, może tak, a może Martynka poznała już trochę otoczenie. Jednak do tej pory potrafi wejść we framugę przy wychodzeniu z kojca... Odpowiedź weta - "Możliwe". To tak jak było, Irenko, w przypadku Fredzia/Tadzia - w schronisku wet twierdził, że możliwe, że trochę widzi, bo to typowe - światłocienie, duże kontrasty np. Możliwe, że do Martysi tez docierają takie bodźce. Jak Martynka dojdzie trochę do siebie, pomyślę spokojnie o konsultacji z okulistą, mimo że dwóch "zwykłych" wetów stwierdziło, żeby w tej kwestii raczej dać jej już spokój. Jadę zaraz. Dzwoniłam dzisiaj i dowiedziałam się, że Martysia zdziwiona i obrażona, bo... nie dotała o dziewiątej miseczki - no, musi byc na czczo i strasznie jej się to nie podoba ;) Ja bym Aniu dała jej spokój z ewentualnymi zabiegami na oczy , tylko sprawdziła, czy nie ma stanu zapalnego. Jeżeli jest to leczyć, bo to boli. Wzroku jej nie poprawisz, byle te stany zapalne nie bolały. Może niech sprawdzą dzisiaj, przecież to jest moment? Trzymam mocno kciuki. Dziewczynka pewnie szybko dojdzie do siebie. Spróbuj się nie denerwować, kruszynka to czuje. Quote
salibinka Posted December 7, 2009 Author Posted December 7, 2009 Na rtg wyszło powiększone serduszko :(. Dr Kobiałka stwierdził, że może teoretycznie operować, ale ponieważ guz nie wygląda tragicznie, nie ma przerzutów, oczywistym jest się jednak wstrzymać. Tak też trzeba zrobić, nie ma powodu ryzykować - zapisałam małą do dr Chwastowskiej (kardiolog). Powtórzyliśmy też krew - bo chociaż zdaniem dr Telegi wynik jest w miarę aktualny, zdaniem Kobiałki czas na powtórkę ze względu na poprzedni mocznik, który nie budził niepokoju dr Telegi (pod kątem zabiegów), ale u Kobiałki tak. Wynik skonsultuję jutro. Postanowiłam "celować" do końca raczej już w Kobiałkę. Co do oczu, nie wdrażaliśmy do tej pory kropel ze względu na niewykonalność kuracji z powodu stresu Martynki - rada wet podyktowana była tym, że stan nie jest zaawansowany, nie boli i ważniejszy był tak naprawdę czas na spokojne dojście do siebie. Ale Martysia czuje się lepiej psychicznie (nie napiszę "dobrze") i rzeczywiście pora chyba spróbować zakraplać, bo stan sam - jaki by nie był - pewnie będzie się raczej pogłębiać niż odwrotnie. Martysia była ogromnie dzielna. Najpierw poszłyśmy na spacer - i po raz pierwszy widziałam u Niej podniesiony ogonek :). Truchtała sobie dumnie po chodniku - bardzo dobrze jej szło na prostej powierzchni wzdłuż krawężnika. Po wizycie w lecznicy ogon opadł - ale trudno się dziwić. W samochodzie zauważyłam też pierwszy raz taki odruch - kiedy auto staje psy często próbują się rozejrzeć, spojrzeć przez okno. Właśnie kiedy się zatrzymaliśmy, Martysia wspięła się na mnie z takim odruchem, jakby się rozglądała. To był moment, niepozorny, ale dla mnie niesamowity. Krzyś mówi "ona jest delikatna jak kotek". ...Jest taka, że nie chcesz jej odwozić, chcesz przy niej być - Martynka nie da się tulić, nie reaguje żywo na swoje imię, nie może zaglądać przenikliwie w twoje oczy, nie macha ogonem, jest bardzo cicha - taki wyjątkowy pies pośród psów - ale bardzo chcesz przy niej być, właśnie przy niej - uszanować ją, ochronić, cieszyć się z jej akceptacji. Nigdy jeszcze nie spotkałam takiego psa... Dzięki za rady dotyczące ogłoszeń - napiszę do tych osób z prośbą o pomoc. Quote
obraczus87 Posted December 7, 2009 Posted December 7, 2009 No i na sama ciemna noc sie zryczałam jak bóbr :placz: Martysia na pewno Ci dziekuje za cała pomoc i cieplo jakie od Ciebie bije! Quote
irenaka Posted December 8, 2009 Posted December 8, 2009 Podniesiony ogonek?:crazyeye: Trzeba było zacząć od tej rewelacji!!!:multi: A czy Dr Kobiałka przewiduje w przyszłości ten zabieg, czy też nie widzi potrzeby? Bo teraz jak rozumiem trzeba się skupić na serduszku? Quote
salibinka Posted December 8, 2009 Author Posted December 8, 2009 Widzi, ale rozwiązanie będzie zależało od stanu serca. Ponieważ guz - wyraźny i widoczny - jest, ale nie jest w stanie krytycznym (jak czasem bywa, że może zaraz pęknąć), a serce mimo że stetoskopowo ok., jest na zdjęciu wyraźnie powiększone, zaczniemy od serca. Guz może "chwilę" poczekać. Umówiłam Martysię na czwartek, ale będę niestety musiała przepisać ją na wtorek, jak się uda. Z dr Chwastowską miałam już nieraz doczynienia i wierzę, że w duecie z dr Kobiałką wyprowadzą Martynkę, tak jak było np. z Teklusią - która ciągnęła guzy z obu listw po ziemi, miała cysty na jajnikach, przepuklinę, bardzo chore serce i masakryczny stan zapalny zębów. Po operacji ubyło pół psa. A teraz te pół psa już od roku rządzi w swoim wspaniałym stałym domu i cieszy się życiem :). Wierzę, że z Martysia też się uda. Próbuję się dzisiaj bezskutecznie dodzwonić się do lecznicy. Irenko, narazie wstrzymajmy się może proszeniem Biafry - Bożenka obiecała, że postara się o słomę od okolicznych gospodarstw, także może nie będzie sensu wozić. Pada. Jest wilgotno. Czy ta starsza pani odezwała sie może do Ciebie? Quote
irenaka Posted December 8, 2009 Posted December 8, 2009 Z tą panią umówiłam się dopiero ok. piątku. Myślałam, że wcześniej nie ma sensu, skoro Martynka miała mieć zabieg:shake:. Nie mam do niej telefonu:shake: Quote
salibinka Posted December 9, 2009 Author Posted December 9, 2009 Rozmawiałam z dr Kobiałką - nie wiem, czemu mocznik nie wzbudził niepokoju poprzedniej wet i było zielone światło na zabieg. Poprzednio mocznik nie był w normie a alat w porządku. Teraz mocznik doszedł do normy a poszalał alat. Jednym słowem - wątroba. Przez trzy tygodnie heparegen, dieta niskobiałkowa i powtórka. We wtorek o 9.00 bedziemy u dr Chwastowskiej zbadać serce. (A ja muszę znaleźć jakieś źródło edukujkujące w kwestiach samodzielnej interpretacji wyników badań, bo nie znoszę się dziwić w tych sprawach :() Quote
irenaka Posted December 10, 2009 Posted December 10, 2009 Aniu! Jeżeli chcesz to służę pomocą w karmie. Mam Hills i/d. Jeżeli dr Kobiałka uzna, że jest wskazana, to mój Marcyś chętnie odstąpi. Podejrzewam, że będzie trzeba ją namoczyć i zrobić papkę aby Martynka jadła, ale może warto spróbować. Co do wyników badań, to są dwie "szkoły". Ja trzymam się tej starej, która na dodatek bierze pod uwagę wiek psa, same cyferki to nie wszystko. Quote
salibinka Posted December 10, 2009 Author Posted December 10, 2009 Dziekuję Ci ogromnie:). Zapytam o nią dr Kobiałkę. Martysia jadła początkowo, fakt, że bardzo niechętnie, rozmoczoną suchą karmę. Napewno będzie to ogromna pomoc dla jej wątroby, bo chociaż zminimalizowaliśmy ilość białka, to jednak nie to samo, co specjalistyczna karma... Dzisiaj mamy dzień dobrych wieści :). Dzwoniła Bożenka (właściwie to z wrażenia najpierw wczoraj ok. 22 - nie mogłam odebrać) - z wieścią, że Martysia polizała Ją po twarzy! Wspięła się przednimi łapkami dwa razy na Jej kolana, kiedy Bożenka przykucnęła i mówiła do Niej i za drugim razem polizała ją. Dawała tez znać popiskiwaniem (pierwszy raz), że chce wyjść z kojca. Nie wiem, mam wrażenie, że ona powolutku przypomina sobie różne psie zachowania. Ogromnie dziękuję Beatce :) - Foksi i Dżekusiowi - bo, po ogłoszeniu w gazecie innego niewidomego psiaka zadzwoniła pani, która chciałaby być dt dla psów w potrzebie. Beatka opowiedziała Jej o Martysi. Wysłałam tej pani informacje o suni (prosiła o to), czekam na odzew. Jest szansa... Dziękuję również serdecznie pani Kasi, która organizowała niedawno aukcję na potrzebujące zwierzęta i - dzięki informacji, którą dostała od Foksii Dżekusia o Martysi, przekazała za pośrednictwem TOZu na jej rzecz 150zł :) Quote
salibinka Posted December 10, 2009 Author Posted December 10, 2009 Aha, heparegen i kolejny zapas karsivanu kupię we wtorek. Do tegop czasu Martysia wcina heparegen z zapasów hotelu - dzięki, Bożenko :) Quote
obraczus87 Posted December 11, 2009 Posted December 11, 2009 Super, trzymam kciuki za ten DT :) Quote
irenaka Posted December 11, 2009 Posted December 11, 2009 Nie mam dobrych wiadomości od tej starszej Pani. Dzwoniła wczoraj wieczorem. Niestety nawet nie chciała słuchać jak zaczęłam mówić o leczeniu Martynki. To absolutnie nie jest dom dla małej. Quote
salibinka Posted December 11, 2009 Author Posted December 11, 2009 Ta druga pani odpisała z pytaniem o sterylkę, bo ma pieska niewykastrowanego. Quote
salibinka Posted December 16, 2009 Author Posted December 16, 2009 Martysia ma zwężoną aortę, stąd powiększenie serca (możliwa wada wrodzona albo efekt dawnych schorzeń, np. nosówki). Akcja serca jest prawidłowa, nie ma szmerów, dlatego dr Chwastowska nie widzi przeciwskazań do znieczulenia :). Zatem jemy heparegen do końca roku, potem znowu zbadamy krew i - mam nadzieję - pojedziemy na zabieg. Zaopatrzyłyśmy się w zapas karsivanu, heparegenu i surolan - bo w uszach wyszedł lekki stan zapalny. Od wczoraj Martysia jest u mnie. Zostanie na tymczasie (jeśli nie znajdę lepszego). Mrozy coraz większe, w czwartek podobno 20st?. Jesteśmy teraz wdzięcznym mixem Titanica z Arką Noego, z przewagą Titanica ;), ale... co... tam. Zamówiłam dla niej i dla Nemka pakiety z bazarku ogłoszeniowego ladySwallow. Może pomoże... Irenka dała dzisiaj anons na Gumtree - dziękuję, Irenko. Quote
irenaka Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 Na Arkę Noego to się zgodzę, ale na Titanica już nie. I dlaczego nie jestem zdziwiona, że taką podjęłaś decyzję?:-) Quote
obraczus87 Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 MArtynka nie mogła trafic lepiej :) Quote
salibinka Posted December 18, 2009 Author Posted December 18, 2009 Martyna to dzielna dziewczyna ;). Mogę ją już spokojnie wziąć na ręce(!) i pokuszę się o stwierdzenie, że chyba to lubi ;), zakraplać uszy i oczy. Pozwoliła dokładnie wydotykać brzuch, więc już mam pojęcie o tym guzie - jest bardzo twardy o dość nieregularnym kształcie. Tynka ma apetyt, nie marudzi przy lekach. Jak czegoś chce, to popiskuje. Trzeba ją utulić do snu wieczorem. Już nie kłapie w żadnej sytuacji. Dzisiaj dostałam pierwszego buziaka w nos:) Martysia załatwia potrzeby w negatywie, tzn. zero na spacerach (chociaż same spacerki bardzo lubi), wszystko w domu, czasami zaraz po przyjściu. Rozmawiałam z Alą i Bożenką. Bożenka radziła gazety, ale ona z gazet raczej schodzi w tym momencie ;). Ala poradziła spuszczanie ze smyczy w ogródku, bo podobno niektóre psy nie załatwiają potrzeb na smyczy. Nie próbowałyśmy jeszcze niestety, bo musimy najpierw dobrze poznać otoczenie (Martysia ma skłonność do obijania się i trzeba na nią uważać bardzo i nakierowywać smyczą). Jeśli ktoś może mi słuzyć radą lub kontaktem do kogoś mądrego w tych sprawach ;), bardzo proszę. Tynia ma swoje lata... Może to stres, może przyzwyczajenia z przeszłości, o których nic nie wiemy... Nemeczek - drugi tymczasowicz - jest przeszczęśliwy z powodu przybycia Martynki. Robi maślane oczka - nawet wtedy, gdy sunia warczy na niego i pokazuje zęby. Mila jest obrażona (jak zwykle przejdzie jej po jakimś czasie). Niestety na warczenie Martysi nie robi maślanych oczu mój Eden. Jest dużym psem i źle reaguje na widok warczenia i zębów innego psa. Dlatego narazie dam z tą relacją spokój. Nic na siłę. Chcę, żeby oboje - i Tynia i Eden - mieli święty spokój. Może po Nowym Roku uda się Tynię pokazać w programie. Może będzie miała więcej szczęścia niż Nemek, który występował juz tyle razy, że nie umiem policzyć - ostatnio wczoraj - i NIC :(. Dostałam odpowiedź z "Mojego Psa", ale po wycenie ogłoszeń chyba zrezygnuję narazie :(. No i - skoro mam korniszonka przy sobie - pomyślimy o jakiś fajnych fotach. Quote
obraczus87 Posted December 18, 2009 Posted December 18, 2009 Kurcze mało kasiorki ma Niunia...... Quote
salibinka Posted December 18, 2009 Author Posted December 18, 2009 Podsumowałam wszystko i tak: Pomoc - za którą wszystkim darczyńcom i licytującym serdecznie dziękuję - 370zł. Wydatki o tej pory ogółem: 746,59zł :( (z pierwszej strony) Nie jest wesoło :(, ale ten buziak jest wart więcej niż cyferki (albo ich brak) na koncie. Quote
obraczus87 Posted December 18, 2009 Posted December 18, 2009 Salibinka - chmmm trzeba porozsyłać watek.... niestety w weekend mam zajęcia, ale od poniedziałku spróbuje rozesłać wątek. :) Quote
salibinka Posted December 18, 2009 Author Posted December 18, 2009 Dziękuję obraczus bardzo, bardzo nam pomożesz w ten sposób. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.