Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nieee...to przecież niemożliwe żeby te psiaki trafiły do schronu "świadomie"...ten ON-ek wygląda za-dobrze, berneńczyk cudo... no ale skoro się trafił szpico-samojedek czy chociażby ten słodki amstafek, to ja już niczemu się nie zdziwię...:angryy:
Chociaż nieee...skoro starsi ludzie trafiają do szpitala na czas świąt - "rodzinka zatroskana" pozbywa się kłopotu i przywozi "chorych na starość" członków rodziny, to dlaczego psiaka "nie przetrzymać" z dala od domu, żeby pod nogami się nie kręcił w tym czasie....zawsze to "jakieś wyjście":angryy::mad:
Aha doczytałam dopiero teraz bo te posty rzeczywiście sobie poprzeskakiwały....ale i tak tragedia...

  • Replies 7.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • shanti

    1381

  • alina71

    1089

  • szafra

    1011

  • monika55

    947

Top Posters In This Topic

Posted

Bilans tych świąt niestety tragiczny to dwa psy z TM.

Płatek ['], za słaby żeby przetrwać odrobaczenie



I malutka Tinka ['], która chyba była bita, bo kuliła się i skomlała przeraźliwie na każdy dotyk




Psy odchodzą w schroniskach, bo ludziom nie chce się, lub im szkoda pieniędzy na pełne szczepienia i odrobaczenie. A to tak jakby ktoś nie szczepił swojego dziecka a potem posłał je do przedszkola albo szkoły. Szczepienia p/chorobom zakaźnym powinny być tak samo obowiązkowe jak wścieklizna! :angryy: Później szczeniory mają tyle robaków i tak słabe organizmy że nie przeżywają odrobaczenia a dorosłe, delikatniejsze lub osłabione łapią wszystkie możliwe wirusy i bakterie.

Posted

Jestem w szoku Moja alicja jak zobaczyła swojego bieluska że za TM to oczy postawiła śpij maleńki [*] był taki żywiołowy skakał nam do buzi buziaka dawać :-(


A malutka Tinka przeurocza wielka szkoda śpij maleńka[*]:-(

Posted

Jeszcze zapomniałam dodać, że w pierwsze święto wieczorem, jak Grześ poszedł do schroniska bo czegoś tam zapomniał (dobrze że ma blisko), po 21 znalazł w pobliżu wyrzuconego, półtoramiesięcznego szczeniaka. Ktoś wywalił maluszka w krzaczory przy drodze, prawie pod schroniskiem. Gdyby nie Grześ szczenior do rana byłby sam w nocy w szczerym polu. A tam lisy, cholera, nie chcę nawet myśleć co mogło by być.:angryy:

Posted

Nie można łapać doła bo w schronisku czeka ponad 80 psów, a z nowym rokiem zapowiada się że będzie znacznie więcej.
Każdego psa szkoda, każdy który odchodzi pakuje mnie w dołek, ale trzeba się podnieść, trzeba myśleć o tych które są i czekają na dom. Trzeba myśleć o tym co można zrobić a nie o tym czego nie mogliśmy zrobić.
Wiem, niejasne, ale może zrozumiecie o co mi chodzi.

Szafra ma doła, bo chciała małą wziąć ale jej odradziłam. Nic by to nie pomogło, umarła by Ci w domu, a uwierz mi to dopiero makabryczne przeżycie jak siedzi się przy psie i nie można nic zrobić. Collaczka Lucy była w klinice i też jej nie uratowali. Astowaty i inne były w schronisku i przeżyły.
Na pewne rzeczy nie mamy wpływu.

Posted

Wiem rozumiem Shanti. Mi się pop.... domowo biurowo.
Dla mnie wizyta w schronisku to przeciwnie niż do was ładowanie akumulatorów, nadzieja, że coś mogę zrobić, jakoś pomóż.
Planuje wpaść w tym tygodniu, choć na chwile.
Szafra to przykre ale jeśli Shanti mówi, że nic się nie dało zrobić to tak widocznie musiało być.
Mona a skąd wiadomo kiedy już to dno, kiedy można wierzyć, że już będzie choć trochę lepiej?

Posted

shanti napisał(a):

Nic by to nie pomogło, umarła by Ci w domu, a uwierz mi to dopiero makabryczne przeżycie jak siedzi się przy psie i nie można nic zrobić.


Shanti , wiem jak to jest, kiedy pies umiera na Twoich kolanach i nic nie możesz zrobić - przeżyłam to 2 razy.
I nie wiem co lepsze : kiedy jesteś z psem w czasie jego ostatniej podróży za TM ... czy kiedy umiera samotnie w schroniskowej budzie...
I ja jednak wybieram tą pierwszą opcje, pomimo, że bardziej boli !

Posted

Czasami lepiej nie patrzeć... Po prostu współczuć po śmierci. Moim zdaniem dno, to stan w którym człowiek zaczyna czuć się na tyle bezradny, że szuka sposobów na tyle magicznych i wręcz niemożliwych, że coś zaczyna ruszać do przodu... Tak jak kiedyś czytałam. Jeżeli ktoś twierdzi, że coś jest niemożliwe, trzeba wstać i iść udowodnić, że to jest możliwe. Tego co się dzieje nic nie zmieni, to nie wina zwierząt, tylko ludzi i nieświadomości ich decyzji i czynów. Co do Marty... Ta sunia potrzebowała swojego właściciela... To on powinien przy niej być, ale ją zostawił, zapomniał, zawinił. Ty nie jesteś niczemu winna, ale owszem możesz się źle z tym czuć. Powiedz mi co ja miałam powiedzieć? Pamiętam jak jechałam z Grześkiem zadowolona z Lucy do Zabrza do kliniki... Wszyscy się cieszyli. Zostawiłam ją na blacie, nawet się z nią nie porzegnałam... Po prostu poszłam sobie wiedząc, że po nią wrócę. Nie miałam po co wracać, a najgorsze było to, że nie powiedziałam jej do widzenia na tamtym świecie w razie co... Czułam się winna, bo mogłam ją zabrać tak jak Cacyka. Mogło być dobrze... A może i by nie było? Nikt nie wie co by się stało. Ja też wiem, co to znaczy śmierć na rękach i to nie psa ale i innych zwierząt. To ostatnie tchnienie... To jest okropne i czasami człowiek gorzej to przeżyje niż gdy go przy tym nie ma. Martuś nie martw się, nic złego nie zrobiłaś, nie obwiniaj się za to. Jestem chyba najkrócej z Was w schronisku, ale wiem, że to co mówi Iwona jest prawdą. Najgorsza jest ta pierwsza śmierć i oczy psa... Niestety to jest schronisko i głupota ludzka i nie zawsze uda się z nią nam wygrać. Musimy się na to uodpornić. Sumienie będzie za nami chodzić, ale trzeba zrozumieć, że gdyby ktoś wcześniej coś zrobił, może było by inaczej... Trzeba zebrać się w kupę bo następny problem nam rośnie... A trzeba się uporać ze wszystkimi i mieć do tego nie dość że dystans, to i cierpliwość. Kobiety... W górę!

Posted

Prawda.
A co do dna, czasem myślimy że już gorzej być nie może, że jesteśmy na dnie, okazuje się jednak że może, że jest jeszcze drugie dno.
Takie jest życie, nic nie jest proste ani jednoznaczne. Nic nie jest białe lub czarne, są tylko różne odcienie szarości.

Szafra to przykre ale jeśli Shanti mówi, że nic się nie dało zrobić to tak widocznie musiało być.
Alinko, nie jestem wyrocznią, nie wiem czy coś można było więcej zrobić. Może gdyby to nie były święta, gdyby ściągnąć weta na siłę, zrobić transfuzję krwi od innego psa regularnie szczepionego, zdrowego to może jakaś szansa by była. Może nie, tego nie wiem. Tylko do tego trzeba było chęci nie tylko mojej i Szafry.

Ciotki, w Świerklanach znaleziono psa rasy chow-chow. Przebywa obecnie w żorskim azylu.

Posted

Nie, proszę nie dołujcie sie. Wszystko mija. I to dobre i to złe. Wiadomo, nawet domowa opieka nie zawsze jest skuteczna. Żal psiaków bardzo - wszystko przez ludzka głupote.

Chow-chow pewnie się zgubił. Taką mam nadzieje. Takich psów chyba się nie wyrzuca. Jak pamiętam tylko raz się pojawił w schronisku, znaleziony na Bziu.

Posted

Dziewczyny ja też chce takie mieć ! Proszę powiedzcie mi jak to sie robi żeby mieć ten plakacik Żwirka mufinki i rudego jak to można skopiować do mnie na profil poproszę instrukcje obsługi :roll: Dziekujeee

Posted

Ja banerek wklejam jakimś dzikim sposobem. Wchodzę na powiadomienia, wcześniej klikam na banerek - kopiuj-, od kogoś, na powiadomieniach po lewej stronie jest "edytuj sygnaturę" - klik- otworzy sie. To wklej i zapisz i jest.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...