panbazyl Posted March 25, 2011 Posted March 25, 2011 Elu - kiedy Ty masz czas na te robótki? Jejku - nie dość ze dokarmiasz armię wiecznie głodnych stworów, co chwila wychodzisz z Rexikiem, to jeszcze masz czas na taką działalność! Podziwiam! Quote
wisela1 Posted March 25, 2011 Author Posted March 25, 2011 A kto Ci powiedział że MAM czas..........? Ongiś studenci odzwyczajali kozę od jedzenia, a mnie moje "kozy" odzwyczajają od spania..... Quote
panbazyl Posted March 25, 2011 Posted March 25, 2011 ale w tym szalonym pędzie jednak znajdujesz mozliwości na działalność artystyczną :) Quote
wisela1 Posted March 26, 2011 Author Posted March 26, 2011 Okropne... Rexik bez tabletek WCALE nie zasypia... Ja chyba wcześniej pójdę w okolice tęczy jeśli to się nie zmieni... Quote
panbazyl Posted March 26, 2011 Posted March 26, 2011 Elu, Elu! Już odpędzaj te myśli!!!! a sio! Quote
wisela1 Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 4 spacerki w nocy... Dzis mam zawieźc Hektorka do szpitalika i chyba na jutro ( jeśli Rexiulek pozwoli sie w nicy zdrzemnąc choc 2 godzinki) przełożymy bo raczej kociny nie dodźwigam.... Jestem jak przebita dętka albo jak ktoś woli rozładowany akumulator.... Ale sama postaram sie dzis podjechać do wetów.... Z tym spaniem, a właściwie niespaniem, Ksieciunia trzeba coś zrobić bo ja już naprawdę padam.... Warunek mojego wyjścia z domu to spokojny Rexik, bez napadowego chodzenia w kółko... Quote
Isabel Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 A jak w ciągu dnia? Odsypia noc, czy też nie śpi? Ale dla Ciebie to właściwie bez znaczenia, bo nawet jak się położysz na godzinkę, to nie to samo co odpoczynek nocny. Quote
wisela1 Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Śpi łącznie max 2 godz. na dobę, ale częściej mniej i to na raty, troszke dniem, troszkę nocką... Dziś muszę dotrzec do weta, może cos zaradzi... Lepiej nie myśleć co będzie jak się nie da na to zaradzić.... Właśnie, jeszcze nowinka.... Miesza sie w tej mojej najpsipiękniejszej łepetynce.... Nagle wczoraj po południu zaczął zajadać sie SUCHYM CHLEBKIEM, ale bez skórki... skóreczki zostawia.. Dobrą chwilę nie mogłam załapać czego się tak domaga.... przecież chlebusia nigdy nie chciał nawet obłożonego...Olśniło mnie dopiero jak kawałek spadł na podłogę.... Chociaż kilka dni temu na spacerze porywał kromki wyłożone dla ptaków, ale tłumaczyłam to sobie inaczej... Jeszcze bardziej sie boję. Zorka trochę przed odejściem stała sie smakoszem suchego chleba... Quote
Isabel Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Nie wiem, jak wytłumaczyć to nagłe zainteresowanie suchym chlebem...I do tego to samo u Zorki... Quote
panbazyl Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 moje jedzą tak normalnie suchy chleb - to jest jak im dam, bo normalnie mają inne jedzenie, ale chlebem nie gardzą ;) kiedyś spotkałam kota co jadł chleb, taki postny, zwykły chleb. Do tej pory jestem w szoku. ech... świat jest do .... ale dobrze że jest. Trzymam kciuki za Rexika i kociszony. Quote
wisela1 Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Już po konsultacji. Jutro stanowczo już Hekuś zostanie zabrany do lecznicy, wg wstępnych ustaleń przynajmniej na 5 dni... Rexiulo.... No cóż... środki nasenne codziennie bedziemy aplikować. Nie pamiętam czy pisałam ale Ksieciunio jak wychodzi spacerkować to już nie idzie na trawke... Tak sobie idzie środkiem ulicy i po drodze nie zatrzymując się robi sioo i qpalki... Wg wetów jest to niechybny znak tego iż utracił już kontrolę.... Ponoć aż dziw że jeszcze nie zdarza sie to w mieszkaniu.... No cóż......starość......... a na to jeszcze leku nie wynaleźli.... Quote
wisela1 Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 panbazyl napisał(a):moje jedzą tak normalnie suchy chleb - to jest jak im dam, bo normalnie mają inne jedzenie, ale chlebem nie gardzą ;) kiedyś spotkałam kota co jadł chleb, taki postny, zwykły chleb. Do tej pory jestem w szoku. Trzymam kciuki za Rexika i kociszony. Widziałam kiedyś psa, który z głodu zjadał suchą kaszę która była wysypana dla ptaków... Oczywiscie natychmiast wzięłam psinę "na garnuszek".... Dawno to było, ze 20 lat temu... Na kota to takiego nie trafiłam, ale co do psów to się zgadzam... Wiem ze takie są, mam nawet takiego jednego zaprzyjaźnionego co to za kromkę chleba duszkę by sprzedał... Ale Rexiulek nie jadał. Nawet jak leki przemycałam na kanapeczce to musiała być makunia i obsmarowana pasztetem dookoła, a i tak potrafił wyiskać i zostawić, lek połknął a chlebus wypluł. Poza tym jak pisałam, nasza Zoreńka kiedy już się zabierała z tego swiata to się rozsmakowała w suchym chlebusiu. Nawet kiedy nie miała chęci jeść, traciła apetyt, to non stop musiała mieć kromeczkę przy pyszczku.... O ile pamięć mnie nie zawodzi to Wiedźma jeszcze zdążyła to zobaczyć.... Quote
panbazyl Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 no to jutro masz wetowo-szpitalikowy dzień... Oby ku dobremu szło. Quote
Wiedźma Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 wisela1 napisał(a): Poza tym jak pisałam, nasza Zoreńka kiedy już się zabierała z tego swiata to się rozsmakowała w suchym chlebusiu. Nawet kiedy nie miała chęci jeść, traciła apetyt, to non stop musiała mieć kromeczkę przy pyszczku.... O ile pamięć mnie nie zawodzi to Wiedźma jeszcze zdążyła to zobaczyć.... Zdążyłam... :( Ale jeszcze pogryzła ze smakiem patyczki ode mnie. Quote
Iv_ Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 A mój pies kradnie mi suchy chleb i wcina :diabloti: Muszę chować jak ususzę resztki :evil_lol: Świeży chleb też lubi, a w ogóle czego on nie lubi ech.... :roll: niestety ma syndrom zagłodzonego szczeniaka do tej pory :shake: Quote
panbazyl Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 to dodam, że moje dzieci kochają jeść psie chrupki.... Quote
wisela1 Posted March 29, 2011 Author Posted March 29, 2011 Iv_ napisał(a):A mój pies kradnie mi suchy chleb i wcina :diabloti: Muszę chować jak ususzę resztki :evil_lol: Świeży chleb też lubi, a w ogóle czego on nie lubi ech.... :roll: niestety ma syndrom zagłodzonego szczeniaka do tej pory :shake: Różnie psiska reagują.... Rexiulek bardzo szybko wyzbył sie syndromu zagłodzonego psa.... Coś jeszcze o kocim jedzeniu.... Dyzio, kedy do nas przyjechał wyglądał starszliwie i był bardzo chudy. Pierwsa kupka jaką zrobił to było..... błoto z drobnymi kamyczkami, oczywiście na samym srodku kuchni. Gdybym akurat przy tym nie była chyba do dziś nie wiedziałabym co to było. Qpalka napewno nie przypominało... Zaliczyliśmy natychmiastową wizyte u weta..... Tak sobie wymyśliłam ze może dożywiał sie dżdżownicami albo co... Przecież kot to drapieżnik, potrzebuje zwierzęcego białka... Ptaszka sobie upolować nie mógł bo w pyszczku był stan zapalny, opuchlizna, popsute kiwające sie ząbki, krwawiące dziąsła..... Jak nic śmierć głodowa biedaka czekała Właściciele - z tych "dobrych inaczej" karmili Dyzia suchymi gotowanymi ziemniakami... Efekt tego wszystkiego był taki że kocina karmiona wreszcie "po kociemu" ( początkowo była karma wet. ) przebiałczyła sie. ...... Ech..... Z Dyziem też przerobiłam... A teraz świeże informacje. Młodego czyli Murka ubiję albo na mielone przerobię.... Nocny urobek - 3 doniczki na podłodze, ziemia WSZĘDZE, a wczoraj na kolanach nacierałam panele emulsją..., dyżurny dzbanek z wodą na podłodze, oczywiscie "rozmnożony" w półtoralitrowym jeziorku, moja ukochana lampa "gabinetowa" również w parterze rozkawałkowana.... W prezencie otrzymał za to 2 klapsy, ale jeśli ktos pomyślał że to zrobiło na kocie wrażenie to jest w błędzie.... poleciał dalej rozrabiać. Ksieciunio spał wreszcie wiec i ja miałam TEORETYCZNE szanse na sen.... Potencjalny dom dla Murka nadal jest potencjalnym, kocisko rwie sie na wolność..... a ja tłukę sie z myślami.... Quote
panbazyl Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 no to kolejna "spokojna" noc. I kto by pomyślał, że mały kot potrafi tyle nabroić? Quote
panbazyl Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 wisela1 napisał(a):Młody potrafi wiecej..... zabrzmiało jakos złowrogo :evil_lol: Quote
wisela1 Posted March 29, 2011 Author Posted March 29, 2011 Kocinki uspokajają sie tak ok. po półtora roku. Murek ma ok. roku... Ale Murek i tak jest spokojny w porównaniu z tym co przerobiłam z innymi młodziakami..... Quote
Isabel Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 Jak tak czytam, to dochodzę do wniosku, że moje koty za młodu były jednak baaardzo spokojne. Owszem, też broiły, ale nie do tego stopnia :roll: Quote
panbazyl Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 to mój chyba nie jest kotem.... On od nowości bardzo spokojny gość jest.... Tyle, ze mało twarzowy ;) Quote
wisela1 Posted March 29, 2011 Author Posted March 29, 2011 panbazyl napisał(a):to mój chyba nie jest kotem.... On od nowości bardzo spokojny gość jest.... Tyle, ze mało twarzowy ;) To Ty nie wiesz że persiaki to nie koty ....? ;-) Quote
Isabel Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 Persy, z charakteru, podobno bardziej przypominają psy ;) Osobiście nie miałam okazji się o tym przekonać. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.