Azir Posted November 16, 2005 Posted November 16, 2005 anielica napisał(a): Co do zmian, no troszkę reaguje, potrafi przejśc już nawet bliżej psa, patrząc na smakołyk, ale mam wrażenie, że robi to, "jak mu się zechce". Czyli około 30% sytuacji - tak to oceniam. Ma też nowy nawyk - takie szybkie otrząśnięcie się - jakby dla uspokojenia. Mam cały czas nadzieję, że będzie poprawa. Musi być! Nie rezygnuj, może niedługo będzie 35 %. :D . Naprawdę warto. Grunt to nie dopuszczać do starcia z drugim psem, bo wtedy cofasz się. Quote
anielica Posted November 16, 2005 Author Posted November 16, 2005 Od paru dni zauważam poprawę. Niewielką, ale widoczną. Dzięki za słowa wsparcia! Bo praca naprawdę ciężka, ale troszke, odrobinę juz lżej :) Quote
Azir Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Możesz ćwiczyć ze swom psem (oraz jakąś drugą parą pies-właściciel) mijanie się po łuku -na smyczy. Psy uważają stawanie do siebie frontalnie za wysoce nieeleganckie :wink: więc aby uniknąć sytuacji stresującej takiego psa jak Twój dobrze jest zacząć zbaczać w pewnym momencie w bok i dodatkowo odwracać uwagę psa smakołykiem. Niechaj patrzy się w Twoją stronę. Inne ćwiczenie to chodzenie w tym samym kierunku, np szeroką alejką w parku. Wy i wasze psy stoicie do siebie bokiem patrząc w tę samą stronę. Ruszacie z tej samej linii jednocześnie i idziecie równo początkowo w większej odległości. Jeśli widzisz, że pies zachowuje spokój, możesz - idąc cały czas - powoli zmniejszyć dzielący was dystans. Oczywiście w trakcie trwania tego "spaceru" możesz ciągle nagradzać psa jeśli nie zachowuje się agresywnie. Quote
anielica Posted December 29, 2005 Author Posted December 29, 2005 Nikodem znowu nerwowy :shake: Już było lepiej, był mniej napięty na spacerach, swobodniejszy, a teraz wychodzi i tylko czeka gdzie pojawi sie pies. Na ciasteczka w obecności psa nie zwraca uwagi... szaleje. Moja sytuacja domowa zmieniła się w ostatnim mieiącu dosyć diametralnie, mój mąż ma złamany kręgosłup, ciągle jest w szpitalu i co prawda będzie mógł chodzić, ale absolutnie nie z Nikodemem na smyczy, bo nie może być narażony na silne pociągnięcia smyczy. Ja pracuję 3 dni w tygodniu, ale od rana do wieczora. Boże, co ja mam zrobić??? Ja tak bardzo chciałam dać dom psu, a teraz coraz cześciej mam poczucie, że sobie nie radzę, że podjęłam się czegoś, czemu nie jestem w stanie sprostać. Bardzo martwię się o męża, diagnozy nie są jasne, więc wczoraj, kiedy Nikodem znowu szalał na smyczy, ja po prostu szłam i płakałam z bezsilności :placz: :placz: :placz: :placz: Quote
Ifat Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Bardzo smutne jest to, co piszesz :( Nie masz możliwości "wynająć" kogoś, żeby za opłatą wyprowadzał w te dni psa? Quote
Jura Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 anielico, nic dziwnego, że Nikodem jest bardziej nerwowy, bo macie troski, a on to na pewno wyczuwa. Rozumiem, że czarne myśli łatwiej przychodzą Ci teraz do głowy. Przeczytaj jednak swoje wcześniejsze posty, jak wiele wcześniej udało Ci się osiągnąć. Może powiesz, że to nic, ale to nie prawda. Trzymaj się Quote
Guest Mrzewinska Posted December 30, 2005 Posted December 30, 2005 Czy probowalas szkolenia pod okiem trenera na miejscu??? Moze pomogloby szkolenie w grupie, wlasnie zeby pies wreszcie zrozumial ze nie ma dyskusji, ma ignorowac inne psy, lub zaplac za wspolne spacery z trenerem??? Wlasnie tam, gdzie musisz chodzic. To byloby szkolenie tam, gdzie Ci jest najtrudniej, gdzie pies musi wreszcie zaczac zachowywac sie normalnie. Kilku trenerow w Lublinie jest. Jednego znam, podam Ci namiary na priv, dowiedz sie o innych tez i wybierz, z ktorym chcesz pracowac. Serdecznie zal mi Ciebie i psa tez - pomysl naprawde o zajeciach z trenerem, musi ktos na miejscu zobaczyc problem. Zofia Quote
anielica Posted December 30, 2005 Author Posted December 30, 2005 Wielkie dzięki za wsparcie i namiary trenera. Na razie z wyprowadzeniem pomoże mój brat, a ja będę coś kombinować. No i oczywiście spotkam się na miejscu z jakąś osobą, która się zna (miałam jechać do Irackiej, ale teraz wszystko się popieprzyło i nawet transportu nie mam:( Jak wzięliśmy Nikodema, to on dziewnie pokasływał, tak jakby odksztuszał. Zamieniłam mu więc obrożę na szelki, bo myślałam, że to od tego wyrywania się może było. I chyba to był błąd, bo w szelkach mógł szaleć do woli. Wczoraj założyłam obrożę. Nie jest najszczęśliwszy, ale nie rzuca się tak jak na szelkach. Przynajmniej nie wyrywa mi ręki. Jeszcze raz dzięki za rady. Ja się tak łatwo nie poddaję, chociaż czasami mam dość... Quote
Mi. Posted January 7, 2006 Posted January 7, 2006 anielica smutne jest to co piszesz:-( , więc polece ci obroże uzdową "halti" sądze, że choć troche pomoże w szkoleniach nikodema w chodzeniu na smyczy tak to wygląda (ja mam identyczne i polecam). jeszcze są szelki przeciw ciągnięciu na smyczy myśle, że jak będziesz mogła zapanować bardziej nad psem na spacerach to łatwiej będzie ci go oduczyć takiej agresji.....:-( mam jeszcze pytanko, : czy masz dla niego kaganiec?? Quote
Belga Posted January 7, 2006 Posted January 7, 2006 Może coś przeoczyłam, lecz mam pytanie - jak dawno Nikodem był wykastrowany? Miałam podobne problemy z moim psem i przerabiałam wszelkie metody zapobiegawcze jakie były Ci tu proponowane. Nie skutkowało nic! Owszem obroża uzdowa spowodowała, że wogóle mogłam utrzymać psa na smyczy (mój waży 50 kg). Natomiast po kastracji problem całkowice zniknął, lecz oczywiście nie nastąpiło to odrazu, a dopiero po około pięciu miesiącach od zabiegu. Może i u Was to zacznie działać? Życzę Ci tego z całego serca i mocno trzymam kciuki, bo doskonale znam uczucie bezsilności, które przeżywasz. Quote
anielica Posted January 7, 2006 Author Posted January 7, 2006 luthien: dziekuję za rady, poczekam jeszcze na trenera (bo chciałam się umówić, ale się rozchorował właśnie). Zapytam go o takie szelki i kaganiec, może faktycznei pomogą. Chociaż widzę, że w obroży pies jest spokojniejszy - po prostu nie może ciągnąć za bardzo, bo się dławi. Żal mi go, ale to chyba lepsze niż zwykłe szelki i ciągłe awantury. Kaganiec mam taki zabudowany - materiałowy. belga: kastrowałam Nikodema w sierpniu. Jak do tej pory nie zauważyłam zmian jeżeli chodzi o agresywność. Zmiana jest w stosunku do suczek -suczki z cieczką już nie sprawiają, że niosę go do domu na rękach. Quote
Mi. Posted January 7, 2006 Posted January 7, 2006 anielica nie ma za co, ale radze też nie używać materiałowego kagańca. Pies nie może otwierać wtedy pyska, a jak mu poluźnisz to z łatwością ugryzie. Według mnie najleprze są plastikowe, zresztą poczytaj w dziale jakie kaganiec najlepry :D pozdrawiamy :loveu: Quote
Asiczka Posted January 8, 2006 Posted January 8, 2006 Anielica, wiem co przezywasz....... Nasz Bre4go jest pol roku po kastracji i nie mozna mowic o jakichs zmianach w stosunku do psow (bez wzgledu na plec i wiek) czasami tylko nie podnosi lapy ale rzadko........Jedyne co zauwazylam to ze jest opanowany na osiedlu na ktorym pojawi sie obcy pies ale tylko wtedy gdy nie zwroci na Brego uwagi.:roll: Niestety na naszym "spacerowym osiedlu" nie ma kumpli:angryy: jest za to duzo szczekacxzy ktore wyprowadzaja go z rownowagi. Minimalna roznice w zachowaniu zauwazylam po zmianie smyczy na flexi. Wczesniej rzucal sie na krotkiej a teraz gdy ma wieksza swobode idzie w strone psa (pozwalam jesli wiem ze jest wystarczajaco daleko) i czasem tylko szczeka i pomrukuje ale nie wyglada na to ze ma ochote na starcie (obym sie nie mylila). Co do kaganca to zrezygnowalismy z nylonowego i teraz ma skorzany, niestety troche sie oblepia piaskiem, wiec plastikowy lepszy. Pozdrawiamy i tzrymamy kciuki. Quote
BabaJaga Posted February 22, 2006 Posted February 22, 2006 Anielico droga!co słychać u Ciebie i Nikiego? Nie zabierałam dotychczas głosu na forum, ale tym razem to jakbym czytała o sobie i Frodo!więc nie mogłam się nie odezwać. wzieliśmy go ze schroniska ponad rok temu i dramat zaczął się już w czasie drogi do domu. Dla domownikówstraszna przylepa i gaduła, do obcych ludzi różnie.a o psach nie ma mówić..."zaprzyjaźnił" się tylko z jamnikiem mojej siostry oraz suką znajomych, która co tu dużo mówić - dziabła Froda przy pierwszym ataku z jego strony. Na wiosnę został wykastrowany - ale zaczął się uspokajać dopiero w okoliczch jesieni. teraz nie zaczepia obcych psów, czujnie je obserwuje, sam nie zaczyna zwady ale na atak odpowiada bez zastanowienia. Przeszliśmy przez kurs PTI i chodzimy dalej na zajęcia,bo cuś nie dokładnie mu wychodzą komendy typu "zostań" . poza tym Frodo szybko się uczy, pięknie chodzi na smyczy (kolczatka!!!!!!!) . No i nauczyłam go jeździć na rowerze :lol: oraz ciągnąć sanki:multi: co rozładowywuje jego energię. Polecam!!! Sorki że się tak rozpisałam, A-ha!Czy Niki dużo je? I w ogóle Drodzy Forumowicze - czy Wasze psiociechy dużo jedzą?bo Frodek młóci wszystko co mu się nawinie, łącznie z ziarnem dla królika pozdrawiam Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.