Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

panienkabubu napisał(a):
yeah!:drinking::drinking:


Dopieor po napisaniu zauważyłam że nie da się jakby co edytować :crazyeye:
Czyżby Admini już nas zamykali?

Chciałam odpisać że pijemy nie tyle co za moje 10000 postów co jeszcze za Dzieciaki :loveu:

Posted

jo-jo napisał(a):
Dopieor po napisaniu zauważyłam że nie da się jakby co edytować :crazyeye:
Czyżby Admini już nas zamykali?

Chciałam odpisać że pijemy nie tyle co za moje 10000 postów co jeszcze za Dzieciaki :loveu:

co??????? jak to nie da się edytować????? :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye:

admini na forum to mnie w ogole zadziwiaja.... giną PROFILE, wątki, posty..... :crazyeye: echhh szkoda gadac...

oooo a to dzieciaczki roczek mają juz?? jesu, a ja pamietam, jakby to bylo wczoraj :loveu:

Posted

panienkabubu napisał(a):
co??????? jak to nie da się edytować????? :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye:

admini na forum to mnie w ogole zadziwiaja.... giną PROFILE, wątki, posty..... :crazyeye: echhh szkoda gadac...

oooo a to dzieciaczki roczek mają juz?? jesu, a ja pamietam, jakby to bylo wczoraj :loveu:



Uważaj bo my zaraz zginiemy :evil_lol:

No rok, rok a ja tak sobie wspominam jakie one malutkie były :roll: A teraz pewnie już spore dzieci. Czekam na fotki z Poznania, gdzie mieszka synek z mamusią, i chce się dowiedzieć kiedy zadebiutuje na ringach :loveu:

Posted

Ja to przeżywałam powtórnie w marcu, kiedy to dzieci Korony, moje chrześniaki, przy których porodzie byłam i miałam te maleństwa na rękach zaczęły rozjeżdżać się do domów. Najbardziej bolał wyjazd małej Inauguracji zwanej Muminkiem do Izraela, wiem że mnie tak nie bolało jak Monię bo wkocu to jej dziecko, ale bolało :roll:

Posted

Jest jedna przyjemna rzecz, po takich rozstaniach zazwyczaj się spotyka przecie maluchy, a te pamiętają hodowców jak nikogo innego :loveu:

Najlepszy przykład mój własny pies, za każdym razem gdy widzi swoją hodowczynię to od razu wywala podwozie do góry i cieszy się jak szczenię :loveu:

Posted

jo-jo napisał(a):
Jest jedna przyjemna rzecz, po takich rozstaniach zazwyczaj się spotyka przecie maluchy, a te pamiętają hodowców jak nikogo innego :loveu:

Najlepszy przykład mój własny pies, za każdym razem gdy widzi swoją hodowczynię to od razu wywala podwozie do góry i cieszy się jak szczenię :loveu:


no pamiętają :loveu: dziś u mnie był hodowca Frania na "wizytacji" :diabloti: i Franek się cieszył strasznie , zresztą Ajda tez :cool3: :cool3: :cool3:

Posted

[quote name='jo-jo']

Chciałam odpisać że pijemy nie tyle co za moje 10000 postów co jeszcze za Dzieciaki :loveu:

[FONT=Comic Sans MS]Cześc Klauduś :multi: [/FONT]
[FONT=Comic Sans MS][/FONT]
[FONT=Comic Sans MS]Ja również dołączam się do opijania:drinking: :drinking:Twojego 10000 posta, oby ich było jeszcze wiele no i przede wszytskim za Dzieciaczki:loveu: - jak ten czas szybko leci :shake: [/FONT]
[FONT=Comic Sans MS][/FONT]

  • 2 weeks later...
Posted

Dzień Numoero Uno, Due i Tres

No cóż dziennik to takie coś, gdzie albo w szkole wstawia się oceny, albo to coś takiego co ja robię czyli pisze co się u mnie dzieje.


Tak więc jak już nie którzy wiecie, postanowiłem reaktywować mój Dziennik Wakacyjny, jak tylko wyjadę nad Morze. No i jestem !


Niby to trwa już trzeci dzień, ale wcześniej nie udało mi się dorwać tego laptopa..(Niech ta moja Pani załatwi w końcu sobie to będzie lepiej!)


W sobotę z samego rana (8.00 + sobota = tragedia!!) wyjechaliśmy na nasz ulubiony Hel. Jechaliśmy tym razem dwoma samochodami, i ja jechałem z moimi Panami ( dla przypomnienia duży Pan czyli Wojtek i mały Pan czyli Kajtek). W drugim samochodzie jechał moje dwie Panie, (Pani, która nazywa się Iwonka, a druga którą wszyscy znacie Klaudia)


Podróż była nawet szybka, jedynie co to chyba w takim miejscu jak Trójmiasto były jakieś roboty drogowe, ale zaraz co to jest?


No ale cóż o 16 byliśmy na Helu, po rozpakowaniu się i ochłonięciu, zabrałem moich Państwa na miasto!! Na saim przód do Maszoperii, pyszna woooooooda. Następnie poszliśmy na moje rureczki :loveu: Pani która tam pracuje (a raczej która jest wlaścicielką) dała mi dużooo rureczek, były pyszne!


Po odbyciu krótkiego spaceru po Wiejskiej, udaliśmy się dalej. Moi ludziowie coś kombinowali. Zabrali mnie nie zgadniecie gdzie!! DO Koteczka Ninja!!!!! Tym razem go nie było, a szkoda może zmierzylibyśmy się na pięści w końcu :diabloti:



Po tych odwiedzinach poszliśmy wzdłuż fokarium (uwaga, ludziowie jeszcze tam nie byli w tym roku!) Ale mnie interesował murek, za którym była plaża i duża miska z wodą!! Moi ludziowie pozwolili mi poszaleć po plaży, i przyznam że dawno się tak świetnie nie bawiłem!


Ale to jeszcze nic!


W niedziele tak samo jak w sobotę, padało!!:shake: Więc spacery nie ciekawe, ale cóż trzeba przecierpieć te pieszczoty, którymi mnie ludzie obdarowywują. W niedziele odwiedziliśmy Juratę i ulubioną knajpkę moich Państwa Jazz Cafe :loveu:


Ale po tych dwóch dni deszczu nadszedł dzień odwilży, dla nas wspaniałej czyli SŁONECZKO!!! Najpierw rano moi duzi Państwo wzięli na spacer po bułeczki do Piekarni okazało się że teraz tam jest taki ktoś jak Pan Krawiec (kto to jest?). Poszliśmy więc na śniadanie do Maszoperii, po którym wróciliśmy po resztę ludziów do pokoju i pojechaliśmy nad wodę...


Było fantastycznie! Dużo wody, dużo piasku, bezgraniczna wolność! Normalnie raj na ziemiii, jeżeli myślałem że najlepiej było w sobotę to dopiero teraz jestem pewien że było fantastycznie!!


Teraz siedzę, piszę to a zaraz pójde spać bo moja cała ludzka rodzina śpi. Ale powiedzieli mi że ktoś nas odwiedzi! Ale na to musze poczekać jeszcze do połowy lipca :diabloti: Ciekawy jestem o kogo chodzi? :hmmmm:


Pozdrawiam wszystkich mokro ! :bluepaw:


P.S. Aaaa zapomniałbym, tutaj macie jedno tzw "zdjęcie" na którym razem z moją Pańcią Klaudią kopiemy dołek, pytali się mnie czy chce się dokopać do Chin? A gdzie to jest? :hmmmm:




Aha no i jakbyście nie wiedzieli to ja jestem Dog, ale nie Niemiecki, tylko Angielski :razz:

Posted

No dobrze, dobrze tu macie fotke z moją Panią dizisiaj na plaży (może nie zastrzeli mnie za to że ja wstawiłem?) :nerwy:



No i tu kawałek wody i plaży :cool3:

Posted

[quote name='jo-jo']

W niedziele odwiedziliśmy Juratę i ulubioną knajpkę moich Państwa Jazz Cafe :loveu:





knajpka mojego rodziciela :p
Będę tam wizytować od 22 lipca przez tydzień :cool3:

Posted

[quote name='Maga100']knajpka mojego rodziciela :p
Będę tam wizytować od 22 lipca przez tydzień :cool3:


Wiedziałam że tu zajrzysz :loveu:

Rozumiem że dasz znać żę beziecie, może Jojek z Leonem się nie pobawią, znając chłopców, ale ja chętnie się spotkam :multi:

Posted

Dni Kolejne...


No cóż dzisiaj udało mi się dopaść komputerka, ale trudne przede mną zadanie... Opowiedzieć Wam o ostatnich kilku dniach, na raz..


No, więc po tym pięknym i jakże udanym dniu na plaży (dowody już były :mrgreen: ) przyszedł sztorm.. Ale co to takiego sztorm? Bo ja to rozumiem jako taki czas w którym moje Pani się straaasznie nudzi bo za oknem jest brzydka pogoda. Jeszcze rozumiem, że to coś takiego co uniemożliwia mi chodzenia na plażę. Nie podoba mi się ten sztorm.


Przez trzy dni siedzieliśmy w domu (no prócz mojego Pana, który to bywał we domu we Warszawie) i nic nie robiliśmy!! Ależ ja się zanudziłem! NO bo nikt nie chciał się ze mną bawić, wszyscy marudzili, że zimno ?! (dziwne, mi jest ciepło cały czas). Jedynie robiłem coś jak wychodziliśmy na obiad, bądź jak udało mi się wyciągnąć moją rodzinkę na spacer...


No ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło (podobno tak się mówi). Po tych bardzo jak mi to Pani powiedziała "upierdliwych" dniach przyszła odwilż!! Jest słoneczko, cieplutko i wogóle fajnie!


Rano poszliśmy z moją Panią (oczywiście teraz mówie cały czas o tej którą może znacie - Klaudii) na spacerek, było fajnie bo w końcu nie używaliśmy smyczy (w końcu nie było żadnych wstrętnych psiów, których moja Pani nie lubi przez ich ciekawość, a przede wszystkim skłonności samobójcze). Później mnie zostawiła z dużym Panem, który siedział przy komputerze, i pracował...Ehh ten Pan to cięgle praca, praca, praca (jak to mówił pewien Pan w filmie, który ost. oglądaliśmy).


Jak wróciła (były w moją drugą Panią, i mniejszym Panem, na zakupach) to poszliśmy na miasto. Najpierw na obiadzik, ale jakiż to był obiad! Oczywiście nie mówię o tym co moi ludziowie mieli na talerzach ale na to co się dział wokól mnie. Gdy moi ludziowie jedli, dość ładnie pachnące rzeczy ja zauważyłem mojego starego kumpla!! Mówię o kotecku!!


Czarny z białym krawacikiem, nawet kiedyś pokazywałem Wam jego zdjęcie! Przejrzę moje albumy i znajdę!


Moja zła, wręcz okropna Pani nie pozwoliła mi do niego pójść i się przywitać! (a zdeptałem tylko kawałek jej stopy, no nie przesadzajmy stopa zdeptanie stopy przez doga to nic strasznego!!! )


Po tym jakże udanym obiedzie, poszliśmy na spacerek. Oczywiście nie obyło się bez tzw "wywiadów, autografów" no może obyło się to bez "wizyt w zakładach pracy", za to było sporo zdjęć (ahh chyba jestem tutaj jakąś gwiazdą??)


Oczywiście spacerek zakończyliśmy bez udania się na plaże, bo podobno było tam dużo innych ludziów. No ale była za to rurecka!!!!!


Rurecka to jak nie wiecie jest to taka rureczka/wafelek w której jest bita śmietana ! Mniaaaaaaaam


Po przesiedzeniu jakiegoś czasu w naszym domku, moja Pani stwierdziła że pójdziemy na spacerek. A gdzie? Na plaże!!!!


Było super, patyczki, piaseczek no i przede wszystkim dużaaaaaaaaa miska z wodą!!


Teraz zasypiam już pisząc, więc może skończę. Powiem jedno dzisiejszy dzień był bardzo udany :loveu:




Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...